Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez WERCIA 04 paź 2007, 09:44
musisz z nia porozmawiac,nie mozesz zamykac sie w sobie.moze te twoje objawy to nic powaznego,moze to stres zwiazany ze szkola,otoczeniem nowymi obowiazkami..
porozmawiaj z mama i idzcie razem do lekarza,czym szybciej tym lepiej..

czekamy na wiesci

trzymaj sie cieplutko :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
07 maja 2007, 16:05
Lokalizacja
SZCZECIN

nie wiem co robic

Avatar użytkownika
przez zgubiłam sens życia 04 paź 2007, 16:42
Witam,
nie wiem czy podobny temat juz sie pojawił ale szczerze to nie mam nawet sil sprawdzic, aby sie nie rozpisywac za duzo , postaram sie w kilku zdaniach napisac z czym sobie nie radze, otoz mam 23 lata od 5 lat choruje na agorke, nerwice ,fobie spoleczna ...normalnie to sama siebie pocieszam "zagluszam" wyrzuty sumienia ale dzis brakuje mi sil ..w domu od rodziny wciaz slysze ze jestem nierobem bo nie pracuje , bo w kratke chodze do szkoly <zaocznie sie ucze> ze jestem leniem , wciaz wytykaja mi ze ze jestem na ich utrzymaniu ;( nikt z rodziny nie rozumie kiedy tlumacze ze samo wyjscie z domu jest dla mnie <w tej chwili> prawie niemozliwe nawet jak wychodze z kims! a co dopiero podjecie pracy pracowac 8h z dala od domu<mojego azylu> miedzy ludzmi na widok ktorych mam mdlosci ze strachu<niewiem jak to opisac> mam nadzieje ze ktos tu mnie zrozumie... w chwilach desperacji , szukalam pracy w domu ale nie ma nic "porzadnego" , chcialabym miec wlasna kase aby w koncu brzydko napisze odczepili sie ode mnie ale to takie proste nie jest ...tym bardziej jest mi przykro ze najbliza rodzina nie daje mi wsparcia ktorego tak bardzo potrzebuje , smutne jest to ze oni beze mnie zyc potrafia a ja bez nich nie ...czuje sie jak 5 kolo u wozu , wiem ze tylko im przeszkadzam, sprawiam klopoty, czasem mam mysli aby skonczyc ze soba aby im lzej bylo , aby ten moj koszmar sie skonczyl ale samobojstwo to nie jest wyjscie, nie chce umierac , chce po prostu zyc jak czlowiek a nie jak cien jego chce czuc sie potrzebna .
Zawsze jest ktoś na kogo możemy liczyć, wierzysz w to?
Posty
10
Dołączył(a)
20 sie 2007, 20:26
Lokalizacja
Tychy

przez jizah 04 paź 2007, 20:56
nie moge sie zdecydowac, psycholog proponuje mi psychiatre i leki, mowi ze do jest niezbedne. nie chce nic brac kiedys bralem leki od psychiatry. nie wiem co teraz, w ogolnie to czuje sie jak galareta nie moge sie dogadac nawet z moja mama a ona sie martwi o mnie :( powiedziala to wczoraj. ja rozumiem ze kazdy ma problemy i to wieksze lecz kazdy problem boli moj boli mnie zbyt bardzo by zyc normalnie :(
....menfliktynowie chce przejść mi przez głowę wydobyć odpowiedź ktorej sam szukam, słowo to nauka .... WSP - Głębia
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 wrz 2007, 20:26
Lokalizacja
Zgorzelec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 04 paź 2007, 21:04
Nie wiem czy to pomoże czy nie, ale ja też tak miałem i chyba mam nadal...

Kiedyś było gorzej niż teraz.. Bałem sie kontaktów z ludźmi. Mama nie umiała zrozumieć dlaczego nigdzie nie wychodzę, z nikim się nie spotykam.. Często opieprzała mnie za to, że jestem takim samotnikiem... Czułem sie strasznie bo i sam nie umiałem się jej odgryźć, nie miałem żadnych argumentów na swoje usprawiedliwienie...

Czułem, że chcę żyć, albo raczej że nie chcę umierać.. Bardzo często potrzebowałem spokoju.. A jak mama widziała, że np, leżę, to od razu nerwy, że leń ze mnie i w ogóle.

Teraz jakoś się to wszystko ustabilizowało.. Mam marzenia, plany, ale po prostu brakuje mi siły, żeby zacząć je realizować. Też jak najszybciej chciałbym wyrwać się spod dziurawych i tak skrzydeł moich rodziców..

Jesteś dokładnie taka jak ja kiedyś.. Mnie się jakoś udało. Wierzę, że tobie też się uda. Jestem z Tobą.

Aha, i przestań pić kawę.. tak na prawdę kofeina na dłuższą metę osłabia.. przez pierwsze dni po rzuceniu kawy nie umiałem wysiedzieć na lekcjach.. oczy mi się kleiły, ale teraz jest coraz lepiej :) więcej sił = większa mobilizacja = chęci do życia, pracy, kontaktów.. mam nadzieje że i w Twoim przypadku :)
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Avatar użytkownika
przez zgubiłam sens życia 04 paź 2007, 21:41
Dzieki za słowa otuchy wiesz w moim przypadku to jest tak ze wiedza ze mam agorke etc ale uwazaja co dosc czesto glosno mowia ze "wmawiam sobie" , zachorowalam po tym jak mama umarla i dla nich 5 lat od kiedy ona juz nie zyje to wystarczajacy czas aby sie pozbierac a przeciez to nie jest grypa ktora trzeba w lozku pare dni wylezec i bedzie ok ...to ze jestem z tym sama jakos sobie radze zdrowy chorego nie zrozumie ale to ze jestem wiezniem w domu i czasem kiedy mam serdecznie wszystkiego dosc mam ochote ubrac sie i wyjsc a to jest niemozliwe ..nie chce juz marudzic ale to wszytsko nie powinno tak byc ...moze za 20 lat kiedy choroba zrobi ze mnie stara juz i zmierzla babe lepiej bede sie z tymi trudnosciami obchodzic ,poki co nie radze sobie w ogole
pozdrawiam
Zawsze jest ktoś na kogo możemy liczyć, wierzysz w to?
Posty
10
Dołączył(a)
20 sie 2007, 20:26
Lokalizacja
Tychy

przez Goplaneczka 04 paź 2007, 21:49
zgubiłam sens życia-a leczenie? Zabrakło mi w Twoich postach słowa o nim...
Trafiłaś w dobre miejsce-tu mamy podobne problemy.
Twoje problemy nie są banalne-doskonale rozumiem Twoje poczucie bycia zbędną <tuli>.
Pozdrawiam serdecznie.
Goplaneczka
Offline

przez Ribald 05 paź 2007, 00:18
Eh mialem dokladnie to samo co Ty (a w czesci ciagle jeszcze mam) wykopanie ze studiow=>zalamanie=>brak wsparcia rodzicow=>izolacja i samotnosc + prawie wszystkie objawy depresji ( przez 6 miesiecy). po jakims czasie, jak juz rodzice zauwazyli ze nie udaje, probowali mnie namowic na wizyte u psychatry. odmowilem;] twierdzilem, ze sam sobie poradze chociaz sam w to nie wierzyłem. co sie zmienilo? udalo mi sie zmienic sposob myslenia, pomógł powrót na studia (gorszy kierunek, starego sie boje ciagle), to forum, proby odnawiania znajomosci, brak czasu na zbyt dlugie myslenie i uzalanie sie nad soba. ale pokusa poddania sie temu uczuciu jest duuza;] i widze ze jesli sie zatrzymam to wroca mi tamte stany (dzisiaj ledwo moge uwierzyć ze mialem problem ze wstaniem z fotela,a kazda rozmowa konczyla sie placzem), a wtedy juz nie bede sie wahał czy pojsc do psychiatry, czy nie (moze nawet teraz przydalaby sie wizyta. niewyspanie, brak energii i kogos bliskiego pozostalo problemem) co bym radził?

1.czytac to forum:)
2.czytac szczegolnie takie tematy http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=6238
3.sluchac optymistycznej muzyki np. blues brothers
4.pogadac z ludzmi z forum przez GG (moje to 3621986, zwykle wieczorem jestem =>niewidoczny) zawsze to jacys znajomi którzy zmniejsza uczucie samotnosci i pustki
5.isc do psychiatry/psychologa (badz sielniejsza ode mnie:P)
6.robienie listy rzeczy jakie masz zrobic jutro. wieczorem nastepnego dnia zawsze pare skreslasz i widzisz ze nie stosiz w miejscu
7.pisac skoro masz talent:)
8.myslec optymistycznie na sile =>wbic sobie do glowy ze ten stan nie bedzie trwal wiecznie, ze bylas pelna energii. a skoro tak to zawsze mozesz wrocic do tego stanu z przed choroby.
9.zafundowac sobie fryzjera lody i nowe ciuchy

skoro depresja uniemozliwia Ci podjecie pracy ( a rodzicom chodzi tylko o prace/szkole) wez mame ze soba do psychologa (jesli juz potwierdzi ze masz depresje) i niech jej wyjasni na czym ta choroba polega. Ze to wcale NIE OZNACZA ze jestes gorsza od innych lub po prostu leniwa.

mam nadzieje ze pomoglem, pozdrawiam:)

WALCZ ! WALCZ ! WALCZ! TY WALCZYSZ ! JA WALCZE ! opis mojego kolegi przed sesja poprawkowa:P
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 paź 2007, 22:57

Avatar użytkownika
przez zgubiłam sens życia 05 paź 2007, 10:45
staram sie leczyc , zanim trafilam do obecnej Pani psychiatry spotkalam "dziwnych" lekarzy jesli tak okreslic ich moge, problem w tym ze aby dojechac na wizyte potrzebuje kogos z rodziny a z tym ostatnio bardzo ciezko bylo kazdy zagoniony ,zapracowany przez 3 miechy regularnie udało mi sie byc na prochac ..seronil jak dobrze pamietam , potem niestety kontakt mi sie z nia urwal ale mam wizye w poniedzialek wyznaczona i strach mnie ogarnia bo nie wiem jak ona zareaguje ze taka przerwe mialam , w sumie to nie wiem czy tam dojade do niej ,czy ktos z rodziny czas znajdzie
pozdrawiam
Zawsze jest ktoś na kogo możemy liczyć, wierzysz w to?
Posty
10
Dołączył(a)
20 sie 2007, 20:26
Lokalizacja
Tychy

przez Goplaneczka 05 paź 2007, 11:42
Postaraj się-powinna zrozumieć...
Przytulam ciepło, dasz radę. A jak nie ktoś z rodziny, to może sąsiad lub znajomy?
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez zgubiłam sens życia 05 paź 2007, 13:34
mam nadzieje ze mnie zrozumie bo wyglada na "madra" kobiete ...a co sasiada czy znajomego to niestety nic z tego ja nie wyjde z domu z kims hmm obcym <to musi byc naprawde bliska osoba, musze jej ufac , bezpiecznie przy niej sie czuc> a znajomych to tylko wirtualnych mam
pozdrawiam
Zawsze jest ktoś na kogo możemy liczyć, wierzysz w to?
Posty
10
Dołączył(a)
20 sie 2007, 20:26
Lokalizacja
Tychy

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 05 paź 2007, 17:27
boje się leczenia farmakologicznego... Boje się, że mógłbym się uzależnić, poza tym nie czułbym się lepiej ze świadomością, że moją radość zawdzięczam jakimś tabletkom...
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

przez answer 05 paź 2007, 20:56
Ja choruję na fobię społeczną. Jak tylko wyjdę z domu to miewam lęki, że zaraz ktoś przejdzie koło mnie i sobie coś złego o mnie pomyśli. W towarzystwie czuję się źle i unikam kontaktu z innymi ludźmi, bo nie potrafię poprostu. Jak wracam ze szkoły to tylko zakładam słuchawki na uszy i wracam szybkim krokiem do domu wpatrując się tępo w kafelki chodnikowe tak, żeby przypadkiem moje oczy nie spotkały się z czyimiś, bo wtedy to już jest w ogóle głupie uczucie i chęć zniknięcia. Mimo tego nie chcę iść do psychologa czy coś, bo wciąż mam nadzieję, że to się poprawi z biegiem i będzie lepiej. Staram się, myśleć pozytywnie, lecz ma to znikome skutki. Czasem mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Mam już tak od 3 klasy gimnazjum, czyli od 4 lat, a moi rodzicie nie widzą moich problemów pod tym względem, ale jestem im wdzięczny za to, bo to kolejny kłopot na ich głowie, żeby się mną jeszcze bardziej zamartwiali no i dla mnie też byłby to kłopot. mam o tyle dobrze, że mi nie wytykają, że się nie spotykam ze znajomymi i zachowuję się jak samotnik.
Można by tak dużo mówić, ale jak widzisz u mnie też to ciekawie nie wygląda, ale cóż ja się nie poddaję i ty też nie możesz się poddać. Wierzę, że kiedyś będziesz w stanie wyjść do ludzi z podniesioną głową, będziesz mieć wielu znajomych i znajdziesz swój cel. Może marne to zabrzmiało, ale nigdy nie byłem dobry w dawaniu rad (w przyjmowaniu zresztą też :)).
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez ashley 06 paź 2007, 16:48
zgubilam sens życia rozumiem Cię bardzo dobrze, bo wiem jak to jest, jak nie masz sily dzialać, a inni tego nie rozumieją. Jeśli jesteś chora to naturalną rzeczą jest, że ciężko się zabrać porządnie za cokolwiek, bo choroba nas deorganizuje. Ale nie obwiniaj za to siebie kochana. To nie jest Twoja wina, że zaplątalaś się w swoich problemach i ciężko Ci normalnie funkcjonować. Odnośnie blizkich- nie wiem czy próbowalaś z nimi rozmawiać na ten temat, ale czasem i rozmowy niewiele dają. Oni poprostu nie znaleźli się widocznie w takiej sytuacji jak Ty i nie potrafią Ci pomóc. Ale nie martw się- glowa do góry! Najbardziej Ty sama możesz sobie pomóc. My tu Cię rozumiemy, Ty sama też siebie rozumiesz- więc masz wsparcie. Odnośnie lekarzy- nie myśl w ten sposób, że boisz się powiedzieć o takiej przerwie, że boisz się reakcji. Posluchaj lekarz nie robi Ci laski, że się Tobą jak najlepiej zajmie. Jeśli jeden Ci nie pasuje idź do drugiego. Oni naprawdę są po to, żeby pomóc, a jak ktoś jest jak sama piszesz dziwny zmień go. Nie wiem czy już trafilaś na kogoś naprawdę dobrego- jak nie powiem Ci że tacy lekarze istnieją. Powinnaś koniecznie postarać sie o dobre leczenie- razem z lekarzem ustalić co możesz zrobić, żeby codzienność, praca itd stala się latwiejsza. Sama też musisz nad sobą pracować i dzialać.
Przed Tobą droga do normalnego, szczęsliwego zycia. Dużo latwiej będzie Ci ją przejść jak będziesz patrzylam na siebie z milością i zrozumieniem. Trzymaj się wyznaczonego celu i do niego dąż. Wszystko się zacznie powoli ukladać, tego Ci życzę z calego serca- żebyś odnalazla sens życia. Przytulam mocno ;)
Jan Nowak napisał(a):Mam marzenia, plany, ale po prostu brakuje mi siły, żeby zacząć je realizować.

To bardzo dobrze że je masz, bo wiesz czego chcesz. Jak nie masz zbyt dużo sily, zacznij je realizować malymi kroczkami. Jak już coś osiągniesz- coś malego, wtedy nabierzesz sily, żeby dzialać z większą silą :)
answer dobrze, ze jest w Tobie ten optymizm- jest on bardzo ważny w pokonywaniu trudności. ale piszesz, że nie ma poprawy że jest gorzej - może jednak warto iść do psychologa? Móglby Ci pomóc, żebyś potem sam latwiej sobie radzil. Dlaczego nie chcesz iść? pozdrawiam:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Goplaneczka 06 paź 2007, 16:58
Jan Nowak napisał(a):boje się leczenia farmakologicznego... Boje się, że mógłbym się uzależnić, poza tym nie czułbym się lepiej ze świadomością, że moją radość zawdzięczam jakimś tabletkom...

Mhh... To Twój wybór. Ja tam uważam, że leki działają do pewnego stopnia, potem i tak trzeba działac samemu.
Zamiast prochów-dobra terapia-też powinna dać skutki ;)
Goplaneczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 13 gości

Przeskocz do