Zaniżona samoocena

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 20 lut 2008, 18:39
anand22 po części masz rację. Ludzie - w większości - lecą na urodę i na kasę. I masz rację, życie nie jest bajką. Ale nie zgodzę się z Tobą, że wszyscy ludzie są tacy. Ja kiedyś uważałam się za totalne zero, to i innym było mną łatwo pomiatać. Uważam, że tak naprawdę najważniejsze to zaakceptować siebie takim, jakim się jest i patrzeć na świat realistycznie a nie pesymistycznie. Bo sorry, ale pesymizm to nie to samo co realizm. Może i nie mam zbyt wielu znajomych - nie jestem biedna, ale też nie stać mnie na drogie restauracje i ciuchy -, jestem chora przewlekle, mam wiele ułomności i słabości - ale mam za to wspaniałych ludzi wokół siebie, którzy cenią mnie nie za to, jaką by chcieli żebym była, tylko za to, jaka jestem - za moją szczerość, za moje poczucie humoru, za to, że potrafię (przynajmniej ich zdaniem) pocieszyć i dać dobre słowo. Teraz kiedy staram się odbudować moje niskie poczucie wartości, nie jest tak łatwo mną pomiatać. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jakie mamy nastawienie do siebie i do innych, a nie od tego co mamy na sobie.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez inny niż wszyscy 13 mar 2008, 09:00
anand22 ale z ciebie lol próbujesz wmówić innym jak myślą czyli porostu starasz się nimi manipulować żeby móc spojrzeć z czystym sumieniem w lustro i powiedzieć do swojego odbicia gdy będzie krytycznie na ciebie patrzeć:"no co przecież wszyscy mają takie same poglądy na tych słabszych" ale widzisz to tylko ty masz problem i nie wrzucaj na innych forumowiczów żeby poczuć się lepiej bo nie chcesz żebym ja zaczął to samo robić z tobą
napisałeś do luthien "Nie chce mi się już z Tobą dyskutować, bo nie przepadam za zakłamanymi kobietami, które nie potrafią się przyznać, że kręcą ją dobrze ustawieni, przystojni, prawdziwi mężczyźni."takie stwierdzenie może się tłumaczyć dziecko a nie dorosła(prawie) osoba łatwo ci idzie krytyka innych, spróbuj skrytykować siebie ale tego terazńiejszego a nie tego brzydkiego zakompleksionego z przed kilku lat...
Zawsze wierzyłem w głupców. Moi przyjaciele nazywają to wiarą w samego siebie.
Posty
1
Dołączył(a)
11 mar 2008, 12:00
Lokalizacja
spadłem z nieba ;)

przez Pstryk 13 mar 2008, 12:54
inny niż wszyscy, nie trzeba się gorączkować tym typkiem - jego już nie ma ;) Groza skwitowała go najtrafniej. Nic dodać nic ująć.

Co do samooceny niestety największy wpływ na wizerunek własnej osoby w swoim mniemaniu na otoczenie, w którym się człowiek wychowywał. Nie tylko poprzez stosunku rodziców czy najbliższego otoczenia dziecka, ale również - a raczej przede wszystkim - zależy od samooceny tych osób. Każdy swój rozum ma, jednak gdy przebywa się w środowisku, w którym nikt nikogo nie szanuje, w którym toczy się nieustanna walka pomiędzy członkami rodziny, w którym traktuje sie bliskich jak rzecz nabyta, takie tendencje nabierają dzieci.
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Sojek 17 mar 2008, 20:26
U mnie samoocenę podwyższa moja dziewczyna która poznałem w Anglii gdzie przebywam od 2 lat. Zapoznałem ja na serwisie randkowym dla przebywajacych na wyspach (jak widzisz luthien rowniez tam mozna znalezc wartosciowe osoby :) ). Bylem strasznie zamknety w sobie, i tak jak luthien napisala, wydawało mi sie że ktoś na mnie patrzy i się śmieje. Wciąż nachodza mnie takie stany ale juz jest lepiej bo zaraz moja dziewczyna sprawdza mnie na ziemie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 kwi 2007, 17:26
Lokalizacja
Manchester

przez Pstryk 18 mar 2008, 20:53
Cała sztuka w tym, aby samemu dawać sobie taką pewność siebie... a nie uzależniać własnej wartości od innych ;)
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 18 mar 2008, 20:54
I to jest właśnie najtrudniejsze.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez CITRIA 20 mar 2008, 17:29
Zjawiam się tu po raz kolejny nieco pozno...ale lepiej pozno niz pozniej :)
Myślę że "naszą" niską samoocenę bardzo ladnie ubral w slowa janek80 w jednym ze swoich postow : "nie wazne , co osiagniesz , to pewnie byl fart"...

Szczególne podziękowania dla luthien, mam bardzo podobnie i z ulga czytam że nie ja jedna ( i znowu porównywanie sie do innych - zaklęty krąg...)

Boję sie krytyki, boję się oceny ze strony innych ludzi, często gdy mnie pytają o uzasadnienie swoich decyzji zaczynam kłamać i dopiero jak zacznę uswiadamiam sobie że robie to bo nie chce się przyznac do tego co mysle, czuje, robie...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:38 pm ]
Dodam jeszcze że moi znajomi nie uważają mnie za osobe zakompleksioną... nieźle się kamufluję... ;)
pękam tylko czasami i tylko przed niektórymi ludźmi...przed moja mama i przed przyjaciolka.. od przyjaciolki gdy pierwszy raz sie przyznalam usłyszalam : na zewnatrz jestes pelna zycia i energii, nie sadzilam ze taka jestes wewnatrz...
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez Julek 24 mar 2008, 01:37
Ja również jestem osobą cierpiącą przezx niską samoocenę. Czesto mam tak, że gdy jakaś mijająca mnie osoba spojrzy na mnie i po czym zacznie rozmawiać z towarzyszem/ką wydaje mi się, że smieją się właśnie ze mnie.
Ten stan ma również odbicie w pracy. Wciąż wydaje mi sie, że pracodawca mnie obserwuje i w myslach krytykuje, patrząć w okol widze samych lepszych od siebie ludzi, co dodatkowo wzbudza stres blokuje myślenie i cały mój porządek w tym momencie sypie sie w drobne kawałki. Teraz gdy od rozpoczęcia pracy minal rok, nie potrafie zwlec sie z łóżka i wciąż gnębi mnie stres, jestem ciągle pod jego paraliżującym wpływem. Mimo tego, iż wiem, że potrafie sobie poradzić z wieloma rzeczami stres mi na to nie pozwala, wiąże mój umysł w ciasne sznury. Odbija sie to coraz bardziej na moim życiu osobistym i uczuciowym ( nie potrafiłbym za Chiny wyznać uczuc ). kotłuję się we mnie jakiś rosnący mętlik myśli i pomieszanych emocji. I nawet gdy wszystko jest dobrze, byle jaka sugestia na mój temat bądź niewininy żart kogos ze znajomych potrafi wywrócić mój "pion".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do