zazdrość wobec zdrowych

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 05 sty 2008, 19:56
A bałaś się czego ?

- przebywania w większej grupie
- kupowania w sklepie
- rozmawiania z obcymi
- chłopców
- imprez
- zabierania głosu w dyskusji
- spojrzeń ludzi


A tak ogólnie to chodzi o to, że człowiekowi wydaje się, że wszyscy go obserwują i oceniają negatywnie lub się z niego śmieją (słyszysz śmiech w autobusie i myślisz - to ze mnie!). To jest tak naprawdę lęk przed ośmieszeniem i upokorzeniem.
Kurcze, kiedy o tym piszę, to przypominam sobie, jak bardzo była bezradna wobec tej fobii jeszcze parę lat temu i jak strasznie cierpiałam, i mi się robi tak cieżko. Ale z drugiej strony strasznie się cieszę, że tyle się zmieniło od tamtego czasu :)


Amy Lee napisał(a):Ja ostatnio podarłam swoje pamiętniki nie mogąc wprost uwierzyć, że jeszcze parę lat temu byłam tak dziecinną, nudną i naiwną osobą.

Ja zrobiłam to samo! tylko że jeszcze brutalniej, bo spaliłam je :D Teraz żałuję!

K. napisał(a):Interesuje się psychologią, ale nie na tyle żeby sypać teoriami i prawić ludziom morały.


I całe szczęście, że tego nie robisz! Bo tak robią ludzie, którzy kompletnie nie znają się na rzeczy, a wydaje im się, że są znawcami tematu.
Jezu, jak ja nie znoszę ludzi, którzy nic nie wiedzą, nic nie rozumieją, a się wymądrzają, np: "tak na moje oko, to ty masz osobowość borderline" - gdzieś usłyszeli, że jest coś takiego i wydaje im się, że już wszystko wiedzą i mogą stawiać diagnozy.... No po prostu mam alergię na takich ludzi! grrr <żądza mordu>
Jest nieźle, wreszcie! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez K. 05 sty 2008, 23:29
Brunhilda napisał(a):K. napisał:
Interesuje się psychologią, ale nie na tyle żeby sypać teoriami i prawić ludziom morały.


I całe szczęście, że tego nie robisz! Bo tak robią ludzie, którzy kompletnie nie znają się na rzeczy, a wydaje im się, że są znawcami tematu.
Jezu, jak ja nie znoszę ludzi, którzy nic nie wiedzą, nic nie rozumieją, a się wymądrzają, np: "tak na moje oko, to ty masz osobowość borderline" - gdzieś usłyszeli, że jest coś takiego i wydaje im się, że już wszystko wiedzą i mogą stawiać diagnozy.... No po prostu mam alergię na takich ludzi! grrr <żądza mordu>



Wiem, wiem ..
Rozumiem to dokładnie.
I to nie tylko Ciebie denerwuje, jakbym była chora, to mnie by to wkur** , a nie denerwowało.
Przecież ja na dobrą sprawę nie musiałabym znać tych wszystkich nazw chorób, lekarstw, czy terapii ...
A ktoś by mi jeszcze ćwiczył na mnie swoją pamięć, czy dobrze pamięta wykłady sprzed 15 lat ...
Nigdy tego nie lubiłam, są sytuacje w których warto 'zabłysnąć', ale nie z 'pacjentem' i nie w rozmowie z nim, to przecież nudne ..
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez snaefridur 05 sty 2008, 23:58
K.,wbrew powtarzanej 'prawdzie' nie zawsze jest tak,że wina leży po obu stronach,a prawda po środku.
snaefridur
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 06 sty 2008, 12:15
Moim zdaniem rodzina ma bardzo duży wpływ na powstawanie nerwicy. Ale nie tylko, są ludzie którzy mają ją samoistnie a są też tacy którzy mają ją w wyniku okropnej pracy, szkoły, bądź po wypadku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 sty 2008, 17:04
Część dyskusji została wymoderowana - zapraszam do dalszej dyskusji (na temat) ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 09 sty 2008, 20:52
zimbabwe napisał(a):Moim zdaniem rodzina ma bardzo duży wpływ na powstawanie nerwicy.


Ma, też tak myślę.
Ale niekoniecznie w ten najbardziej oczywisty sposób (źli rodzice, trudne dzieciństwo).
ja mam bardzo dobry, ciepły dom - to dla mnie najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Ale mój tata słaby psychicznie, w młodości miał zaburzenia podobne do moich. Po nim odziedziczyłam depresyjne skłonności (bo to przecież siedzi w genach), poza tym liczy się też to, że mnie wychowywał, więc nieświadomie przekazał mi różne zaburzone schematy myślenia i postępowania, czy jak tam to nazwać. Podkreślam jeszcze raz, bardzo jestem przywiązana do rodziców, a w tacie mam wielkie wsparcie, kiedy przeżywam kryzysy (bo on mnie świetnie rozumie). A jednak mogę napisać, że to rodzina miała chyba największy wpływ na to, że jestem jaka jestem (czyli słaba psychicznie).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do