nerwica a znajomość przyjaźń... pytanie do was:)

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

nerwica a znajomość przyjaźń... pytanie do was:)

przez elektron 27 sty 2008, 17:29
Czy straciliście kiedyś znajomego lub też przyjaciela po tym jak powiedzieliście mu o swojej nerwicy?

I drugie pytanie, jak zareagował wasz nowy partner gdy dowiedział się o nerwicy?
"... każdy problem ma rozwiązanie
Jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu..."

autor: łona - Fruźki wolą optymistów....
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
31 gru 2007, 17:03

Avatar użytkownika
przez xCarmen 27 sty 2008, 17:32
ja stracilam wszystkich na raz, nie dowiedzieli sie konkretnie ale zauwazyli we mnie zmiane i zostawili. A teraz? Teraz sama niszcze sobie zycie i uciekam przed wszystkimi. :cry:
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

przez Pstryk 27 sty 2008, 19:06
Hm, straciłam bardzo wiele znajomych, przyjaciół i nawet osoby bliższe sercu z powodu takiego, że nie wiedziałam iż jestem chora. Obecnych znajomych poznałam podczas terapii grupowych, w trakcie przebywania w ośrodkach i szpitalach, więc gdy już przychodzi konieczność rozmowy o chorobie spotykam się najczęściej ze zrozumieniem. A mój chłopak sam cierpi na nerwicę i w związku z tym świetnie się rozumiemy ;) Ale też miałam okres, gdy byłam zupełnie sama - wtedy starałam się przypodobać każdemu, kto zwrócił na mnie uwagę, robić różne rzeczy aby się przypodobać... Aż w końcu zaczęłam poznawać ludzi z podobnymi problemami i to okazało się najlepszym wyjściem z sytuacji. Wam również polecam.
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez NatłokMyśli 27 sty 2008, 19:24
bethi napisał(a):Hm, straciłam bardzo wiele znajomych, przyjaciół i nawet osoby bliższe sercu z powodu takiego, że nie wiedziałam iż jestem chora.

Dokładnie tak jak ja. Innych straciłem już, gdy domyślałem sie co jest ze mną, a mimo to starałem sie to maskować(i robie to nadal), bo nie chciałem być męską cipą którą wszystko przerasta.
Teraz zastanawiam sie, jak zareagowałaby kobieta która odeszła ode mnie, przez ta moja niemoc i skrajne emocje które mi towarzyszyły.
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty mojego życia.
Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
23 sty 2008, 12:17
Lokalizacja
łódzkie

przez Pstryk 27 sty 2008, 20:27
Jak to: jak by zareagowała :?: Czy to oznacza, że ona nie wie o Twoich problemach :?:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez NatłokMyśli 27 sty 2008, 21:25
bethi napisał(a):Jak to: jak by zareagowała :?: Czy to oznacza, że ona nie wie o Twoich problemach :?:


Nie wiedziała i nie wie, przecież zdrowa osoba raczej nie zrozumie chorej. Po prostu nie chciałem być w jej oczach zakompleksiona męską cipą.
Kobieta szuka mężczyzny z odpowiednim podejściem do życia, który jest poniekąd odpowiedzialny i życiowo zaradny, zapewni odpowiednie bezpieczeństwo finansowe. Mężczyznę na którego w każdej sytuacji może liczyć, który zapewni stabilizacje i który wszystko kontroluje, na wszystkim trzyma pieczę i nie żyje skrajnymi emocjami.
A przy nerwicy i depresji jest to praktycznie niemożliwe do zrobienia. Nawet jeśli ma sie wielkie chęci.
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty mojego życia.
Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
23 sty 2008, 12:17
Lokalizacja
łódzkie

przez Pstryk 27 sty 2008, 22:22
NatłokMyśli napisał(a):przecież zdrowa osoba raczej nie zrozumie chorej

Bzdura :!: Tym bardziej, jeśli chodzi o uczucia :!: Ona najprawdopodobniej gryzie się tym do dzisiaj usiłując odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego :?: Sorry za to pytanie, ale czy Ty ją naprawdę kochałeś :?:
Pstryk
Offline

przez Tromgenn 28 sty 2008, 03:53
bethi napisał(a):Aż w końcu zaczęłam poznawać ludzi z podobnymi problemami i to okazało się najlepszym wyjściem z sytuacji. Wam również polecam.


Ja również. Uwielbiam ludzi z problemami. Mam mnóswo znjomych "świrów" i świetnie się z nimi bawię i rozumiem :D

(ofkors "normalsów" równiez)
Offline
Posty
187
Dołączył(a)
21 gru 2007, 06:12

przez elektron 28 sty 2008, 10:38
He nikt lepiej nie zrozumiem człowieka z nerwicą niż drugi człowiek z nerwicą:) i taką partnerkę chyba muszę szukać:/ Bo normalna kobieta tego nie zrozumie chyba że ma zdolność empatii.
"... każdy problem ma rozwiązanie
Jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu..."

autor: łona - Fruźki wolą optymistów....
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
31 gru 2007, 17:03

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 28 sty 2008, 10:42
Mogę w sumie powiedzieć że "dzięki" nerwicy wiem kto jest wartościowym człowiekiem. Ci spośród moich znajomych, którzy odsunęli się ode mnie z powodu mojego zachowania, tych mogę spokojnie olać tak jak oni mnie. Natomiast ta mniejszość, która mnie nie odrzuciła, to wspaniali ludzie, na których zawsze mogę liczyć. Moja przyjaciółka dowiedziała się wczoraj o mojej lękówce... I wyobraźcie sobie, nie zostałam nazwana "świrem", w przeciwieństwie do tego co uskutecznia moja rodzinka.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

przez Pstryk 28 sty 2008, 11:17
Jeśli komuś o tym mówicie, to od razu wyjaśnijcie na czym to polega, żeby nie było nieporozumień.

Wszystko zależy, na ile inteligentny jest człowiek, z którym mamy do czynienia. Takie sprawy można 'wybadać'. Poza tym nie wszyscy ludzie na świecie, którzy nie mają tak zaawansowanych problemów ja My są zieleni z tego tematu. Natomiast jeśli chodzi o uczucia, partner owszem - ma prawo nie wiedzieć o co lata, ale jeśli kocha - będzie gotów poszerzyć swoje horyzonty i wielu z nich ma właśnie ten dar: empatii
elektron napisał(a):normalna kobieta tego nie zrozumie chyba że ma zdolność empatii.

więc nie wolno szufladkować bo możemy wiele stracić :!:
zimbabwe napisał(a):Mogę w sumie powiedzieć że "dzięki" nerwicy wiem kto jest wartościowym człowiekiem.

na przykład takich wartościowych znajomych.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez pyzia1 28 sty 2008, 11:26
Chyba nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół, a znajomych stopniowo potraciłam, nawet nie wiem czy przez chorobę, po prostu stało się. Teraz otaczają mnie różni ludzie, z niektórymi się czasem spotykam, rozmawiam ale nawet nie próbuję się do nich zbliżyć.

Ja również. Uwielbiam ludzi z problemami. Mam mnóswo znjomych "świrów" i świetnie się z nimi bawię i rozumiem


Może powinnam poszukać przyjaciół właśnie wśród "świrów" ale już mi się nie chce, tyle razy przejechałam się na ludziach że jak pomyślę, że to się może snowu powtórzyć... Dzięki Bogu, że jest forum, które daje mi jakąś namiastkę szczerej rozmowy.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

przez Pstryk 28 sty 2008, 11:34
pyzia1 napisał(a):Dzięki Bogu, że jest forum, które daje mi jakąś namiastkę szczerej rozmowy.


"Bez tej miłości można żyć,
mieć serce suche jak orzeszek,
malutki los naparstkiem pić
z dala od zgryzot i pocieszeń,
na własną miarę znać nadzieję,
w mroku kryjówkę sobie uwić,
o blasku próchna mówić "dnieje",
o blasku słońca nic nie mówić." [W. Szymborska]

Jesteś pewna, że można tak żyć :?:
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do