Nie wiem co robić i co poradzić

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Nie wiem co robić i co poradzić

przez ena 25 mar 2008, 03:22
Nie wiem czy to dobry temat na forum i czy wogole uzyskam przydatna odpowiedz, ale nie zaszkodzi sprobowac.

Od wielu lat znam sie z moja kolezanka, wiele lat pozwolilo mi ja naprawde dobrze poznac. Kiedys bylysmy dla siebie jak przyjaciolki, dzis ze wzgledu na studiowanie w sporo oddalonych od siebie miejscowosciach zanikła trochę nasza więź, ale nie mniej zależy mi na jej szczęściu.
Zupełnie nie wiem jak poradzić sobie z jej problemem. Ma nadopiekuńczych rodziców, ale to jeszcze można by znieść. Oboje są dziwni i nigdy nie rozumiałam ich postępowania i dziwilo mnie ze osoba o kt sie teraz martwie nie jest na tyle podobna do nich.
Mama mojej kolezanki wg. mnie zneca sie nad nia psychicznie. Kobieta jednak tego nie widzi, uwaza ze ma prawo mowic jej rozne rzeczy "dla jej dobra" i to jest jedyna wymowka. Rodzice zawsze starali sie ja kontrolowac, ale zawsze teksty jej matki przechodzily dla mnie ludzkie pojecie. Krytyka jaka ona dostawala w domu naprawde moze kogos niezle umeczyc psychicznie. Nie byly to wyzwiska. Martwie sie o nia i nie wiem jak pomoc. Juz wiele razy mialam ochote napisac jakis anonimowy list, ale nie wiem czy to pomoze i czy cokolwiek jej matka jest w stanie zrozumiec w swoim ograniczeniu.
Weźmy taka sytuacje: Kolezanka ma nowego chlopaka, matka na poczatku byla dobrze nastawiona kiedy slyszala o nim opowiesci. Pozniej widzi go ok 20-30min i po jego wyjsciu wyglasza zdania typu: Stac cie na kogos lepszego; powinnas ogladac sie z kims powaznie bo jestes juz na 4 roku studiow; znajdz sobie przystojniejszego, zerwij z nim, jest brzydki - jak bedzie wygladalo wasze slubne zdjecie?. Osobiscie nie wierze zeby ktokolwiek byl kiedys dobry wg niej dla jej corki. Kolezanka moze powiedziec ze on sie jej podoba, ze go lubi, ale to nie wazne, matka na nia krzyczy i mowi ze ja corka rozczarowuje, wie ze ja rani ale to dla jej dobra.
Moze to nie brzmi dla was niebezpiecznie, ale juz dlugo znam ta sytuacje rodzinna. Dodam moze ze pare razy byla sytuacja w czasie liceum ze umowilysmy sie zeby sie zobaczyc powiedzmy na 16, i ona dzien wczesniej mamie o tym powidziala i wszystko bylo ok do ok 14 kiedy matka wymyslila jej ze ona nic jej nie pomaga, co bylo nieprawda i ze chodzi sobie tylko z kolezankami sie widywac, zakazala jej spotkania i co robila moja kolezanka? Nie myla podlog, nie myla naczyn, ani nie odkurzala. Matka kazala jej pielić chwasty w ogródku! bo chyba nic innego do roboty w domu nie bylo. Kolezanka zadzwonila do mnie z placzem ze nie mozemy sie zobaczcy i przepraszala, wiedzialam jaka jest sytuacja, wiec nie mialam sie za co obrazac, tylko mi szkoda jej bylo.
Jak ona matce ma cos przetlumaczyc? Co zrobic i jak sie zachowac z tak nienormalnym (wg mnie) zachowaniem. Dziewczyna studiuje wiele km od domu, m.in. zeby troche uciec od rodzicow. Jak przyjezdza to spotykaja ja czesto klotnie i wymawianie jakichs bzdur. Ja rozumiem ze jak dziecka nie ma 2 miesiace i np chcemy sie zobaczyc to moja mama tez troche jeczy zebym w domu posiedziala bo ona teskni, ale nigdy nie zrobila mi o to awantury jak matka kolezanki. Rozumiem tesknote, ale nie musztre i darcie sie za cos takiego, zwlaszcza ze zwykle do spotkania nie dochodzi jak jej matce odbije. Przeciez mama oddala od siebie corke w ten sposob!
Teraz jak jej nie ma w domu to zwykle klotnie sa o podejmowane przez nia decyzje, jak z chlopakiem.
Potrzebuje rady, a nie komentarzy ze jej matka jest "poj***" itp. albo zeby zaprzestala kontaktow z matka, bo mimo wszystko matke sie kocha i chce sie byc z nia jak "matka z corka".
Co ja mam jej powiedziec? bo od 10 lat jej mowie zeby sie "trzymala" Myslalam zeby sama napisala list do matki w kt napisze ze matka nie robic nic dobrego swoimi "radami" ze to jej zycie, ze jesli bedzie popelniac bledy beda to jej bledy i na nich bedzie sie tez uczyc ale boje sie ze tylko sie na nia wydrze ze matce "przykrosc robi, a ona chce dobrze" i bedzie tyle :( Matka chce jak zamknac w zlotej kladce doslownie! Albo kierowac ja jak marionetka.
Prosilabym najbardziej o opinie psychologow, albo studentow psychologii :( tu potrzebna fachowa rada.
Dziewczyna ma uz 24 lata
ena
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 mar 2008, 01:58

przez Pstryk 25 mar 2008, 19:00
ena, nie uważam, abyś miała prawo ingerować osobiście w tą rodzinę. Taki incydent pogorszy jedynie sytuację koleżanki. Uważam, że wszystko zależy od niej samej i tylko ona sama może cokolwiek zdziałać - nie chodzi o zmienianie matki, bo wiesz jak to jest ze 'starymi drzewami'. Dziewczyna ma już 24 lata i powinna w końcu postawić na swoim. I tyle.
Pstryk
Offline

przez wojtek_112 25 mar 2008, 21:52
Ciężka sytuacja, bo nawet gdybym był specjalistą z 20letnim stażem ,to po dawaniu konkretnych rad w takiej sytuacji, chyba bym przestał nim być. Opisałaś sytuacje dośc jasno, ale jest to tylko promil wzajemnych relacji pomiedzy nimi, do tego jest to sytuacja rodzina i tak chyba trzeba ją rozpatrywać. Jak sama pisałaś, jej matka uważa ,że robi dobrze(choć widać że tak nie jest), w takich sytuacjach najlepsza jest możliwośc spojrzenia na wszystko w roli widza.Często jak człowiek spojrzy na własne zachowanie np: na filmie wideo, doznaje szoku(takiej opcji raczej nie ma :)). Z pewnością, moge ci odradzić pisanie anonimowych listów.Dzieci powinno sie wychowywać, do jaknajlepszego dorosłego życia w społeczeństwie(ucząc i temperując), w relacjach toksycznych sytuacja jest troche inna.Dziecko jest uczone do życia tu i teraz, jest naginane do emocjonalnych wymogów rodziców , jest uczone do funkcjonowania w terażniejszej sytuacji , kosztem umiejętności , które można wykożystać w przyszłości.To nie dziecko staje sie dorosłym dzięki rodzicom, tylko dorośli coś zyskują w oparciu o dziecko. Pomyśl troche, nie dostrzegasz możliwości spotengowania całej konfliktowej sytuacji? Skoro matka zachowuje sie jak sie zachowuje i wykożystuje twoją koleżanke, to czy teraz tego nie zrobi, ten wyimaginowany "zawód" własną córką, zostanie spotengowanegowany wstydem(inni przez kogoś żle i niesprawiedliwie ją oceniają)ona bardzo łatwo obruci sytuacje przeciw komus innemu, nie dostrzegając problemu w sobie( takie są relacje i one dyktują dynamike i rozwuj poszczególnych sytuacji)?Przecież, ona jest dobrą matką, dbającą o nienajlepszą córke. Ona na pewno sie domyśli, że pisze ktoś z sytuacją obeznany, nie wiem czy twoja kolezanka ma rodzeństwo, ale nie wielka różnica czy podejżenia o potencjalne żródło przecieku rozłoży sie na kilka osób czy jedną.Przyczyna takich relacji zawsze jest indywidualna i nie powtarzalna i takie mogą byc rady, trzeba sytuacje poznać i wtedy zaradzać.Twoja koleżanka prawdopodobnie zmaga sie z wewn konfliktem, który z grubsza można zdefiniować moja dobro kontra dobro matki.Jeśli koniecznie chcesz pisać ten list, to najpierw powinas poinformować i może skonsultować go z koleżanką, ale potencjalnych scenariuszy mogą bys dziesiątki.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez ena 26 mar 2008, 00:30
wlasnie nie chcialam pisac listu, bo czulam ze moze to tylko pogorszyc sprawe, napisalabym go dawno gdybym o tym nie pomyslala;
"postawić na swoim" Bo ona sie nie ugina, nie zrywa z nowym chlopakiem, ale to nie zmienia tej toksycznej sytuacji miedzy matka a corką :/ kolezanka po prostu na drugi dzien po tej klotni pojechala na stancję; postawienie na swoim tutaj nie zmienia sytuacji, ona studiuje cos czego matka nie chciala zeby studiowala, to nadal niczego nie zmienia :(
Chodziło mi żeby może ona napisała list i normalnie się podpisała, co ja boli, ze bedzie sama podejmowac decyzje? Czy to cos zmieni?
Co moglabym poradzic kolezance?
edit
Jak ma matce dac do zrozumienia ze bedzie dokonywala wlasnych wyborow? Nie uginac sie i robic co sie uwaza? :(
ena
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 mar 2008, 01:58

przez Pstryk 26 mar 2008, 18:39
Pomysł przelania uczuć na list mi się podoba. Co prawda wątpię, aby odniósł efekt w postaci zmiany zachowania matki, jednak być może da to Twojej koleżance siłę wierzyć w słuszność podejmowanych przez nią decyzji. Nie powinna walczyć z matką ponieważ to jedynie zaogni sytuację a winna częściej prezentować jej swoje zdanie i przypominać jej wręcz, że to jej życie i tak samo jak matka popełniała błędy w swoim, tak samo ona chce je popełniać i się na nich uczyć. Jawnie powinna mówić 'nie' mamie, nie w kontekście buntu, nie po to aby zrobić jej na złość, a z przekonaniem i powinna równocześnie zapewniać, że kocha matkę i mówić jak przykro jej z powodu braku akceptacji ze strony matki, mówić matce jaka jest pomimo wszystko dla niej ważna. Mam nadzieję, że rozumiesz, co mam na myśli. Absolutnie nie polecam złości, gniewu, wylewania żalów i pretensji.
Pstryk
Offline

przez wojtek_112 27 mar 2008, 11:55
Rzeczywiście. Najwyrażniej , nie przeczytałem z należytą uwagą za pierwszym razem.Twoja koleżanka dzielnie sobie radzi z tego co widze i problem raczej brzmi "co zrobić rzeby zmienić matke"?Ja specjalistą nie jestem, ale może pomys z listem nie jest taki zły, jesli miałby ułatwić pierwszy krok i byc wstępem do szczerej rozmowy.
Jest takie powiedzenie"co cie nie zabije uczyni cie mocniejszym".Wydaje sie ,że twoja koleżanka pomimo tych przeciwności idzie jednak swoją drogą cały czas do przodu.
Czy twoja koleżanka ma jakieś problemy natury psychologicznej?
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

przez ena 03 maja 2008, 20:29
powiem ze znam ją wiele lat, od szk podstawowej, a teraz jestesmy na studiach (nie razem); ona "daje radę" i na prawde jestem z niej dumna jak sobie z tym radzi mimo wszystko, ze jest takim czlowiekiem a nie innym mimo takiej mamy;
po miesiacu matka odzywa sie do niej jakby nigdy nic i nie chce wracac do tematu ostatniej klotni; moze przy nastepnej takiej sytuacji poradze jej napisac list;
jesli chodzi o jej jakies problemy ze soba, to chyba nie wykraczajace poza tzw "normę", "nie ma ludzi zdrowych, tylko niezdiagnozowani" prawda? :)
ena
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 mar 2008, 01:58

Re: Nie wiem co robić i co poradzić

Avatar użytkownika
przez mOniSia 20 maja 2008, 14:33
Uważam, że jeżeli jesteś na tyle odważną osobą, by porozmawiać z matką tej dziewczyny i powiedzieć jej wszystko to, co napisałaś w tym liście, to spróbuj. A nuż się uda. Jeżeli natomiast boisz się, że w rozmowie, pod wpływem emocji, może Ci coś umknąć, to napisz list.
Zacznij od tego, że wiesz, iż ta kobieta kocha swoją córkę, martwi się o nią i chce dla niej jak najlepiej, ale takie postępowanie nie nauczy ją życia, w wręcz przeciwnie-zniechęci ją do niego. Co się stanie kiedy zabranie jej mamy? Kto się nią będzie opiekował? Ta dziewczyna potrzebuje samodzielności, wiary w swoje możliwości. Ważne jest to, że zawsze może liczyć na matkę (w razie jakiegokolwiek potknięcia, ale i w podzieleniu się swoim szczęściem). Ta kobieta musi również wiedzieć, że nikt jej nie zastąpi, zawsze będzie bardzo ważna dla córki (stąd problem z facetami-czuje się zagrożona i pragnie "księcia z bajki" dla swojego dziecka).

Również wymaga zastanowienia czy przy tej rozmowie powinna być Twoja koleżanka. Bo matka musi wiedzieć, że jej zachowanie nie odpowiada nie tylko Tobie, ale i jej córce. Albo napiszcie dwa listy: jeden Ty, a drugi (na pewnego rodzaju potwierdzenie Twoja koleżanka), włóżcie je do jednej koperty i zostawcie do przeczytania mamie.

Poza tym, to warto docenić, że matka interesuje się córką, nawet wtedy, gdy jest już ona dorosłą osobą.
"Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczyma"
Aby uwierzyć w drugiego człowieka, należy najpierw uwierzyć w siebie. Żyć w harmonii ze światem widzialnym i niewidzialnym. Odnaleźć prawdziwe oblicze Boga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
20 maja 2008, 13:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do