Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez hyte 14 lut 2007, 13:42
Nie trac nadzieji ze bedzie lepiej bo wlasnie ta nadzieja to jest to lepiej.Ja walcze z tym od ponad roku ale jakos daje rade nie stawiam sobie zbyt wygorowanych poprzeczek ktore by tylko by powodowaly nawroty nerwicy i lekow!chodz do szkoly przeciez juz prawie ja skonczy, teraz masz tylko fakultety(czy jak to tam sie nazywa ) a matura nie podchodz do niej tak powaznie jak zdasz to zdasz jak nie to nic przeciez sie nie stanie, najwazniejsze jest twoje zdrowko!
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Avatar użytkownika
przez IceMan 14 lut 2007, 16:47
Agathy,
Sam fakt istnienia nerwicy musisz w sobie zaakceptować. Myśl pozytywnie, jeśli masz lęk to masz - jest, ale zaraz sobie pójdzie. Nie myśl o lękach bo wtedy przywołujesz je jak złe duchy. I nadzieja, wiara są tutaj bardzo ważne. Też zdaję w tym roku maturę. Ale nie można się tym łamać. To tylko 2 miesiące, wykorzystaj je dobrze aby dobrze wypaść na maturce. A potem czerwiec i dłuuugie wolne :D o tym myśl. A tak w ogóle to zajrzyj tutaj: http://www.forum.nerwica.com/co-bardzo- ... t6238.html Mam nadzieję że posty w tym temacie odbierzesz jak najbardziej pozytywnie, mnie to wczoraj podbudowało. Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Agathy 14 lut 2007, 18:01
Dzięki za słowa otuchy. Nie chcę się poddawać bo uważam że już dużo osiągnęłam i nie chcę żeby to się zmarnowało. Gdy w szkole jest dobrze i ja czuję się dobrze. Lecz gdy w szkole przeżywam te złe chwile wszystko odbija się poźniej na moim samopoczuciu. Dziś znowu bałam się iść do szkoły ale poszłam i cieszę się z tego. Było ciężko ale dałam radę i szczerze mówiąc jestem z siebie dumna i mam teraz o wiele lepszy nastrój niż rano. Pozdrawiam
Człowiek docenia uroki codziennego życia,
kiedy budzi się z koszmarnego snu
albo kiedy po raz pierwszy wstaje z łóżka po chorobie.
Dlaczego nie uświadomić sobie tego teraz?
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
16 paź 2006, 18:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Ania1987 15 lut 2007, 01:00
Ja też jestem z Ciebie dumna, tak trzymać!!! :D :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez Agathy 15 lut 2007, 09:51
Dzięki. Zastanawiam się dalej co z tymi tabletkami. Naprawdę chciałabym przestać je brać. Nie będe brać już całej tabletki. Będę brac po połówce żeby przyzwyczajać organizm do coraz mniejszej dawki. I tak już czuję się źle, ale powiedziałam sobie że przetrzymam te gorsze dni. Nie wiem czy dobrze robię, ale cóż...
Człowiek docenia uroki codziennego życia,
kiedy budzi się z koszmarnego snu
albo kiedy po raz pierwszy wstaje z łóżka po chorobie.
Dlaczego nie uświadomić sobie tego teraz?
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
16 paź 2006, 18:53

Dlaczego życie jest aż tak niesprawiedliwe?

przez Magda18 22 lut 2007, 00:54
Kolejna noc kiedy nic nie robie tylko mysle nad swoim beznadziejnym zyciem. Czasami chcialabym juz umrzec, ale nie mam odwagi na proby samobojcze......Nic mi nie wychodzi. Popelnilam duzo bledow w zyciu, zaluje ich, ale wiem ze ich sie nie da naprawic. Czasami chce z kims porozmaiwac, ale niewiem czy to cos da....Ile jeszcze bede cierpiec, dlaczego mnie to spotkalo, ja nie prosze o duzo, a mimo to i tak nic mi sie nie udaje......smutno mi.........
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
28 gru 2006, 19:46
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez gusia 22 lut 2007, 02:09
Magdo ,chyba nie ma czlowieka który w swoim zyciu nie popełnia błędów.Na błędach się czlowiek uczy i to przez całe życie kochana.
Umrzec?a powiedz?Czy to jest wyjscie z sytuacjii?Kolejny błąd,nic więcej -egoizm ,pomysl o bliskich....
Piszesz, że czasami chcesz z kims porozmawiac ,i super..to pomaga.
Wiesz?Kiedys tez myslałam inaczej...rozmowa?z przyjaciólką?,z mężem?..z kimśtam?....po co? co to da?
Nieprawda....duzo daje..wyrzucasz z siebie wszystko-tylko szczerośc ,by nic nie pozostało w Tobie,to wazne..
Ale mimo wszystko jesli masz jakies problemy (bo niewątpliwie masz) radze psychologa,to osoba postronna,poza tym nie zna Cię,idziesz i mówisz do woli....wywalasz wszystko z siebie...jejku co to za ulga...a póxniej starasz się myslec jak to "poskładac"....Naprawdę warto.
Najgorzej się załamac!!!Nie wolno Ci tego robic...nie ma takiej sytuacji z której nie byloby wyjscia,naprawdę ,uwierz mi..
Trzymam za Ciebie kciuki i nie smu się az tak bardzo...pamiętaj -zawsze po burzy przychodzi słońce...trzeba tylko wierzyc :D

Pozdrawiam.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Re: Dlaczego życie jest aż tak niesprawiedliwe??????

przez Grzesiek28 22 lut 2007, 09:42
Magda18 napisał(a):Kolejna noc kiedy nic nie robie tylko mysle nad swoim beznadziejnym zyciem. Czasami chcialabym juz umrzec, ale nie mam odwagi na proby samobojcze......Nic mi nie wychodzi. Popelnilam duzo bledow w zyciu, zaluje ich, ale wiem ze ich sie nie da naprawic. Czasami chce z kims porozmaiwac, ale niewiem czy to cos da....Ile jeszcze bede cierpiec, dlaczego mnie to spotkalo, ja nie prosze o duzo, a mimo to i tak nic mi sie nie udaje......smutno mi.........


Hej Magdo
Też popełniłem sporo błędów , tak samo rozpamiętuje je na codzień nawet te jeszcze z podstawówki, tak bardzo chciałbym cofnąć czas, podobno to nie jest dobre, mówi się nam żeby zapomnieć, wyciągnąć wnioski i iść dalej nie popełniając ich ponownie, pamiętam ile to razy z werwa brałem się za coś nowego nauka, próby itd a kończyło się całkowitą porażką, te rzeczy potrafią całkowicie demotywować nawet dzisiaj w pracy, ja ide na psychoterapię (na razie przymierzam się do tego jak sójka za morze) co Tobie też chyba by dobrze zrobiło.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
24 sty 2007, 15:22

Avatar użytkownika
przez ashley 22 lut 2007, 09:52
hej Magda :) Opowiem Ci jak jest ze mną. Ja popelnilam w życiu calą masę blędów, beznadziejnych blędów. To doprowadzilo mnie do wewnętrznej ruiny, cale moje życie leglo w gruzach. Nikomu nic zlego nie zrobilam-najbardziej skrzywdzilam samą siebie. Przez bardzo dlugi okres zmagalam się z takimi uczuciami jak wewnętrzny ból, niepewność, strach, poczucie winy i z calą siecią tej beznadziei, w którą sama się wplątalam. To trwa od lat. To byl koszmar. Ale nie moglam z tego wyjść. To mnie przeroslo. Przyszla deprejsa. Bylo jeszcze gorzej. Powoli zaczelam zdawać sobie sprawę co jak i dlaczego. Uświadamilam sobie dokladnie wszystkie blędy ich podloże. Fakt, że do tego przyczynily się inne rzeczy niezależne ode mnie. Ale to glównie moja wina. I wiesz co? Nie potrafię zrozumieć jak moglam tak beznadziejnie wszystko zniszczyć. Poprostu nie mogę tego pojąć. Ciągle szamotalam się z tym, nie moglam się z tym pogodzić. Wczoraj stalo się coś, co sprawilo, że poczulam spokój. Wczoraj usiadlam wieczorem i nie myślalam już "że przeraża mnie ta beznadzieja" tylko powiedzialam sobie otwarcie: ponioslam swoją życiową porażkę. Upadlam. Tak wlaśnie taka jest prawda. Mimo, że jestem mloda czuję się jak osoba, która poniosla osobistą życiową porażkę. Bo cale moje życie wygląga zupelnie nie tak jak powinno. Bo blędy które popelnilam są beznadziejne. Bo tego nie da się zrozumieć. Bo stracilam prawie wszystko. Stracilam siebie i to najbardziej boli.
Teraz uśmiecham się. Tego nie widać, bo to jest wewnętrzny uśmiech. Dobrze, że upadlam na same dno, że już nie trwam w tej beznadziei. Teraz jestem w punkcie, z którego mogę zacząć nowe życie. Pogodzilam się z tym, że tak wyszlo. Chociaż dalej nie bardzo mogę to pojąć. Przede mną dluga droga. To nie jest proste. Jest trudne. Ale nie zamierzam się poddać. Za wiele razy to robilam. Treaz idę przed siebie. Do szczęścia...
Też mialam myśli samobójcze, ale w glębi duszy wiedzialam, że nigdy bym tego nie zrobila, nie chcialam tego. To żadne rozwiązanie. Czasem trzeba upaćś bardzo nisko, dotknąć dna, zdać sobie sprawę ze wszystkiego i pogodzić się z tym, że blędy bardzo kosztują. Coś Ci powiem, postanów sobie już teraz, że nie poddasz się. Że odnajdziesz szczęście, że poradzisz sobie z tym wszystkim. I idź przed siebie. Nawet jak upadniesz (ja tych upadków mialam setki) nie poddawaj się. Idź dalej, szukaj rozwiązania. Myślę, że jak podejmiesz walkę o swoje życie i szczęście to wygrasz. I tego Ci życzę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez ania198 22 lut 2007, 14:04
To podobnie jak u mnie, co wybór to porażka. Chiałam dobrze, a wychodziło źle. Teraz mi sie wydaje, że moje życie to jedna wielka pomyłka. Nie jestem na etapie nadzieji póki co.

Pozdrawiam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
21 lut 2007, 02:22

Avatar użytkownika
przez kings 22 lut 2007, 14:40
AShley, ładnie napisane, chwyta...
Myślę że każdy z nas popełni błedy czasami takie, że mają decydujący wpływ na nasze całe życie, ostatni gdzieś wyczytałam, że więcej satysfakcji czy szczęścia daje nam skupianie się na procesie dochodzenia do celu niż na samym celu. I to jest bardzo logiczne i wprowadzenie tego w zycie może zmienić wiele.
Określamy sobie cel? I co? Często na starcie już mówimy o nie! Przecież to nie dla mnie, nie dam rady itp.
Oczywiście patrząc na cel nie damy rady zrealizować go natychmiast. Ale jak pomyślimy o 1-szym kroku jaki powinnismy wykonać aby zbliżyć się do celu już jest lepiej, krok jest łatwiejszy i damy radę !!! I po wykonaniu tego kroku należy się docenić i cieszyć że już zaczęłam/ąłem i iść dalej. Skupiać się na kroczkach.
Pozdrowionka
'Gdy są jakiekolwiek wątpliwości to znaczy, że nie ma żadnych wątpliwości.....'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez IceMan 22 lut 2007, 16:30
Magda18, Witaj!
Życie to same wzloty i upadki, raz jest lepiej, raz gorzej. Każdy popełnia błędy. Najważniejsze nie jest jednak zaglądanie w swoją przeszłość i zadręczanie się dawnymi błędami, bo to kolejny błąd. Nie oglądaj się za siebie. Co się stało, się nie odstanie. Nie zmienisz tego, więc nie warto się tym zadręczać. Osobiście, gdybym skumulował wszystkie swoje życiowe - mniejsze i większe błędy, to raczej żyletka, pociąg, albo okno... wiesz o co chodzi. Nie warto. Bo przy takim podejściu ludzkość popełniłaby zbiorowe samobójstwo. A ty lepiej patrz przed siebie i myśl, jakby przeżyć to życie, aby być z niego zadowoloną. Skup się na przyszłości, a nie na tym, co już się stało. Nie mów, że Ci nic nie wychodzi. Ty tylko nie zauważasz tych pozytywnych faktów, a stawiasz na 1 miejscu swoje niepowodzenia. I jeśli chcesz z kimś porozmawiać - to dobry pomysł, bo rozmowa pomaga. Tylko żeby to była zaufana osoba, której możesz powierzyć swoje myśli i uczucia
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

To co kiedyś cieszyło, teraz tak jakby mniej..

przez potas 26 lut 2007, 21:57
Cześć Wszystkim ;) Kiedyś kilka lat temu jak siedzieliśmy na szkole, nudziliśmy sie i poszliśmy do chemicznego po farby.., od pierwszego kontaktu zakochałem się w tym sporcie ale ostatnio nie mogę usiąść żadnego
projektu zrobić. Często nic mi się nie chce i siedzę w domu cały dzień śpię, a
w nocy ogarnia mnie stres i nie mogę zasnąć, okrutna melancholia. Ostatnio mam chęci coś zrobić ale strasznie mi drżą ręce :( ,boje się że to mi nie minie i już nie będzie tak jak kiedyś, choć nadal to kocham ale jak patrze na takie krzywe kreski to chce mi sie płakać i jestem zły na siebie. To było dla mnie często wszystkim co miałem, ucieczką od problemów i czułem się najszczęśliwszą osobą na świecie gdy sie w tym spełniałem. Czy to może być wina depresji?, jak nie to czego..? , Z góry dziękuje za pomoc..:*
"Co imponuje dzisiaj ludziom młodym łatwe kobiety, narkotyki, samochody powody dla których wielu traci głowy, miałem w tym udział goniłem to widmo, to życie mi zbrzydło bo tak wielu znikło odeszli tak młodo odeszli tak szybko.."-Włodi
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
24 lut 2007, 07:37
Lokalizacja
Sopot Dolny

przez nunus85 26 lut 2007, 22:09
"To było dla mnie często wszystkim co miałem, ucieczką od problemów i czułem się najszczęśliwszą osobą na świecie"
być moze to juz za mało i czegoś jeszcze potrzebujesz?
zadałes sobie to pytanie?
Jacy jesteśmy ? - tacy jak subiektywnie odbieramy siebie wiedząc o sobie niemal wszystko? - czy tacy jak postrzegają nas inni stojać z boku, nie wiedząc o nas prawie nic i niedoświadczając tego co przeżyliśmy?
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
24 lut 2007, 18:46
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do