Chciałabym/chcialbym z kimś porozmiawiać ...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Chciałabym/chcialbym z kimś porozmiawiać ...

przez Odeta 11 sie 2007, 22:57
Witam Was,

Jestem Odeta, mam 25 lat.

Na pierwszy rzut oka jestem miłą, usmiechniętą dziewczyną, którą da się lubieć. Ale problem jest w mojej głowie...

Mam niby poukładane zycie, ale czuje się jakbym była obok niego, poza nim. Brakuje mi czegoś, ale jest to dla mnie nie do okreslenia czego. Nie czuję się szczęśliwa,może po prostu mi się nudzi, wiem, ze są ludzie bez rak, nóg ... ale pomimo to ... moje problemy wcalke nie maleją.

Ciagle przesladują mnie koszmary z przeszłości. Rodzice mnie bili, poniżali, wyzywali, stosowali sznastaż emocjonalny.
Teraz codziennie rano powtarzam sobie, że teraz jestem w innym zyciu, ze tamto jest za mna, ale ... jak patrze w lustro, nienawidze tego co widze, nie nawidze swojego odbicia, wszystko mnie przerasta, czuję, że nie powinno mnie tu w ogóle być.

Nie potrafię na codzień w ogóle wyrażać swoich uczuć, nikt nie wie co czuje, płaczę, a wręcz wyję tylko gdy jestem sama, wstydzę się łez. Nie chce by ktoś o nich wiedział.
Byłam u psychiatry, ale nie potrafiłam się otworzyć, jak zwykle zagrałam miła dziewczynę.
Tu jest mi troszkę łątwiej, nikt mnie nie widzi, jestem anonimowa.

Potrafię innym doradić co robić, jak postapić, a sama nie radze sobie z włąsnym zyciem.

Wiem, ze mam problem i niestety powoli zaczyna zamieniać moje zycie w piekło.

Mam sny,w których ktoś mnie goni, ja uciekam, czuję paniczny lek. Inny sen to taki, który powtarza się od dzieciństwa - wspinam się na piękne drzewo, z rozłożystymi gałęziami z białymi kwiatkami i nagle spadam. czuje ciarki po całym ciele i z krzykiem budzę się.

Idąc ulicą, nie mogę patrzeć się ludziom w oczy, bo zaraz każde ich spojrzenie w moją stronę krzyczy ... jesteś brzydka, jestes nikim itd.

Draźni mnie obłuda tego swita, draxni i przerasta mnie obłuda rodziców. Ile razy odwazyłąm powiedzieć się o swoich żalach, typu np. ze kiedyś tata mnie zbił pasem jak miałąm goraczkę, rodzice mają szydercze usmiechy i wmawiają mi, że nigdy nic takiego nie miało miejsca ... jak to boli, że kiedys tak mnie skrzywdzili, a teraz ... teraz udają, że nic się nie stało.

Moze ktoś po prostu porozmia ze mną i poradzi mi coś, jak mam dalej zyć, gdzie szukać sensu...

ps.
dziekuje, że jesteście
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:15

przez margi 11 sie 2007, 23:22
dobrze by bylo zebys miala kogos przy sobie kogos kto cie wesprze,pozna taka jaka jestes naprawde z wszystkimi zaletami i wadami.widzisz ja tez mialam nieciekawe dziecinstwo,ale z biegiem lat sama sobie wytlumaczylam,ze ludzie sa na roznym poziomie intelektualnym i jezeli moi rodzice chca zyc w swoim swiecie co dla mnie jest patologia to niech sobie zyja.ja mam swoje zycie,swoje problemy i zawsze slyszalam "no ty jestes taka obrotna musisz sobie jakos poradzic"wiec wzielam wszystko na swoje barki i mimo ze utrzymuje kontakty z rodzicami oni i tak nie wiedza o czym ja mowie bo dla nich przesadzam.musisz sie pogodzic z mysla sama przed soba,ze to nie ty jestes winna temu co sie stalo ale twoi rodzice ktorzy wybacz ale sa ograniczeni.dobrze by tez bylo gdybys poszla do specjalisty to moze przyspieszyc caly bieg sprawy,ale najwazniejsza jest twoja praca i ja wierze,ze ci sie uda.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
11 sie 2007, 15:59

Avatar użytkownika
przez Twilight 12 sie 2007, 02:15
Witaj Odeta. Czuj się swobodnie, pisz kiedy tylko masz ochotę.

Wiele odczuć o których piszesz znam sam, z własnego doświadczenia. Masz już inne życie,ale ''stare'' czepia się Ciebie i będzie czepiać, póki będziesz uciekać lub kryć je pod różnymi maskami. Jakkolwiek dziwnie i być może sloganowo to brzmi, odczepi się, gdy staniesz w tym twarzą w twarz, gdy będziesz mogła się z tym zmierzyć. Nie od razu, ale Ty będziesz coraz silniejsza, w przeciwieństwie do swoich obaw.

Ukrywasz swoje odczucia obawy i żal, to naturalne - ale niepotrzebne. Wręcz z odruchu się tego wstydzisz, ale nie masz czego, to nie TY powinnaś się wstydzić. Nic nie usprawiedliwia sposobu, w jaki Cię traktowano i wbrew głupim myślom, nie ma w tym krzty Twojej winy. Byłaś ''victim'', teraz jesteś ''survivour''.

Gniew, żal i strach są tu czymś normalnym - pozwól je sobie odczuwać, nie uciekaj od nich i nie tłum sztucznie, bez obaw, nie będą rządzić Twoim życiem.

Moim zdaniem, nie powinnaś zmuszać się do niczego - nie jesteś w żaden sposób zobowiązana do utrzymywania kontaktów z rodziną, jeśli tego nie chcesz. Powtórzę słowa Bethi z tego forum, które padły kiedyś do mnie - 'Posłuchaj siebie, odrzuć nerwy, depresyjne ale, 'co ludzie powiedzą'".

Świetnie, że zdecydowałaś się napisać o tym tutaj, warto, byś miała też odwagę mówić o tym, (wiem, że to niełatwe) raz jeszcze, nie ma powodów, bys sie wstydziła, bo to nie Ty masz się czego wstydzić. Ty masz powody do dumy. A możesz pomagać też innym, którzy przeszli podobne cierpienie jak Ty - nie tylko radami, współczuciem, ale i dodając im odwagi, swoim ''pokazaniem się''. Taka odwaga bardzo inspiruje innych, wręcz niewyobrażalnie, zaskakująco i bardzo pokrzepiająco.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez pannanikt 12 sie 2007, 02:49
nawet nie wiesz jak doskonale to rozumiem... tylko ze ja jeszcze zyje z ta przeszloscia, zyje w tym domu. nie napisze nic wiecej, wybacz, bo nie mam na to sil... ale wiedz ze nie ejstes sama,
(...) - jesteś stworzony, żeby być człowiekiem!
Istniejesz dla dobra i radości, byś umiał śmiać się i śpiewać, żyć w miłości. Masz obdarzać szczęściem tych, którzy cię otaczają. Przecież jesteś stworzony na obraz Boga - który jest miłością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sie 2007, 12:30
Lokalizacja
z Krakowa

przez Odeta 12 sie 2007, 12:12
Dziekuję Wam bardzo, nawet nie wiecie ile Wasze wsparcie dla mnie znaczy.

Pannanikt jesli chciałąbyś porozmawiać to zawsze możesz na mnie liczyć.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:15

przez vegge 12 sie 2007, 17:20
mam pomysl, napisz do rodzicow list, w ktorym zawzesz wszystkie swoje zale, wypomnisz im cale zlo ktore ci uczynili i napsizesz co o nich myslisz
zazadaj tez by cie przeprosili za cale zlo i uswiadom im jak bardzo przez nich teraz cierpisz i jak powazne masz problemy

to bedzie dla ciebie oczyszczenie, katharsis, rozliczysz sie dzieki temu z przeszloscia
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez Twilight 13 sie 2007, 01:55
Nie widzę nic oczyszczającego w żądaniu przeprosin za całe zło ;)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Odeta 22 sie 2007, 23:55
Dziekuje za wszystkie rady i ciepłe słowa. To wspaniałe uczucie wiedziec, że nie jestem sama z takimi problemami.

Co do listu ... hmmm... próbowałam tego juz kilka lat temu. Napisałam do rodziców co mi lezy na "watrobie", reakcja byłą taka ... mama usiadła i powiedziała "czyli uwazasz, że jestem złą matką", a tata powiedział coś w stylu "nie mozna żyć przeszłością".

Myslicie, że usłyszałam kiedyś słowo przepraszam.

Mama zasłania sie tym, że nikt jej nie pomagał wychowywać dzieci. A teraz gdy ja mam syna, mama zaglada do wnuka raz tygodniu na 15 minut, nawet na dzień dziecka nic mu nie przywiozła. Brak słów, taka podobnie postepuje, pewnie tak samo nas wychowywali, tylko czelaki, żeby przezucić odpowiedzialnośc na przedszkole, szkołe :(

Staram się nie myslec o tym co było, ale gdy widze się z rodzicami i słysze te słowne sprzeczki miedzy nimi, pogardliwe słowa to jak mama bije psa, bo szczeka to wdzystko wraca i przygniata mnie do ziemii :(
najgorsze jest to, że jestem bardzo wrazliwa osobą i pomimo wszystkiego kocham ich a jednoczesnie nienawidze.

Eh ... wiecie co, walczę jeszcze z jedna rzeczą. Bicie, ponizanie i krzyki sa w mojej psychice tak głeboko "zasadzone", ze czasami gdy syn wyrowadzi mnie z równowagi mam po prostu ochote dac mu klapsa, mam dziwne mysli itd.
Wiecie jakie to trudne przerwac ten łańcuch.
Ale nie pozwole by ktos tak cierpiał przeze mnie jak ja przez rodziców ...

Zaczełąm pisac bloga, tam wyżalam się, chciałabym pójśc znowu do psychiatry, ale ciagle boję się i wstydze swoich problemów. Sama nie wiem, czy boje się, że cos złego sobie o mnie pomysli, że bedzie się smiał, albo szydził tak jak moi rodzice ... moze po prostu boje się zaufać i otwierać drzwi do tego "pokoju" ...

Pozdrawiam
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:15

przez MichałPe 23 sie 2007, 03:28
Odeta napisał(a): chciałabym pójśc znowu do psychiatry, ale ciagle boję się i wstydze swoich problemów. Sama nie wiem, czy boje się, że cos złego sobie o mnie pomysli, że bedzie się smiał, albo szydził tak jak moi rodzice ... moze po prostu boje się zaufać i otwierać drzwi do tego "pokoju" ...


Ja nie tak dawno temu, w życiu bym nie pomyślał aby pójść do kogoś ze swoimi problemami. Na szczęście gdy dopadły mnie kłopoty, rzuciłem w kąt takie myślenie. Nie ma nic złego z korzystania z pomocy, nie ma się czego bać! Po to jest psychiatra, aby pomagał, a każdy odpowiedni sposób aby sobie pomóc w problemach jest dobry.

Poza tym Odeta, to imię pełne siły i pasji, na pewno dasz radę!!!
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
09 sie 2007, 22:43
Lokalizacja
Garwo

Avatar użytkownika
przez Twilight 23 sie 2007, 05:33
Odeta napisał(a):moze po prostu boje się zaufać i otwierać drzwi do tego "pokoju" ..


Pewnie tak właśnie jest, ale skoro o tym myślisz, to chyba juz jesteś gotowa - pomoc jest, wystarczy tylko, że zechcesz z niej skorzystać.

Od siebie mogę Ci tylko napisać, jak to widzę - chociaż oczywiście decyzja zawsze należy do Ciebie, a ja nie mam monopolu na wszechwiedzę. Moim zdaniem, jesteś już gotowa by zasięgnąć fachowej pomocy, masz już to ''coś'' co pozwoli Ci sie otworzyć, zaczęłaś już sie dzielić z innymi.

Nie powinnaś sie też IMO do niczego zmuszać, mam na myśli kontakty z rodzicami. W jakiś sposób te udawanie, że wszystko jest okey to maska - Ty doskonale wiesz, że nie jest, ale grasz chociażby dlatego, że ich kochasz. Im czystsza i klarowniejsza sytuacja, tym według mnie lepiej. Nie jesteś do niczego zobowiązana.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Chciałabym z kimś porozmiawiać ...

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 23 sie 2007, 18:03
Twilight napisał(a):Nie powinnaś sie też IMO do niczego zmuszać, mam na myśli kontakty z rodzicami. W jakiś sposób te udawanie, że wszystko jest okey to maska - Ty doskonale wiesz, że nie jest, ale grasz chociażby dlatego, że ich kochasz. Im czystsza i klarowniejsza sytuacja, tym według mnie lepiej. Nie jesteś do niczego zobowiązana.

Twilight ma absolutną racje! Kto powiedział, że musisz do nich chodzić i ciągle wracać do przeszłości. jeśli każde spotkanie z nimi cie rani to odpuść sobie, przynajmniej na jakiś czas... A poza tym tak moim zdaniem to powinnaś pójść do specjalisty. Przełam swój wstyd i obawy i szczerze powiedz co cie trapi.
Powalcz o spokojną przyszłość....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez ania19 26 sie 2007, 20:26
Odeta jeśli chodzi o sprawę z rodzicami to rozumiem Cie bardzo doskonale. Tez mam takich rodziców. Tzn podobnych... z tym ze ojciec nigdy sie za bardzo nie interesował naszym wychowaniem bo od kiedy pamiętam jest alkoholikiem. Mama najwyraźniej nie umiała sobie z tym poradzić, nie wiedziała jak z tym walczyć i zaczęła wyładowywać swoją złośc i żal na nas (na mnie i rodzeństwie). Jako dziecko również byłam bita, poniżana itd. Teraz zmieniło sie tylko to, ze jestem już "za duża" na lanie. Poniżanie pozostało a nawet sie nasiliło. Pewnie dlatego ze czymś trzeba było "nadrobić" odstąpienie od kar cielesnych. Dużo by pisać... Na dzień dzisiejszy jestem w domu zastępczą gospodynią domową. Mama przekazała mi prawie wszystkie obowiązki gospodyni i matki. Ale nigdy nie okazała mi żadnej wdzięczności za to. Nigdy nie usłyszałam z jej ust słowa "proszę", "dziękuję", "przepraszam" a tym bardziej "kocham cie". Często sie kłóciłyśmy co zawsze kończyło sie tym, że się obrazała i nie odzywała po kilka dni a bywało i tygodni... Nigdy nie przyznała sie do winy. I potrafiła tylko obrazać mnie i dołować. Takich słów, jakie od niej usłyszałam swego czasu, nie usłyszałam jeszcze od żadnego nawet największego mojego wroga.
Myślę o tym prawie non stop. Zdaję sobie sprawę ze dzieci powielają zachowania swoich rodziców i boję sie ze kiedyś też będę taką złą matką...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
25 sie 2007, 13:55
Lokalizacja
bolesławiec

Avatar użytkownika
przez Twilight 26 sie 2007, 21:29
Powielać mogą, jeśli sobie z tym nie poradzą, przekuwają w to coś, czego nie chcieli czuć. A Ty jesteś na najlepszej drodze, żeby sobie poradzić. Ty jesteś sobą, odpowiadasz za swoje życie i masz nad nim kontrole, pomimo choroby, nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Możesz mieć gorsze moment,y gdy tej kontroli nie czujesz, ale masz ją.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Odeta 26 sie 2007, 22:44
Ania19 nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem, jak czytam twój post, to tak jakbys opowiadała o mnie.

Z tym, że mój tata nie był i nie jest alkoholikiem, ale jest o 22 lata starszy od mamy. Tata też nie interesował się nami, traktował nas bardziej jak pracowników niź dzieci. Mama natomiast nie miała nic, ani pieniedzy ani wykształcenia, dlatego jak wyszła za bogatego, wykształconego człowieka stałą się bardzo egoistyczna osobą. Kupowała sobie futra (cała szafa stoi), skóry itd. Zawsze waqzniejsze było to co powiedzą "inni" czyli znajomi ojca - lekarze, prawnicy, dyrektorzy itd. To dla nich mama wydawała super przyjęcia, a my .... my tylko bylismy pomyłka przy pracy.

Na dzień dzisiejszy moja siostra mieszka 300 km od domu i przyjeżdza raz w roku na swięta (bo wypada), a brat jest narkomanem i przebywa w MONARze ... ja natomiast problemy z samą sobą.

Może o tyle jestem w lepszej sytuacji, że nie mieszkam już z rodzicami, ale przez wiele lat mama wywierała na mnie taką presję, szantaz emocjoanlny, ze choc nie mieszkałąm to i tak przychodziłąm sprzatać, gotować.

Rodzice, a raczej mama zawsze nam straszyła, że przez nas umrze, a wtedy to dopiero zobaczymy. Wiecie ile nocy przepłakałam, błagając Boga, żeby to moje zycie zabrał.

A najbardziej dobija mnie obłudność rodziców, a raezcej mamy. Tata na dzień dzisiejszy jest dziadkiem, ma 70 lat. Duzo rozmyśla o życiu, tzn. swoim zyciu. Czasem jest mi go żal, ale z drugiej strony ... czy sam sobie na to nie zasłuzył ?

Co do łańcucha to powiem Ci, że jest trudno go przerwać, ale licze do 10, staję w lustrze i pytam się sama siebie czy chce być swoja matką 2 i pomaga.

Jeszce rz dziekuje wam, że moge się tu wygadać i ze nie jestem sama.
Najgorsze to zostać samą ze swoimi problemami ...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do