Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Pytanie

przez zmysloony 12 lis 2007, 15:00
Witam wszystkich...

W dzieciństwie ja i moje rodzeństwo (młodsza siostra i młodszy brat)
mieszkaliśmy z rodzicami w dużym pokoju, podzielonym cieńką drewnianą
scianką na dwa pomieszczenia. W wieku 6-7 lat obudziłem się w nocy i
usłyszałem jak rodzice uprawiają sex (wcześniej chyba się to nie zdarzało albo
nie pamiętam). Kiedy skończyli matka zaczęła coś mówić do ojca, " Ty
nie umiesz " (coś w tym stylu) i zaraz po tym "Piotrek napewno nie śpi". Po
czym przyszła do mnie, zakryłem twarz kołdrą i udawałem, że spię ale
ona podniosła kołdre zapytała "dlaczego nie śpisz?" i uderzyła mnie w
twarz. Po tym zdarzeniu za każdym razem kiedy ich słyszałem. (bo budziłem
się poźniej częściej), starałem się nie słuchać i bałem się, że znowu
przyjdzie sprawdzić czy śpię.

Jak sądzicie czy takie zdarzenie może mieć negatywny wpływ na dalszy rozwój. Nie chcę mówić nic o sobie, chciałbym się dowiedzieć co waszym zdaniem może takie doświadczenie spowodować?
Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 lis 2007, 14:51

Sama już nie wiem

Avatar użytkownika
przez Ichigo 12 lis 2007, 19:53
W sumie nie wiem od czego się to zaczęło. Za sobą mam dwie nieudane próby samobójcze. Kiedy mieliśmy bilans osiemnastolatka nasza szkoła organizowała wraz ze współpracą przychodni dodatkowe badania. Głównie pod aspektem psychologicznym … testy nie był takie jak zwykle … bardziej poważne w ankiecie wpisałam, że mam zaniżone poczucie własnej wartości, różne stany lękowe no i te próby samobójcze. Internistka co prawda wypisała skierowanie do psychologa. Ale o decyzji bym tam nie szła ( bo podobno każda wizyta jest taka sama … gadanie o tym, że życie jest piękne itd.) przekonała mnie siostra, która miała za sobą kilka wizyt. Były również próby rozmowy z panią pedagog, ale ona zbagatelizowała sprawę. Od tamtej pory mam małe zaufanie do ludzi i stronie od towarzystwa.
Teraz jestem na studiach … staram się, ale ludzie mnie rozumieją. Mam problemy z nauką, nie mogę się skupić, są takie dni, że nic nie jem ani nie pija a na drugi dzień zjadam ile tylko się da. Czuje się też bardzo samotna bo jako towarzystwo w sumie jedyne mam ciocię … ale trochę trudno mi się z nią dogadać. Ludzie doradzają mi kupno psa lub znalezienie jakiegoś hobby, które by mnie pochłonęło. Ale co by z tego było … na psa nie zgadzają się rodzice a z kolei hobby a niby po co jak zaraz mi się znudzi. Ja już sama nie wiem czy to depresja czy ja mam jakąś hipochondrię … coraz większe mam o tym przeczucie, że jednak tak jest.
Są czasem też takie dni i tłumacze sobie, że inni mają gorzej.

POMOCY ! - ja już sama sobie z tym nie radzę. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 lis 2007, 18:10
Lokalizacja
Skierniewice ~Łódź

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 12 lis 2007, 20:01
Ichigo to nie jest hipochondria skoro masz za sobą próby odebrania sobie życia!Żadne problemy nie są błache jeśli sprawiają że ktoś jest w takim stanie jak ty.Pies,hobby-a dlaczego nie inni ludzie?
I to nie prawda że psycholog rozmawia i wpaja ci tylko że masz się uśmiechać i uwieżyć w siebie.Jakiś stereotyp kompletnie nie mający nic wspólnego z prawdą.Myślę że warto abyś się przekonałą sama i przede wszystkim dowiedziała dlaczego dzieją się z tobą takie a nie inne rzeczy.
Czym prędzej tym lepiej... " POMOCY ! - ja już sama sobie z tym nie radzę. "-pomóc ci może przede wszystkim specjalista.Głowa do góry:) Poza tym masz to forum i ludzi podobnych do ciebie:)pozdrawiam cieplutko
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 12 lis 2007, 23:06
przenoszę do Wasze pytanie ..... / Jaśkowa
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przemyslenia

przez pawel_kroll 13 lis 2007, 00:19
Tak sobie przez ostatnie kilka dni uwaznie surfowalem na tym forum i naszly mnie pewne - mam nadzieje radosne dla was - przemyslenia zwiazane poniekad ze zrodlem, z jakich wynikja nasze problemy, o ktorych tutaj wszyscy piszemy.
Moze wiec zaczne tak: ciagle mierzymy sie z jakimis stanami depresyjnymi, lekami, nerwicami i innymi paskudzctwami ale nikomu chyba nie przyszlo do glowy, zeby zastanowic sie tak naprawde, z czego one wynikaja. Moze nasze ,,choroby" to nie choroby w rzeczywistosci tylko brak zrealizowania sie w zyciu. No bo czy czlowiek nie dostal by deprechy lub nerwicy jesli caly czas blokowaloby sie go. Ja mam np. tak ze doslownie kurwica mnie bierze ze musze przestrzegac tych wszystkich spolecznych, tradycjnych schematow - szkola, robota etc. A dla mnie to nic interesujacego. Od dzicka byl ze mnie swir i zawsze wolalem wloczyc sie z kumplami niz np. lazic do szkoly a teraz tez borykam sie (mimo dwudziestukilku lat) z praca bo szlag mnie trafia ze musze chodzic aby byc ,,robicikiem" i zasuwac na utrzymanie. Ok, zaraz ktos powie ze jestem pasozytem i nie chce nic robic. A moze jest tez odwrotna strona medlau: moze gdyby ludzie nie cisneli mnie az tak bardzo i nie sklaniali do ,,powrotu" na ,,dobra" droge, to moze w koncu wymyslilbym cos samemu co by przynioslo pozytek i mnie i innym. Podam proety przyklad: wiekszosc artystow muzykow (szczegolnie tych rockandrollowych) ma dosc burzliwe przejsia - dragi, rzyucenie szkoly, konflikt z rodzina etc. Tylko zobaczcie ile wspanialem sztuki dali swiatu. Nie chce tutaj nawolywac nikogo zeby od razu zaczal cpac, pic czy klnac na swoich bliskich ale osobiscie uwazam ze spora czesc nas na tym forum ma wlasnie problem z tym, ze sa ciagle blokowani przez (ogolnie mowiac) spoleczenstwo i szarpiemy sie tak w tym blednym kole. I nic dziwnego ze dopada nas smutek, depresja i inne chorobska no bo skoro czlowiekowi nie pozwalaja normalnie przejawiac jego naturalnych (moim zdaniem) zachowan, no to zaczyna byc cos nie tak, energia nie ma ujscia, wiec idzie w ,,srodek" nas a nie na zewnatrz, do ludzi, jak isc powinna. A przemysl faramceutyczny niezle na tym kase robi i mowi: czujesz sie zle wez tabletke. Tylko czym to sie rozni od narkomanii. Jednym - jest legalne!
Nie chce mowic ze wsrod nas nie ma osob, ktore naprawde potrzebuja farmaceutycznej pomocy (ja tez kiedys jej potrzebowalem) ale moim skromnym zdaniem iwekszosc z nas jest po prostu mocno zagubionymi i bezprawnie nietolerowanymi wrazliwymi ludzmi ktorzy chca zyc na swoj indywidualny sposob i za to dostaja od spoleczenstwa po dupie, bo sie wylamuja etc.
Moze wiec zamiast do lekarza zrobmy cos aby ten system rozchrzanic w cholere i pokazac ludziom ze tez mamy swoje prawa i cele. Ja napewno tak zrobie choc licze sie z tym ze (i tak juz zyjac na krawedzi ze wszystkimi dokola u mnie w domu i w otoczeniu) w koncu odpadne calkowicie i nie bedzie mnie tutaj. Wyjade sobie gdzies do jakiegos cieplego kraju gdzie ludzie zyja biedniej ale szczesliwiej i gdzie nikt nie patry czy masz jakis smieszny tytul magistra i garnitur czy nie tylko cczy jestem fajnym czlowiekiem czy nie.

Pozdrawia w wszystkich zdolowanych i glowa do gory.
Rewolucja jeszcze nie nadeszla ale nie lekajcie sie - sa ludzie ktorzy ujma sie za takimi jak ja bo oni tez maja dosyc tego szamba naokolo ktore nas wpedza w deprechy i zrobia z tym wemkoncu porzadek

Hej!
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
06 lis 2007, 15:02

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 13 lis 2007, 00:31
przenoszę do Wasze pytania......./ Jaśkowa
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 13 lis 2007, 00:33
przenoszę do Wasze pytania..../Jaśkowa
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez pyzia1 14 lis 2007, 13:43
pawel_kroll, to co piszesz ma sens ale jakoś nie wierzę w tą rewolucję, w to, że ludzie nagle przestaną sie porównywać z innymi, przestanie im zależeć na kasie i tych schematach, o których piszesz. To, że wszyscy realizują ten schemat jest normalne, jesteśmy tego uczeni (lepiej lub gorzej) od dzieciństwa. A jeżeli ktoś nie chce to jest odmieńcem. I trudno. Lepiej się przystosować bo poczucia wyobcowania też może rodzić się depresja.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Co się ze mną dzieje?

przez Aniołek23 14 lis 2007, 23:55
Jakoś nie moge się przełamać i trudno mi napisać o tym co mnie niepokoi ale jakoś może mi się to uda. Czytałam na forum wiele historii i jakoś tak odniosłam wrażenie że mój problem w porównaniu do innych jest błachy ale może znajdzie sie ktoś kto będzie umiał mi pomóc i odpowiedziec na moje wątpliwości. Na początku napisze troszke o tym co mnie spotkało. Ponad rok temu udałam sie do lekarza rodzinnego który rozpoznał u mnie zaburzenia nerwicowe. Moje życie było wtedy okropne żyłam sobie bez celu w zasadzie określam to wegetacją byłam wiecznie zmęczona prawie nie spałam czasami udawało mi się nie płakać i straszliwie chudłam. Miałam nieudane próby samobójcze. Siedziałam całymi dniami sama w domu a jeżeli ktoś przyszedł udawałam że wszystko jest w porządku i marzyłam żeby sobie poszedł. Lekarz przepisał mi jakieś antydepresanty i leki na poprawe snu dostałam też skierowanie do psychologa ale nie skorzystałam troche teraz żałuje. Postanowiłam sama się z tego wycignąć udało mi sie po kilku miesiącach ale nie wiem czy do końca. I to jest mój problem. W zasadzie żyje teraz normalnie ale czasem to wszystko wraca co prawda na chwilke na zasadzie "jednodniowego spadku formy". Boje sie też pić alkohol bo niedawno popełniłabym samobójstwo pod jego wpływem bo poczułam bezsens taki jak dawniej nie wiem skąd to się wzięło. A do tego wydaje mi się że nie mam w sobie uczuć wszystko traktuje jakby mnie nie dotyczyło pomimo ze mnie dotyczy nie umiem inaczej tego opisać bo to jest bardzo dziwne. Może ktoś wie co się ze mną dzieje? Z góry dzięki za odpowiedzi.
Ania
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 lis 2007, 00:17

przez wilku 15 lis 2007, 15:56
Witam
Mam podobny problem co Ty tylko że ja nigdy nie byłem u lekarza i nie brałem żadnych leków.Mam tak samo jak Ty że nachodzą mnie chwile w ktorych moim jedynym marzeniem jest to żeby umrzec.Walcze z tym jak moge.Pomaga mi w tym muzyka i moja bujna wyobraznia.Też siedzię całymi dniami w domu unikam kontaktu z ludzmi a jak coś to udaje że wszystko jest w porządku.A po alkoholu robie się strasznie nerwowy jestem w tedy nie bespieczny dla innych.


Dołaczam się z prożba o pomoc chociaż wątpię żeby ktoś zdołał mi pomóc
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 lip 2007, 18:17
Lokalizacja
nie wazne

przez edzia 16 lis 2007, 01:09
wilku napisał(a):nigdy nie byłem u lekarza i nie brałem żadnych leków
a nie wydaje ci się,że trzeba zacząć się leczyć :?: Im wcześniej zaczniesz tym szybciej się wyleczsz,a tak tylko nieootrzebnie pogarszasz swój stan.
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
19 paź 2007, 23:43

Avatar użytkownika
przez Selma 19 lis 2007, 22:29
do Aniolka23
Moze jest tak że twoja poprawa jest tylko pozorna. Może tak na prawdę nie rozwiązałąś swoich problemów które leżą u podstaw złego samopoczucia. Może tylko próbujesz od nich uciekać i jednym ze sposobów na to jest tłumienie emocji. Po prostu nie dopuszczanie ich do siebie. Jeśli stosujemy taką strategię to unikamy nie tylko tych emocji negatywnych ale także nie przezywamy pozytywnych. Tak dziaął nasz psychika po prostu. Stąd może brać się właśnie taka postawa 'przyglądanie się swojemużyciu z zewnątrz' nie brania w nim udziału.
Co o tym myślisz? Nie twierdzę oczywiście że mam rację nie jestem specjalistką.
taki stan rzeczy można nazwać po prostu objawem depresji. Dlaczego ludzei tak robią? Bo to pomaga po prostu przeżyć kolejny dzień, wiec nie jest to powód do zmartwqień tudziez obwiniania się i innych dziwnych mysli ktore moga przyjsc do glowy osobie chorej.
Jak zakończę ten przydługi pierwszy (a mialam sie nie wymądrzać;p) post? Wizyta u psychologa i podjęcie regularnej terapiii jest na prawdę najlepszym i najprostrzym rozwiązaniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
333
Dołączył(a)
14 lis 2007, 23:20

Smutno mi.

przez smutasek25 25 lis 2007, 16:13
Nie wiem co jest ze mna nie tak.Nie potrafie zyc normalnie.Nic mnie nie cieszy.Caly czas mam jakiegos dola.Nie wiem dlaczego.Nie mam sily rano wstac z lozka i zaczac cos robic.Ale lezec tez nie moge bo mecza mnie mysli ze moje zycie jest do dupy.Mam faceta ale nie potrafie mu zaufac.Wydaje mi sie ze on tez uwaza ze jestem do niczego.Nie potrafie byc sama jakos zorganizowac sobie czasu.Jestem z kims a jednoczesnie czuje sie samotna.Nie mam sily by zyc.Wiem ze zale sie niepotrzebnie bo kogo obchodza czyjes problemy.Kazdy ma wlasne.Ale szlag mnie trafia nie chce tak zyc.Meczy mnie to wszystko.Ale moze ktos ma jakis pomysl jak sobie pomoc.Nie jestem typem czlowieka ktory mysli o smierci.Nie zrobila bym tego.To glupie rozwiazanie.Jednak chciala bym zaczac zyc normalnie jak inni ludzie.Cieszyc sie zyciem.I miec sily by wstac z lozka i zorganizowac sobie czas nie czujac sie zle w samotnosci.Pozdrawiam wszystkich.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 lis 2007, 15:49
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez pyzia1 25 lis 2007, 17:10
Wiem, jak się czujesz, zdarzają mi się dni, gdy myślę dokładnie tak samo Jedyne, co mogę Ci poradzić to wizyta u psychologa albo psychiatry. Nikt tu na forum nie jest specjalistą, a z tego co piszesz, pomoc specjalisty mogłaby tutaj pomóc. Objawy, które opisujesz mogą wynikać z depresji, ale czy wynikają, może ocenić tylko lekarz. Trzymaj się i pamiętaj, że nie jesteś sama.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do