Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez romeo 17 gru 2006, 13:13
adem123...... nie bądz taki werter młody.ta laleczka Cie przekręci niz ją zdązysz zdobyc. powiedz sobie głeboko w duszy THE WORLD IS MINE i na balety.... a jesli dalej bedzie Ci zle to polecam siłownie....tam nie dośc ze sie wyzyjesz to pogadasz sobie na rózne tematy z fajnymi ziomkai!!!
3m sie
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
08 paź 2006, 21:04

przez d.o.w 19 gru 2006, 00:34
a Freud jeszcze dawniej to zauważył :P
Tylko cisza rozbrzmiewa dźwiękiem niewypowiedzianych słów.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 maja 2006, 22:57
Lokalizacja
Plastic World

przez Atisarda 20 gru 2006, 22:57
Dzieki za odpowiedzi... Ale chyba nie ma lepszego sposobu na uswiadomienie mi, jak bardzo nie chce mi sie zyc, niz pismo ze szkoly informujace moich rodzicow o skresleniu mnie z listy studentow.
Poki co sie wymigalam i nawymyslalam, ze to nieporozumienie, bo nie wiedza, co mi jest - dla swietego spokoju powiedzialam, ze mam sama nerwice, wiec ja uprzejmie wysmiewaja; w koncu ja nie mam nic na glowie, skad moge miec nerwice?

Tak czy owak wlasnie dotarlo do mnie, jak beznadziejne i bezcelowe jest moje zycie, jak zalosna i denna istota jestem, jak bardzo juz mi sie nie chce tu byc i istniec w ogole - slowem, z drobna pomoca opatrznosci odrobilam zadanie domowe i jestem gotowa na kolejna wizyte u terapeuty.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 gru 2006, 22:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez pokahontaz 21 gru 2006, 11:38
Chyba wiem, co Ci dolega i wydaje mi się, że to dotyka także mnie. Mam już tego naprawdę po dziurki w nosie, od dwóch miechów jestem w depresji, walczę, nawet wygrałam jakąś bitwę, ale wojnę cały czas przegrywam! To chyba przez te myśli, nazwane najlepiej przez Ciebie- destrukcyjnymi. To tak jakbym sama nie miała nad sobą kontroli, mój facet nazywa to robieniem z igły widły, ale to coś bardziej skomplikowanego. To tak, jakbym nagle usiadła obok Boga, tam, na górze i widziała, jak Ci wszyscy ludzie biegają jak mrówki, dążą do czegoś, czego i tak nie osiągają, starzeją się i umierają i nawet jeśli wiele osiągnęli, to teraz nie ma znaczenia, oni żyją tylko po to, żeby kiedyś umrzeć. Nie potrafię teraz o niczym innym myśleć, jak o tym, że to życie ma jeden cel- śmierć. Nie potrafię się z czegoś cieszyć, bo wiem, że choć jeszcze tyle życia przede mną, to kiedyś będę stara, chora i moje plany na życie zastąpi oczekiwanie na śmierć... Ta zatruwająca myśl nie daje żyć! Nie odczuwam już satysfakcji, jak słucham nowej płytki Hey, bo myślę sobie: i o tobie, Nosowska, nikt nie będzie pamiętał. Kiedyś na cały dzień nakręcał mnie wschód słońca, jesienne, ciepłe wieczory w moim pokoju przy lampce, teraz nie potrafię już tak. No i właśnie najgorsze jest to rozdwojenie duszy... Jedna mówi, twoje życie dopiero się rozkręca, ten zły okres minie i znów będziesz się cieszyć z małych, wielkich rzeczy. A ta druga podszeptuje: no i po co to robisz? Po co to sprzątasz, po co jesz, to nic nie da, jutro znów to zrobisz i znów i znów, lepiej się nie męczyć i skończyć z tym ostatecznie. Moja mama jest najlepsza przyjaciółką, rozmawiam z nią o każdym stanie mojej duszy, czasem mówię:hej, mamcia, no jak ja mogłam myśleć o samobójstwie, przecież już mi przechodzi, prawda? Bo świat jest całkiem fajny! A następnym razem wątpię we wszystko i mówię: A jakie to ma znaczenie, czy ja się zdrowo odżywiam, czy sprzątam, świat nie zwraca na mnie uwagi, jestem nikim w tej generacji, nie chcę żyć... Nic mi nie daje satysfakcji, bo wszystko mija a wspomnienia to najgorsza miarka naszej starości...
Pomóżcie, ludzie, którzy macie na to złoty środek!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 lis 2006, 11:45
Lokalizacja
Z Głębi Duszy

Avatar użytkownika
przez Róża 21 gru 2006, 12:41
Pokahontaz-twoje myśli,to moje myśli.Ale wiesz,wymyśliłam sobie,że trzeba próbowac cieszyć się każdą chwilą i na siłę doszukiwać się w niej pozytywów.Wtedy człowiek czuje,że nie zmarnował tej chwili.Próbować tak żyć jakby ten dzień był ostatni.Wiem,patrzę też na ludzi zdrowych jak biegają żeby się wyrobić.Cóż ja też do niedawna tak biegałam chociaż byłam chora.Ale to ma jednak sens,chociaż nikt o nas nie bedzie długo pamiętał.Sens dla nas i dla tych,którym bez nas byłoby trudno żyć.Taki nasz malutki sensik.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Nie chce tak dalej żyć... Co dalej?

przez jogurt_junior 25 gru 2006, 21:18
Witam

Nawet nie wiecie jak musiałem się zmobilizować żeby napisać tego posta.

mam 20lat i odkąd pamiętam nic mi się nie chce. Cały czas krytykuje pomysły innych osób, ciągle jestem zmęczony, nic nie sprawia mi satysfakcji. Coraz bardziej alienuje się. Doszło do tego że większość czasu spędzam przed komputerem, albo telewizorem. Zakupy zacząłem robić przez internet. Jedynie mobilizuje się do wyjścia na uczelnie, albo zmuszam się żeby wyjść ze znajomymi do pubu na piwo. Nie pamiętam jakiejś szczególnej chwili w moim życiu od której zacząłem się zachowywać się tak jak się zachowuje. Pewnie czytaliście setki takich wypowiedzi. Mówicie że najpierw trzeba udać się do psychologa. Pamiętam jak po próbie samobójczej miałem kontakt z psychologiem szpitalnym. Ale nie wiem czy można nazwać pomocą to że nazwał to co zrobiłem głupim wybrykiem.
Mimo to wierze Wam że jedynym słusznym rozwiązaniem jest udać się do specjalisty. Więc moim pytaniem do Was jest gdzie mam się udać? Mam iść do przychodni i powiedzieć że już nie chcę tak żyć?
Gdzie szukać dobrego specjalisty? Takiego który by mi pomógł.
Jestem człowiekiem strasznie nie zaradnym. Trudność mi sprawia mi nawet robienie zakupów. W każdym miejscu publicznym czuje się spięty.
Wiem że Macie doświadczenie w tych sprawach. Proszę pomóżcie
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 gru 2006, 20:21

Avatar użytkownika
przez gusia 25 gru 2006, 22:20
Witaj jogurt :smile:
Tak,chocby do przychodni..możesz również zacząc od lekarza rodzinnego,on pokieruje Cię dalej,zapewne własnie do psychologa.
Wierzę że mogłeś zrazic się do takiej pomocy po po kontacie z psychologiem szpitalnym,ale niestety tak bywa...ja sama zmieniałam psychologa trzy razy i niestety nie mam szczęscia,co wcale nie oznacza że Tobie sie nie uda.Jest mnóstwo dobrych specjalistów,
Życze powodzenia.....i nie zwlekaj.
Pozdrawiam
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez aronia 26 gru 2006, 21:05
Ja chyba nigdy nie zdecyduje się na poradę psychologa.
Wydaje mi się, że albo sobie człowiek sam poradzi albo, nikt inny nie będzie w stanie mu pomóc.
Jestem w bardzo podobnej sytuacji jak ty, ludziom wydaje się, że jestem bardzo wesołym człowiekiem, ale to tylko maska, którą zakładam aby nie obnażać rzeczywistości.
Ja zawsze radzę aby porozmawiać z przyjacielem, być chodź przez chwilkę egoistą i zadbać o siebie.
Jeśli potrzebujesz rozmowy to mój numer gg: 4995520.
Pozdrawiam
.Oh, and isn't this exactly where you'd like me?! .
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:27

przez AFRODYTA 77 26 gru 2006, 23:30
Jak czytam Wasze posty to jakbym czytała swoje myśli. Kiedyś był czas że w moim życiu gościło szczęście tak było do 2003 potem nastały ciemne chmury i wszystko prysło jak bańka mydlana. Straciłam pracę, chłopaka , skreślili mnie z listy studentów, zachorowałam. Od tych trzech lat nie mogę sie pozbierać,walcze z tym co utraciłam a zarazem straciłam sens na robienie czegokolwiek.Przeżyłam dwie hospitalizacje bo wcześnie nie udałam sie do specjalisty i moja depresja przerodziła się w psychozę. Próbuje z tego wyjść ale po drugiej hospitalizacji straciłam wogóle wiarę że cokolwiek sie zmieni w moim życiu, juz nie wierzę w magiczna moc psychoterapii i farmakologii to nic nie daje. Regularnie chodzę na terapię dla DDA do lekarza specjalisty po leki ale to bezsensu. Czasem mam wrażenie że jest mnie 2: ta pierwsza mocny charakter dążaca do celu studia, kursy, walka z chorobą i ta druga schorowana z przeszłością na karku. Czasem mam wrażenie że niczego już w życiu nie dokończę ....
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 gru 2006, 22:57
Lokalizacja
POŁUDNIE POLSKI

Wroc do SIEBIE!

przez Grzybek 27 gru 2006, 00:05
Jak mam to zrobic?Jak,kiedy tracisz resztki nadzieji,taranowany kolejnym dolem po lepszej chwili?Kiedy chcesz byc taki jak kiedys,nie wiedzac tak naprawde po co,chociaz wiesz bardzo dobrze?Dlaczego chce odzyskac dawne chwile jesli juz nic mnie nie obchodzi,kiedy wszystko jest bez sensu?Placzac,zastanawiam sie po co?Czuje sie jak odaty z uczuc Czlowiek,z ktorego uczucia caly czas sie wylewaja.Caly czas mam nadzieje na lepsze jutro,ktorego nie moge zauwazyc.Wszystko co napisalem,zdaje mi sie teraz stekiem bzdur.Zastanawiam sie czy wyslac tego posta,bo przeciez to tez nie ma sensu.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:32

przez bloodypirat 27 gru 2006, 00:22
"Wydaje mi się, że albo sobie człowiek sam poradzi albo, nikt inny nie będzie w stanie mu pomóc. "

Bardzo łatwo wypowiedzieć takie słowa, phi jeszcze łatwiej je napisać! Aronia a wiesz co ci powiem... radzę sobie sama przez ostatnie 5lat. SAMA.

Nikomu nic nie mówiąc w ciszy przeżywam dramat, a w lepsze dni śmieję się sama z siebie i własnej głupoty a chwilę później płaczę nad własną beznadziejnością.

Samemu... ładnie to brzmi. Absurdalny jest fakt, że nauczyłam się żyć sama ze sobą. Najczęsciej wypowiadane zdanie "SAMA dam sobie radę", a tymczasem to sama trwa już tyle lat i wcale mi nie jest z tym dobrze.

Każdego dnia walczę. Zdaję kolejne egzaminy, odrzucam z życia kolejne osoby i walczę. Żyję nie dla tego, że widzę w tym sens. Żyję, bo trudniej jest odejść, uciec.

Dawno temu, kiedy wydawało mi się, że zakończyłam wyjątkowo trudny okres w moim życiu (B Z D U R A - przeszłość zawsze jest obok) obiecałam sobie, że nigdy ale to nigdy nie poddam się. I fakt, wywaliłam wszystkie tabletki, przestałam wychodzić na przejście bez rozglądania się.

Ale teraz jestem sama. Dokładnie tak jak chciałam. Dam sobie SAMA radę. I dzisiaj już trudno porozmawiać z przyjacielem, bo stronię od ludzi, uciekam, chowam się i modlę się by żaden z nich do mnie nie przyszedł.

Uciekam a miałam walczyć.

A przecież mogłam wybrać pomoc. I co? Teraz mam rozwalone życie i doskonale rozwiniętą umiejętność samoistnienia. A wystarczyło żeby ktoś mnie popchnął.
Żal ale ja już polubiłam samotność.

Żal
To ryzykowna sprawa, wychodzić za próg domu. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, gdzie cię poniosą.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
26 gru 2006, 23:37
Lokalizacja
nibylandia

przez pawelcz 27 gru 2006, 00:42
oczywiscie ze napisanie tego posta mialo sens! bywaja takie chwile w zyciu czlowieka ze jest bardzo trudno - w naszym przypadku trafilo na nerwice i derealziacje o ktorej zreszta pisales wczesniej. powiem Ci chlopie ze d/d minie! bylo wiele osob ktore cierpialy podobnie jak Ty (w tym oczywiscie i ja) i wiesz - przeszlo im! mi d/d zmniejszyla sie do 5-10% poprzedeniego stanu. biore lek antydepresyjny cital i jest oki.oczywiscie sa chwile ciezsze ale gdy tlumacze sobie - chlopie to nerwica, zadna psychoza ci nie grozi i setki, tysiace ludzi przezywa to z toba - jest latwiej. pamietaj nic nie trwa wiecznie i nasze dolegliwosci w koncu ustapia. wazne by sie nie poddawac, bo skoro wczesniej bylo dobrze to w przyszlosci tez tak moze byc!
mowie Ci - bedzie spoko! jak cos to pisz :)
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

przez aronia 27 gru 2006, 00:44
We mnie bardzo mocne jest pragnienie pomocy ze strony innych.
Ale to mówienie o sobie tak bardzo boli więc staram się sama wyleczyć.
Wiem do czego to może doprowadzić, rozumiem cię całkowicie, ale ja inaczej nie umiem.
Wiem, że to może doprowadzić to pogłębienia się problemów, ale każdy człowiek jest inny.
Dziękuję, że to napisałaś.
Staram się nie uciekać a walczyć, staram się szukać ludzi, mówić o problemach, ale coraz bardziej zamykam się w sobie.
To jest tak, że czym dłużej trzymamy to w sobie tym trudniej nam o tym mówić, już ma się ochotę wygadać a jednak jest to uczucie, ten głos, który w podświadomości mówi nam "poradzisz sobie sama", to jest jak błędne koło.
Dziękuje jeszcze raz.
Pozdrawiam.
.Oh, and isn't this exactly where you'd like me?! .
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:27

przez hania 27 gru 2006, 12:26
a czuję się podobnie jak Grzybek. kiedyś byłam wesołą, pełną optymizmu dziewczyną, która niczego się nie bała, uwielbiałam podróże, dużo występowałam, byłam pełna radości......................
dziś nie umiem się z niczego cieszyć, nie ma mowy o podróży a już sama na pewno, o wyjściu z domu, mało co mnie cieszy. moje życie toczy się od ataku do ataku i ciągły stres kiedy on nastąpi.
Ja już tak nie mogę..............
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
12 lis 2006, 15:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do