Szybki kurs okazywania uczuć...

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez Pstryk 07 cze 2008, 09:11
Myślę, że przytoczony przez mOniSie cytat jest bardzo trafny. Często Nasz niemoc wynika również z niskiej samooceny. Ale czy milczenie jest takie złe :?: I dobrze jest ustalić swoje priorytety i ich się trzymać ;)
Pstryk
Offline

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

Avatar użytkownika
przez mOniSia 09 cze 2008, 17:54
milczenie nie jest złe dopóki nie wydaje się nam krępujące. Znam faceta, który bardzo mi się podobał, uważałam go wręcz za księcia z bajki, bo nauczył mnie kochać rocka, z wyglądu strasznie mnie pociągał, ale KOMPLETNIE nie potrafiłam się z nim dogadać. Kiedy się spotkaliśmy miałam przygotowane parę pytań. Kiedy odpowiedział zaczęła się cisza. Najgorsze było to, że wyrzucał mi, że nic nie mówię.. W sumie miał rację, ale ja przynajmniej się starałam.Fakt, nie mieliśmy wspólnych tematów, a gadanie o muzyce stawało sie męczące. Na gg, w esach jakoś żartujemy, a jak przyjdzie pogadać to :roll: .
Może trudno było mi się z nim porozumieć, ponieważ byłam w nim zakochana, a nie wiedziałam na czym stoję. Myślałam, że nie mam u niego szans. "Nie mogę Ci niczego obiecać" powiedział mi po tym jak zapytał czy chcę z nim być. Cały czas myślałam o tym facecie. Aż zrozumiałam, że ta niepewność jest niszcząca. Błędnie stawiałam go sobie za wzór miłości.
Chyba lepiej było znaleźć chłopaka, z którym czuję się swobodnie i wiem, że mnie kocha najbardziej na świecie.
"Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczyma"
Aby uwierzyć w drugiego człowieka, należy najpierw uwierzyć w siebie. Żyć w harmonii ze światem widzialnym i niewidzialnym. Odnaleźć prawdziwe oblicze Boga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
20 maja 2008, 13:18

Re:

Avatar użytkownika
przez merkia 10 cze 2008, 23:27
wojtek_112 napisał(a):Ja mam podobny kłopot. U mnie sie pojawiają reakcje lękowe ,jak występuje obustronne zainteresowanie. Nie moge sie zbliżyć do płci przeciwnej, a kontakty z innymi ludzmi mnie męczą. Udaje toważyskiego i zainteresowanego rozmową, ale tak naprawde czuje ulge jak sie już skończy.Mam wrażenie , jakbym cały czas coś przed innymi chował.
Też wydaje , mi sie że jest w tym wszystkim troche egoizmu. Człowiek nie zblizając sie do innych, prubuje chronić siebie.
A czemu gorzej jest sie wstydzić , niż bać własnych uczuć?



napisałabym słowo w słowo, identycznie, naprawdę. niesamowite. :) nie mówię, że dobre, ale sam fakt, że nie jestem sama. dziękuję, że to z siebie wylałeś Wojtek .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
13 maja 2007, 20:13
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

Avatar użytkownika
przez mOniSia 12 cze 2008, 11:06
"Człowiek nie zbliżając się do innych, próbuje chronić siebie." ale przed czym chcesz się ochronić? Przed swoimi uczuciami? Ich nie da się wymazać, zneutralizować... W sumie to można, ale wtedy będziesz czuł się, jakbyś kogoś oszukiwał-innych i samego siebie. A to pozostawi w Twoim sumieniu poczucie winy. Trzeba nauczyć się mówić to, o czym się myśli, a nie chować tego głęboko w sobie, bo wtedy sie "zamykamy", zastanawiamy: powiedzieć czy nie? Wtedy nie skupiamy się na rozmowie, uczuciach...

"A czemu gorzej jest się wstydzić, niż bać własnych uczuć?". Myślę, że wstydzenie się i strach przed własnymi uczuciami to podobna sprawa. Bo wstyd to strach przed zrobieniem jakiegoś kroku. A krok to postęp, więc czemu się bać?

Naprawdę warto walczyć z lękiem. Najlepiej przełamują go bliskie naszemu sercu osoby. Bo przy nich czujemy się tacy, jacy naprawdę jesteśmy.
"Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczyma"
Aby uwierzyć w drugiego człowieka, należy najpierw uwierzyć w siebie. Żyć w harmonii ze światem widzialnym i niewidzialnym. Odnaleźć prawdziwe oblicze Boga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
20 maja 2008, 13:18

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez maseł 21 gru 2009, 22:23
Siema.
Czytam sobie właśnie to forum nie pierwsze tego typu zresztą. Więc mam to samo.
Kiedyś lubiłem siebie i kochałem każda nową chwilę. Miałem swój ideał. ,,Marzeniami żyłem jak król''
Teraz mam wrażenie że nie licze się już w tej grze...
Właśnie sypie sie moja zgrana paczka. Chciałbym byc taki jak kiedyś. Teraz szukam i próbóje rozwiązać ten cholerny osobisty problem.
szlag mnie trafia kiedy zamiast cieszyć sie nowym dniem walcze z nim...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 gru 2009, 22:17

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

Avatar użytkownika
przez Majster 21 gru 2009, 22:32
A byleś z tym gdzies? Czy tylko klniesz pod nosem?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez maseł 22 gru 2009, 14:10
nigdzie. Mieszkam w małym mieście dosyć daleko od cywilizacji.
Dużo czytałem o tym. I książki zaprowadziły mnie do tematu ,,narcystycznych zaburzeń osobowości'':/
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 gru 2009, 22:17

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

Avatar użytkownika
przez Prometeus 23 gru 2009, 13:50
Cześć!

Jak pokonywać takie bariery ?


Wyrażenie "pokonywanie barier" wzbudza we mnie opór, bo moje doświadczenia mówią mi, że nie wiele trzeba. Po pierwsze nikt nie rodzi się umiejąc wyrażać uczucia, tej umiejętności nabywa się z wiekiem. Jeśli nie nauczyłaś się wyrażać uczucia to znaczy, że miałaś mało do tego okazji i wzorców, lecz bariery żadnej nie masz, a nie można pokonać czegoś czego nie ma. Może to jest subtelna różnica, ale bardzo znacząca czy od teraz skupisz się na trudności z okazywaniem uczuć, czy na rozwijaniu umiejętności wyrażania uczuć. W twoim temacie jest od razu odpowiedź - coś w rodzaju życiowego kursu. Dlatego wystarczy robić małe kroczki, aż po jakimś czasie stwierdzimy, że nie mamy z tym problemu.

Żeby umieć wyrażać uczucia, trzeba je najpierw poznać. Zadawaj sobie kilka razy dziennie pytanie "jak się teraz czuję?".

odsyłam cię też do metody, która pozwala nam nawiązać lepszy kontakt z samym sobą

porozumienie-bez-przemocy-t18563.html

Cieszyłbym się bardzo jak byś dała znać, jak sobie radzisz po jakimś czasie np. po tygodniu czy dwóch, zrobisz to dla mnie? :roll:
To BE YOURSELF is all that you can do

Czat naszej grupy medytacyjnej:
http://www.flash-chat.pl/chat.php?chatID=GrupaMedytacyjna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
07 gru 2009, 11:42
Lokalizacja
Szczytno/Olsztyn

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez maseł 23 gru 2009, 16:51
dzięki Prometeus WIELKIE DŹIĘKI:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 gru 2009, 22:17

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez Silver7 14 sty 2010, 23:47
Może rzeczywiście najpierw trzeba poznać siebie, aby wiedzieć jak czują inni, co przeżywają i co sami byśmy przeżywali w ich sytuacji. Domyślam się, że trzeba wtedy odrzucić wyobrażenie o naszej doskonałości. Przeżyć uczucia, które często odrzucamy, których boimy się. Też mam problemy z wieloma rzeczami w tym właśnie z okazywaniem uczuć - nie mówię: wow jak super wyglądasz, podoba mi się to! Częściej mówiłem: tego aktora nie lubię, tamto jest głupie. W pewnym momencie matka zapytała mnie: "A co Ty lubisz, wszystko dla Ciebie jest głupie." Zbyt rzadko mówiłem, że coś mi się podoba widocznie, albo coś innego robiłem źle. Sama matka też rzadko pokazuje uczucia, a szczególnie te fascynacji czymś, sama mnie wychowywała i wiele przeszła toteż jej się nie dziwię. Niestety sam też nie nauczyłem się zachwycać się gdy spotykam kogoś znajomego lub nawet uśmiechać się do własnej dziewczyny. To strasznie smutne wg mnie. Jak strasznie musiałem wyglądać.. Jak musiałem krzywdzić kogoś zwykłym brakiem odczuwania radości. Przezywałem radość jedynie wewnątrz. Cieszyłem się, ale tego nie okazywałem. Gdy powiem coś nie tak w towarzystwie i ktoś mi "pojedzie" ukazując co zrobiłem źle lub, że nie można mnie zrozumieć, zamykam się w sobie i boję się odezwać drugi raz. Chcę być zrozumiany! A jednocześnie boję się, bo nigdy nie byłem mistrzem riposty i opanowania w sytuacji. Reaguję nerwowo chociaż jestem przeciwnikiem przemocy. Niestety od dziecka byłem wyzywany w szkole i to chyba do dziś siedzi we mnie. Staram się znaleźć poradniki, czytam o mowie ciała. Od marca mam chodzić do psychologa(dopiero w marcu ponieważ wtedy są pierwsze wolne terminy dla pacjentów ubezpieczonych w NFZ). Nie wiem co z tego wyniknie. Póki co staram się czytać: "Kochaj siebie, a nie ważne z kim się zwiążesz:(ponieważ bardzo przeżyłem rozstanie z dziewczyną, którą wciąż kocham), "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi"(bardzo miła książka) oraz "Zdradzony przez ojca"(ponieważ straciłem ojca gdy miałem 4 lata i ktoś mi ją polecił). W planach mam jeszcze "W co grają ludzie."
Zapomniałem jeszcze dodać, że opis przyrody czy wyglądu osoby którą kocham nie sprawia dla mnie problemu, potrafię romantycznie ująć chwilę czy sytuację, którą przeżywam, do której się przyznaję przed sobą. Z tej obserwacji wnioskuję właśnie, że kluczem do odczuwania i relacjonowania swoich uczuć jest przyznanie się do własnych uczuć jak już chyba ktoś wcześniej napisał. Często potrafię zrozumieć kogoś, ten ktoś zgodzi się ze mną, powie, że dokładnie to myśli, ale po tych słowach jest koniec rozmowy.. rozumiemy siebie, ale co z tego? Mam nadzieję, że dzięki metodzie Prometeusza coś się zmieni w tej kwestii..:)
PS. Przepraszam za wtargnięcie w post i rozpisanie się. To mój pierwszy post tak w ogóle na tym forum:) Mam nadzieję, że jakoś zapoznałem Was ze swoją historią i lepiej się zrozumiemy, a ja poczuję się jak wśród swoich i może będę w stanie nawet komuś pomóc. Czymś podobnym zajmowałem się kiedyś na czatach. Sam tam trafiłem mając doła to i potem innych wysłuchiwałem.
Każdy ma swoje problemy, a jeszcze wtrącam się. Mimo wszystko dziękuję serdecznie jeśli ktoś zdecyduje się przeczytać moje wypociny i je skomentować - czy tu czy na PW.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 sty 2010, 22:58

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

Avatar użytkownika
przez Monika512 15 sty 2010, 01:02
Mam podobnie, jedak nie identcznie. Od kiedy mam lekko mówiąc bardziej zachwiany stan emocjonalny. stałam się, no cóż, bardziej chamska. Zanim z kimś zcznę się zadawać, ostrzegam innych o tym. Moje chamstwo innym przestało aż tak bardzo przeszkadzać, tyle że zamaist pomóc (zdaję sobie sprawę jak to brzmi) to wszystko pocharatało i to nieźle. Tródno mi powiedzeć do kogoś- Kocham cię, albo -Zależy mi na tobie. Nie mówię tego wszystkim dookoła. Zbyt wielkie słowa aby je plugawić fauszywością. Muszę się przełamać aby wyznawać takie rzeczy. Czasem to robię. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zdaję sobię sprawę, że inni nie biorą ich na serio, że uważają, że to tzw. spontan. Mogę kogoś przytólać, mówić ale wiem, że nikt tego nie bierze na serio. W taki sposób nigdy nie zdobędę przyjaciół bo jak, skoro inni nie biorą moich działań poważnie?
www.wszyscy-na-tak.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
17 gru 2009, 21:24

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez Silver7 15 sty 2010, 01:26
Monika512 musisz zatem z uśmiechem na twarzy(to chyba przekonuje o szczerości naszych intencji) postarać się powtórzyć to co czujesz mówiąc o tym uczuciu prosto w twarz dla tej osoby. Jeżeli odkryjesz w sobie iskierkę, która powoduje w Tobie to, że mówisz "kocham" to uwierz, uwierz, że rozpalisz w sobie ognisko, które wyemituję energię, która jest widoczna przez innych jako szczerość w Twoich uczuciach - ten ktoś zobaczy, że kochasz naprawdę. Oczywiście o ile nie rzucasz słowa na wiatr. Jeżeli coś kochasz to z jakiegoś powodu, coś wywołuje te uczucie. Musisz się dowiedzieć co to jest-poznać swoje uczucia. Mów też komuś dlaczego kochasz-to potwierdzenie dla Twoich słów, pieczęć.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 sty 2010, 22:58

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

Avatar użytkownika
przez Prometeus 15 sty 2010, 19:58
Droga Moniko:
Kilka wrażeń związanych z twoją wypowiedzią.
Po pierwsze, zdaje mi się, że dałaś sobie prawo do bycia chamską - ostrzegasz innych prze tym,
że taka możesz być tak jakbyś wyczekiwała tylko okazji by taka rzeczywiście być.
W sumie to nie wiem do końca co rozumiesz przez "bycie hamską" jeśli chodzi o nieuprzejme wypowiedzi,
ocenianie innych itp. to zamiast tego możesz w krytycznych momentach ugryźć się w język, po czym opowiedzieć o swoich odczuciach,
np. zamiast mówić "spie... gburze" możesz: <ugryzienie języka> po czym powiedzieć " widząc u ciebie takie zachowanie zaczynam być rozgniewana bo chciałabym.... Po takiej wypowiedzi nie zostaniesz odebrana jako chamska.
Ułóż słowa tak jak to do ciebie pasuje i tak by wygodnie było ci to wypowiadać.
Pamiętaj zawsze możesz mówić o czymś co ci się nie podoba - nie obrażając innych, bo to jest chyba istotą chamstwa.
Po drugie mówiąc: jak mogę się zaprzyjaźnić skoro ludzie nie biorą mnie na poważnie zrzucasz odpowiedzialność na innych.
Za stan twoich kontaktów zrzucasz winne na nie branie ciebie poważnie. Jak zmieniasz swoje zachowanie powinnaś sie liczyć, że
z początku może ono wyglądać sztucznie - właśnie dlatego, że się dopiero uczysz. Ludzie nie chcą słyszeć "kocham cie" bardziej
chcą czuć sie kochani, a to można dawać różnie nie koniecznie słowami. Wsłuchaj się w ludzi tak naprawdę, zastanów się czego potrzebują
i z miłości im to daj, na tyle na ile możesz, czasami powiedz o swojej świadomości ich potrzeb, dowiedzą się wtedy, że ich rozumiesz.

Silver7, zdaje mi się, że mamy podobne doświadczenia. Z tą radością to trafiłeś w samo sedno ;). Jedna z najważniejszych umiejętności - wyrażać radość, bo wtedy ludzie w około też zaczynają być radośni i jest ogólnie weselej. Też się tego uczę, a ta metoda mi pomaga, choć docierając do samego siebie często bywa tak ze ta radość pojawia się spontanicznie. :)
To BE YOURSELF is all that you can do

Czat naszej grupy medytacyjnej:
http://www.flash-chat.pl/chat.php?chatID=GrupaMedytacyjna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
07 gru 2009, 11:42
Lokalizacja
Szczytno/Olsztyn

Re: Szybki kurs okazywania uczuć...

przez Autodestrukcja 02 mar 2010, 22:43
Prometeus napisał(a):Cześć!

Jak pokonywać takie bariery ?


Wyrażenie "pokonywanie barier" wzbudza we mnie opór, bo moje doświadczenia mówią mi, że nie wiele trzeba. Po pierwsze nikt nie rodzi się umiejąc wyrażać uczucia, tej umiejętności nabywa się z wiekiem. Jeśli nie nauczyłaś się wyrażać uczucia to znaczy, że miałaś mało do tego okazji i wzorców, lecz bariery żadnej nie masz, a nie można pokonać czegoś czego nie ma. Może to jest subtelna różnica, ale bardzo znacząca czy od teraz skupisz się na trudności z okazywaniem uczuć, czy na rozwijaniu umiejętności wyrażania uczuć. W twoim temacie jest od razu odpowiedź - coś w rodzaju życiowego kursu. Dlatego wystarczy robić małe kroczki, aż po jakimś czasie stwierdzimy, że nie mamy z tym problemu.

Żeby umieć wyrażać uczucia, trzeba je najpierw poznać. Zadawaj sobie kilka razy dziennie pytanie "jak się teraz czuję?".

odsyłam cię też do metody, która pozwala nam nawiązać lepszy kontakt z samym sobą

porozumienie-bez-przemocy-t18563.html

Cieszyłbym się bardzo jak byś dała znać, jak sobie radzisz po jakimś czasie np. po tygodniu czy dwóch, zrobisz to dla mnie? :roll:


Rozumiem, ze to do mnie ? :P Strasznie dawno tu pisałam a teraz trafiłam niemal przypadkiem ;)
W mojej depresyjnej sytuacji wiele się zmieniło, udało mi się ruszyc do przodu, ale faktem jest, że to do czego wróciłam to niedokończone sprawy w relacjach miedzyludzkich, niewyuczone zachowania, nieumiejętność swobodnego kontaktowania się.
Artykuł z Wikibooks ( jestem dosłownie w trakcie czytania ) na pewno trafia w mój problem ;) Póki co, widzę, że ma na celu pomóc zdystansować się do tej ludzkiej reszty swiata < co jest chyba niezbędne do funkcjonowania w tej dżungli ;p ) i pomóc spojrzec racjonalnie na ludzi, jakby z dalszej, szerszej perspektywy ;) ( wydaje mi się, że czuję o co chodzi w tej metodzie. Stwierdzenia które do tej pory przeczytałam raczej nie są odkrywcze ( jakby się zastanowić to przeciez wszystko jest logiczne i w ogóle, sama zawsze powtarzam, że ocenianie ludzi wynika z głupoty, wydaje się byc świadoma teo jak wielowymiarowe są kontakty międzyludzkie), ale często nie wystarczy czegoś wiedzieć i rozumieć, żeby od razu zmienić swoje życie,więc przeczytanie o tej metodzie może być pomocne, krzepiące i ogólnie motywujące do działania :P). Czymś, w czym byc moze bardzoej moze mi pomóc ta metoda to akceptacja własnych potrzeb. Po prostu. ( Choć rozdziału potrzeby jeszcze nie przeczytałam :P to za chwilę : P )
Dziś doczytam artykuł do końca, jutro znów ruszę w wielki świat.
Ponieważ, jak już pisałam, już od momentu w którym było mi najciężej wiele się zmieniło, jestem chyba na jak najlepszej drodze do tego, żeby nauczyć się dystansu ( tak tak wiem, ze nie da się z dnia na dzień ;))i nawiązywania zwyczajnych, prostych kontaktów
Dzięki za podanie tekstu
Pozdrawiam ; )
Autodestrukcja
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do