Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Szukam pomocy, bo straciłam kontrolę nad własnym życiem...

Avatar użytkownika
przez Mała Zagubiona 02 sty 2007, 14:13
Nie wiem czy dobrze trafiłam...Nie wiem czy mam depresję, nerwicę czy jestem jakimś psycholem... Ale wiem, że nie radzę sobie z moim życiem. Jestem sama(w sensie nie mam faceta - czego mi brakuje, ale nic na siłę), mam przyjaciół,wspaniałych ludzi ale jeśli nie zacznę wreszcie czegoś ze sobą robić to ich stracę. Jestem nieśmiałą przylepą, która nie potrafi funkcjonować bez ludzi obok siebie...Dlaczego? Bo nie akceptuję swojej własnej osoby i szukam potwierdzenia swojej wartości u innych. To wszystko ma swoje korzenie już w dzieciństwie. Miałam 5lat jak zaczęłam nosić okulary (takie mega gogle w sumie) i dzieci w przedszkolu mnie odrzuciły. Nikt nie chciał się ze mną bawić, wszyscy ze mnie szydzili... Potem trafiłam z deszczu pod rynne, na koleżankę z rodziny patologicznej, która mnie szantarzowała i wykożystaywała (pamiętam jak dziś, że któregoś dnia pomyślałam o samobójstwie choc miałam tylko z 8 lub 9 lat). Ale Nina sie wyprowadziła i koszmar minął. Ja mam kochających mnie nade wszystko rodziców ale brak mi zdrowego kontaktu z otoczeniem. Wygląda to też tak, że każda impreza (a jestem studentką i trochę ich jest) kończy się dołem i tym, że się upijam a jak ktoś w takim stanie próbuje ze mną rozmawiać to jest histeria i awantura. Kolejna sprawa, że nie pogodziłam się jeszcze z rozstaniem z moim byłym facetem (choć minęły już 2 lata od rozstania). Cały mój związek z nim był okupiony jedną wielką schizą, płaczami i wyssał ze mnie wszelkie siły... Marek powraca w moim życiu jak bumerang ale tylko na chwilę. Efekt tego taki, że zalana wypisuje do niego sms-y co jest już totalnie dla mnie dobijające bo on na nie nie reaguje... A ja go nadal kocham bo zbudowałam sobie w głowie jego obraz jako osoby dla mnie idealnej.I tak robię z każdym napotkanym facetem. Jak mi nie wychodzi z nim to jest znowu upijanie się awantury i wielki, wielki wstyd...I tak zapętlam się i zapętlam, wszystko tłumaczę trudnymi przejściami, upijam się, wszczynam awantury, wciągam w to wszystkich swoich znajomych i na drugi dzień jak sobie to uświadamiam to jest znowu deprecha, brak chęci do życia, brak pomysłu co dalej... Jak pisałam mam kochających rodziców ale im nie potrafię nic powiedzieć, nie chcę żeby się martwili, mają tylko mnie. Jestem na wymarzonych studiach, trochę ciężkich ale nawet tego nie odczuwam... Chociaż sytuacja w mojej grupie jest gorzej niż tragiczna... Nie wiem już gdzie szukać pomocy, na dobrego prywatnego psychologa czy psychiatrę mnie nie stać. A nie chcę trafić na osobę, która zagłuszy to wszystko lekami. Może ktoś zna dobrego, uczciwego lekarza, który na Kasę Chorych potrafi pomóc... Ze mną już tylko gorzej, coraz częściej tracę motywację do życia, coraz częściej odnoszę wrażenie, że wszystko nie ma sensu. Ale bardziej martwię się o tych wszystkich ludzi, którzy muszą znosić moje zachowanie. Ile można oczekiwać od drugiej osoby, że będzie wysłuchiwała moich pijackich wywodów tudzież zbierała mnie po dołach na własne życzenie? Nie potrafię już tracić ludzi... po tym jak poddałam się i straciłam Marka panicznie się boję, że już nikogo nie znajdę, że mam takie schizy, że nikt ze mną nie wytrzyma, że zbyt wielu ludziom pozwoliłam odejść bo nawet nie próbowałam ich zatrzymać... Teraz robię dokładnie odwrotnie i każdy facet ucieka z krzykiem... Jestem nieśmiała, nie jestem brzydka ale nie jestem Miss Polonią (choćby ze względu na wzrost), ale brak mi wiary w to, że jest na tym świecie ktoś kto mnie pokocha bezwarunkowo, że zawsze będę musiała toczyć ciężką walkę o drugiego człowieka i zawsze skończy sie to upadkiem... Jeśli napisałam to wsszystko chaotycznie to przepraszam, jestem na takim zakręcie życiowym, że nie potrafię spokojnie o tym pisać... Będę wdzięczna za każde słowo, adres lub telefon do lekarza... Za wszystko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 sty 2007, 13:26
Lokalizacja
Płock\Łódź

przez roki 02 sty 2007, 16:45
Marku daj sobie spokój z tą dziewczyną wyrzuć ją z pamięci bo życie trwa dalej jesteś młody znajdziesz sobie kogoś :P trzymaj się bo każdy przechodzi jakiś zawód miłosny pozbieraj się i wyrusz na poszukiwania jakiejś nowej sympati
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 gru 2006, 21:25
Lokalizacja
śląskie

przez Lena 04 sty 2007, 00:53
Coz ja Ci moge napisac? Rowniez jestem na zyciowym zakrecie... zawalilam rok w szkole, a teraz zawalam kolejny. Rodzice uwazaja mnie za lenia i pasozyta... jesli nie zalicze tego roku w szkole to mam wyp** z ich domu. Nie radze sobie juz z niczym. Wszystko sie wali... A moj pertner? Tez jest chory- zaburzenia osobowosci polaczone z fobia spoleczna- swietnie sie dobralismy. Mnie depresja doprowadzila do nerwicy na punkcie szkoly.
Jak to sie stalo? Zwyczajnie... dostalam sie do jednego z najlepszych ogolniakow w mojej okolicy... zaczelam chorowac na zapalenie zatok, nie bylo mnie jakis czas w szkole- zaleglosci, troche mnie przerazaly... depresja... zaczelam opuszczac zajecia bo zle sie czulam, nic mi sie nie chcialo... potem coraz bardziej balam sie powrotu do szkoly... zaliczylam 1.klase, w polowie semestru drugiej klasy zmienilam szkole- myslalam, ze to cos zmieni... nizszy poziom, mniejsze wymagania... ale zostalam zle przyjeta przez wychowawce nowej klasy w nowej szkole- ta kobieta doprowadzila mnie do takiej nerwicy prawiac mi uwagi nie na miejscu w obecnosci innych, ze z czasem przestalam tam chodzic... nie zdalam... powtorka klasy... na poczatku bylo ok, nawet myslalam, ze dam rade... ale to wrocilo... moj byly wychowawca mnie uczy... 6 godzin tygodniowo... na poczatku opuszczalam tylko dni, w ktorych byly lekcje z ta kobieta... pozniej zmienil sie plan i ten przedmiot jest codziennie... nie chodze... mam nie zaliczony semestr...
boje sie tam pojsc, cholernie sie boje... nie moge w nocy spac, mam biegunki, wymiotuje, mdleje... nie wiem co robic... nie radze sobie z soba, swoim zachowaniem.

Wiem, ze to marne pocieszenie, ale... nie jestes sama.
Lena
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez meskalina 04 sty 2007, 02:25
Mala
Poczytaj dokladnie forum, powinnas znalezc informacje na temat poradni psychologogicznych w Twoim miescie. Na subforum "miasta" mozesz zapytac tez osoby z Twojej okolicy o porade gdzie najlepiej sie udac.
Postrzeganie rzeczywistosci i innych ludzi, niska samoocena to obraz swiata wypaczony przez depresje. Doskonale znam ten scenariusz, sama przez to wszystko przechodzilam. Nie bedzie tak zawsze, uwierz. Musisz tylko chciec sobie pomoc i walczyc.
Wizyta u specjalisty nie jest niczym zlym, tak samo jak branie lekow. Leki to rodzaj "protezy", ktora pomaga Ci znowu moc normalnie funkcjonowac oraz widziec swiat w kolorach, a nie tylko na czarno. Psychoterapia pomaga nauczyc sie zmienic swoje myslenie na tyle by moc taki stan utrzymac oraz nastepnym razem lepiej sobie radzic w trudnych momentach.

Pozdrawiam i powodznia.
Nie martw sie, wszystko mozna zmienic tylko musisz zaczac cos robic...a pozniej rozwiazania pojawia sie same...zobaczysz.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

Avatar użytkownika
przez Mała Zagubiona 04 sty 2007, 17:34
Lena, marne to pocieszenie bo ciężko mi czytać takie historie... Tak jak ja musisz poszukać pomocy specjalisty. Bo ucieczka nic nie daje. Ja już od 3lat jestem namawiana i dopiero teraz po pożądnym kopie od losu, gdy straciłam-przez napad agresji i histerii (oczywiście pod wpływem alkoholu) człowieka na którym mi zależało, zrozumiałam że nie chcę tak... On mnie nie zrozumiał i dla niego jestem psychiczną alkoholiczką... No żenada :(. Jak go gdzies spotkam na ulicy to sie zapadnę pod ziemię... Panicznie boję się samotności ale muszę teraz sama przez to przejść bo inaczej stracę wszystkich... Czuję, że jest ze mną źle bo jak zawsze biegłam do przyjaciół tak teraz się od nich odcinam... Mam to szczęście, że moja obecna współlokatorka przeszła przez podobne piekło, choć udało się bez leków ale za to u super-drogiego psychologa... Ona w mig wychwytuje jak jest bardzo źle ze mną. Są dni, że mam masę siły żeby walczyć i przychodzą takie jak dziś-gdyby nie Kacha przeleżałabym w łóżku cały dzień bo poco w ogóle wstawać?! meskalina dzięki za radę, nie znam jeszcze tego forum za bardzo poza tym uspokoiłaś mnie, że leki mogą być potrzebne (choć nadal wolałabym nie) bo nie zawsze człowiek jest w stanie sam wyjść z tego. Dziękuję Wam obu, to wszystko dla mnie dużo znaczy... Dziś mam naprawdę kiepski dzień i chaos w głowie... Przepraszam jak nabazgroliłam jakieś głupoty... Dziękuję Wam obu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 sty 2007, 13:26
Lokalizacja
Płock\Łódź

Avatar użytkownika
przez meskalina 04 sty 2007, 21:04
Mala. Za nic nie przepraszaj i nie dziekuj :) tylko marsz do lekarza. Ja takze bardzo dlugo bylam namawiana na to zeby udac sie do specjalisty i takze najblizsza mi osoba zostawila mnie w najgorszym momencie. Nie widzialam najmniejszego sensu ani celu w zyciu, jedyne o czym marzylam to usnac i juz nigdy sie nie obudzic. Cale moje zycie sprowadzilam do spania i bezmyslnego gapienia sie w tv. Jest to trudne i bardzo boli, ale bol przechodzi, a pozniej widzisz jak twoje zycie powoli zaczyna zakwitac i cieszysz sie z kazdej najmniejszej rzeczy.
Biore leki od dwoch miesiecy i wiem, ze bez nich bym nie przetrwala. Oczywiscie nie jest caly czas idealnie, ale jest znacznie lepiej, co najwazniejsze znowu potrafie sie smiac i znowu dostrzegamjak wazni i potrzebni w naszym zyciu sa ludzie.
Caluje i cieplo sciskam.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

Avatar użytkownika
przez Mała Zagubiona 04 sty 2007, 22:02
Posłuchałam :-), jutro idę do poradni, z kuzynką żeby mi raźniej było. Boję się ale czuję, że to krok bliżej wolności, muszę wreszcie wygnać tego potwora co we mnie siedzi. Każdy dzień z większą chęcią do życia będzie sukcesem. Wiem, że czeka mnie jeszcze długa droga i do tego wyboista. Najciężej było mi uświadomić sobie, że to już jedyna jak mi została ku radości :-). I tak dziękuję :-). Gdybyś mi tego nie napisała nadal wierzyłabym, że to może jednak nieszkodliwy dołek a nie depresja. I czekałabym następne 3 lata na decyzję o wizycie u lekarza (że nie wspomnę-jakby mi kazał łykac leki to bym go opluła). Pozdrawiam i ściskam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 sty 2007, 13:26
Lokalizacja
Płock\Łódź

Avatar użytkownika
przez meskalina 05 sty 2007, 00:06
Trzymam w takim razie kciuki. Bardzo dobrze, ze idziesz z kuzynka. Napisz jutro co i jak .
Calusy.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

Avatar użytkownika
przez Mała Zagubiona 06 sty 2007, 16:48
Nie napisałam wczoraj nic bo miałam kłopoty z siecią, a poza tym wczorajszy dzień był paskudny. Z psychologiem nie wyszło, muszę zadzwonić do tej poradni w poniedziałek i się umówić. Nie wiem czy będzie potrzebne skierowanie ale tą kwestię już rozwiązałam (dobrze mieć znajomych, których rodzic jest lekarzem:))... Trochę się podłamałam, bo nie takie to proste z tym psychologiem jak się nie chce płacić. Ale nie mam wyjścia... Muszę próbować! Moja ukochana, egoistyczna grupa dobiła mnie dodatkowo (po raz pierwszy rozpłakałam sie na uczelni :/). Nie mam już siły na tych samolubów, człowiek im pomaga, materiały znosi, siedzi całą noc, przepisuje dla nich wykłady... A oni się nawet nie obejrzą czy mnie coś potrzeba... Ach, szkoda słów... A parę z tych osób to byli moi przyjaciele (do czasu gdy nie "podpadłam" im)... Ale wtedy miałam ciężki "okres", nawet nie zapytali czy wszystho u mnie oki tylko skupili sie na tym czego ja w tym momencie dla nich nie zrobiłam. Przepraszam ale nadal mam na nich takie nerwy, że uuuuuuuuch. A nie będę tego w sobie dusić i czekac aż wybuchnie (tu się mogę wyżyć). Jak mi się uda umówić na wizytę to się podzielę wrażeniami, pozdrawiam i ściskam mocno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 sty 2007, 13:26
Lokalizacja
Płock\Łódź

Avatar użytkownika
przez meskalina 06 sty 2007, 17:34
Mala moje pierwsze doswiadczenia z panstwowym psychologiem byly koszmarne. Z tego co wiem to do psychiatry albo psychologa nie jest potrzebne skierownie.
Mi pomogla wizyta u psychiatry ktory takze jest psychoterapeuta. Nie poddawaj sie i walcz. A jak potrzebujesz to zal sie ile chcesz tutaj, ale takze sprobuj okazywac swoje oczekiwania wobec ludzi "na zewnatrz".
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

CO ROBIC??!

przez sisi1234 11 sty 2007, 10:24
co mam zrobic , chce zniknac ,mam dosyc naprawde chrzanie juz ta walke niby w imie czego? niby po co? moj zwiazek i tak juz zipie ostatnimi silami a dla niego zamiast mojego imienia, zamiast "zabek" i misiow" jestem poprostu cholerna paranoiczka, wkrecona we wlasne jazdy idiotka. moze jak znikne to sie zastanowi ale bedzie juz za pozno tam gdzie pojde stamtad odwrotu nie ma.sciskam sobie tak ramiona ze zostawiam siniaki i podrapania chce bolu ktory zabije ten wewnetrzny. mam gdzies leki ktore bmi dali, niedobrze mi po nich a ludzie pisza ze i tak po odstawieniu wszystko wraca.Boze gdzie Ty jestes w takich chwilach??????
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

Avatar użytkownika
przez hyte 11 sty 2007, 10:58
A gdzie TY jestes w takich chwilach?
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

przez sisi1234 11 sty 2007, 11:28
gdzie jestem? nie wiem trace poczucie realnosci
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

Avatar użytkownika
przez 331ania 11 sty 2007, 11:38
poczekaj,leki zaczna dzialac-ale nie odstawiaj ich-wszyscy tu maja ten sam prblem-nie jestesmy sami dzieki ludziom ktorzy tu sa-nie martw sie bedzie dobrze,lepiej!glowa do gory!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do