Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

jak sobie z tym wszystkim poradzic

przez ranger555 06 paź 2007, 17:06
postanowilem cos o sobie napisac. Mam na imie Adam. Moim zdaniem jestem chory ale boje sie do tego przyznac. Mam stany lekowe nie akceptuje siebie , a na dodatek jakam sie i przy wzroscie 180 waze 65kg ;( co poteguje moja depreche. Mam 22 lata powoli zaczynam sobie nie radzic. Jestem sam chociaz dawno moglem miec juz dziewczyne, ale nie mam , poniewaz boje sie zwiazku , jestem niesmialy i przy tym czuje sie bardzo samotny. Dziwny paradoks no nie.
Ostatanio poznalem bardzo fajna dziewczyne ale bylem schlany i jest mi tak glupio a na trzezwo boje sie z nia spotkac :( boje sie zwiazku w sumie nie potrafie sam wyjasnic dlaczego. Moze to by pomoglo taka partnerka moglaby odmienic moje zycie.
Mam maly problem alkoholowy co tydzien musze wyjsc i sie napic porzadnie na disco czy gdzies wtedy wszystko wyglada inaczej poznaje dziewczyny normlnie z nimi rozmawiam biore telefony a nastpenego dnia mam tylko jakies stany lekowe i bardziej poglebia sie moj dolek i tak nigdy nie dzwonie. Nie biore zdnych lekow zastanawiam sie nad wizyta u psychiatry ale wiem ze mi pomoze. Pare lat temu jak mialem jakies 16 lat bylem radosnym chlopakiem mialem jakies hobby. Poszedlem na studia wszystko jakos sie popsulo mysalem ze mi przejdzie ale jest coraz gorzej, zaczynam nawet bac sie jezdzic autobusmi i boje sie spojrzen innych ludzi. Nie mam zadnych zainteresown probowalem zajc sie silownia zeby troche przytyc ale szybko zrezygnowlem bo nic to nie dawalo :( .
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 gru 2006, 00:24

przez Goplaneczka 06 paź 2007, 17:10
Odpowiedziałam Ci w jęczarni.
Pozdrawiam
Goplaneczka
Offline

przez kaysha 06 paź 2007, 17:39
Masz początki depresji i nerwicy, jak najszybciej zmykaj do psychiatry aby choroba sie bardziej nie pogłębiała
pozdrawiam
"Cała wiedza, suma wszystkich pytań i wszystkich odpowiedzi zawarta jest w psie" Franz Kafka
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
12 paź 2006, 11:04
Lokalizacja
Dąbrowa Górnicza

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co mam robić? [moja historia]

przez zamulony 06 paź 2007, 22:18
Przed napisaniem sedna mojej sprawy, postaram się opisać w skrócie moje życie przez ostatnich kilka lat. Wiec tak, do około 2 klasy gimnazjum byłem zwykłą osobą, normalnym nastolatkiem..., nawet wyróżniałem się. Byłem aktywny, brałem udział we wszystkim, jak to się mówi ..byłem wszędzie.
Nawet teraz nie pamiętam dokładnie kiedy (coś pomiędzy końcem 1 klasy gimnazjum a początkiem drugiej) uleciało ze mnie powietrze. Nie przeżyłem żadnej tragedii, wszystko było normalnie i to jest w tym najgorsze, że nie wiem w czym tkwi problem. Odechciało mi się wszystkiego, no może nie tak do końca....dalej uprawiałem sporty(uprawiam do tej pory).
Ciągle czuję się niewyspany, taki przymulony, niekiedy reaguje po kilku sekundach. Śpię około 8-9 godzin...ale nie chce mi się spać, tylko leżeć albo siedzieć i nic nie robić. Wole siedzieć sam niż z kimś.
Jak już jestem w towarzystwie to tylko słucham. Rodzina, znajomi dziwią się. Znajomi, (większość) codziennie przypomina mi o tym, że jestem jakiś "zamulony". Wychodzi to codziennie w zwykłej rozmowie jak czegoś nie usłysze, albo tak jak napisałem wcześniej odpowiem po kilku sekundach.

Uchodzę za człowieka strasznie spokojnego, nawet za bardzo. W rodzinie można powiedzieć, że każdy "niby" mnie chawali "jaki fajny", rodzice słyszą same pochawły...ale co można mówić złego o osobie, która prawie nic nie robi :(.
Codziennie tak jak wcześniej napisałem czuję się zmęczony, bez ochoty do działania, potrafię czytać jedną stronę przez godzinę.
Mam straszne problemy z koncentracją, niekiedy ale rzadko zdarza mi się odłączyc od świata, zamyślić się (wtedy czuję się bardzo dobrze i dobrze mi z tym) Nie mam problemu jak niektórzy, że dużo spię. Ja wolę się położyć w całkowicie ciemnym pokoju (tak w ogóle to lubie ciemno i deszczową pogodę) leżeć patrzyć się w jedno miejsce i rozmyślać( o wszystkim)
Nieraz jak za długo myślę to z neutralnego humoru, a niekiedy z dobrego potrafie złapać doła, bez podstaw, niekiedy po samych wyobrazeniach.
Czy to jest choroba ??

Nie opisałem wszystkiego, bo chyba bym musiał książkę napisac (no moze jakas nowelke).
Nie byłem u lekarza..mam przekonanie, że mi nie pomoże. Napisze tez krótko o moim fizycznym stanie.
Cwicze troche ale napewno nie za duzo.
Cisnienie 120/60 - praktycznie nie zmienne. ale predzej nizsze niz wyzsze.
Tętno zazwyczaj nawet poniżej 60 (żadko przekracza 60. (55-65). Miałem EKG - lekarz powiedział, że z serduchem wszystko jest ok i, że ja już tak mam :/
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 paź 2007, 21:44

przez zamulony 07 paź 2007, 10:37
Ehh jak ja bym chcial wiedziec w czym tkwi problem :/ Wtedy postaralbym sie jakos z tym walczyc.

Ja lubie siedziec sam...ewentualnie z najblizsza rodzina ale nie wiem jak sie przelamac i "wyjsc" do ludzi.
Pare osob powiedzialo mi, ze problem tkwi w tym , ze jestem bardziej dojrzaly emocjonalnie od rowiesnikow. Po prostu nie smiesza mnie ich wszystkie zarty, niektore wrecz zniesmaczaja. To samo tyczy sie zachowania....ja nie pije (tylko okazjonalnie no i nieraz piwko jak kazdy) ale nie pije jak wiekszosc i jezeli chodzi o zachowanie to wiele postaw mnie drazni i niekiedy wstydze sie pokazywac z takimi ludzmi na ulicy.
Moze to oni sa normalni...tak sie zachowuje wiekszosc osob teraz...moze to ja jestem jakis "dziwny".

Nie chodze do klubow...po prostu nie lubie takiego zycia. Wolalbym sie spotkac u kogos w domu...pogadac ale tak nikt nie robi :/.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 paź 2007, 21:44

przez zamulony 07 paź 2007, 14:40
Widze, ze masz podobne odczucia do moich. Tez wyglądam na starszą osobę. Mam 18 lat, a niektórzy dają mi około 20, a pewna osoba nawet 24.

Chciałbym się Was zapytać. Czy coś jest nie tak ze mną, że nie potrafie się złościć, krzyczeć ?? Zawsze tylko staram sie uspokajać, nawiązać rozmowę.
Dużo ludzi mówi mi, że takim zachowaniem ich wkurzam bo jak chcą się ze mną kłócić to ja nic....gadam zwykłym tonem głosu i jeszcze do tego ich uspokajam i mówie żeby się opanowali. Niekiedy nawet niewiadomo czego chce mi się śmiać, a to strasznie wszystkich wkurza.

teraz nawiąże do innej sprawy. Mianowicie chodzi mi o zmianę charakteru...próbowałem nawet kilka razy ale praktycznie codziennie muszą mi przypominać, dlaczego jestem taki przymulony i ze sie zawieszam :/
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 paź 2007, 21:44

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 07 paź 2007, 16:55
Dekoncentracja może być spowodowana przez granie na kompie.. albo po prostu długotrwałe przed nim siedzenie. Zmęczony możesz być od picia kawy...

Trudno powiedzieć..
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

przez Goplaneczka 07 paź 2007, 17:11
zamulony-a robiłeś badania krwi itp?
Zmęczenie może być spowodowane np nieprawidłowym wydzielaniem niektórych hormonów.
Co do przekonania, że lekarz nie pomoże... Cóż, nie zaszkodzi spróbować, zawsze przecież możesz przerwać leczenie. A jak nie spróbujesz-nie znajdziesz rozwiązania.
Dojrzałość nie jest dziwna, po prostu powinieneś poszukać "swoich" ludzi. Każdy ma inne potrzeby-moje metody zabawy pewnie by Cię zbulwersowały ;)
Bardzo mnie natomiast zaniepokoiło Twoje zdanie o swoim, nienaturalnym spokoju. Czy za tym nie kryję się jakaś trauma z przeszłości? Przekonanie, że nie masz prawa być zły, agresywny, że spotka Cię kara, albo nie będą Cię kochać? Takie rzeczy pojawiają się często przy dda. Ale przyczyna może być inna.
I jeszcze na marginesie-magnez polecam, tabletkach raczej. I herbatkę z dziurawca-pobudza. Oraz wizytę u lekarza, ale to już tylko Twoja wola.
Pozdrawiam bardzo serdecznie i jednocześnie witam wśród nas.
Goplaneczka
Offline

przez zamulony 07 paź 2007, 17:33
DDA odpada...tak jak pisalem wczesniej, tak do mniej wiecej do 3 klasy gimnazjum byłem nawet za bardzo aktywnym dzieckiem. Rodzicow mam wrecz cudownych. Zawsze pomoga, doradza...nic na sile. Dlatego nie wiem w czym tkwi problem...przez ostanie lata myslalem, ze taki juz jestem ale teraz postanowilem sie wziac za siebie postarac sie znalezc przyczyn(y)e i zmienic sie na lepsze.

Jeżeli chodzi o spokoj. Wydaje mi sie to tylko przez to nienaturalne, ze w stosunku do moich rowiesnikow naprawde wygladam na niewiarygodnie spokojnego. Nie jest to tak, ze chce krzyczec a nie moge...ja po prostu nie chce...nie stoje również jak jakas owieczka i nie wysluchuje tego co ktos do mnie krzyczy, tylko zaczynam gadac ;D az ktos daje sobie spokoj (to co mam do powiedzenia mowie, a nie krzycze).

Jeszcze przed przeczytaniem Twojego posta, kupilem sobie magnez (w tabletkach) i zielona herbatke.
Kawy nie pijam (no moze raz na 2 tygonie )

Naprawde chce cos z tym robic

ps. badania krwi, ekg mialem i nic nie wykazaly...baa nawet wyszlo, ze jestem okazem zdrowia :D daltego uwazam, ze to wszystko tkwi w psychice ale naprawde od jakiegos czasu (no moze od tygodnia) staram sie rozwiazac problem...w porownaniu do tego co bylo wczesniej widze narazie lekka poprawę.

Do Jana: Przed komputerem siedze sporo....moze to o to chodzi ?? Od jutra wyznaczam sobie czas, ktorego nie moge przekroczyc siedzac przed komputerem.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 paź 2007, 21:44

Avatar użytkownika
przez anette 08 paź 2007, 11:04
miałam...miałam siłę wszystko zmienic. piękne uczucie. zgubiłam je gdy tylko obudziłam się rano...straszne jest to co ze mną sie dzieje.
i znów chęc odchudzania...coraz bardziej plącze się w swoim życiu...a rodzina coraz bardziej pokazuje mi, ze tak naprawdę do niczego sie nie nadaje
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

dlaczego ja?

Avatar użytkownika
przez luthien 08 paź 2007, 13:01
Nie boję się ludzi, ale strasznie im nie ufam. Wolę siedzieć w domu niż gdzieś wychodzić i rodzice też całe życie mi zarzucają, że jestem mało towarzyska. Zresztą mój problem na tym w większości polega że to moi rodzice mnie nigdy nie rozumieli. Nigdy mnie nie akceptowali, nie mówili, że mnie kochają, nie przytulali, może dlatego jestem taka aspołeczna. Mam znajomych, przyjaciół, ale jak mnie zapraszają na imprezę, to ja za wszelką cenę zawsze próbuję znaleźć jakiś wykręt żeby tylko nie iść. Jedynie internet pomaga mi w nawiązywaniu kontaktów. W moim domu zawsze było tak, że jak było źle to wszyscy krzyczeli na mnie, całe życie czułam się za wszystko winna. Jak mama była zła na tatę to mnie się za byle co obrywało i odwrotnie. Jak zmarł mój ukochany dziadek, jedyna osoba która na prawdę mnie kochała, to żona mojego dziadka (nie jest moją babcią) powiedziała mi - 13 letniemu wtedy dziecku, że dziadek umarł przezemnie. Nie jestem szczęśliwa i nigdy chyba nie będę, pogodziłam się z tym, ale chciałabym mieć chociaż trochę spokoju. Jedyne stworzenia którym na prawdę ufam to moje zwierzaki, bo tylko one potrafią kochać na prawdę szczerą miłością. Całe życie wszyscy mi wmawiali że jestem złym człowiekiem, mama za to że niby miałam charakter jak siostra taty, żona dziadka za to, że jestem podobna do mojej prababci - jej teściowej. Wiem że najlepszym lekarstwem dla mnie byłaby ucieczka od tego wszystkiego i zaczęcie życia na własny rachunek daleko od nich wszyskich, ale ja nie potrafię, boję się że sobie nie poradzę. Wiem też że powinnam porozmawiać o moich problemach ze specjalistą, ale ja nie potrafię rozmawiać o swoich problemach, bo nie wiem czy ktoś potrafiłby zrozumieć co czuję. Ja po prostu nie potrafię o sobie myśleć jako o wartościowym człowieku. Cokolwiek robię, to wydaje mi się że robię źle i że nikt tego nie doceni. Próbuję sobie wmawiać że jestem dobrym i wartościowym człowiekiem, ale nie może to do mnie dotrzeć. Ludzie mnie lubią, ale mnie się wydaje, że stwarzają tylko takie pozory. Przez całe moje życie (nie za długie jeszcze) wszyscy niby mi bliscy ludzie uświadamiali mi, że jestem do niczego, więc jak ja mam teraz o sobie myśleć? Nadzieję daje mi to, że umiem się jeszcze cieszyć, nawet z drobnej rzeczy, która mi się udaje. Walczę ze sobą, żeby się nie poddać. Walczę ze sobą, żeby myśleć o sobie jak o kimś wartościowym, zasługującym na szacunek innych ludzi...
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

przez hoyka 08 paź 2007, 16:19
hmm Twoja postawa wynika zapewne z zachowania Twoich bliskich.. oskarżanie o wszystko co złe i dostrezeganie zła pochodzi od ludzi, ktorzy być może sami nie zaznali tego ciepła i docenienia, którego Ty tak potrzebujesz. Wydaje mi sie, że skoro zawsze rodzina tylko CIę poprawiała i widziała złe strony to po prostu nie powinnać liczyć sie z ich zdaniem.. wiem, że tak łatwo powiedzieć ale słowa potrafią ranić bardzo głęboko. Mimo wszystko staraj sie uwerzyć w siebie, każdy sukces powinien Ci uświadamiać jak bardzo rodzice się mylą.. a co do wyjśc na zewnątrz.. spotkania itd.. zalezy jakie formy zabawy lubisz.. nie chcesz w ogóle wychodzić z domu? nie lubisz imprez? może po prostu wolisz iśc z bliską przyjaciółką na spokojny spacer? jeśli w ogóle nie masz chęci do jakichkolwiek spotkań z przyjaciółmi to powinnaś sie mimo wszystko przełamać.. hmm chyba, że po prostu źle czujesz sie w takim towarzystwie.. wtedy nic na siłe.. mój wniosek jest jeden: musisz starać sie utrzymywac kontakty z ludźmi, bo chyba oni mogą Ci dopowiedzieć to czego brakuje Twoim rodzicom.. a więc mogą Ci uświadamiać jak wartościową jesteś osobą :]
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Jovita 08 paź 2007, 16:34
luthien napisał(a):Nie boję się ludzi, ale strasznie im nie ufam. Wolę siedzieć w domu niż gdzieś wychodzić i rodzice też całe życie mi zarzucają, że jestem mało towarzyska. Zresztą mój problem na tym w większości polega że to moi rodzice mnie nigdy nie rozumieli. Nigdy mnie nie akceptowali, nie mówili, że mnie kochają, nie przytulali,


na pewno na tym forum poczujesz sie lepiej bo tu jest ciepluti klimat i kazdy siebie rozumie! napisalas nie ufasz ludziom, otoz moja historia jest bardzo podobna do twojej i ja takze przez ten sam powod co ty nie ufam ludziom , zawsze kazdego oceniam i bardzo rzadko pozytywnie! a to przez moich rodzicow tak jak i w twoim prxypadku! mysle ze moglabys sie wybrac na rozmowe do psychologa i sookojnie sobie o tym wszystkim porozmawiac. Ja tez ani razu nie slyszalam od swoich rodzicow ze jestem dobra corke i ze mnie bardzo kochaja , oni woleli miec syna niz mnie no ale coz niestety jestem! Moi rodzice nawet siebie nawzajem niekochali wiec niby czemu ja mialam byc kochana , tylko dziwne bo mam mlodszego brata i starsza siostre i im okazywali milosc !! pewnie masz niska samoocene i ciezko ci nawiazywac kontakty z ludzmi (bo ja tez tak mam) do tego chetnie siegalam po alkohol ogolnie uzywki. Musisz zdac sobie sparwe ze jestes silna i chcesz prowadzic odmienne zycie niz do teraz , zalozysz swoja rodzine calkiem odmienna niz twoi rodzice i bardzo bedziesz kochac swoje dzieci i powtarzac im ze je kochasz , tylko na to wszystki trzeba czasu , trzeba uwierzyc w siebie , wstac i isc do przodu bo zamartwianie sie w niczym ci nie pomoze , bo tylko szkodzi.. a przeciez chcesz zyc ?! to jest bardzo trudna sytuacjaz wiem bo sama w takiej jestem , mam depresje , natretne mysli i lęki a mam dipiero 20 lat a czuje sie jakbym miala 60 , wiec poki jest szansazto ratuj swoje zycie i uwierz w siebie i w to ze to nie ty jestes wszystkiemu winna tylko rodzice , ale im tez wybacz bo moze oni tez przez cos przeszli o czym nie wiesz i odbija sie to na tobie , kazdy ma jakis powod .
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez a.nia 08 paź 2007, 16:50
Musisz zawsze pamiętać i pomyśleć sobie, kiedy odczuwasz lęk przed rozmową z dziewczyną, że nie warto się tym przejmować, bo przecież nic się nie stanie jak któraś zachowa się tak jak byś sobie tego nie życzył. Musisz nastawić się bardziej olewacko, ja tak robiłam i pomogło. Oczywiście szanuj innych, ale przecież na tej jednej świat sie nie zamyka. Bądź sobą i nie wymyślaj co się stanie jak... Życzę powodzenia!!!!!! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 paź 2007, 18:36
Lokalizacja
honolulu ;)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do