Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

SPRZECZNE DIAGNOZY i BADANIA NEUROLOGICZNE

przez LuoDaxi 15 maja 2007, 11:38
Witam! Zanim zadam kilka nurtujących mnie pytań chciałbym pokrótce opisać problem, z którym się zmagam:
1) Otóż jeden psychoterapeuta stwierdził, że przyczyną mej depresji jest nieprawidłowa reakcja mej psychiki na wydarzenia, które mają miejsce w mym życiu. A ściślej, że moja psychika nie daje sobie rady z wchodzeniem w dorosłość. W konsekwencji jedynie moja "ciężka praca" nad sobą może doprowadzić do wyzdrowienia.

2) Inny psychoterapeuta z kolei stwierdził, że "chemia mego mózgu jest zaburzona" i że bez stosowania silnych leków nie zacznie on na powrót poprawnie funkcjonować.

Otóż niejednokrotnie badałem związek pomiędzy wydarzeniami w mym życiu a stanem zdrowia i nigdy nie dostrzegłem żadnej korelacji. O dziwo, co pewien czas objawy ulegają osłabieniu lub zanikają całkowicie (raz miało to miejsce tuż po odstawieniu leku- Velafaxu). I nie wymaga to ode mnie żadnej "ciężkiej pracy". Co nasuwa mi przypuszczenie, iż to diagnoza nr 2 jest poprawna. Niemniej jednak chciałbym uzyskać pewność, stąd moje pytania:

1) Jakie badania neurologiczne pozwalają stwierdzić, czy potrzebne jest mi leczenie farmakologiczne? EEG, MRI, PET, metoda kordancji (o której ostatnio usłyszałem) czy może inne?

2) Gdzie w Polsce (a zwłaszcza w Warszawie) dostępne są takie badania i jaki jest ich koszt?

3) Do jakiego lekarza należy się zgłosić, by zinterpretował diagnozę i ustalił terapię?

Życzę wszystkim zdrowia

LuoDaxi
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 maja 2007, 10:25
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez eM 15 maja 2007, 12:45
witam.
moja historia w ultraskrocie:
jestem dopiero na poczatku drogi do wolnosci. leki biore od konca marca tego roku- zoloft i doxepin. a chora jestem od dwoch lat. szczerze, nikt dokladnie nie wie, co mi jest. a ja sie zgubilam w tej dzungli... wchodze w zycie i wiele spraw jest dla mnie wielka niewiadoma. to mnie irytuje zbyt mocno. kazde niepowodzenie bardzo przezywam. czekam na ustabilizowanie pozomu hormonow w moim mozgu...

nie wiem, jak dlugo masz problemy z wlasna psychika. pewnie zdajesz sobie sprawe, ze dlugotrwaly stres zmienia prace mozgu. dlugotrwaly stres utrwala szlaki chemiczne- gl dopaminy i adrenaliny (bo sprawa jest duzo bardziej skomplikowana, zainteresowanym moge podac dobre zrodla na ten temat). wychwyt serotoniny zostaje utudniony. na dluzsza mete zwiazki te dezorganizuja nasz organizm. prawidlowy mechanizm uwalniania calej masy hormonow zostal zachwiany. podawane leki maja za zadanie przywrocic chorego do stanu jak najbardziej optymalnego. zdiagnozowanie problemu jest sprawa trudna, niestety to wymaga czasu. sadze, ze leki i wizyty u psychologa nie zalatwiaja sprawy. moim zdaniem kazdy chory wymaga badania EEG mozgu- specjalisci ustalaja w porozumieniu z psychiatra (moga byc pewne zastrzezenia) i lekarzem rodzinnym profesjonalna metode stymulacji mozgu- biofeedback. potrzebne informacje na temat neurostymulacji wraz z adresami placowek wykonujacych takie badania znalazlam na stronie- http://www.eeg-biofeedback.com.pl/index ... ainmapping

jestem panem swego zycia. zawsze chce decydowac samodzielnie za swoje zycie. sadze, ze psychoterapeuci w moim miescie nie pomoga mi.
za tydzien jade do wroclawia i pojde na badanie mozgu. jak bede miala dostep do komputera, napisze o swojej bierzacej sytuacji.

pozdrawiam
Avatar użytkownika
eM
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
25 sie 2006, 18:07

przez LuoDaxi 15 maja 2007, 13:32
Witam i dziękuję za pomoc!
Mniej więcej cztery lata temu pierwszy raz doświadczyłem, najogólniej mówiąc, całkowitego zmęczenia fizyko- psychicznego, najbardziej kłopotliwa dla mnie była utrata zainteresowania światem. Po raz pierwszy ten stan trwał kilka godzin i samoczynnie ustąpił. Potem, w ciągu kolejnych dwóch lat te stany pojawiały się coraz częściej i trwały coraz dłużej. Około 1,5 roku temu (październik 2005 r.) zdecydowałem się skorzystać z pomocy medycznej. Trwające kilka miesięcy leczenie farmakologiczne nie przyniosło pożądanych rezultatów. Po ostatniej wizycie u psychiatry (lipiec 2006) postanowiłem więc stopniowo odstawić lek. O dziwo, niemal natychmiast wszystkie dolegliwości zanikły. Uznałem, że niechcący wywołałem w mym mózgu właściwą reakcję. Niestety, idylla trwała tylko dwa miesiące. Od tamtego czasu staram się zmuszać do codziennej aktywności. Na szczeście dolegliwości ulegają łagodzeniu lub zanikowi od czasu do czasu.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 maja 2007, 10:25
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Duży mały problem

przez Vea 08 cze 2007, 19:18
Witam...Jestem tu pierwszy raz. Zawsze odkąd pamiętam nachodził mnie czasem smutek, ale też zawsze sobie z tym radziłam...Teraz jest koszmarnie. Męczę się psychicznie i fizycznie. Ale może trochę o sobie i czemu to się dzieje (jak sądzę). Mam 21 lat i studiuję prawo. Właściwie to można powiedzieć, że studiowałam- i zmarnowałam dwa lata szarpiąc się z czymś co nigdy mnie nie interesowało. Dlaczego trafiłam na kierunek, który mnie nie interesuje? Przypadek. Składałam papiery na kilka, a dostałam się w wyniku różnych okoliczności (zły przelicznik starych matur niekorzystny dla nowych) tylko na to (był test). Teraz jestem wykończona zdawaniem po raz piąty tego samego z nikłą nadzieją że wyniki (za kilka dni) będą dobre (stres mnie zniszczył...choć uczyłam się intensywnie). Także studia do bani. Zamierzam zdawać po raz kolejny na to co mnie interesuje (anglistyka), a jak się nie uda to poprawiać maturę. Miażdży mnie poczucie, że wszystkich zawiodłam (nigdy wcześniej nie miałam problemów z nauką), że zmarnowałam dwa lata na nerwy i syzyfową pracę. Drugą sprawą która mnie wprawia w stan niepokoju i frustracji, to wyjazd mojego ukochanego chłopaka (jesteśmy razem od trzech lat), który zawsze jest dla mnie (choć nie wiem skąd bierze tyle cierpliwości) wyrozumiały, cierpliwy i dobry, jak twierdzi cały czas zakochany. Wyjeżdża na wymianę studencką (może na jeden semestr, a może na dwa) i wyjeżdża już na początku lipca, żeby zarobić na utrzymanie. Mieliśmy jechać razem, ale - no właśnie, jest jeszcze coś- muszę skończyć prawo jazdy (sytuacja w rodzinie tego wymaga, rodzice włożyli już w to trochę pieniędzy i wszystko by przepadło). To potrwa z miesiąc i potem do niego dołączę, ale wszystko jest niepewne, a ja mam wrażenie że odjeżdża jedyna osoba, która wzbudzała we mnie radość i dodawała mi siły. Boję się utraty kontaktu z nim, braku wspólnej codzienności... Pojawia się czasem myśl, że jak będzie daleko, inaczej, z innej perspektywy na mnie spojrzy, pozna innych ludzi, którym wszystko się udaje, nie tak jak mi... Choć on zapewnia mnie że tak się nie stanie, ja co wieczór mam do siebie ogromny żal, że nie wyprostowałam tych studiów, że odbija się to na moim związku, że nie umiem się cieszyć jego szansą. Nie umiem powstrzymać płaczu, albo brakuje mi apetytu (w te najgorsze dni) albo objadam się. Nie potrafię lubić siebie tak jak kiedyś, kiedy wszystko mi szło, i mam poczucie, że to się nigdy nie skończy...że zawsze już będę nieudacznikiem i nie będę mieć energii:(
Nie wiem czy to depresja, ale mam poczucie, że smutek mi towarzyszy już za długo. Przepraszam że tak długo wyszło.
Vea
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 cze 2007, 23:13

depresja-swiat bylby lepszy gdyby wszystcy mowili sobie praw

przez michalk1976 08 cze 2007, 20:56
czesc jestem tu nowy,niedawno dowiedzialem sie ze mam depresje ,poczytalem o, sposobach leczenia itd i dowiedzialem sie ze moja byla dziewczyna ma podobny problem-obiawy ,leczenie poskladalem to w calosc i mnie oswiecilo,jest jedem problem ona mi nigdy o tym nie powiedziala ,to mloda 21 kobieta ktura jest zagubiona i jej wszystkimi poczynaniami kieruje jej siostra,nie pytajcie dlaczego poprostu tak jest.
pytanie
czy jest mozliwe ze ona nic o tym nie wie jej rodzina ukrywa to przed nia,
wiem ze leczyla sie lekami antydepresyjnymi,muwila mi ze sa na tradzik itp.
czy jest mozliwe ze ona o tym wszystkim nie wie ,a czy moze poprostu mnie klamala?
dlaczego o to wszystko pytam -
1choc nie jestesmy razem bardzo ja lubie
2chcialbym jej pomoc
3ja potrzebuje pomocy czy rozmowa z nia pomoze
4umowilem sie z nia zeby o tym porozmawiac powiedzialem ze potrzebuje pomocy,ona sie zgodzila i powiedziala ze bedzie szczera
5co bedzie jesli ona o tym wszystkim nie wie i okaze sie ze ja zranie
wielki znak zapytania
jesli zrozumieliscie o czym pisze i jest to mozliwe prosze o fachowa porade

michal
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
08 cze 2007, 20:34

przez vegge 08 cze 2007, 21:29
wymienilas chyba wszystkie czynniki ktore wpedzaja czlowieka w depresje:
1.niepowodzenia na studiach
2.rozlaka, klopoty w zwiazku
3.strach przed zawiedzeniem rodziny

twoje samopoczucie jest teraz wynikiem kolosalnego stresu i to taki przedsionek depresji

ad1. w sprawie studiow

pamietaj ze wykladowca tez czlowiek, opowiedz mu o swoich problemach na dyzurze i zadeklaruj ze odpowiesz ustnie, ze to umiesz, uczylas sie ale zjadl cie stres, wykladowca ustapi w bezposrednim kontakcie :)
jesli tak na prawde, totalnie nienawidzisz prawa, to zmien rzeczywiscie ten kierunek, bo przeciez cale zycie bedziesz miala potem do czynienia z prawem w jakis sposob
ale nic pochopnie!!wszystko przemysl sto razy bo kierunek jest przeciez ok, a nie wiesz jak bedzie na anglistyce, moze tak samo jak na prawie

ad2. w sprawie chlopaka

moglabys wziac urlop dziekanski i wyjechac na rok z chlopakiem, zaczac pracowac za granica, mialabys czas na przemyslenie wszystkiego, przeorganizowanie sobie zycia, odzyskalabys sily i zapal
rozlaka niszczy zwiazek i po roku rozstania sa na prawde nikle szanse ze znowu bedziecie razem
chlopak pewnie jedzie na erasmusa, a oni slyna z rozrywkowego typu spedzania czasu, imprezowania , romansowania itd, wiec na twoim miejscu ja bym za nim pojechal

ad2. zawiedzenie rodziny w sprawie prawa jazdy

co ty sie przejmujesz prawem jazdy, na pewno jest mozliwosc przerwania kursu i dokonczenia go w innym terminie
na prawko trzeba miec duzo czasu i jeszce wiecej cierpliwosci, cala procedura moze potrwac znacznie dluzej niz sadzisz, w koncu zdobycie prawka w polsce graniczy ostatnio z cudem i latwiej jest zdobyc licencje lotnika haha


ps
dobrze by bylo jakbys sie porzadnie wyspala i powygrzewala na sloncu, pila witaminki, duzo spacerowala
musisz zregenerowac organizm i zobaczysz ze wszystko porozwiazujesz :)
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez laven 08 cze 2007, 21:32
Wydaję mi się, że najzwyczajniej w świecie obawia się głośno mówić o swoim problemie. Bardzo trudno otwarcie powiedzieć, że się cierpi na depresję. A szczera rozmowa może pomóc. Niektórzy mówią, że jest im lżej gdy wyrzuci się wszystko z siebie. Macie poniękąd podobne doświadczenia. Gdy porozmawiasz z nią wszystko okaże się jasne. Nie sądzę by chciała Cię skrzywdzić. Podejrzewam, że bała się powiedzieć, nie chciała Ciebie martwić. Wersja z ukrywaniem wydaje mi się mało prawdopodobna. Trzymaj się ciepło. Pozdrawiam serdecznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

przez vegge 08 cze 2007, 21:37
jak chcesz w czyms pomoc exdziewczynie to najpierw sam powinienes miec porozwiazywane swoje problemy

obarczajac dziewczyne dodatkowo swoimi problemami sprawisz ze ona sie poczuje jeszce bardziej przytloczona i nie pomoze ci, a sama sie bardziej zdoluje

powinienes porozmawiac najpierw z psychologiem:)
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez Vea 08 cze 2007, 23:11
Dzięki za rady:)

Niestety nie jest to wszystko takie proste. Zmiana studiów wydaje się być koniecznością, a ustna odpowiedź i tego wykładowcy to 100% niezdawalności, to ten typ międzywojenny jeszcze, skrupulatny i pedantyczny. Ale nie w tym rzecz, tak naprawdę- nie leży mi to, stąd zakładam wziął się ten łańcuch porażek, a profesor może się do tego tylko dołożył. Wiem jednak na co chcę zmienić kierunek i ze mam szansę się tam odnaleźć. To jest plus.

Wyjazd chłopaka nie jest na cały rok (1 semestr) i myślę że uda mi się pod koniec lipca choć podejść do egzaminu i potem śmignąć do niego na 2 miesiące ( w końcu robię to już na tyle długo...). Jeśli miałoby to trwać dłużej, to coś byśmy wymyślili. Nie wiem, czy to może mieć wpływ, ale nasi rodzice część życia zawodowego właśnie tak spędzili i choć nie planujemy czegoś takiego zawodowo, to wiemy mniej więcej z czym wiąże się rozłąka i zamierzamy dbać o nasze relacje odwiedzaniem się w jeden weekend w miesiącu, rozmowami na skypie itd. Na szczęście stać nas na to.

Także nie jest to tragiczne, ale czasem opada mnie przeświadczenie, że wszystko idzie źle, nie tak, przeze mnie... Związek jest dla mnie oazą spokoju w tym wszystkim, bo mogę się zwierzyć, przytulić, wypłakać, ale ile można? Dobrze, że choć dziś mam lepszy nastrój, z doświadczenia wiem jednak że jutro będę musiała się zmierzyć z własnym czarnowidztwem, przygnębieniem, marazmem...

Może słońce zadziała...choć już teraz wiem, że będę myśleć o tym co napisałeś o erasmusie...brrr...
Vea
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 cze 2007, 23:13

przez vegge 09 cze 2007, 09:30
taka rozlaka jest dobrym sprawdzianem dla zwiazku, przekonasz sie cz rzeczywiscie jestescie sobie przeznaczeni

sprobuj odnalezc sily w sobie, nie uzalezniac szczescia od innych osob cz rzeczy

teraz jest ci smutno i widzisz tylko to czego ci brakuje, a trzeba sie skupic na tym co masz, a nie doceniasz bo uznajesz to za oczywiste
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez Pstryk 09 cze 2007, 11:13
Pogubiłaś się Kochanie w życiu. Potrzebujesz spokoju i odpoczynku aby odnaleźć siebie i swoje miejsce. Nie powinnaś kontynuować czegoś, co Cię nie interesuje. Ja po licencjacie zrezygnowałam ze studiów ponieważ odkryłam, co chciałabym robić do końca życia. Nie poszłam na studia kierunkowe bo nie było mnie stać, ale znalazłam prace o tym charakterze i czuję się spełniona. Jesteś młoda. Rodzina na pewno zrozumie, jeśli im to wytłumaczysz.
Pstryk
Offline

przez Vea 09 cze 2007, 15:41
Dziękuję za wszystkie rady, mam nadzieję, że niedługo spojrzę na to z większego dystansu i z lepszym samopoczuciem. Na razie staram się o tym nie myśleć, sprzątam wszystko ( tzn. właściwie na okrągło, bo mam 1,5 rocznego brata), planuję jak to wszystko rozegrać...z drugiej strony najgorzej jest zawsze wieczorem...wrócił mi jednak apetyt a to dobry znak po miesiącu niedojadania:)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:47 pm ]
vegge dzięki za słowa otuchy, też uważam, że to jakiś rodzaj sprawdzianu/próby i że mimo moich załamek mamy szansę nawet na tym do pewnego stopnia zyskać. Martwi mnie to, że jestem dość romantyczna osobą i pisuję sporo listów (rzadko się widujemy), robię różne małe prezenty, karteczki do kieszeni itp. , a On czasem zapomina o różnych okazjach, kwiatach... Wiem, że podczas rozłąki będzie mnie to niepokoić, podczas gdy teraz wystarczy że powie że zapomniał i następnego dnia coś wymyśla. na razie jednak trzymam się jako tako i póki tak jest nie zapeszam:)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:49 am ]
[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:39 pm ]
Znowu dół...Wszyscy dookoła pytają się mnie co ja na to, ze mój chłopak wyjeżdża, czemu nie jadę z nim...i te ohydne sugestie, czego to on nie będzie tam wyprawiał beze mnie. Plus przygnębiająca rozmowa z mamą, że gdybym się jej posłuchała, że prawo to nie dla mnie... że mam dwa lata w plecy... I prawo jazdy- instruktor załamuje nade mną ręce, jak ja zdążę do sierpnia. I naciski rodziców. Płacz tuż tuż czyli znowu mi się wydawało, że jest dobrze:(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:55 pm ]
Tak głupio mi znów dzwonić do Niego i mówić że jest mi źle, że ciężko mi będzie bez niego, że potrzebuję go choć ma egzaminy teraz...Na razie się wstrzymuję, ale co dalej...? jest środek dnia i jeśli teraz jet już ze mną tak, to wieczorem nie wytrzymam i będę mu truć:(
Vea
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 cze 2007, 23:13

potrzebuje pomocy

przez michalk1976 09 cze 2007, 18:02
witam jestem nowy i nie dawno sie dowiedzialem ze moja przypadlosc da sie wyleczyc,mam wizyte u psychiatry , ale mam strasznego dola-nie wiem jak to nazwac ,
pytanie ?
jakie sa sposoby na uspokojenie
do tabletek nie mam dostepu bo jestem za granica
jedyna osoba z ktura moglem o tym porozmawiac wystawila mnie do wiatru
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
08 cze 2007, 20:34

Avatar użytkownika
przez GRACJA 09 cze 2007, 18:24
Witaj michalk. Wizyta u psychiatry - dobra rzecz. Na uspokojenie - relaks. Muzyka, sport, a przede wszystkim pozytywne myślenie.
Psychoterapia
Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do