Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

[Moja historia] Proszę o szybką pomoc...

przez Matthew 30 wrz 2007, 23:05
Mam 18 lat. Niby mało i mój problem jest zapewne typowy dla mojego wieku. Czas leczy rany (przynajmniej mam taka nadzieję), ale ja nie mam czasu, bo jestem przed maturą której boje sie jak cholera. Nie chce nikogo zanudzać, ale krótko nie potrafię. Poza tym im więcej napisze tym bardziej mi ulży.

Zacznę od początku: zawsze miałem dziecinny wygląd, jestem niski (ok. 170cm), zadarty nos, drobna i delikatna sylwetka. Praktycznie wychowywała mnie tylko matka. Zawsze bylem uległy, niezdecydowany, nadpobudliwy, wesoły, wrażliwy. Z tego powodu wszyscy traktowali mnie jak dziecko. Byłem taką maskotką-maminsynkiem. Później rodzina zaczęła narzekać na moje lenistwo i to, że nigdy nie jestem poważny. Brak jakiegokolwiek akceptacji ze strony tych osób, na których opinii mi zależało (brat, tata, rówieśnicy) oraz wieczne narzekanie rodziny spowodowało, że zamknąłem sie w sobie. Chciałem być poważny. Zawsze za wszystko obwiniałem siebie i rodzinę. Nigdy nie mówiłem tego co myślałem, co czułem, bo zawsze bałem sie krytyki otoczenia, ośmieszenia. Są tego plusy-nauczyłem się cierpliwości o opanowania, ale mój kontakt z ludźmi był znikomy, mimo że ciągnęło mnie do nich jak ćmę do ognia. Z czasem straciłem lotność umysłu (wcześniej byłem pomysłowy i kreatywny). Stałem się flegmatyczny, melancholijny, posępny i przygnębiony.

Sedno sprawy: nigdy nie miałem dziewczyny. Niby nic, przecież mam jeszcze czas. Zawsze cierpiałem, że jestem sam i nie budzę zainteresowania płci pięknej, ale nie martwiłem się zbytnio dopóki nie poszedłem do liceum...
Pod koniec pierwszej klasy spodobała mi się koleżanka z klasy. Tylko z wyglądu. Po prostu lubiłem na nią patrzeć. Ot tak sie zrelaksować na nudnej lekcji. W klasie drugiej mój dobry kolega zaczął się z nią kolegować i przez poprzez jego osobę zacząłem ją poznawać. Ale nie byłem sobą a przy niej nie byłem nawet bardziej (jestem nieśmiały). Za to kolega zaczął być sobą (bo był podobny do mnie). Po 2 miesiącach stwierdziłem, że jestem cholernie zauroczony jej osobą. Miesiące mijały a ja nie dałem nikomu nic poznać. W końcu nadeszły wakacje, wyjechałem i po miesiącu myślenia stwierdziłem, że nie mogę o niej zapomnieć. I kiedy wróciłem chciałem w końcu zmienić wszystko, "wrócić do siebie" i okazać co do niej czuje. I tu nadszedł zimny prysznic: okazało sie, że ona jest już z kolegą.

Wniosek: chaos w mojej głowie związany z zakończeniem okresu dojrzewania zwiększył się do niebotycznych rozmiarów. Odczuwam jednocześnie chęć walki (o nią) i bezradność, bo nie mogę nic zrobić, bo wiem, że ona jest szczęśliwa z kolegą. Nadal się z nimi spotykam, bawię, ale każde spotkanie wielokrotnie zwiększa mój ból i żal do samego siebie (miałem ogromne możliwości, bo wydaje mi się, że przez chwile miałem jej zainteresowanie, ale nie zrobiłem nic). Mam myśli samobójcze, ale na całe szczęście mam zbyt wielki szacunek do życia i nie jestem do tego zdolny. Mam napady agresji, które dusze w sobie. Moje przygnębienie pogłębiło się, źle sypiam, trapi mnie bezsenność, niechęć do czegokolwiek na przemian ze zrywami do działania (katuje sie ćwiczeniami fizycznymi, żeby sie poczuć lepiej na duchu) co doprowadza mój organizm do stanu osłabienia i ciągłego przemęczenia. Gdyby mama nie robiła obiadów to pewnie bym nic nie jadł. Natrętne myśli przeszkadzają mi we wszystkim co robię. Przy rodzinie i ludziach udaje, że wszystko jest normalnie. Tylko jeden dobry kumpel wie o wszystkim, ale on nie wiele jest wstanie pomóc, ale przynajmniej mi ulżyło choć troszkę.

Dochodzi jeszcze sprawa alkoholu. Lubię wypić piwko, ale nie upijam się. Tylko, że potem dręczą mnie wyrzuty do samego siebie za bezczynność wobec niej, a na drugi dzień czuje sie jak nowo narodzony i boje sie żebym nie pił co drugi dzień żeby czuć się lepiej i nie wpadł w alkoholizm.

Jeżeli ktoś to przeczytał w całości to dziękuje i szczerze współczuje (chociaż tyle mogę zrobić).

Proszę o jakąkolwiek pomoc możliwie ja najszybciej, bo przede mną matura a mój organizm jest na wykończeniu. Tzw. "równia pochyła".

Co mam zrobić by normalnie żyć i zdać maturę?
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 wrz 2007, 21:59

przez Goplaneczka 01 paź 2007, 12:23
Hej, Matthew!
Przede wszystkim iść do psychologa-masz prawdopodobnie zaczątki depresji, nie umiesz sobie radzić z negatywnymi emocjami, jesteś stłamszony, masz problemy z agresją. Czas to zmienić ;)
Musisz powiedzieć sobie, że opinia otoczenia nic nie zmieni-w końcu sam przecież myślisz różne rzeczy na temat ludzi-oni mają prawo tak samo oceniać Ciebie. Wyobraź sobie, co najgorszego może Cię spotkać w wyniku krytyki, najwyżej odrobina bólu i złości, czy to naprawdę takie straszne, by cały czas się tym zadręczać?
Co do matury-zacznij o siebie dbać, odżywiać się, wysypiać. Poprawi Ci się wtedy humor, poczujesz się pewniej. Poczytaj wątki na tym forum, jest tu sporo tegorocznych maturzystów, może razem znajdziecie sposób, by powalczyć ze stresem?
Co do dziewczyny natomiast-nie jest ona na pewno ostatnią w Twoim życiu. Masz rację-potrzebny jest tylko czas, zapomnisz o niej. Jak znaleźć dziewczynę? Może na początek poszukasz w necie? Zagadasz kogoś na gg? Nauczysz się prowadzić rozmowy, poczujesz się pewniej ;)
Pozdrawiam bardzo serdecznie, poczuj się swobodnie na forum i pisz, co Ci w duszy gra :mrgreen:
Goplaneczka
Offline

przez monia10000 01 paź 2007, 15:05
Dzieki za wszystkie dotychczasowe odpowiedzi :*

Chodzę na taniec nowoczesny i od 4 października będę również na towarzyski... :) Ostatnio zauważyłam inne objawy: często mam gorzki smak w ustach, budze się rano ok. 5:00 i już nie mogę zasnąc, dzisiaj cały dzień kołuje mi się w głowie a na w-fie prawie zemdlałam, nieraz boli mnie gardło ale to węzły chłonne czy coś w tym stylu (tam gdzie boli jak ma się świnke), często niewyraźnie widze... :/ Nie wiem czy to ma związek z tym co pisałam wcześniej bo wczoraj mialam gorączke (jesli mozna to już tak nazwać) 37.

Pozdrawiam was gorąco i proszę o odpowiedź
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 wrz 2007, 13:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Goplaneczka 01 paź 2007, 15:13
Moniu-powinnaś iść do lekarza, koniecznie.
3maj sięm ćwicz taniec-takie pasje są bardzo ważne.
Pozdrawiam serdecznie :*
Goplaneczka
Offline

przez Matthew 01 paź 2007, 16:54
Dzięki za pozdrowienia oraz dobre słowo.

Niestety psycholog odpada przynajmniej dopóki nie wyniosę się z domu.
Rodzina by mnie wyśmiała albo zaczęła niańczyć, w obydwu przepadkach nie zniósłbym wstydu, a sam nie mam kasy. Co do forum-faktycznie czytanie pomaga. Wielu ludzi ma podobne problemy. Niestety znajomość przez neta odpada. Jeżeli mam się w końcu wziąć w garść to nie będę miał czasu na PC'ta, bo to on głównie pożera większość mojego wolnego czasu. Po prostu kiedy jest mi źle to odcinam się od rzeczywistości i czytam książki fantasy albo pogrążam się w wirtualnym świecie, bo tu człowiek może być kim chce a czas mija bez zmartwień. Nawet ostatnio z tego powodu niestety powiększyła mi się wada wzroku. :(

Myślę, że sam dam sobie z tym rade, bo już radziłem sobie z dużo większymi zmartwieniami i żyje (choćby nie wiem jak źle mi nie było).

Ale jutro wszystko się może zmienić...
Dziś mam dobry dzień. Dopóki nie widzę ich jak sobie okazują uczucia (są raczej skryci) wszystko jest ok.

PS. Może jednak nic mi nie jest tylko potrzebowałem wyrzucić to z siebie?
Pożyjemy, zobaczymy. A jeśli ni,e to do zobaczenia po tamtej stronie...

PS2. Jak czytam to co pisze to z żalem muszę stwierdzić, że naprawdę jestem bardzo dziecinny. I to mnie martwi jeszcze bardziej. :(
"So close no matter how far..." No właśnie. Najprostsze rozwiązania są najbliżej - w nas.
I to boli najbardziej...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 wrz 2007, 21:59

przez Goplaneczka 01 paź 2007, 18:44
A myślisz, że ja jestem mega dojrzała? ;) Nie, na pewno nie ;) .
Bardzo dobrze, że masz pomysł na wyjście z kłopotów.
Do psychologa możesz iść bezpłatnie-potrzebujesz tylko skierowanie od lekarza rodzinnego. Poszukaj jakiejś poradni zdrowia psychicznego w okolicy. Lekarz nie ma prawa informować o Twoich problemach rodziny, nawet jeśli nie masz jeszcze skończonych 18 lat ;)
Pozdrawiam
Goplaneczka
Offline

przez hoyka 01 paź 2007, 20:10
ja też mam w tym roku maturke.. i na razie staram sie podchodzić do tego bezstresowo.. ale ostrożnie.. już teraz zaczyna,m wstępne przygotowania, by tuż przed maturą czuć sie choć troszeczkę pewniej.. bedzie dobrze :] zawsze straszą maturą.. wiec to tylko kwestia przyzwyczajenia.. bede sie łączyć z Tobą duchowo w czasie matur.. bo czeka nas to samo :] a co do Twojego samopoczucia itd.. uważam, że najlepszym wyjściem bedzie pojście do psychologa. Możesz pójśc nie mówiąc nic nikomu.. a co do tej dziewczyny.. zapewne gdybyś dluższy okres czasu jej nie widzial.. byćmoże zapomniałbyś o nije.. ale chyba najgorsze jest to, że utrzymujesz z nią bliski kontakt i tym samym dusisz sie.. hmm mimo wszystko uważam, że powinieneś rozejrzeć sie troche na boki.. w końcu.. pół świata tego kwiata :] wiem że teraz to brzmi dziwacznie, bo myślisz tylko o tej jednej.. ale pomyśl sobie, że jest wiele wartościowych dziewczyn na tym świecie.. albo po prostu staraj sie zoobojętnieć co do dziewczyny, ktora jest z twoim kolegą..
szczerze mówiąc nie zauwazylam, że jesteś dziecinny.. piszesz konkretnie i na temat.. a tok Twoijego myślenia jest jak najbardziej normalny :] pozdrawiam :] trzymaj sie
póki śmiech tłumi łzy, cieszą nas zwykle dni... warto żyć :)
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
28 wrz 2007, 22:55
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez anette 02 paź 2007, 09:49
porażka raz za razem i fakt, że tak naprawdę jest się samym sprawia, ze coraz bardziej sie izoluję. to jest chyba najlepsze.
dzień podobny do dnia. minuta do minuty. dni mi się łączą w jedno, a przyjaciele...przecież w ogóle ich nie miałam.
smutna prawda, ale prawda...
gdy człowiek ma problemy jest z nimi sam
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

przez Goplaneczka 02 paź 2007, 10:18
A myślisz, że ja mam wesołe życie?
Zawalony rok na studiach, kompletna bezczynność, samotność, zero pomysłu na siebie, podtruwanie się, głodzenie, myśli samobójcze, od dobrych paru tygodni nie wychodzę z domu prawie...
Ale wiem, że to chwilowe, że słońce wschodzi, choć czasami trzeba poczekać. Szukam i walczę. Może Cię nie rozumiem, może zniecierpliwiły mnie Twoje posty, ale podejście to połowa sukcesu.
Goplaneczka
Offline

przez Goplaneczka 02 paź 2007, 10:27
Straszą maturą, straszą.
Dla mnie metodą na stres było opracowanie planów: co jeśli zdam dobrze, średnio, nie zdam wcale... Każdy miał swoje plusy ;) Fajna wizja własnej przyszłości w różnych wariantach naprawdę pomaga. Przecież można przez rok robić coś innego, a potem poprawiać. Najważniejsze jest szukanie swojego miejsca w świecie ;)
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez anette 02 paź 2007, 11:06
ta sama sytuacja, inne punkty widzenia
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

przez Goplaneczka 02 paź 2007, 12:02
"Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia". :P
Chcieć znaczy móc. I tyle.
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 paź 2007, 19:26
Ale wiem, że to chwilowe, że słońce wschodzi, choć czasami trzeba poczekać. Szukam i walczę

Świetna postawa!!!Walcz dalej a będziesz szczęśliwa w swoim życiu
Ja też walcze ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez monia10000 03 paź 2007, 19:14
Ok, nawet chce iść do lekarza tylko nie wiem jak to powiedzieć mamie... ona znowu powie, że coś wymyślam... :/ Sprubuje z nią pogadać w piątek tylko nie wiem co z tego wyjdzie... Jeszcze was poinformuje jak potoczyły się sprawy. PZDR
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 wrz 2007, 13:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do