Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Last Breath 06 sty 2008, 23:12
W subforum MIASTA poszukaj swojego, powinieneś znaleźć tam porady na temat dobrych specjalistów w Twoim mieście i okolicy.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
05 sty 2008, 18:15

oto ja i moja porażka :(

Avatar użytkownika
przez hopeless 07 sty 2008, 19:01
Witam.
Nie będę się rozpisywać o moich objawach,
po przeczytaniu kilku wątków stwierdziłam,
że w końcu wszyscy tutaj mamy raczej podobne,
i chyba wiadomo o co chodzi.
Chciałam tylko zapytać co zrobić,
żeby wyciągnąć się z tego samemu?
Bo straciłam wiarę w cokolwiek
i coraz częściej myślę,
że to po prostu tak ma być.
Mam złą karmę czy coś.
Mogę w sumie wrócić do leków (Cital brałam i Zomiren na lęki),
ale już wiem że na dłuższą metę to nie pomaga.
Na psychologa mnie nie stać, niestety.
A skoro jedyną słuszną metodą walki jest terapia,
to pewnie znaczy, że tak się do końca będę męczyć?
Jak tak myślę, to wolałabym żeby ten koniec
był już teraz. Bo tracę siły.
Coraz bardziej.
Powiedzcie więc proszę, jeśli możecie, co robić?
Jak sobie pomóc samemu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 sty 2008, 00:13

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 19:08
To trudne.
Człowiek i jego psychika nie znają granic, to trochę bardziej skomplikowane niż może się wydawać.
Zobacz jak łatwo jest dać ponieść się emocjom, jak łatwo można wytrącić się z równowagi, zachorować na depresję.

Dlatego bez lekarza będzie ciężko.
Albo inaczej - bez osoby która wysłucha, porozmawia, doradzi.
Będzie.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez luthien 07 sty 2008, 19:21
K. ma rację. Taka osoba jest potrzebna, a najlepiej dobry specjalista. Wiem po sobie. Męczyłam się z moimi problemami bardzo długo, bo nikt mi nie pomógł. Nikt nie wsłuchał, tzn. ja bałam się o tym mówić, bo myślałam, że ludzie mnie wyśmieją. Sama nie mogłam skorzystać ze specjalisty, bo byłam jeszcze wtedy dzieckiem, a moi rodzice jakoś nie zauważyli problemu. Daję sobie radę coraz lepiej w życiu, ale trwało to bardzo długo zanim zaczęłam czuć się w miarę dobrze. Nie mogę ci dać gotowej recepty na zdrowie, bo jej nie znam, tak do końca nie wiem co mi pomogło, przede wszystkim chyba zrozumienie moich problemów, tego skąd się wzięły i na czym polegają. Ale w tym najlepiej pomógłby ci psycholog/psychiatra, bo samemu to trudno do tego dojść. Pomogły mi studia, bo zrozumiałam, że potrafię być samodzielna, osiągnąć sukces, że jestem wartościowym człowiekiem. Pomogło mi to forum i moi przyjaciele, bo przełamałam się i zaczęłam rozmawiać o moich problemach. Rozmowa bardzo pomaga. A zwłaszcza rozmowa z człowiekiem, który cię zrozumie. Dlatego nie rezygnuj z pomocy specjalisty. Co do pieniędzy, to przecież przyjmują specjaliści też na "kasę chorych" za darmo, moja mama korzysta i jest zadowolona, pani psychiatra b.dobrze dobrała jej leki, dobrze się z nią rozmawia. Coraz częściej myślę, że też musiałabym spróbować.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 19:25
Problem zawsze jest jeden - psycholog musi walczyć z tym, aby pomiędzy nim, a jego pacjentem nie wystąpiła bariera.
Aby człowiek który siedzi obok wiedział, że może na niego liczyć, że nie mówi do ściany, czy do człowieka który jest 'opłacony' i odwala swoją robotę.

To kogoś kto jest chory może jeszcze bardziej zniechęcić.
Jednak jeśli już wiesz, że chcesz rozmawiać, to naprawdę bardzo duży krok.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez hopeless 07 sty 2008, 19:40
luthien napisał(a):przyjmują specjaliści też na "kasę chorych" za darmo

Tak, wiem. Chodziłam w tamtym roku.
Nie mogę w sumie nic zarzucić tej pani,
była bardzo miła i naprawdę się chyba starała,
tylko że te wizyty to polegały bardziej na tym, że ja słuchałam jej a nie ona mnie. A ja mam często problemy z wyrażeniem moich uczuć, czy też opowiadaniu o czymś, ciężko mi dobrać odpowiednie słowa i potrzebuję wtedy chwilki na pomyślenie.
A jak robiłam przerwę w mówieniu, to zaraz była 5 minutowa wypowiedź pani psycholog, i już zapominałam o czym chciałam powiedzieć.
I kończyło się tak, że wychodząc, czułam że nie powiedziałam nawet 1/3 tego co chciałam.
Prywatnie byłam 2 razy. U innej pani. Było zupełnie inaczej. Po dwóch wizytach zrozumiałam więcej niż przez 1,5 m-ca chodzenia "za darmo". Niestety, wtedy akurat było "załamanie finansowe" w domowym budżecie i musiałam zrezygnować.
Więcej psychologów u mnie w mieście nie ma.
Psychiatra - byłam już chyba u wszystkich możliwych w moim mieście, którzy mają jako taką opinię. Prywatnie i na kasę chorych. Zawsze jest tak samo. "Co Pani jest?" - opowiadam jako tako. Kilka dodatkowych pytań, recepta, "proszę przyjść za miesiąc" i do widzenia. Żadnych rozmów.
Dlatego wiem, że muszę coś robić sama, póki jeszcze mam resztki sił. Bo za długo to wszystko trwa, a im jestem starsza tym jest gorzej. I wiem, że w końcu tych sił mi zabraknie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 sty 2008, 00:13

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 19:43
hopeless, a próbowałaś z kimś rozmawiać przez internet ?
Z kimś nieznajomym ?
Ale oczywiście takim który potrafi wysłuchać i doradzić.
Może to jakiś sposób ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez luthien 07 sty 2008, 19:46
hopeless napisał(a):A ja mam często problemy z wyrażeniem moich uczuć, czy też opowiadaniu o czymś, ciężko mi dobrać odpowiednie słowa i potrzebuję wtedy chwilki na pomyślenie.
A jak robiłam przerwę w mówieniu, to zaraz była 5 minutowa wypowiedź pani psycholog, i już zapominałam o czym chciałam powiedzieć.
I kończyło się tak, że wychodząc, czułam że nie powiedziałam nawet 1/3 tego co chciałam.


A powiedziałaś jej o tym, że potrzebujesz chwili na zastanowienie, na zebranie myśli? Bo tak, to skąd miała to wiedzieć, jak przestawałaś mówić, to może ona myślała, że oczekujesz od niej w tej chwili odpowiedzi.

K. napisał(a):Może to jakiś sposób ?


Wg mnie, to dobry sposób, oczywiście nie wszystkim to musi pomagać, mnie pomaga.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez hopeless 07 sty 2008, 20:24
luthien napisał(a):A powiedziałaś jej o tym, że potrzebujesz chwili na zastanowienie, na zebranie myśli?

no nie, w sumie to nie.
ale i tak już tam nie wrócę,
teraz to by mi było głupio strasznie,
bo tak przerwałam to chodzenie i teraz znowu.
Zresztą, to chyba nawet nie była psychoterapia,
przynajmniej ja tak nie czułam.
Bardziej jakbym była z koleżanką na kawie
o pierdołach sobie pogadać.
Dużo mi to nie pomogło.

K. napisał(a):a próbowałaś z kimś rozmawiać przez internet ?
Z kimś nieznajomym ?

heh... tak próbowałam.
W tamtym roku nawiązałam znajomość
ze studentem 5 roku psychologii.
Rozmowy z nim pomagały mi i to bardzo.
Był zdrowy, ale doskonale wiedział co czuję.
Mieliśmy nawet swoje numery tel.,
więc jak mnie dopadło poza domem
(wtedy jeszcze wynurzałam się codziennie),
albo w nocy, to zawsze mogłam się odezwać.
On nigdy nie miał pretensji,
że za późno, czy że nie ma czasu.
Tylko tu wynikły dwa problemy -
ja czułam że go wykorzystuję.
Że tylko ja biorę i nie daję nic w zamian.
On zaprzeczał, ale i tak czułam się z tym źle.
Drugi problem - mój mąż.
Miał pretensje, że rozmawiam z kimś "obcym"
(tak go nazywał - mojego wtedy jedynego i najlepszego przyjaciela),
i to jeszcze na dodatek z facetem i to czasami o naszym związku
(który wtedy psuł się strasznie).
Nic nie pomagały wyjaśnienia, że ja tego potrzebuję,
że to mi pomaga, że skoro on (mój mąż)
nie ma czasu albo ochoty ze mną rozmawiać,
że nie potrafi lub nie chce mi pomóc,
to niech pozwoli mi rozmawiać z kimś innym.
Czułam się fatalnie i tak to się skończyło.
Boję się, że kolejna próba nawiązania bliższego kontaktu
z kimś z internetu też się tak skończy :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 sty 2008, 00:13

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 21:18
hopeless, no cóż.
Nie możesz myśleć, że tylko bierzesz. Przecież taki to już los psychologa - on ma Tobie pomagać, a że często problemy z psychiką wchodzą na temat życia danego człowieka, to cóż zrobić, że ten ów psycholog może stać się najlepszym naszym 'pamiętnikiem' ?

Gdybyś pracowała w aptece pewnie on z chęcią poprosiłby Ciebie o trudno dostępne leki. A więc nie zadręczaj siebie tym, przecież on chce innym pomagać, tak samo i Tobie.
Może chociaż spróbujesz odświeżyć tę znajomość ?


Z chęcią bym Tobie pomogła, ale ja niestety nie mam na pewno tak dużej wiedzy na temat psychologii, jak i on.
Troszkę mi brakuje do niego, przede wszystkim lat nauki.

Poza tym, na forum także zupełnie inaczej się rozmawia i pisze.
Jednak wierzę, że znajdziesz tu jakieś pocieszenie.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez Mafju88 11 sty 2008, 18:53
ja mialem nerwice i teraz jakos lęki mi przeszly powoli ale zostal taki stan niechęci do wszystkiego... nic mnie nie cieszy i nie wiem jk z tego wyjsc... zawsze wychodzilem jak sie wszystko ukladalo to nabieralem ochoty do zycia a teraz lęki zniknely ale zostaly nierozwiazane. Chcialem tu glownie spytac czy psychoterapia pomorze wyjsc z depresji... bo zeby pozbyc sie lękow to wiem ze to najlepszy sposob... dodam moze ze nie biore lekow
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez riquelme088 14 sty 2008, 13:12
nie wiem co mi jest, nie mam sily w rekach, z lozka sie mi nie chce podnosic bo nie widze w niczym sensu potrafie spac caly dizen, i lepiej nie otwierac oczu, bo jak otworze to sie czegos bede bal, nie bede mial swojego miejsca w tym swiecie, prosze pomozcie co mam robic
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 sty 2008, 21:05

Dziwny objaw

przez maxsimus 18 sty 2008, 17:42
Mam pytanie. Jak bardzo macie obniżoną odporność na stres przez wasza depresje albo nerwicę. U mnie brak odporności na stres jest to chyba najbardziej dominującym objawem. Jest tak źle że przeszkadza mi nawet granie w jakieś szybkie strzelanki na komputerze gdzie jest jakas dynamiczna akcja , bo opd razu zaczyna sie dziac "coś niedobrego w mojej głowie". Czy tez tak macie.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
27 paź 2007, 15:18

przez celineczka3 18 sty 2008, 19:16
No jasne. przeżyłam to co opisujesz kiedy mialam bardzo zaostrzona nerwice. Byłam tak bardzo nieodporna na stres że nawet chodzic nie mogłam szybko bo od razu kręciło mi się w głowie i czułam się strasznie.Na szczęście juz mi to przeszło bo brałam przez jakis czas leki uspokajające no i oczywiście terapia:):):)
celineczka3
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do