Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Zmarnowane dwa życia..

przez Bociek 12 paź 2008, 11:30
Witam, jestem paweł, mam 19 lat i chciałbym opowiedzieć wam od początku to, co mi się przydarzyło..

W wakacje, 13 sierpnia poznałem Olę.. Umówiłem się z nią przez internet, po pracy poszedłem w umówione miejsce.. Czekałem, aż w końcu się zjawiła. Mała, drobna, typowo popkulturna (ja jestem metalowcem). Pomyslałem sobie wtedy, że "dziewczyna średnia, za młoda dla mnie (ona ledwie 16, ja 19) no ale pogadać można". Jednak po chwili przebywania z nią poczułem się przy niej szczęśliwy. Byłem przy niej naturalny i swobodny.. Zakochałem się pierwszego dnia.,
Zostawiłem dla niej dorywczą pracę i codziennie spędzaliśmy ze sobą nawet po 8-14 godzin (dosłownie). Była trochę zamknięta, ale widziałem jak się stara - ona też mnie kochała. Mówiła mi, że nie umie mi tego powiedzieć, że coś ją blokuje.. Ale kiedy ją rozbawiałem, wzruszałem.. Mówiła mi, że mnie kocha.. A gdy się na nią obrażałem płakała i mówiła że nie chce abym był na nią zły, że jestem dla niej wszystkim.. Robiła mi awantury o to, ze patrze i rozmawiam z kelnerka a ja tylko składałem zamówienia.. heh to było takie pocieszne.. Ta słodka zazdrość.. Byliśmy razem i byliśmy najszczęśliwsi na świecie.

Wszystko popsuło się od września.. Nie chciała się spotykać, mowiła ze nie ma czasu, bo szkoła, bo zmęczona, bo nie.. Nie chciała ze mną rozmawiać przez gg (spotykać się nie chciała, to próbowałem jakoś podtrzymywać kontakt..) zamkneła się w sobie.. Większość tego, co napiszę poniżej "działo się" przez gadu-gadu..
Przestała chodzić do szkoły. Tłumaczyłem jej, że to złe, ale ona nic z tego nie robiła. Ja myśląc że nie odczuwa konsekwencji tego co robi (bo jej matka nie pilnuje) odpuszcza sobie, więc robiłem jej pretensje o to.
W końcu przyznała mi się, że ma problemy natury psychologicznej, boi się spać bo w nocy ją "coś" odwiedza. Ciągle siedzi w domu sama i się boi wszystkiego.. Ale wreszcie sie ze mna spotkała.

Poszedłem z nią do centrum handlowego, do sklepu z zabawkami.. Chodziliśmy i milczeliśmy.. W końcu usiedliśmy na sofach, ona się do mnie przytuliła i rozpłakała.. Powiedziała mi, że ma schozofrenię. Że widzi w nocy postacie, że ktoś ją dotyka w łóżku, że czuje ich zapach, dotyk.. Nie powiedziała tego wprost, ale powiedziała mi, że ta postać ją molestuje!! Moją pierwszą myślą było to, że ona miała jakieś traumatyczne przeżycia natury seksualnej, ale nie spytałem.. nie miałem odwagi.

Potem znowu się ze mną nie spotykała.
Namawiałem ją przez gg, aby poszła do psychologa. Robiłem co w mojej mocy, jednak nie dała się.. Jedynym skutkiem jaki na niej wywarłem było to, że uwazała mnie za swojego wroga, za kogos kto sie tylko czepia i ją rani.
Powiedziała ze da sobie z tym rade, ze to nie pierwszy raz i ze skoro raz przeszło to i teraz przejdzie. Dałem spokój..

Następnego dnia dowiedziałem się, że lubi sadyzm, perwersję, masochizm i tym podobne rzeczy.. Nie potrafiłem tego zrozumieć.. pokłociliśmy się.. Dowiedziałem się, ze jej jedynym marzeniem jest ostry, brutalny seks. Że w wieku 6 lat to się zaczeło i że już sie nie zmieni. Ze ona taka byla jest i bedzie. Nie wiedziałem co się z nią dzieje, zmieniała się w coś okropnego a ja nie wiedziałem dlaczego.. Sądziłem, że to przez tą chorobę, chciałem jej pomóc. Kocham ją i chciałem z nią być mimo tego. Jej było wszystko jedno, przestała mi pisać że mnie kocha, stała się oziębła i bez uczuć.

Probowałem to wszystko zaakceptować i jej pomóc, ale ona (nie wiem czemu) uważała, że to nie ma sensu, że ciagle przeze mnie płacze, bo się kłoce z nią i się czepiam wszystkiego. I że nie chce mnie więcej zranić. Zerwała ze mną.
Zerwała, ale ja nadal z nią pisałem na gg. Obiecałem jej poprawę, poprawiłem się. Robiłem wszystko co w mojej mocy, by była szczęśliwa, ale ona mnie odrzucała bojąc się mnie i o mnie..

Wytrzymałem jej ignorancję i oziębłość w stosunku do mnie jeszcze kilka dni. Potem oświadczyłem jej, że już nie chcę z nią być.. Że wole cierpieć bez niej, niż przez nią..
Spotkałem się z nią, chciałem jej oddać pare rzeczy.. Ta rzuciła mi się na ramiona i przytuliła.. Tuliła ale i tak czułem jej dystans do mnie.. Jakby się mnie bała..

Następnego dnia dowiedziałem się czegoś, co sprawiło, że umarłem...
Wymsknęło się jej, że ćpa. Brała tabakę, paliła skręty i sam nie wiem co jeszcze. Wybuchłem, pisalem jej rzeczy ktorych nie pisałbym nawet najgorszemu wrogowi.. Że jesli chce sie zabic, to niech to robi sama, niech mnie w to nie miesza i nie informuje, bo nie wytrzymam tego bólu. Że ja chce jej i swojej śmierci, że jest dla mnie nic nie warta.. Płakałem jak dziecko..
Owszem cały wrzesien zakochwywała się dziwnie, ale ja nie sądziłem, że ćpa, bo mi sama mowila ze nigdy nie brała i nie wezmie.. Doszedłem do wniosku, że jej "schizy" były wynikiem ćpania. Zrozpaczony spytałem dlaczego zaczeła brać, i dlaczego zniszczyła naszą miłość wybierajać narkotyki..
Odpowiedziała mi, że we wrześniu próbowała popełnić samobójstwo.. Że chciała się przećpać, ale jej nie wyszło.. I samo dalej się potoczyło w tym kierunku.. Zrozumiałem, pogodziłem się z porażką.. Spytałem jedynie czemu chciała się zabić.. I.. Przez to co się dowiedziałem.. ehh.. pociełem się.

Odpowiedziała mi tak: "kolega mnie przeleciał, a ja miałam zły humor". to było dla mnie jednoznaczne, ktoś ją zgwałcił!!
Wyznała mi, że ktoś (nie powiedziala kto..) zgwałcił ją, i to juz drugi raz. Że ona tego nie chciala, ze się boi.. Że nienawidzi ludzi, ze chce śmierci..

Wszystko sie stało jasne, jej humorki, jej mówienie o bezsensie zycia, jej cpanie, jej odsuniecie sie odemnie, jej "schizofrenia" ktora tak naprawde byla rzeczywistoscia..

Nie wiem co mam teraz robić.. Nie ufa mi, boi się wychodzić z domu.. Nie chce powiedzieć kto to, a jednak boi się, że jej to zrobi kolejny raz..
Spytałem się jej, co czuła gdy mnie przytulała ostatnim razem.. Odpowiedziała że strasznie się bała, ale chciała mnie przytulić..
Ona czuje się nic nie warta, nie zależy jej na swoim życiu, zdaje się jakby nie chciała poprawy.. Ale ja wiem, że ona chce - tylko jest bardzo zagubiona.. Nie umie sobie sama z tym poradzić, ale nie umie też zaufać drugiej osobie by dać sobie pomóc.. Obwinia o całą sytuację siebie, i nie potrafi z tego sama wyjść..
Dodam tylko, że ona była dziewicą i że ten gwałt był jej pierwszym razem.. No i drugim.. :(

Kocham ją z całego serca, chce być przy niej.. Ale nie wiem co robić..
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 paź 2008, 11:28

Re: Zmarnowane dwa życia..

Avatar użytkownika
przez linka 12 paź 2008, 11:42
Uh, na moje oko to za dużo tu tego jak dla człowieka bez wykształcenia medycznego.....psychiatra - jak najszybciej, on powinien się nią zająć, on skieruje ją na terapię i zaleci odpowiednie leki. Nie wiadomo czy to nerwica, depresja, PTSD czy naprawdę schizofrenia (raczej nie - bo wtedy byłaby pewna, że nie jst chora).
To już nie są żarty, dziewczyna ma koszmarne przeżycia a ty nie jesteś w stanie jej pomóc. Próba samobójcza, narkotyki, gwałt.....
Może porozmawiaj z jej rodzicami.....a i tobie po tym wszystkim przydałaby się rozmowa z psychologiem, oczywiście jeśłi masz zamiar przy niej być, powineneś wiedzieć czego oczekiwać jak ją wspierać.
Tak jak piszę - lekarz to jedyne rozwiązanie w tej chwili.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Zmarnowane dwa życia..

przez Bociek 12 paź 2008, 12:00
Dziękuje za odpowiedź..
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 paź 2008, 11:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zmarnowane dwa życia..

Avatar użytkownika
przez pecek 12 paź 2008, 12:28
Jeżeli nie są to problemy emocjonalne przez które chce zwrócić na siebie uwagę to bez chęci zmiany samej siebie nawet terapia nie pomoże.
Jej zaangażowanie w zmianę jest tu najważniejsze.
Co z jej rodzicami ? Nie widzą jej problemów ?
Co tak kukosz jak rekin do łódki ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 12:34

Re: Zmarnowane dwa życia..

przez Bociek 12 paź 2008, 12:32
Jej rodzice po rozwodzie, matka sie nie interesuje, ojciec daleko.

"problemy emocjonalne przez które chce zwrócić na siebie uwagę" - możesz to rozwinąć? Bo to też może być prawdopodobne.

Jednak gdyby zmyślała, to sądzisz że dałaby radę tak udawać PTSD?
Odizolowała się, nie ma poczucia bezpieczenstwa, nie ufa nikomu, jednoczesnie chce mojej bliskosci ale się jej boi, wstydzi sie i obwinia o to ze tak sie stało.. 16 latka dałaby radę takie coś udawać?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 paź 2008, 11:28

Re: Zmarnowane dwa życia..

Avatar użytkownika
przez pecek 12 paź 2008, 13:14
Osoba w takim wieku jest na etapie kształtowania swojej osobowości - swojego światopoglądu, często zagubiona nie widzi sensu w życiu - jest strasznie niedojrzała emocjonalnie. Nie znam jej mogę sobie tylko gdybać że mogła w dzieciństwie przeżyć takie sytuację które mogły odbić się na tym że dziś potrzebuję bycia w centrum uwagi.
Nie chce wyciągać pochopnych opinii , może rzeczywiście przeżyła bardzo traumatyczne przeżycia i potrzebna jest jej pomoc.

Zbliżył bym się do tej osoby nawet na siłę , nawet kiedy ona by tego nie chciała, wręcz wprosił bym się w buciorach do jej życia. To moja opinia co bym zrobił w takiej sytuacji.
Co tak kukosz jak rekin do łódki ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 12:34

Re: Zmarnowane dwa życia..

przez Bociek 12 paź 2008, 13:47
Dzięki wielkie
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 paź 2008, 11:28

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez nienormalna. 14 paź 2008, 17:24
Dziękuje za dobre rady;). Przełamałam sie i powiedziałam o wszystkim mamie. Chciałam pójść do psychologa, ale razem doszlyśmy do wniosku, że to może jeszcze poczekać. Zresztą mam kogoś kto wie o mojej chorobie i mogę mu mówić o wszystkim. Więc to tak jakby mój osobisty psycholog, tyle że nie ma papierów, ale chce iść na studia psychologiczne, więc na jedno wychodzi:). Poza tym to forum też bardzo mi pomaga. To dzięki wam dowiedziałam sie tak dużo o mojej chorobie i wiem jak ją pokonywać.
Zbawinnym środkiem dla mnie okazał sie Kalms. Jem 3 razy dziennie po 2 tabletki i objawy zaczynają ustępować. Potrafię już wejść normalnie do sklepu i o coś poprosić. Nie denerwuje sie cały dzień przed jakimś wystąpieniem w szkole. Nawet moja pani od polskiego przestała mnie stresować. (np. wczoraj trzeci raz mnie pytała, dowaliła jakimś głypim pytaniem a ja nic sobie z tego nie robiłam i zachowałam spokój:)). Zatem moim zdaniem osiągnęłam już wielki sukces, bo w wieku osiemnastu lat strach przed kontaktem z kimś obcym, wejściem do sklepu itp niszczył mi życie.
Owszem, zdarzają sie moje tzw, napady złości, dni gdy mam wszystkiego dojść, ale one sie tylko zdarzają, a nie są codziennie tak jak to było kiedyś.
Teraz uczę sie żyć na nowo, stawiam nowe wyzwania i osiągam swoje cele. Za mną dwa lata strasznego życia, a przede mną wszystko czego tylko zapragnę:). Mam nadzieję że z każdym dniem będzie coraz lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
15 sie 2008, 11:36

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Misiek 14 paź 2008, 17:28
Napewno z każdym dniem będzie coraz lepiej... :smile: Kalms jest dobry mi też pomaga...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Lariana 14 paź 2008, 21:45
Aaa to tak się pisze Kalms xD Znajoma polecała i teraz wiem ^^
Ja sobie poczekam ,poczekam.... i czekam na wizyte i zobacze czy mi cos przepisze .Wole nie eskperymentować więcej ...ostatnio ciągle testuje ale nie na psychotropach tylko na alergie i zwykle dolegliwości ,więc wole nie
'A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
463
Dołączył(a)
13 sie 2008, 16:02

Re: Kolejny Pacjent ;)

Avatar użytkownika
przez namiestnik 15 paź 2008, 03:17
Tymbark, powiedz jak jest teraz po 2 kolejnych tygodniach?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez gabriel 16 paź 2008, 16:57
Ten Kalms brałem i muszę przyznać, że na mnie nie chciał działać. Nie ma jak to benzodiazepiny ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
25 maja 2008, 19:47
Lokalizacja
Wrocław nadal aktualny:)

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Misiek 16 paź 2008, 19:36
gabriel napisał(a):Ten Kalms brałem i muszę przyznać, że na mnie nie chciał działać. Nie ma jak to benzodiazepiny ;)

Kalms jest ziołowy... nie ma co porównywać z benzo
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Lariana 16 paź 2008, 19:49
Jadłam ziołowe coś tam.. Uspokajające . I potem usypiające tez z dodatkami ziół i co najlepsze się doczytałam.... jakiegoś lakieru xD
'A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
463
Dołączył(a)
13 sie 2008, 16:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do