Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Już nie wiem co zrobić...

przez Sever 08 paź 2007, 08:48
Witam, jestem uczniem drugiej klasy gimnazjum i mam pewien problem.. Odkąd się tu przeprowadziliśmy, poszedłem do innej szkoły( 5 klasa), myślałem, że będzie ok... Ale, tak zwani koledzy okazali się bydlakami, wyśmiewają się ze mnie, kpią sobie, kiedy ja nic im nie zrobiłem... Nie mogę znaleźć tam poparcia.. Nie wiem jak powiedzieć rodzicom, że już nie mogę..., że wszyscy mi dokuczają.. że nie mam tam przyjaciół... Czuję się okropnie... od rana płaczę... CO mam zrobić...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 paź 2007, 08:35

przez Goplaneczka 08 paź 2007, 09:43
Sever-zmienić szkołę? I nick. Sever pochodzi od łacińskiego severusa-czyli niewolnika, sługi.
Koniecznie porozmawiaj z rodzicami-sama myśl, że wiedzą, że Cię wspierają pomoże.
Innym rozwiązaniem jest pedagog szkolny-pod warunkiem, że to godna zaufania osoba. Może przeprowadzić lekcję wychowawczą na temat szykanowania i wyśmiewania? Może mógłby pomóc wychowawca? Wszystko zależy od Twojej sytuacji-w każdym razie nie duś w sobie tego więcej i powiedz komukolwiek.
Możesz też spróbować porozmawiać z prześladowcami-z każdym z osobna. Zapytać go, czemu to robi i jakby czuł się na Twoim miejscu. Oni są silni tylko w grupie. Wiem, że to wygląda przerażająco, ale przyparcie do ściany i szczera rozmowa najczęściej uświadamiają ludziom ich zachowanie.
I szukaj znajomych poza szkołą. Świadomość, że po koszmarnym dniu w szkole spotkasz się z kumplami, którzy Cię akceptują , poprawi Ci humor.
I przytul się do naszego forum-możliwość podzielenia się problemami, pogadania z sympatycznymi ludźmi, a takich tu nie brakuje, powinna Ci nieco ułatwić życie.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w rozwiązaniu problemów!
Goplaneczka
Offline

przez Sever 08 paź 2007, 15:51
Dziś rano, zanim jeszcze poszedłem na lekcje( opuściłem pierwszą), zadzwoniłem i porozmawiałem z mamą... powiedziałem jej wszystko... Wziałem się w garsć i poszedłem do szkoły... Później chciałem powiedzieć nauczycielce, że moja matka chce z nią porozmawiać o tych problemach.. Potem moi koledzy z klasy przyszli i zaczęli pytać kto z nich coś złego zrobił i tak z nimi po koleji rozmawiałem... I jestem teraz szczęśliwy, oni teraz rozumieją o co mi chodziło, co może według nich jest zabawą a dla mnie utrapieniem i powiedzieli, że przestaną. Doszilśmy do porozumienia i wróciłem do domu szczęśliwy!
Jeśłi chodzi o kolegów z poza szkoły to mam kilku naprawdę świetnych i zrozumiałych przyjaciół. A co do nicka to nawet o tym nie wiedziałem :P.
Jeszcze musze tylko powiedzieć mamie, że udało mi się dojść z nimi do porozumienia, niech tylko wróci z pracy...

Poza tym to też pomoc mamy bo powiedziaa, żebym wziął się w garsć i poszedł do szkoły. Gdybym tego nie zrobił, nadal byłoby źle.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 paź 2007, 08:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez hoyka 08 paź 2007, 16:11
nooo i dobrze, że skończyło sie optymistycznie..od teraz miej rękę na pulsie i kontoroluj sytuacje.. tzn na każdą oznakę kpin i żartów z Ciebie reaguj.. jeżeli już na początku pokazujesz, że nie bedziesz tolerował takiego zachowania atakujący nie będzie już zachowywał sie tak odwaznie.. na pewno zobaczy, że nie jesteś słaby, ale mam nadzieje, że nie dojdzie do takiej sytuacji i wszystko ułoży sie dobrze.. masz wspierającą mamę ;] doceniaj to :] trzymam kciuki i jestem dobrej myśli :] Ty też bądź ;)
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

przez Sever 08 paź 2007, 18:00
Dzięki, będę! Ale z forum tak szybko nie odejdę... Może się na coś tu przydam ;].
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 paź 2007, 08:35

It's me again! Problem...

przez hubert 13 lis 2007, 23:14
No więc tak...jak ktoś mnie kojarzy to wie, że od paru miesięcy trenuję piłkę nożną w klubie. No i opisywałem tu swoje problemy, przez które nawet zacząłem palić i ostrzej pić, ale w tym momencie prawie mam już to za sobą - na treningu jest coraz lepiej, stopniowo bardziej staram się wierzyć w siebie, a lęk przed kompromitacją staje się coraz mniejszy.

Więc zwracam się do Was z kolejnym problemem - raczej mniejszym niż poprzedni. Otóż chodzę już tam ze 3 miesiące i jakoś do tej pory nie mam tam takiego dobrego kolegi - owszem ja jestem tam ze wszystkimi na "cześć - cześć", czasami sobie trochę pogadam z jednym, czy z drugim ale to wszystko. Inna sprawa, że większość tego towarzystwa to raczej nie dla mnie - powiedziałbym raczej mało odpowiednie towarzystwo. Oni dla siebie są "ziomale" itp a ja czuję się jakby tak na uboczu, nie czuję się w tym towarzystwie tak pewnie jak np. w szkole gdzie klasę mamy bardzo zgraną :). Czuję się tak troszeczkę na uboczu, jakoś tak dziwnie...Czy macie na to jakieś rady? A może ktoś był w podobnej sytuacji? Czekam na odpowiedzi.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 sie 2007, 11:39

przez atb89 13 lis 2007, 23:43
Heh nie przejmuj sie tym, bo to troche jest jak z nowa klasa w nowej szkole - tez troche czasu minie nim sie ze wszystkim i zapoznasz a niektorzy znali sie wczesniej a ptoem to sie nieokazywalo problemem wiec jak mwoile mnie rpzejmuj sie ;) No i dam Ci taki przyklad, ze Cristiano Ronaldo jak byl w szkolce Sportingu Lizbona to wogole nie mial kolegow bo pochodzil z innej czesci Portugali i smieli sie z jego akcentu, ale tak sie zawzial w sobie ze teraz no coz.. kazdy wie, ze teraz obok Fabregasa, Kaki i Messiego jest najlepszy ;) I tego Ci rowniez zycze bo pilka to piekny sport i warto stawiac sobie wysokie cele :P
Pozdrawiam!
atb89
Offline

przez hubert 23 lis 2007, 22:01
Kurde mi to chyba już tylko psycholog zostaje.... Myślałem, że już wszystko ok, a tu guzik. Znowu dopada mnie stres, jak jeszcze na mnie który coś krzyknie w stylu: "patrz!" albo "ale ty to tępy jesteś" to już w ogóle nie wiem co robić, staję się przygaszony itp. Tak jest już od 2 zajęć - zaczyna się brak luzu, brak komfortu. Najgorsze że jestem lepszy od wielu z tych typów a nie potrafię tego udowodnić. Ostatnio już zacząłem wątpić czy to ma jakikolwiek sens. Może to chodzi o to, że nie mam tam kolegów - nie wiem. W każdym bądź razie stres narasta - znów od czasu do czasu sięgam po fajki. W zeszłym tygodniu było na luzie, a w tym znowu wracam do stresu :/:/. Może już powinienem z tym skonczyc ??
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 sie 2007, 11:39

Witam ..........mnie też dopadła depresja.

przez Ewcia&85 13 gru 2007, 16:33
Ostatnio czuję się okropnie, ciągle płaczę....Czuję dziwny lęk .... Nie rozumię sama siebie.
Mam kochanego męża ale ciągle mi go mało, cały czas bym chciała się do niego przytulać ale tak się nie da praca, obowiązki....itp.
Od paru dni biorę jakieś dziwne tabletki ziołowe na uspokojenie dosłownie całymi garściami...nie wiem co się ze mną dzieje :(
Potrzebuję dużo rozmowy z kims komu też jets tak źle jak mi :(

Ostatnio edytowano 13 gru 2007, 17:49 przez Ewcia&85, łącznie edytowano 1 raz
Ewcia&85
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 gru 2007, 16:25

Re: Alkohol, onanizm , nieprzystosowanie do zycia, pomocy!!!

przez Unfathomable Alex 13 gru 2007, 16:49
marewski napisał(a):teraz wkroczyłem w dorosłe zycie i jestem detka

Każdy mógłby tak siebie ocenić. To co robimy wychodzi w mniejszym bądź większym stopniu, ale zawsze daje buduje naszą ocenę o sobie i wiarę we własne możliwości. Zacznij myśleć o sobie w pozytywniejszych barwach.. a zobaczysz, że nie od początku umie się wszystko od razu. Czas jest cennym przyjacielem. Porozmawiaj z jakimś staruszkiem i wypowiedz to zdanie...

marewski napisał(a):nieumiem podjac dezycji wszystko wydaje mi sie ze robie złe, i wiem ze to wszystko mam na wyciagniecie reki bo wiem z czego i z czym mam problemy , ale jednak nieumiem sobie poradzic


Zasięgnij porady psychologicznej, na pewno pomoże Ci rozwiązać Twoje problemy i zacząć nowy rozdział w życiu.
"Każdy z was jest łodzią
w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury,
musi tylko w to uwierzyć!"
Arka Noego Jacka Kaczmarskiego
---------------------------------------------------
Unikat + siła = zdrowie psychiczne.
Posty
34
Dołączył(a)
17 sie 2007, 12:05
Lokalizacja
Bywam z nikąd

Jestem w silnej depresji. Czy ktoś może mi pomóc?

przez urszula 15 gru 2007, 22:23
Mam 41 lat. 5 synów z czego 3 jest już dorosłych. Mąż pije alkohol prawie przez cały czas trwania naszego małżeństwa, z każdym dniem coraz więcej. Gdy dzieci były małe siedział w więzieniu rok czasu za znęcanie się nade mną i dziećmi. Po jego prośbach i błaganiach o to bym przyjęła go z powrotem zaryzykowłam. Nie pił 8 lat, można powiedziec że było dobrze. Mąż siedział z dziećmi a ja wyjeżdzałam do Włoch do pracy. Po tym czasie zaczął pić na nowo. Znów zacęły się awantury, interwencje policji i ubliżania. 1,5 roku temu nie wytrzymałam i sięgnełam po większą ilość tabletek. Nie chciałam już żyć. Odratowali mnie ale to nie poprawiło sytuacji. Dowiedziałam się niedawno że miał bardzo bliskie kontakty z obcą kobietą. Rozmawiam z nim, ale znów żyć mi sie nie chce. Nie moge spać, normalnie myśleć, nie daje sobie ze sobą rady. Zażywam leki od psychiatry ale to nic nie pomaga. Może mi ktoś doradzić co mam robić w tej sytuacji?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
15 gru 2007, 22:06

przez cinnamon_inspiration 15 gru 2007, 22:26
dlaczego z nim nadal jestes?
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 16 gru 2007, 01:32
Urszulo, widać, że wiele serca włożyłaś w stworzenie jak najlepszych warunków dla swojej rodziny, by niczego w niej nie brakowało.
Najprawdopodobniej przyczyną Twojej depresji jest to, że ten ogromny wysiłek, który poniosłaś (i nadal ponosisz) dla rodziny, jest niszczony przez alkoholizm Twojego męża.
I tak długo, jak alkohol będzie oddziaływał na Twoją rodzinę, tak długo Twoje zmagania z depresją będą mało skuteczne.

Nie wiem, czy zamierzasz dać kolejną szansę mężowi (ta decyzja należy do Ciebie). Jeśli tak, to spróbujcie oboje ustalić, z jakimi problemami nie radzi sobie Twój mąż i dlaczego je "zapija".
Co równie ważne, to on musi być świadomy swojego problemu alkoholowego, on musi dostrzegać, jakie spustoszenie w jego życiu i u jego najbliższych (Ciebie i dzieci) wyrządza alkohol. Bez tego kuracja odwykowa (która pewnie byłaby konieczna) ma raczej wątpliwe szanse powodzenia.

Natomiast, jesli nie chcesz ratować Waszego małżeństwa albo też mąż nie chce podjąć się leczenia, wtedy koniecze może okazać się np. wyeksmitowanie go. [Nie wiem wg jakich proecdur to się odbywa, informacji pewnie udzielą Ci w Urzędzie Miasta/Gminy.]
Jednocześnie to może być też dla niego takim wstrząsem, który pozwoli mu przejrzeć na oczy.

W każdym razie alkoholizm Twojego męża jest przeszkodą w Twoim uporaniu się z depresją. A teraz szczególnie potrzebujesz wsparcia. Synowie Ci go udzielają ?

Nie wiem na ile takie rady Ci pomogą, mam w każdym razie nadzieję, że uda Wam się wyjść obronną ręką z tych problemów. :smile:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Kurdebele! 16 gru 2007, 02:50
^^dokładnie, wysłałam Ci Pm, odpisz :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do