Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jest mi wszystko jedno

przez Ewawe 18 gru 2007, 23:54
Jest mi wszystko jedno, wiem, nie powinno być, kazy dzień ta praca nad sobą,nic nie robię. Zaznałam spokoju. Czy to kolejny etap depresji? Jestem po prostu.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

czarna dziura

przez beznazwy 19 gru 2007, 17:35
nie wiedzialam, w którym wątku założyc ten temat, ale w pewnej mierze dotyczy on też depresji.

czy ktoś z Was ma sobie "czarną dziurę" o nazwie: brak wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa? wszystkie moje problemy biorą sie właśnie z tego, że nie mam psychicznego poczucia bezpieczeństwa. odkąd tylko pamiętam mialam w sobie to dziwne uczucie. :cry:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 gru 2007, 17:02
Lokalizacja
mam wiedzieć

Avatar użytkownika
przez Radek 19 gru 2007, 21:00
Cześć,
napisz coś więcej, sprecyzuj jak to odczuwasz np. czy jest to jakiś niepokój etc.
Jakie problemy masz przez to i jak myślisz skąd to sie może brać
(z braku wsparcia bliskich, czy sytuacji materialnej???). Jeżeli to jest coś w stylu, że przejmujesz sie ciągle i obawiasz o przyszłosć to ja Cie rozumiem, bo miałem podobne.

Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez beznazwy 19 gru 2007, 21:56
odczuwam ciągly niepokoj nawet jak nie mam do tego powodów. poza tym muszę ciągle z kimś być, utwierdzać się w przekonaniu, że tej osobie na mnie zależy, że jestem jej potrzebna(tak jak ona mi ;) )

w dużej mierze zależy to od braku wsparcia bliskich. ale to już było we mnie od bardzo dawna, odkąd pamietam to od dziecka :?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 gru 2007, 17:02
Lokalizacja
mam wiedzieć

przez Mysterious 27 gru 2007, 00:08
"odczuwam ciągly niepokoj nawet jak nie mam do tego powodów. poza tym muszę ciągle z kimś być, utwierdzać się w przekonaniu, że tej osobie na mnie zależy, że jestem jej potrzebna(tak jak ona mi ;) ) "

Czuję dokładnie to samo... jeszcze niestety tkwi we mnie niskie poczucie własnej wartości. Co zrobić by to zmienić? Naprawdę źle się z tym wszystkim czuje, chciałabym by to minęło ale nie umiem sobie z tym poradzić.
Mysterious
Offline

Avatar użytkownika
przez niepokorny aniołek 29 gru 2007, 15:11
Mysterious przez pewien czas(dawno już bo dawno) miałam podobny problem.Pomogła praca nad sobą,pozyskanie rówieśników,życzliwi dorośli i ich rady a także coś jeszcze, szukanie w każdym dniu jakiegoś drobnego sukcesu.Pozdrawiam i trzymam kciuki.
Gdy dobry los uśmiechnie się,
A ślepe szczęście znajdzie mnie.
Ja będę tu posłusznie stać,
To będzie mój prywatny cud…
Posty
13
Dołączył(a)
22 wrz 2007, 20:18

przez Joanna_ 06 sty 2008, 02:09
Witam. Nie wiem co robić. Muszę chyba z kimś pogadać, dlatego postanowiłam się zarejestrować na tym forum. Nie chcę jeszcze korzystać z pomocy lekarza, bo może on mi nie jest potrzebny. Może uda mi się z tym poradzić tak jak kiedyś. 4 lata temu miałam coś w rodzaju depresji. Nie było to stwierdzone, przez lekarza, bo nigdy u takiego nie byłam, ale... ale miałam objawy o których się czyta. Udało mi się z tym wygrać. Po tym czasie, moje życie było wręcz idealne. Zdobyłam wielu nowych znajomych, znalazłam nowe zainteresowania, hobby które pokochałam. Zdobyłam stypendium naukowe. Normalnie same sukcesy. No po prostu żyć nie umierać. Na początku października 2007r. zaatakował mnie ogromny dół. Bez żadnego powodu. Było mi źle. Przeleżałam i przepłakałam cały dzień, nie mając ku temu większych powodów. Od tamtej pory nic mi się nie chciało. Przestałam chodzić na spotkania z znajomymi. Ludzie mnie denerwowali. Hobby przestało mi sprawiać przyjemność. Siedziałam zamknięta w 4 ścianach i tam było mi dobrze. Myślałam, że jakoś sobie poradzę. Wezmę Persen, Deprim czy Nervosol i mi to przejdzie jednak, żaden z tych specyfików nie pomagał na dłuższą metę. 3 tabletki Persenu pozwalały zasnąć, ale nie chcę się codziennie truć tymi lekami. Najgorsze jest to, że nie mija. A wręcz jest jeszcze gorzej. Cały czas mam przeczucie, że stanie się coś strasznego. Że nagle coś się wydarzy co przekreśli moją przyszłość, moje życie. W każdej sytuacji dopatruje się zbliżającej się tragedii (nie wiem czy to należy do objawów depresji) Do tego stopnia, że myślałam już o samobójstwie, a nawet można powiedzieć, że próbowałam. Gdyby nie fakt, że mama wróciła z pracy wcześniej o 4 godziny. Pewnie bym to zrobiła do końca. Skończyło się na ranie, która w przyszłości będzie niezbyt ładną blizną. Najgorsze w tym jest to, że nie wiem do końca czemu chciałam to zrobić.
Po tym zrobiłam pierwszy krok i porozmawiałam o tym z rodzicami. Na początku wysłuchałam, że jestem głupią rozhisteryzowaną nastolatką, ale później wściekłość na mnie i na to co chciałam zrobić im minęła. Ich wsparcie pomogło. Na chwilę czułam się lepiej, byłam spokojniejsza. Jednak ten lęk powraca. Znowu nie mogę spać, ani jeść... Najbardziej mnie męczy, to że cały czas się czegoś boje. Budzę się z uczuciem lęku i zasypiam z tym samym uczuciem. Cały czas się czuję jakbym szła na najważniejszy egzamin w moim życiu nic nie umiejąc.
Czy są jakieś możliwości walki z takim lękiem? Bez lekarza?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 sty 2008, 02:30

Avatar użytkownika
przez K. 06 sty 2008, 02:14
Wydaje mi się, że zaszło to za daleko abyś myślała, że sama możesz sobie z tym poradzić - bo jak widać nie możesz.
Rozmowa z psychologiem - mam nadzieję - coś pomoże.
Jak nie to terapia.
To wszystko takie oklepane, że aż żal mi pisać ...

Tylko martwi mnie jedno - skąd to wszystko ?
Było świetnie, aż nagle bum i strach.
Strach przed czym ?
To ciekawe.
Może boisz się, że nie dasz rady ?
To wszystko Cię przerasta ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez nitro 06 sty 2008, 02:17
Rozumiem Cie w 100% bo ma identycznie jak Ty.Budze sie ze strachem i zasypiam z obawą o jutro.Kazdy dzien to coraz większy bół i lęk przed...no własnie przed czym? Nie wiem...Pytasz o wyjscie z tego....nie mam pojecia.Kombinowałem juz na rózne sposoby.Zaczeło sie niewinnie od słuchania muzyki wesołej i mobilizującej po...branie sterydów co miało podniesc moja samoocene...miało i podnisło na pewien czas,az do choroby serca naszczęscie niezwiązanego ze sterydami.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 sty 2008, 00:23

przez Joanna_ 06 sty 2008, 02:34
Nie wiem skąd to wszystko. Zaczęło się ni w 5 ni w 9. W sobotę byłam na imprezie z przyjaciółmi, na której bawiłam się jak nigdy, już byłam pytana przez rodziców i na owej imprezie nic się nie wydarzyło. Byłam wtedy co tu dużo mówić: szczęśliwa. A 2 dni później, w poniedziałek nie wyszłam z łóżka tylko przeleżałam i przepłakałam cały dzień. Nie mogąc poradzić sobie sama z sobą. Później zaczęła się sinusoida - huśtawka nastrojów. Byłam zadowolona, szczęśliwa. Parę godzin później nienawidziłam i siebie i swojego życia. Później przyszedł ten strach. Strach przed życiem. Nie wiem jak inaczej go nazwać. Próbowałam znaleźć jego źródło. Ale nie umiem, boje się wszystkiego tylko po to aby się bać. Cały czas, od rana do wieczora.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 sty 2008, 02:30

przez nitro 06 sty 2008, 02:43
A 3/4 tego o czym myslisz,czego sie boisz to bzdura bo wiesz w głebi duszy,ze tak nie jest,ale nie potrafisz sie wyzbyc leku i strachu przed zyciem...ja tak własnie mam...szukam sobie czesto chyba na siłe zmartwien bo sie juz do tego przyzwyczaiłem,ze jest źle.Teraz mam tak,ze czuje sie dobrze,pełen energii i pozytywnych myśli,ale pewnie rano wszystko wróci,ale dam z siebie wszystko zeby tak nie było i Ty tez sie postaraj tak zrobić.Ciesz sie z malutkich sukcesów,a nie powodzenia tłumacz sobie,ze następnym razem zrobisz to 2 razy lepiej.Patrz na zycie z tej dorej strony,a nie z tej złe gdzie wszystko jest chyba po to zeby Cie dołowac.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 sty 2008, 00:23

Avatar użytkownika
przez K. 06 sty 2008, 02:47
Joanna_, a przyjaciele ?
Oni nie pomagają Tobie oderwać się od tych myśli ?
To chore, to zabije Twoje szczęście.. strach przed tym, czego nie ma ..
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez Joanna_ 06 sty 2008, 11:14
K. Nie chcę w to mieszać przyjaciół. Nie chcę żeby pomyśleli, że mam coś źle w głowie poukładane. Bo wtedy zapewne, może nie wszyscy, ale niektórzy się ode mnie odwrócą. Na razie wymyślam wymówki, aby się z nimi nie spotykać na dłużej. Bo wiem, że jak zacznę z nimi spędzać więcej czasu. To coś zauważą i zaczną pytać. Staram, się z nimi spędzać tylko minimum czasu. Dość, że już w to wciągnęłam rodziców - co z jednej strony mi pomogło, ale z drugiej. Cały czas czuje to dziwne spojrzenie na sobie.

Co do lęków. Też sama sobie je wymyślam, na siłę. W stylu, że 5 lat temu zrobiłam coś lub powiedziałam i teraz się boje co z tego wyjdzie. Po 5 latach jest to mało prawdopodobne, co nie zmienia faktu, że codziennie się zastanawiam kiedy to się stanie. To normalne, że człowiek każdego dnia popełnia jakiś mniejszy lub większy błąd. Powie coś bez zastanowienia. Tylko, że ja w tym swoim małym błędzie dopatruje się zbliżającej się tragedii. Wmawiam sobie rzeczy niemożliwe, nierealne i zaczynam w to wierzyć.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 sty 2008, 02:30

I co dalej???

przez pawelek 06 sty 2008, 20:43
Stwierdzilem u siebie depresje jakies 2,5 roku temu.Poczatkowo nie bylo tak zle poniewaz podczas weekendu mialem troche wytchnienia. Z roku na rok coraz gorzej.Ale terazto kazdy poranek, kazdy kolejny dzien to kolejne meczarnie.Co robic gdzie sie zwrocic.Najlepiej gdyby pomoc byla w ramach NFZ. Dziekuje za odp i pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 lis 2007, 22:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do