Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez krolwioski 16 sty 2008, 03:55
chodzi CI o to ze dla swojego dobra udawalem ze jestem normalny. faktycznie cale moze zycie otaczaja same klamstwa wiec potrafie to robic perfekcyjnie i bez problemu przybrac jedna z moich wymyslonych torzsamosci, na czyms takim nauczylem sie udawac i sprawidz ze moge byc kims innym, moze podswiadomie sie tak zachowalem i zatailem niektore rzeczy, sam juz nie wiem to bylo jakis rok temu...

jest jakies inne wyjscie z mojej sytuacji oprucz wizyty u lekarza? jestem za bardzo leniwy i watpie zebym sam po dobroci sie do niego udal...

przez kilka ostatnich dni zaczolem nienawidzic ludzi jeszcze bardzij, duzo bardziej... oraz mam pragnienie zabijania w szybki i brutalny sposob...
chociaz dzisiaj mialem okres dobrego nastroju lecz juz sie skonczyl i siedze teraz zdolowany przed kompem nie wiedzac co mam ze soba zrobic...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sty 2008, 01:32
Lokalizacja
UK

Straszne chwile

przez Ewawe 18 sty 2008, 14:15
Przeżywacie take straszne chwile?
Ja dziś przeżywam, nie wiem, czy to zaostrzenie choroby, czy zdziwaczałam, od kilku dni ja po prostu w ogóle nie wychodzę z domu, nie jem zbyt wiele, pozdejmowałam wszystko ze ściany, ułożylam takie małe posłanie jak pies za kanapą i tam siedzę z przerwą na atak płaczu, sprawdzenie maila i wejście na forum i powiedzenie sobie,że jestem zerem. Co o tym sądzicie? Jak z tego wyjść?
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

przez celineczka3 18 sty 2008, 14:56
Nie wiem czy bierzesz jakieś leki bo czasem sie tak zdarza ze leki nagle przestają działać i wtedy trzeba je zmienic, a jak nie bierzesz leków to taki spadek nastroju może byc też spowodowany brakiem światła słonecznego.Moze warto wyjsc w koncu na spacer...a moze po prostu ostatnio za dużo stresu było w Twoim życiu i teraz odreagowujesz.Przyczyn niestety może być mnóstwo:(
celineczka3
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Straszne chwile

przez człowiek z lasu 18 sty 2008, 15:19
Ewawe napisał(a):Przeżywacie take straszne chwile?
Ja dziś przeżywam, nie wiem, czy to zaostrzenie choroby, czy zdziwaczałam, od kilku dni ja po prostu w ogóle nie wychodzę z domu, nie jem zbyt wiele, pozdejmowałam wszystko ze ściany, ułożylam takie małe posłanie jak pies za kanapą i tam siedzę z przerwą na atak płaczu, sprawdzenie maila i wejście na forum i powiedzenie sobie,że jestem zerem. Co o tym sądzicie? Jak z tego wyjść?


Witaj, no napewno przezywamy, wspolczuje Ci!!!, dolaczam sie do przedmowczyni, mi jak sie tak robi ze chce sie schowac... wtedy wlaczam wszystkie swiatla i muzyke "disco polo". te piosenki poprawiaja mi czasami nastroj... :D "rzecz gustu"
Posty
41
Dołączył(a)
17 sty 2008, 12:30
Lokalizacja
z lasu

Avatar użytkownika
przez pyzia1 18 sty 2008, 16:30
Też mam takie chwile, zamiast za kanapą chowam się wtedy w łazience:)
Nie mam pomysłu jak z tego wyjść, zawsze mi jakoś samo mija :?
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 18 sty 2008, 22:08
Ja też takie coś niedawno miałam, koszmar. To była reakcja na stres. Najgorszy dla mnie był strach, że leki nie działają, terapia nie działa i mimo miesięcy pracy jestem znów w punkcie wyjścia. Ja musiałam chodzić do pracy w tym stanie, ciężko było strasznie. Ale mi przeszło po kilku dniach.
Jest nieźle, wreszcie! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez xCarmen 18 sty 2008, 23:14
hmm a ja mialam cos takiego przed dwoma godzinami- spazmatyczny placz jakies potworne mysli i taki sciskajacy zal. :/
ogolnie to stan zlego samopoczucia jak to w depresji utrzymuje sie zawsze ale od czasu do czasu bywa gorzej to zazwyczaj chwilowe zmiany nastroju ale bardzo burzliwe i wykanczajace psychicznie i nic nie jest w stanie oprawic mi humoru wtedy ten negatywny wyz musi przejsc sam.
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 19 sty 2008, 19:34
xCarmen napisał(a):ten negatywny wyz musi przejsc sam

A kiedy trwa, to wydaje się, ze nigdy nie przejdzie :/ Ale jeszcze nie zdarzylo mi się, żeby w końcu nie przeszedł.
Jest nieźle, wreszcie! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Co o tym myślicie...

przez niepewna 25 lut 2008, 20:05
Witam wszystkich serdecznie
Od ok tygodnia martwi mnie problem ,z którym próbowałam sobie radzić na różne sposoby ale żaden nie dawał rezultatów.
Otóż polega on na tym ,że cały czas mam stałe i dość głębokie wrażenie, że nie jestem sobą ,że jakby utraciłam kontakt z sobą z teraźniejszości i jestem sobą z wieku nastoletniego tzn sprzed kilku lat.
Dodam ,że nie jest to mój wymysł czy fanaberia ale realny problem ,który przysparza mi cierpień i od którego nie mogę se uwolnić.
Jest to problem trudny do opisania zwłaszcza ,że nigdy nie miałam takich myśli tzn wcześniej miałam objawy "zok" a także 2 ciężkie epizody depresyjno- lękowe ale obecnie jest to leczenie podtrzymujące wcześniej przez 8 miesięcy Efectinem a od 2 tygodni Fevarinem(z uwagi na pojawienie się "zok"ale jeszcze nie o tej treści) ale jak wspomniałam objawy depresyjne minęły od tego czasu za to pojawił się ten problem.
Zastanawiam sie też czy to nie jest początek psychozy czy ktoś z was coś podobnego przeżywał? będę wdzięczna za każda odpowiedz...
Czy to sen..?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 sty 2008, 00:20
Lokalizacja
sama nie wiem

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 26 lut 2008, 04:46
Hm... chciałabym wiedzieć, dlaczego, a raczej w jaki sposób przysparza ci to problemów. Myślę, że częściowo to rozumiem, a częściowo nie. Mam trochę podobnie, tyle że sama to sobie zafundowałam :D

W pewnym momencie, mniej więcej pół roku temu, byłam w obiektywnie ciężkiej sytuacji - straciłam pracę, nie miałam perspektyw na nową, kasa się kurczyła, obcinałam wydatki, ogólnie czułam się fatalnie - bardzo samotna, nieatrakcyjna, bez celu w życiu... I przyszedł dzień, kiedy pomyślałam sobie - dosyć!
1. Przestałam obcinać wydatki, uznałam że nawet jeśli przez 2-3 miesiące narobię długów, nie będą one tak wielkie, żeby przez parę kolejnych miesięcy się z nich nie wydobyć, a przecież w końcu robotę znajdę... Po prostu postanowiłam ten problem ignorować. Uznałam też, że mój nowy pracodawca nie musi wiedzieć, gdzie naprawdę pracowałam - wymyśliłam sobie nowe cv, i nauczyłam się go na pamięć - robota się szybko znalazła... znacznie lepsza niż poprzednia...
2. Przemyślałam sobie własny wizerunek - ok, nie podobam się sobie, to JAKA bym się sobie podobała? Może innym też się spodobam? Tak na próbę... No i przylepiłam sobie uśmiech, zaczęłam "swobodnie" rozmawiać z nowo poznawanymi ludźmi, zaczęłam biegać na imprezy metalowo-gotyckie... I nagle okazało się, że mam dużo znajomych, i chyba mnie lubią :) Nikt nie podejrzewał że mogę mieć tyle lat, co mam, więc przyjęłam 23. Lepsze to niż na okrągło słyszeć "Poważnie?? Aż tyle??" - zaczynałam czuć się jak wampir albo inna Elżbieta Batory :D

I nagle pojawił się problem - moja "nowa osobowość" w jakiś sposób "przejęła" moje prawdziwe JA - trudno to opisać... chodzi o to, że w tym sztucznym wcieleniu zrobiło mi się o wiele lepiej... 23-letnia gotka - studentka, ex-sprzedawczyni w księgarni, zaczęła wygrywać z 28-letnią "dorosłą panią", no i problemy zaczęłam mieć stosowne do przyjętego modelu...

Ale czasem pojawiał się rozdźwięk... taki moment kiedy COŚ przestawało pasować, jakiś kawałek układanki nie dawał się wcisnąć w ramki tego obrazka... No i w pewnym momencie wszystko się załamało - no i jestem tutaj... Próbuję uratować co się da, zlepić te 2 częsci w jedną - w sumie szkoda tego wszystkiego, w życiu nie bawiłam się tak dobrze jak przez ostatnie 3-4 miesiące... Tylko sił zabrakło, wszystko się na siebie nałożyło, problemy z "prawdziwego" wcielenia wracją, a ja nie potrafię już odpowiedzieć sobie na pytanie: co we mnie jest prawdziwe, a co sobie wymyśliłam...

Najgorsze jest to, że wieloletni przyjaciele twierdzą, że zawsze taka byłam - a to nie jest prawda, po prostu się przyzwyczaili do tego ślicznego obrazka i są zdziwieni kiedy twierdzę że kiedyś byłam inna...
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

depresja, zapisane przymyslenia

przez coZaRoznica 27 lut 2008, 15:52
czesc to moj pierwszy temat,

wczoraj mialem masakre z wlasnym JA(nie pierwszy raz zreszta), pomyslalem sobie, ze zapisze to co czuje w danej chwili, oto co mi wyszlo:

"chce sobie wbic w serce noz
okaleczyc sie
zabic

nienawidze sie
chce zniknac
zaluje bardzo tego, ze jestem

jestem glupi
nie mam nic do powiedzenia

nienawidze ludzi

kocham swego psa
lecz chce go zabic

nie wiem kim jestem i co tu robie

kazdy kolejny dzien jest jak wkladanie glowy
pod prase hydrauliczna

boli mnie cialo, ktorego nie mam

chce sie do kogos przytulic lecz nie potrafie

nie wiem co mi jest
niepamietam czy taki bylem, chyba nie

mam wrazenie, ze lece glowa w dol

chyba mam rozdwojenie osobowosci

nie potrafie sie dogadac sam ze soba
choc czasem sam jestem sobie jedynym i najlepszym przyjacielem

nie rozumiem po co mi jezyk skoro go nie uzywam
rownie dobrze moglbym byc edytorem textu

nie potrafie sie odnalezc mimo, iz jestem dorosly

z jednej strony czuje sie pokrzywdzony
z drugiej dzialam jak tyran

nienawidze siebie i nie wiem po co to pisze

szukam jakiegos lekarstwa

wciaz mysle, ze cos mi pomoze

mam samobojcze mysli lecz boje sie zabic

jestem do niczego

chcialbym zyc bez wlasnej glowy poczulbym wtedy ulge

moze pisanie jest dla mnie jakas forma leczenia lecz nic bym innego wtedy nie robil tylko pisal, czy to tez choroba psychiczna?

z jednej strony chce spokoju z drugiej byc w centrum zainteresowania

myslalem o wizycie u psychiatry lecz o czym mialbym z nim rozmawiac, moze po prostu mu pokaze co napisalem, lecz czy to go nie zniecheci?

chcialbym byc lepszy"

mógłby ktoś z FACHOWCOW się wypowiedźieć na temat tych wypociń, strasznie źle ze mną?

pzdr
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 lut 2008, 15:39

Avatar użytkownika
przez julie 27 lut 2008, 16:43
:arrow: Jeśli chcesz usłyszeć opinię FACHOWCA do lepiej zgłoś się do psychiatry -> może Ci np wypisać skierowanie do psychologa a ten ma już podejście i wiedzę żebyście wspólnie rozwiązali problem beznadzieji i wiele innych wynikających z tego powyższego; lepiej walczyć z kimś u swego boku niż alone;
:arrow: co do tego czy strasznie z Tobą źle to myślę, że nie aż tak ;)
Ja mam podobne odczucia i co robię to staram się zrozumieć siebie i zaakceptować te swoje negatywne uczucia ( i samą siebie choć wiem jakie to trudne, mimo iż podobnie jak Ty jestem dorosła), tak by było mi łatwiej z nimi walczyć; i coraz częściej mam przeczucie że wyjdę z tego emocjonalnego bagna i stanę się szczęśliwym human being żyjącym w zgodzie z samym sobą -> przecież o to nam wszystkim chodzi ;)
:arrow: żałuję tylko, że nie zajęłam się swoim zdrowiem dużo wcześniej, a dopiero jak zrobiło się ze mną naprawdę niedobrze :roll: choć, z drugiej strony jeśłi ktoś nigdy nie był na dnie to i nigdy nie będzie na prawdziwej górze...

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez Jovita 27 lut 2008, 16:45
ja mysle ze jak najszybciej do specjalisty nie ma co czekac zeby tylko stan sie pogorszyl, powiem ci ze to samo przechodzilam nawet gorsze rzeczy i z pewnoscia to nie jest chortoba psychiczna to ci gwarantuje bo gdybys byl chory psychicznie nawet nie zdawalbys sobie z tego sprawy.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Błagam o pomoc

przez magda1ed@gmail.com 29 lut 2008, 15:23
Witam
Od razu na wstępie bardzo przepraszam ze piszę tutaj ale nie wiem już gdzie się zwrócić.
Moim problemem jest głównie bulimia, depresja to taki gratis który przyszedł z czasem. Obecnie jestem w Dublinie, na pomoc psychiatry mogę liczyć tylko za 70 euro za wizyte na co mnie nie stać. W polsce leczyłam się farmakologicznie, od kiedy zabrakło mi leków ( 3 miesiące) jestem w jakimś koszmarze, dni bez napadów mogę policzyć na palcach jedewnj ręki, pracuje na part time dwa dni w tygodniu i tylko wtedy wychodze z domu. Nie daje już rady, grzeznę w tym bagnie i nikt nie umie mi pomóc. Ja sama też nie potrafię. Z każdym dniem jest coraz gorzej, chciałabym móc z kimś porozmawać, z kimś kto rozumie. Zniszczyłam sobie życie, niszczę siebie, pisząc to leże w łózku na stosie papierków po napadzie i płaczę. Myslałam że jestem silna, ż e potrafie sobie pomóc bo przecież chcę z tego wyjść. Nie potrafię. Błagam o pomoc
Posty
2
Dołączył(a)
29 lut 2008, 15:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 13 gości

Przeskocz do