Stres który niszczy chęć do życia

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Stres który niszczy chęć do życia

przez Kokoem 28 sty 2008, 23:20
Witam Was i proszę o pomoc.Mam 14 lat,dobry dom,wspaniałą rodzinę.Mam internet,na którym gadam z fajnymi ludźmi,i tych przyjaciół z świata realistycznego.Jednak,w chwili gdy poszłam do gimnazjum moja psychika zaczęła się psuć.Zaczęłam miewać niemiłe dreszcze w brzuchu na widok nauczycieli.Dostałam nerwicy natręctw.Do mnie strasznie gnębiło.
Ale ten stres...Nawet teraz się stresuję,że jutro muszę iść do budy.I tak codziennie wieczorami odczuwam silny stres.A przecież raz się zyje,z życia trzeba korzystać,a nie marnować je w ten sposób.!
NIe wiem co mam robić.Proszę pomóżcie mi.Tylko Wy mi zostajecie.Nie,nie powiem mamie bo Ona już wie,ale co niby miałaby zrobić.Siosyta studiuje psychologię i też wie.
Pomóżcie.
Ja nie chcę tak żyć.!Ja żyję tylko w dni wolne.I wtedy dostaję ataków,widzę mordy nauczyieli,których nienawidzę,fuj.
Wiem,może to chore,ale ja już nie wytrzymuję...
Naprawdę nie wiem co mam zrobić...
Pomóżcie...
Stresuję się.!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sty 2008, 23:08

Avatar użytkownika
przez scrat 29 sty 2008, 07:54
Cały czas opisujesz skutek - nie myślałaś nigdy nad przyczyną? Co może być powodem tego strachu i nienawiści? Czy to na zewnątrz czy w tobie, coś musiało wyzwolić ten strach.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

re:

Avatar użytkownika
przez killa_amok 02 mar 2008, 20:45
jeśli uświadomisz sobie jaka jest przyczyna tych zaburzeń i stawisz jej czoło będzie Ci łatwiej ją zlikwidować. Czeka Cię jeszcze wiele lat nauki, i jeśli nic z tym nie zrobisz sytuacja która teraz zaistniała może znacznie sie pogorszyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
29 sty 2007, 22:54
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez scrat 03 mar 2008, 00:12
No właśnie. Nauczyciele? Presja społeczna? Chęć pokazania się z dobrej strony? Skądś to się bierze, kluczem jest uświadomienie sobie skąd. Jaka jest ta pierwsza, czasem nawet nieuświadomiona myśl, która wywołuje lęk.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez jaaa 03 mar 2008, 02:57
scrat napisał(a):No właśnie. Nauczyciele? Presja społeczna? Chęć pokazania się z dobrej strony? Skądś to się bierze, kluczem jest uświadomienie sobie skąd. Jaka jest ta pierwsza, czasem nawet nieuświadomiona myśl, która wywołuje lęk.


alejak to zrobic? albo jesli znamy a nie umiemy sie zmierzyc?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez scrat 03 mar 2008, 03:04
Jakbym ja wiedział, jak to zrobić, to by mnie tu nie było ;)

Czytam sobie taką książkę, umysł ponad nastrojem, tam są fajne ćwiczenia właśnie poznawcze. Terapeutka zaleciła. Zobaczymy, bardzo bym chciał, żeby coś mi to dało, żebym w końcu zrozumiał te swoje lęki. I tak już jest niezła poprawa, więcej rozumiem, więcej wiem o sobie, bardziej umiem się zdystansować, ale nie wiem czy to z powodu wiedzy i poznania tego, interesowania się tym, czy to leki tak działają...

Jest w tym wszystkim kilka pułapek, w które wpadłem mając te 14 lat (albo nawet wcześniej).

1. Uciekanie i unikanie lękowych sytuacji wzmacnia lęk.
2. Przeczekanie (że może przejdzie) tylko utrwala reakcje organizmu i potem coraz trudniej jest wychwycić te myśli, bo "to się tak samo".
3. Nie patrzmy na skutki. One są tylko skutkami, nie mówią praktycznie nic.

Na przykład kompletnie nie ma znaczenia, czy boli nas brzuch, czy boimy się, że serce nam stanie. To po prostu skutek, jeden z wielu. Trzeba zmienić myślenie, nie "boję się i już" tylko "boję się, ale dlaczego? Co się dzieje, skąd te myśli, jak wygląda ten obraz, który mam w głowie, jak to może inaczej wyglądać, jak można na to spojrzeć bez pryzmatu własnych doświadczeń, wyobrażeń, oczekiwań?". To brzmi jak jakiś pseudomedyczny bełkot, ale to naprawdę działa. Trzeba zrozumieć siebie.

Odnośnie tego, że nie potrafimy czegoś zrobić - nie ma takiej możliwości. Ja bardzo długo tak sobie tłumaczyłem. I było tylko gorzej. Lęki się nasilały, wyobrażenia o tych sytuacjach też. Nie można całe życie uciekać, boimy się, to zacznijmy od mniej lękowych sytuacji, ale TRZEBA się z tym kiedyś zmierzyć. Inaczej to nie jest życie, tylko ciągły strach, ciągła wegetacja, frustracje, że nie dajemy rady. M.in. dlatego wróciłem na studia. Cholernie się boję tych swoich schiz, objawów, napadów paniki, no ale co, mam jakiś wybór? Nie mam, chcę je skończyć i skończę, muszę, nerwica nie wygra.

Jestem prawie pewien, że gdybym poszedł do lekarza mając te swoje 14 lat, a nie dopiero teraz, to poszłoby dużo lepiej i już dawno, od 9 lat (wczoraj mi 23-ka stuknęła), byłoby po sprawie i już dawno bym nie pamiętał, że "kiedyś miałem jakieś lęki"...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez bigda 19 mar 2008, 23:11
Witam,
  • nie ma najmniejszych wątpliwości, że unikanie sytuacji lękotwórczej bądź wywołującej reakcję stresową, tylko pogarsza sytuację;
  • nie bagatelizowałbym znaczenia objawów; po pierwsze, są dość nieprzyjemne i utrudniają normalne funkcjonowanie, więc dobrze byłoby coś z nimi zrobić, po drugie zaś, często kolejność nawarstwiania się problemów jest dokładnie odwrotna, niż podpowiada intuicja, tzn. najpierw nowa szkoła - stres gwarantowany, potem objawy w postaci mdłości, bólu, zawrotów głowy itp. (czasem tak po prostu reagujemy na stres), otem zaś, świadomie bądź nie dorabiamy sobie do tego ideologię - "nienawidzę nauczycieli czy coś podobnego" - czyli racjonalizujemy. Owa nienawiść nie musi być tu przyczyną i w takich przypadkach zwykle nie jest;
  • co możesz zrobić? Hm... po pierwsze nauczyć się panować nad fizycznymi objawami (czytałem tu przed chwilą np. o treningu autogennym), po drugie, opanować sytuację poznawczo - wiem, brzmi może tajemniczo, ale i jedno i drugie zrobisz z psychologiem.

    Pomimo tego, że taka reakcja jest bardzo nieprzyjemna i uciążliwa, możesz być pewna, że wielu ludzi twoim wieku tak reaguje na zmianę szkoły. Wiadomo też, że nie jest to trudne do opanowania, ale nie wszyscy radzą sobie z tym samodzielnie. Jeśli będziesz odkładać wizytę u psychologa, problem się nawarstwi i zmarnujesz sobie kawał czasu.


Offline
Posty
14
Dołączył(a)
18 mar 2008, 20:23

Avatar użytkownika
przez scrat 19 mar 2008, 23:21
bigda napisał(a):nie ma najmniejszych wątpliwości, że unikanie sytuacji lękotwórczej bądź wywołującej reakcję stresową, tylko pogarsza sytuację;


Pogarsza. Bo mamy w głowie jakieśtam wyobrażenie na temat tej sytuacji, uformowane przez pryzmat tego, czego się boimy.

po drugie, opanować sytuację poznawczo


Najskuteczniej. Nie najłatwiej, ale zdecydowanie najskuteczniej...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do