wasze dzieciństwo

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Re: wasze dzieciństwo

przez Lili-ana 12 sie 2009, 13:43
współczuję Ci takiego "tatusia". Szkoda Twojej mamy, że nie miała siły i odwagi by od takiego tyrana odejść. Cóż Ci mogę poradzić? Na pewno lepiej Ci będzie jak odejdziesz z jego domu, będziesz na swoim m2 z dala od ojca.
Lili-ana
Offline

Re: wasze dzieciństwo

przez verdemia 12 sie 2009, 14:48
lili ana zrobilam tarczyce. W porzadku, o serotoninie nie pomslalam, moze psychiatrzy powinni to proponowac ludziom? Bardzo mozliwe ze u mnie jest gdzies fizyczny blad ktory nie daje mi żyć, bo nie ma problemu psychicznego. Zadnej traumy...nic...
co do rodzicow to sa normalni, poza tym, że bardzo zamknięci na swiat, defensywni i wierzący w teorie spiskowe.

malamutka nie masz mozliwosci odejscia z tego toksycznego domu?
verdemia
Offline

Re: wasze dzieciństwo

przez Lili-ana 12 sie 2009, 17:35
verdemia napisał(a):.
co do rodzicow to sa normalni, poza tym, że bardzo zamknięci na swiat, defensywni i wierzący w teorie spiskowe.

a jednak nie są tacy wcale normalni... :roll:
Lili-ana
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: wasze dzieciństwo

przez malamutka 14 sie 2009, 21:44
niestety nie mam mozliwości odejscia z tego domu ;( choć bardzo chciałabym

Ostatnio jak kupiłam farbe to ojciec mi zrobil awanture, wytknęłam mu wszystko co myśle na jego temat i na temat tych jego chorych teorii. No i wczoraj pomalowałam pokój z chłopakiem :D
tylko że ten pajac nie zgadza sie abym teraz łóżko zmieniła! Nie chce mieć ochydnej wielkiej, wiejskiej wersali w swojej małej klitce, którą on nazywa "pokojem". Jeszcze se wkurwia, że wykładzinka sie zrywa od mojego przesuwania wersali. No chyba lepiej zmienic lozko na male i drewniane na 4 nozkach niz przesuwac i zrywac wykladzinke. :P STARY ZGRED!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 sie 2009, 23:40

Re: wasze dzieciństwo

przez Pstryk 04 wrz 2009, 10:24
Hej w moim ojcu obudził się ostatnio ojciec. Ale się ubawiłam - chciał mnie wychowywać. Coś nawet przebąknął o wracaniu do domu o 22giej... Tyle, że ja już z mieszkam osobno, 40km dalej, utrzymuję się sama i zresztą spóźnił się o jakieś co najmniej 10lat :lol: No ale ubaw.
Pstryk
Offline

Re: wasze dzieciństwo

przez Piotr Krzyworączka 05 wrz 2009, 21:52
Niestety dzieciństwo ma kolosalny wpływ na naszą psychikę.
Ja miałem chorego psychicznie ojca - częste awantury - ludzie się dziwili, ze taka spokojna rodzina , ON nie pije przecież. matka nauczycielka. A w domu leciały talerze. Ci co z Krakowa, wiedzą co to Kobierzyn ( takie krakowskie wariatkowo). Kilka, a może naście razy widziałem jak Ojca pielęgniarze ( chyba 3, czy 4) siłą wkładają do karetki i odwożą do psychiatryka.
Jak może reagować na takie coś psychika 8, czy 9 letniego chłopaka?

Mama nadopiekuńcza do tego stopnia, że bałem się do domu wrócić, jak się spoźniłem z imprezy.

Cóż, warunki do znerwicowania pierwsza klasa. Dołożyć do tego jeszcze wrażliwą psychikę i mamy komplet. Jestem spod znaku raka, z zasady nieśmiały.
Dopiero teraz po 20 kilku latach uczę się asertywności, walczę z demonami przeszłości. Swoja córkę staram się wychować w miłości, kiedy czuję że zaraz wybuchnę, to zamykam drzwi, albo wychodzę z domu,żeby dziecko nie słyszało jak wrzeszczę. Ja tego potrzebuję w danej chwili, ale nie JEJ psychika, która może się skrzywić, tak jak moja swego czasu.
Mówię do żony , jak ma doła, żeby się nie darła, i nie klęła przy dziecku.
Bo sam wiem, że to jest masakra psychiki dziecka.
Stres powoduje nerwicę. Spróbuj temu zaradzić za darmo!
http://Jak-Pokonac-Stres.pl
Posty
38
Dołączył(a)
09 sie 2009, 00:23

Re: wasze dzieciństwo

Avatar użytkownika
przez Sorrow 06 wrz 2009, 01:01
U mnie długie bezrobocie mamy, bogaty były ojciec nie chcący mnie utrzymywać, bieda, przemoc i rasizm w szkole, ogólna demoralizacja świata, itd.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: wasze dzieciństwo

Avatar użytkownika
przez dzidzius22 06 wrz 2009, 08:44
dolacze do was jesli mozna.
dziecinstwo mialam cudowne do momentu gdy moj ukochany ojciec konal na moich oczach na raka pluc a ja nie wiedzialam co sie dzieje bo nikt mnie to tego nie przygotowal.mialam 10 lat.przeprowadzka z matka do bydgoszczy i odtad mieszkamy w czworke-matka,ja i dwie ciotki-stare panny.bardzo mnie kochaly,dobrze mnie wychowaly,ale zrobily jeden blad-to nie byl szklany klosz,to byl pancerny bunkier.matka po smierci ojca zaczela pic,trwalo to prawie 20 lat.ja bylam tak znerwicowana i bylam do tego taka niedojda ze lecialam gdzie mnie popchneli.w szkole praktycznie na kazdy stres reagowalam wymiotami.co z tego ze wzywali rodzine skoro oni nie wierzyli w lekarzy tylko w domowe srodki typu natron.po jakims czasie-moze to byl rodzaj buntu-zaczelam tak bardzo zamykac sie w sobie ze tygodniami nie chodzilam do szkoly tylko caly czas lezalam w lozku.stopnie mialam bardzo dobre wiec nie bylo tragicznie ale ta moja absencje zalatwiali jakos miedzy soba a ja nie pamietam zeby kiedys pojawil sie u mnie lekarz.podobnie bylo w szkole sredniej.
DZIEN DZISIEJSZY JEST NAJWAZNIEJSZYM DNIEM TWOJEGO ZYCIA
WCZORAJSZY - DOSWIADCZENIEM
JUTRZEJSZY - NIEWIADOMA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 sie 2009, 22:05
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: wasze dzieciństwo

przez polakita 02 paź 2009, 13:07
Hmmm... ja od kiedy pamiętam byłam bardzo bardzo nieśmiała, i chyba zawsze pełna lęków zwłaszcza związanych z innymi ludźmi. Mając niecałe 4 latka pamiętam jaki to był dramat kiedy mama mnie zostawiła samą w przedszkolu. Bałam się porozmawiać z innymi dziećmi, bałam się nawet mojego taty jak przychodził do nas. Zawsze była jakaś taka bariera między mną a innymi, trudna do przełamania. Potem to sprawiło że miałam mało kontaktów z rówieśnikami, byłam smutna i zamknięta w sobie. Jakaś blokada. Nie potrafiłam spontanicznie się wyrażać przy innych. Dużo z tego jakoś przełamałam ale nigdy do końca.
polakita
Offline

Re: wasze dzieciństwo

Avatar użytkownika
przez Anna27 02 paź 2009, 13:33
moje dzieciństwo spowodowało że teraz jestem taka jaka jestem i że moje życie jest nie do zniesienia, że nienawidzę siebie i obwiniam za wszystko, czuje sie gorsza czasami placi sie za nie swoje błędy..
"...gdyŻycieOkazujeSięCzymśTakBeznadziejnym,ZeStajeSięNasząWyłącznąWłasnością,gdyNieWidaćZNikądRatunku,
żadnejSzczelinyWOtaczającymNasMurze,gdyNieMożnaPodnieśćRękiNaLos,właśnieDlatego,
żeJestLosemPozostajeJedno-odwrócićJąPrzeciwkoSobie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 11:50

Re: wasze dzieciństwo

przez Amonre 02 paź 2009, 14:42
Moje dzieciństwo - ojciec alkoholik - nie umiał wyrażać swoich emocji, gdy był pijany wsczynał burdy, płakał - chciał rozmawiać ale to był jeden wielki bełkot - dom rodzinny zle wspominam. Matka - istota o niskim ilorazie inteligencji emocjonalnej, histeryczka, bez większych aspiracji, jakim mnie Panie Boze stworzyłes takim mnie masz, myslenie magiczne, tępe pojmowanie nauki Jezusa, musiałem na siłę chodzić do Kościoła, od dzieciństwa pracowałem w kisku sprzedaży prasy, zero czasu dla siebie, od dzieciństwa silna presja. Bała się zmian. Jedyną ucxieczką dla mnie była nauka - dzieki niej uciekłem do Warszawy, mam cudowną żonę. Moja rodzicielka uważa że matkę ma się jedną a żon można mieć wiele - co powoduje że nie utrzymuję z rodzicami żadnego kontaktu, poza soradcyznymi telefonami. Dzieciństwo ciągnie się za mną cały czas, walczę z tym - chcę przeprogramować wzorce moich zachowań, nie chcę manipulować jak mną manipilowano, nie chcę uzywać szantażu- mechanizmów wynisieonych z domu. Podczas ostaniej rozmowy z Matką wspomniałem zę moj lekarz dostrzega że wszytkie moje problemy mają zródło w dzieciństwie - ona zaś stwierdziła że ten lekarz to idiota, ze tylko negatywnie nastawia mnie przeciwko niej - żenada. Śmieszne - rodem z Blaski i Ciebie. Zamiast cieszyć się moim szczęsciem - nie rozumie że dzieci to skrzydła które zakałądają własne gniazda. Nienawidzimy mojej żony - uważa że mnie zaczarowała że poza nią nie widzę świata - jest moim przyjacielem, bratnią duszą, tylko Ona trzyma mnie na tym świecie. Dzieciństwo to początek naszych problemów bądz sukcesów. Kochajmy swoje dzieci - szanujmy je , dbajmy o nie - dziecko potrzebuje ciepła, poczucia bliskości, miłości. Powodzenia- zapewne mieliście lepsze dzieciństwo. :)
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
18 cze 2008, 08:42

Re: wasze dzieciństwo

Avatar użytkownika
przez bliksa 02 paź 2009, 15:20
hmm moje dzieciństwo - jak mialam 2 latka umarł na moich oczach moj tata, nie pamietam tego ale podobno, przy całym rozgardiaszu i panującej wokół panice zamknelam sie w szafie i znalezli mnie dopiero po 3 godzinach. pozniej po parunastu latach moja mama wyszła za psychopatę, człowieka niezrównowazonego, który przez wiele lat, tzn. caly moj okres dojrzewania pastwił sie nad całą rodziną psychicznie i fizycznie. dostał wyrok, mial sie eksmitowac a tu zonk - umarł. od tej pory jest wszystko OK , mamę mam najcudowniejszą na swiecie, rodzenstwo równiez. duzo czasu zajeło nam dojscie do siebie po tej tyranii ale na szczescie, dla nas juz tez zaswiecilo słonko ;)
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: wasze dzieciństwo

przez aga1978 31 paź 2009, 12:58
W moim domu rodzinnym rządził ojciec.Wszystko musiało być jak on chciał.Awantury,alkohol,szarpaniny.Mama się go bała,czasem uciekałyśmy z domu.Miał pretensje do mnie że nie jestem za nim tylko wolę mamę.Broniłam mamy,nie słuchałam jak ją oczerniał,zwymyślał od najgorszych.Po rozwodzie dostał eksmisję-co z tego jak mieszkanie było "jego",nie darowałby.Interwencje nie robiły na nim wrażenia,to w sumie kolesie z branży-funkcjonariusze jak on.Trzęsłam się ze strachu jak słyszałam go na schodach.Nawet mój pies uciekał pod stół.Jak mu podpadłam to mogłam się szykować na manto.Pamiętam jak dziś sarnią nóżkę zakończoną 6-oma rzemykami,żeby lepiej ciągło.Byłam zła na sąsiadów że nie reagowali,cały blok huczał a oni udawali że jest ok.Modliłam się żeby wreszcie umarł.Parę lat jeszcze minęło i zachorował na białaczkę.Widziałam że cierpiał,jednak nie wybaczyłam mu,nie umiałam być dobra dla niego.Miałam wstręt do niego.Odetchnęłam gdy umarł.Pamiątka po nim to umilone "dzieciństwo",urodę i charakter niestety odziedziczyłam po nim.Boleję nad tym bo mi go przypomina.Cieszę się że nie polubiłam alkohlu jak on.Jak widzę pijaka na ulicy to zabiłabym.Mam swoją rodzinę,staram się nie być agresywna ale to trudne.Pokrzyczę jak mnie synek zdenerwuję ale bicie daruję.Współczuję każdemu podobnych przeżyć,nie życzę nikomu takiego dzieciństwa.
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
23 paź 2009, 11:08
Lokalizacja
ŁÓDŹ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do