Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez groskova 17 paź 2007, 02:54
wiesz to brzmi troche tez jak moja historia...tylko u mnie po pierwszym upadku bylo jeszcze powstanie, ostatnie podrygi i potem upadek kompletny:( ide niedlugo na terapie, biore leki, moze kiedys bedzie ok...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Nie wiem jak sobie radzić......

przez Oleczta 17 paź 2007, 08:55
Mam pewien problem niemam pojęcia jak sobie radzić z wiecznym smutkiem i melancholią.....Codziennie wstaje i ciągle mi się żyć nie chce...i jeszcze na dotatek boję się ludzi, ostatnio nawet nie poszłam do szkoły tylko cały dzień przepłakałam leżąc w łóżku.Codziennie mam nadzieję, że już się nie obudzę a rodzina zamiast mnie wspierać to mnie zbywa i twierdzą,że jestem nudna a mnie wewnątrz rozrywa pewnego rodzaju ból i naprawdę niewiem co mam robić, bo jak tak dalej pójdzie to definitywnie skończę ze sobą :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 paź 2007, 08:34

Re: Nie wiem jak sobie radzić......

Avatar użytkownika
przez luthien 17 paź 2007, 10:03
Oleczta napisał(a):...i jeszcze na dotatek boję się ludzi, ostatnio nawet nie poszłam do szkoły tylko cały dzień przepłakałam leżąc w łóżku.


Wiem co przeżywasz. Ja jeszcze kilka lat temu też panicznie bałam się ludzi. Walczę z tym już od kilku lat i jakoś zaczynam z tego wychodzić, pomalutku. Ty też musisz przezwyciężyć strach, metodą małych kroczków, bo nie możesz od siebie wymagać, że za trzy dni obudzisz się zdrowa. Musisz sobie uświadomić, że wychodzenie z tej choroby, to długi proces. Ale nie łam się dodatkowo tym, że to dość długo trwa, musisz cieszyć się każdym nawet najmniejszym sukcesem, który osiągniesz. Wierz mi to bardzo pomaga. Mam nadzieję, że zasięgasz też rady specjalisty.

Oleczta napisał(a):Codziennie mam nadzieję, że już się nie obudzę a rodzina zamiast mnie wspierać to mnie zbywa i twierdzą,że jestem nudna a mnie wewnątrz rozrywa pewnego rodzaju ból i naprawdę niewiem co mam robić, bo jak tak dalej pójdzie to definitywnie skończę ze sobą :(


hmm... mnie też nigdy nie wspierali. Nawet dziś, gdy mówię mamie, jakie szkody wyrządziło ich "wychowanie" na mojej psychice, ona do końca mi nie wierzy, mówi czasem, że to moje widzi mi się. Jednak musisz zrozumieć, że rodzina nie jest świadoma tego, jak to jest być chorym. Nie rozumie, że ciebie nawet słowo może doprowadzić do kryzysu (u mnie tak jest). Ja staram się po prostu nie brać do siebie tego co oni mówią, wiem że to nie łatwe, ale spróbuj. Bo najważniejsze jest spróbować, jeżeli ci się uda będziesz miała jeden mały sukces, który pomoże ci doprowadzić do kolejnego. I to będzie początek drogi do lepszego życia. Wystarczy spróbować. Wystarczy odbić się od dna, a dalej jest już łatwiej.
Całym serduchem jestem z tobą. Buziole.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez fallen_warrior 17 paź 2007, 10:19
groskova napisał(a):wiesz to brzmi troche tez jak moja historia...

może zechcesz mi o sobie coś opowiedzieć ? :)

groskova napisał(a):ide niedlugo na terapie, biore leki, moze kiedys bedzie ok...

trzymam za Ciebie kciuki. :)
I feel like a defective model.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 paź 2007, 12:19

przez Ewawe 17 paź 2007, 11:01
Wszystko się zmienia. Mam obsesję przemijania.
Najgorsze jest to, że można żyć z depresją wiele lat, nic z tym nie robiąc. Mam takie wrażenie, że można się z tym pogodzić i tkwić w stanie obojętności, połączonej z napadami lęku, jaki miałam wczoraj. Ja jakgdyby się z tym pogodziłam, choć czasem, tak jak wczoraj, lęki świadczą, że jednak nie do końca. Chciałbym bardzo nie czuć się jak wrak. Dziękuję za odpowiedzi, dzięki temu forum i Wam mam wsparcie.
Trzeba pomimo wszystko iść do przodu, czyniąc małe kroczki i starać się cieszyć z małych rzeczy, tak piszą serdeczni Forumowicze, a to bardzo piękne i wartościowe.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

przez Ewawe 17 paź 2007, 11:14
Uwierzyć jest ciężko, powiedzieć sobie, że wierzę jest prosto, a naprawdę uwierzyć w siebie jest ciężko. Moja mama nie wierzyła we mnie, teraz widzę, że dlatego bo sama w siebie nie wierzy, to taki pokoleniowy balast tak myślę, który trzeba wreszcie zrzucić. Jeszcze jedno trzeba zrobić, wstawać rano, nie bać się wstawać rano. Ja rano udaję, że śpię przed samą sobą, żeby nie wstać. To bardzo dziwne zaburzenie.
Pozdrawiam was serdecznie
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 17 paź 2007, 20:45
Polecam przeczytać temat: [url]http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=10718
[/url]

Gdy go czytałem czułem się jakbyśmy wszyscy nagle dochodzili do końca pewnego etapu.. Jakbyśmy spędzili ze sobą długi czas na jakiejś bezludnej wyspie, a teraz uratowani wracamy spowrotem do domów i każdy z nas opowiada sobie co zrobi po powrocie :)
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 17 paź 2007, 20:56
"wszystko w życiu się zmienia, zaufaj przeznaczeniu" :)

Uwierz przede wszystkim w to, że depresja to nie jest normalny stan w którym powinnaś żyć. Że można żyć bez zmartwień.. albo że TY możesz żyć bez zmartwień..

Kiedyś przeczytałem takie coś: Energia do życia to coś co mamy jako dzieci, a co niektórzy z nas tracą z biegiem lat.. Energia i siła do życia umożliwiają wybrnięcie z nawet pozornie najtrudniejszej sytuacji życiowej.

Wiem, że nie jest łatwo, ale musisz dokonać jakiegoś przełomu.. Liczy się impuls.. Może coś, co zrobisz wbrew własnej woli, coś szalonego, coś co pozwoli CI się wyrwać z tego zamkniętego pancerza którym się otoczyłaś w ciągu tych lat i ciągle otaczasz..

Trzymam za CIEBIE kciuki EWKA!! Dasz radę!!!!
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

przez monika anna 18 paź 2007, 07:56
Ewawe dlaczego nie spróbujesz kontaktu z psychiatrą? poproś o leki antydepresyjne. wiem jak to jest bo też bardzo długo się opierałam i wydawało mi się że poradzę sobie sama. aż w końcu mój organizm odmówił posłuszeństwa i to już nie było śmieszne bo myślałam że umieram na serce. psychiatra pomóg :smile: idealnie nie jest ale na pewno lepiej. zdobądź się na odwagę. od razu wszystko będzie łatwiejsze
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 paź 2007, 09:58

Avatar użytkownika
przez groskova 18 paź 2007, 16:10
widze ze dodalas ciag dalszy...niby powinnam sie cieszyc ze ci lepiej ale jedyne mysli ktore mam w glowie to tylko jakies zgorzkniale bzdury...na dzialanie swoich tabletek czekalam dwa miesiace, potem nagle zrobilo sie super, a potem znow w dol. i ciagle tak samo od tego czasu...moze mam zle dobrane leki, nie wiem. wiem tylko ze nie ma cudownych magicznych tabletek szczescia, terapia tez potrzebna, terapia jest kluczem do wszystkiego.
ja tez bylam najlepsza uczennica i wszystko bylo niby ok. i niby potrafilam sobie ze wszystkim zawsze poradzic, niby bylam taka silna...i zawsze pelna energii i wesola. w liceum zostalam odrzucona przez klase za...nadmiar energii i ciagly usmiech na twarzy...
jakis czas temu tez nagle mnie cos kopnelo, kopalo dlugo wlasciwie a potem przestalam wychodzic. nie jadlam, bo nie mialam sily isc do sklepu, wylaczalam telefon i nie szlam nawet do pracy...
a ty sama nie szukasz przyczyn twojej depresji?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

przez fallen_warrior 18 paź 2007, 20:32
usunięto
Ostatnio edytowano 20 gru 2007, 12:55 przez fallen_warrior, łącznie edytowano 1 raz
I feel like a defective model.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 paź 2007, 12:19

przez Ewawe 18 paź 2007, 23:41
Może masz i rację Moniko, chodzę teraz do psychologa, brałam kiedyś leki, które tylko osłupiały, pozwalały na pewną ulgę, wiem że w moim przypadku,jak również wprzypadku wielu chorych, leki nie spowodują wyzdrowienia tylko zaleczenie objawów, więc próbuję teraz innych sposobów. Pozdrawiam serdecznie.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
08 paź 2007, 18:56
Lokalizacja
WARSZAWA

przez cdn... 20 paź 2007, 12:12
EWAWE-jestem strasznym śpiochem i zawsze lubiłąm długo spac...nienawidziłam porannnego wstawania...teraz jestem na etapie poszukiwania pracy(musze ją mieć,ale boje się na samą myśl o stresie jaki mnie czeka)...i ogólnie cały dzień się opieprzam...nawet jak chcę coś zrobić,to w końcu tego nie robię...chciałąbym iść na spacer,ale kiedy wychodzę sama z domu bez celu,czuję się dziwnie,nieswojo,głupio...nie mogę spokojnie spacerować...kiedyś spacerowałam z psem...ale odkąd przeprowadziłam się do Warszawy nie mam już z kim....mimo,że mieszkam tu z facetem,ale on wraca pozno z pracy i nie ma ochoty już nigdzie wychodzić....ale wracając do tego wstawania....mimo,że budze się w godzinach 10-11-czasami 12...boje się wstac i czasami zmuszam sie wręcz do dalszego snu...mimo,że jestem wyspana....byle nie musieć wstawac i nie przeżywać znowu tego bezsensowanego dnia-więc twoje"zaburzenie" nie jest takie dziwne....nie jestes z nim sama...ja mam jeszcze problem bo teraz jestem na nowych studiach(zaocznych)....chciałabym jakieś skończyć już bo mam 23 lata...problem jest taki,że musze dojezdzac do Łodzi...zeby dojechac na zajęcia musze wstać o 4,czy tez 5 rano...miałąm dopiero drugi zjazd...dziś...mimo,że obudziłam o się o tej 4 to byłam taka zestresowana,że nie zaczełam się zbierać na pociąg...nawet już mi się tak spać nie chciało bo dzien wczesniej o odpowiedniej godzinie wzięłam tabletke nasenną....jednak ten stres/strach...nie wiem jak to nazwac...wygrywa....zmuszam się do zaśnięcia,mimo,że stres mi to utrudnia....kiedy ciemno za oknem,a na zegarku godzina przed 10 rano ogrania mnie ten strach....nie wiem...to strach przed godziną poranna....nie umiem tego nazwac....a w końcu zaczęłąm studia ,które mnie interesując i boje się,że zawale....znowu coś zawale i to przez głupi stres przy porannym wstawaniu...:(((
przepraszam,że się tak wcięłam w Twój wątek....
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
23 maja 2007, 22:46

Avatar użytkownika
przez groskova 20 paź 2007, 14:00
ohh ja w sumie nic nie wiem. nie wiem jak dlugo choruje, jakos nie umiem tego pozbierac do kupy. Zaczelo sie 4 lata temu pierwsza proba samobojcza. nigdy nie mialam lekow ani terapii w tym czasie i mysle ze od tamtego momentu cos jest nie tak. ale taki potezny atak depresji...zaczelam zjezdzac w dol od stycznia tego roku, w maju kolejna proba, kolejna w lipcu, w sierpniiu nastepna i szpital psychiatryczny. potem powrot do domu i jak zawsze, ciagle w dol...
podloze - glownie rozwod moich rodzicow i siedmioletnia walka w sadzie o mieszkanie i pieniadze, do tego odrzucenie przez klase w liceum, strach przed odpowiedzialnoscia i dorosloscia.
zazdroszcze ci, moze rzeczywiscie mam niedobrane leki, nie czuje tej przestrzeni, mnie codziennie dalej wsyzstko sciska w srodku. juz nie mam na to sily:(((((((((((((((
i podziwiam cie za sile - za malowanie rzes i wstawanie z lozka. to nie glupie - to naprawde powrot do normalnosci malymi kroczkami. ja czuje jedna wielka niemoc, w rezultacie wygladam jak zombie bo nie chce mi sie nic ze soba zrobic. do dupy...:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do