Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez lusia21 20 lip 2007, 09:45
Witaj, wiem co czujesz bo też mam depreche i trudno mi oddychac, boli mnie brzuch, wszystko jest jakby napięte...a śwait dookoła obcy...
Ale już raz wyszłam z tego 2 lata temu i wiem, że to jest choroba...którą trzeba koniecznie leczyć. Postaraj się wykupić te leki, porozmawiaj z lekarzem o swojej sytuacji materialnej-wtedy też dostosuje się do niej- i zacznij się leczyc. Z tego naprawde da się wyleczyć. Mówię to bo to przeżyłam...choć znowu jestem w dołku, ale wiem, że da się z tego wyjść...
Powodzenia
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lip 2007, 20:22

przez Dzwoneczek 22 lip 2007, 19:53
Postaram ise jechac w najblizszym cazasie do olsztyna i dowiedizec cie co i jak. Musi mi ktos pomoc jak najszybciej bo juz niewytryzmuje... nawet mam pytala czemu mam dzinsy we krwi.. przeciez nie powiem jej ze tne uda... :((
Tata tradycyjnie codziennie pijany. Wszystko bez zmian czyt, tak samo do d....
To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to się stanie....
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
18 lip 2007, 18:21

przez suavemente_besame 22 lip 2007, 20:53
lecz sie poki jeszcze nie jest zapozno ...
ja czuje jakbym wpadla w dol i juz nie mam ochoty walczyc. Chce umrzec. tak tak,wiem ze jestem egoistka ale swiat mnie nie chce a ja na sile nie chce sie w niego wpieprzac bo tylko gnoi mnie jeszcze bardziej. moje problemy zaczely sie juz od 3 roku zycia,a depresje i nerwice mam juz od kilku lat [mam dopiero 18]. nie widze sensu w tym wszystkim... chcialabym byc w raju z Bogiem. on jeden potrafi kochac.

a ciebie dzwoneczku sciskam bardzo serdecznie,moze chciaz tobie sie uda ;*
suavemente_besame
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez rakken 22 lip 2007, 21:26
Nie daj się dzwoneczku, życie jest jakie jest ale można znaleźć siłę na to wszystko tylko nie należy sie poddawać.

Wizyta u psychologa to dobry początek. Trzymam kciuki za Ciebie.
Pozdrawiam ciepło!
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
12 cze 2007, 09:22

Smutek, zmęczenie, rozdrażnienie, nerwica... CO DALEJ???

przez mantala 24 lip 2007, 12:44
Witajcie.
Mam na imię Ania. Od 4 lat pracuję w szkole z dziećmi niepełnosprawnymi, lubię swoją pracę. Poza tym mam 2-letniego synka i dobrego męża.
Zawsze byłam nader spokojną osobą, dość nieśmiałą i małomówną, ale zawsze w sytuacjach tego wymagających radziłam sobie wspaniale - potrafiłam załatwić samodzielnie wiele ważnych spraw życiowych, gdzie przełamywałam swoje lęki przed kontaktem z drugim człowiekiem.
Z rodziną czuję się dobrze, swobodnie, potrafimy rozmawiać, tak mi się przynajmniej wydaje. Z obcymi ludźmi jest inaczej - za każdym razem czuję obawę przed odrzuceniem i krytyką, co powoduję, że nawet jeśli wejdę z kimś w bliższy kontakt, zawsze znajdę powód, żeby znów go zniszczyć. Wszystko biorę bardzo do siebie, praktycznie w ogóle nie potrafię poradzić sobie z krytycznymi uwagami czy po prostu innym zdaniem na jakiś temat, od razu zagryzam się w sobię, dręczę i unikam dalszych spotkań.
Oczywiście, wmawiam sobie, że to bzdury, nie warto tracić czas na zamartwianie się, ale to jest silniejsze ode mnie. A kiedy zdołam być czasem asertywna i odpowiedzieć drugiej osobie tak samo odważnie czy krytycznie, potem strasznie cierpię, nie mogąc spać. Poza tym czuję się wyczerpana fizycznie i psychicznie. Odkąd rok temu wróciłam do pracy i zostawiłam dziecko z obcą opiekunką jest coraz gorzej. A wszystko zaczęło się chyba od razu po porodzie - zdana wyłącznie na siebie bez chwili
odpoczynku właściwie do dziś. Mój mąż całymi dniami pracuje, a rodziny nie mam na miejscu i nie mogę podrzucić synka na kilka godzin w tygodniu do babci, jeśli tam jedziemy, to jesteśmy wszyscy razem, a ja nie mam już siły. Po rozmowie z mamą i teściową, usłyszałam, że one wcale nie miały lżej, bo nie było pampersów, gotowych obiadków etc... Że nie potrafię organizować czasu, w końcu dziecko dużo śpi... A ja naprawdę nie wiem, co robię nie tak...
Nie lubię ludzi, to fakt, bo zawsze mnie zranią. Ale czasem mam doła, bo nie mam żadnego przyjaciela przy sobie. Więc sama nie wiem, czego chcę... A kiedy spotykam na ulicy pierwszą opiekunkę, którą musiałam wyrzucić, bo nie zajmowała się synkiem, od razu drżą mi ręce, potem nie mogę jeść i spać, boli mnie głowa, czasem żołądek... Nie potrafię rozliczać się z przeszłością, wciąż rozpamiętuję zadry. Chodzę smutna, rozdrażniona, zmęczona. Zrobiłam sobie komplet badań - nie mam anemii, z tarczycą
w porządku, Wysypka okazała się nie być na tle alergicznym, teraz czekam jeszcze na echo serca, bo lekarz stwierdził u mnie szmery nad sercem. Jestem kompletnie nieodporna na stres, nie umiem odpoczywać, brakuje mi czasu na sen, a potrzebuję go coraz więcej...
To wszystko, co napisałam jest bardzo chaotyczne, ale boję się przyszłośći, nie umiem skupić się na tym, co przyjemne, wciąż się martwię, marudzę, narzekam, cierpię...

Nie wiem też, czego oczekuję tutaj, na forum. Jakiejś rady? Dobrego znajomego z podobnym problemem? Światełka w tunelu?

Dziękuję za każde słowo.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 lip 2007, 12:03
Lokalizacja
3MIASTO

Beznadzieja Pomozcie :(

przez szean20 25 lip 2007, 00:43
Nazwalem tak ten temat bo juz tak dalej nie moge mam dosyc wszystkiego mam 19 lat w tym roku napisalem mature i nie mam zadnego celu w zyciu juz 3 miesiac siedze w domu na palcach jednej reki mozna policzyc moje wyjscia z domu a jak wyszedlem to tylko po to by sie zjarac i kupic sobie zielsko po prostu porazka codziennie musze sie zmuszac zeby wstac z lozka i te ciagle narzekania rodzicow (szczegolnie matki ojciec w sumie to juz mnie przekreslil) ze nie szukam sobie pracy, nie interesuje sie wogole studiami ostatnio zauwazylem ze zaczelem ich unikac siedze w pokoju caly dzien i staram sie z niego nie wychodzic zeby matka przypadkiem znowu o tych studiach czy o pracy nie zaczela mi gadac nieznosze kiedy mi sie o tym wspomina robie sie strasznie nerwowy moze dlatego ze zdaje sobie sprawe z tego ze maja racje ale ja poprostu nie mam sily czy checi by cokolwiek wszystko olewam licze na to ze problemy sie same rozwiaza albo ze matka wszystko za mnie pozalatwia zrobic stracilem tez apetyt moge wogole nic nie jesc tak do 16 praktycznie kazdy moj dzien wyglada tak samo kopmuter,tv,komputer,tv......i tak caly dzien. Kiedy mysle o przyszlosci wszystko widze w czarnych barwach mysle ze skoncze jako menel na na centralnym albo ktos w tym stylu na przez caly dzien mysle jaki to ja jestem beznadziejny i ze wszyscy sobie lepiej radza ode mnie juz powoli mam tego wszystkiego dosyc. Od dluzszego czasu mysle o tym ze powinnien pojsc do jakiegos psychologa/psychiatry tylko zupelnie nie wiem jak sie do tego zabrac mozecie mi napisac co trzeba zrobic??
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 lip 2007, 00:08

Avatar użytkownika
przez lovefoxxx 25 lip 2007, 10:19
hm. myślę, że potrzebujesz oderwania, innego spojrzenia na świat. być może to chwilowe załamania, bo z mojego punktu widzenia depresja to to nie jest. myślę, że nie Ty jeden tutaj całymi dniami nic nie robisz i zmuszasz się, żeby wstać z łóżka. ponadto unikasz rodziców i kiedy wspomną o drażniącym Cię temacie denerwujesz się. to jest taka spirala, zamknięty krąg. nie masz planów, celów to myślisz, że jesteś beznadziejny. jak jesteś beznadziejny to wszystko widzisz 'w czarnych barwach', z kolei one będą prowadzić Cię na sam dół, dopóki tej spirali nie przerwiesz.
poszukaj w swoim mieście poradni psychologicznej. wszędzie takie coś jest. tam można otrzymać poradę, albo propozycję gdzie jeszcze można iść. (ja zanim znalazłam psychologa, który mi odpowiadał byłam u 8 innych).

trzymaj się! miej wiarę! jestem pewna, że wszystko się ułoży.
popchnij mnie w stronę życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 lip 2007, 14:35
Lokalizacja
przestrzeń między Sopotem a Gdańskiem

przez suavemente_besame 25 lip 2007, 10:44
znam takie dni bo sama przez to przechodzilam. unikanie ludzi,bezcelowosc zycia... itd.
wkoncu poszlam do psychologa i stwierdzono u mnie depresje i nerwice ...
zaczynam sie leczyc... dzis czeka mnie pierwsza wizyta u nowego psychologa. znalazlam sobie glupi tymczasowy cel w zyciu ... zrobic sobie nowa fryzure... to przynajmniej na chwile mnie zajmie... potem wymysle nastepna mala glupote i tak krok po kroku moze dojde do czegos wiekszego ... tez unikalam mojej mamy [ojca nie mam],ale teraz wiem ze ona chce mi pomoc i moge jej wszystko powiedziec. ja mialam problemy z alkoholem ale radze sobie i juz od lutego nie tknelam ani kropli i jestem z siebie dumna.

Nie jestes SAM... a musisz żyć. Musisz sie zmuszac aby wyjsc a na dwor,choc na spacer.. ja sie tak zmuszam. wczoraj np poszlam do wypozyczalni dvd... prawie dusilam sie tam ze strachu ... ale dalam rade... szlam przez iasto z podniesiona glowa,choc w sercu czulam olbrzymi lek.
suavemente_besame
Offline

Avatar użytkownika
przez abcd 25 lip 2007, 10:54
A ja mam jeszcze jeden pomysł.Pogadaj z mamą żeby pomogła ci załatwić np.studia.Powiedz,że nie wiesz jak się do tego zabrać.Na pewno pomoże ci.To,że zostałeś bez jakiegokolwiek planu na najbliższą przyszłość,powoduje,że tak się czujesz.Psycholog to też dobry pomysł.Ale przede wszystkim rzuć jaranie,które właśnie najczęściej jest przyczyną depresji,nerwicy lękowej a nawet schizofrenii.Bez tego nałogu,który niszczy ci trwale szare komórki byłbyś zdrowym człowiekiem.
Ważne są tylko te dni,których jeszcze nie znamy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
19 maja 2007, 19:28
Lokalizacja
z cienia

Avatar użytkownika
przez inez3 25 lip 2007, 11:39
szean20 czyzby kolejny synus mamusi? czy za ciebie tez wszystko robiono i nie pozwalano podejmowac decyzji? jesli tak to powinienes przeanalizowac swoje relacje w rodzinie, zwlaszcza z matka.
co do wizyty u psychologa czy psychiatry... znajdz sobie w necie jakas poradnie czy przychodnie zdrowia psychicznego. jesli jest panstwowa to zwyczajnie idziesz i sie rejestrujesz tylko musisz sie zastanaowic czy psycholog czy psychiatra. ja najpierw bylam u psychologa, gdzie skierowano mnie do psychiatry, bo potrzebowalam brac leki.
mozesz tez sie wybrac prywatnie tylko, ze to laczy sie z czasem wysokimi kosztami.
tez nigdy nie wiedzialam co chce i czekalam az ktos za mnie cos zalatwi czy nawet zadecyduje, a to dlatego, ze mnie tego nie nauczono. decydowano za mnie, zbijano moje argumenty i niepotrafilam sama stwierdzic co chce, bo zawsze wydawalo mi sie, ze cos zle bedzie.
marsz do specjalisty, apotem juz bedzie coraz lepiej :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Jovita 25 lip 2007, 13:08
ja takze obecnie siedze w domu i tylko tv, internet, tv, internet..., na studia ide bo musze i mysle ze przynajmniej one oderwa mnie od tej bezznadzieji!! poznam ludzi i moze bedzie ok. Na razie tak samo jak ty widze przyszlość szara i ponura, ale mam przebłyski w niej światla czyli na razie sa nimi studia!!! Psychiatra jest ci bardzo potrzebny bo a pewno ci pomoze, a ziolo niszczy mozg wiec nie pal bo mozesz sie zawiesic jeszcze bardziej!! sama czesto palilam i popadalam w straszne dolki...!!!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez fendi 25 lip 2007, 13:23
no wypisz wymaluj jestem prawie taka sama jak ty, normalnie jakbym o sobie czytała, tylko dziecko mam już starsze, cały czas męczę sie z nerwicą , z tym strachem przed ludżmi, z tym rozpamietywaniem co i jak komuś powiedziałam-a potem unikam go , no ale co ci tu odpowiedzieć-ja zwyczajnie przyzwyczajam sie do takiego stanu, powoli zaczynam mieć gdzieś to, że nie mam przyjaciól, znajomych, że zmagam się z atakami lękowymi, trudno tak mam i to jest moje życie takie a nie inne-przestaję zazdrościć tym ^zdrowym^, zaczynam akceptować siebie i myślę ,że mi z tym lepiej-pozdrawiam
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
16 sie 2006, 11:18

Avatar użytkownika
przez lovefoxxx 25 lip 2007, 15:55
ja palę.
popchnij mnie w stronę życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 lip 2007, 14:35
Lokalizacja
przestrzeń między Sopotem a Gdańskiem

Avatar użytkownika
przez Rzaba 25 lip 2007, 17:34
A ja uważam że masz depresję. Tez tak sie czułam...
Nie mogłam wstać z łózka, nie jadłam do 16, czułam bezsens istnienia.
Idx do lekarza, nawet pierwszego kontaktu , ja tak zaczęłam. Zapisał mi leki antydepresyjne i dopiero po około miesiącu sie otrżasnęłam i zaczęłam normalnie zyć. A też wydawało mi się, ze życie dla mnie sie kończy.
A teraz cieszę sie drobiazgami, mam chęć działać i tańczyć. Bez leków nie dałabym sobie rady. Próbowali wszytscy, nic do mnie nie docierało.
Zacznij od wizyty u lekarza...reszta sama sie ułoży.
I nie zwlekaj ani dnia, szkoda życia
powodzenia :D
"Okrutniejsze od smierci jest wciąż bać się umrzeć..."
Seneka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
14 cze 2007, 20:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do