Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Nevada 22 wrz 2007, 17:06
to depresja, posłuchaj, powinnam jak najszybciej poszukać pomocy u specjalisty i porozmwawiać z mężem, żeby dowiedzieć się, fgdzie on tak znika akurat teraz, kiedy ty najbardziej potrzebujesz jego miłości i wsparcia!
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

[Moja historia] niepokorny aniołek

Avatar użytkownika
przez niepokorny aniołek 22 wrz 2007, 22:32
Długo zwlekałam, żeby komuś powiedzieć,ale teraz jest już łatwiej.Wszystko zaczęło się w wieku 15 lat.Nawet 13.Wtedy to po raz pierwszy trafiłam do psychologa.Powód-zaniepokojenie mamy tym,że nie mam przyjaciół :( .Rzeczywiście.Minął wrzesień a ja tylko w książkach,przemykałam bokiem i najczęściej pozostawałam sama w klasie.Ciężko było.Nawet,gdy ktoś mi powiedział komplement doszukiwałam się jakiegoś podtekstu.To było okropne.Dodatkowo strasznie rywalizowałam o to by być najlepsza w klasie.Efekt był taki,że uczyłam się do 9 wieczór i wstawałam wcześnie nawet o 5 nad ranem i do 7 się jeszcze uczyłam.Koszmar,prawda.Bałam się oceny,krytyki.Wszystko musiało być na bardzo dobrze.Nie przekonywało mnie,że mogę być z czegoś gorsza.Potem doszedł stres.Zaczęła się depresja.Byłam leczona ambulatoryinie.Pomogło, ale do czasu.Przyszedł okres liceum.Na wakacje odstawiłam lek(po konsultacji z doktor).Po wakacjach zaczął sie dramat.Nikt nie rozumiał co się ze mną dzieje.Odmówiłam chodzenia do szkoły.W październiku znalazłam się w szpitalu z diagnozą fobii szkolnej,potem depresji,wreszcie czegoś o wiele gorszego,bo choroby afektywnej dwubiegunowej.(Ktoś kto to przeżył zrozumie, jakie to ciężkie przeżycie :x ).Teraz mam ogromne lęki(no właśnie czy to depresja,nerwica,czy taka już moja osobowość :?: )m.in.boję się dotyku ze strony chłopaka,mimo iż nikt nie skrzywdził mnie tzw."złym dotykiem".Po prostu ciągle ktoś z dorosłych wpaja mi,że mam czas,że nie powinnam się związywać,a ja już nie wiem co mam o tym sądzić.Gdy idę ulicą kule się w sobie.Zdaje mi się ,że każdy na mnie patrzy,ocenia,jak wyglądam,chodzę,zachowuję się.Nawet wśród osób,które lepiej znam boję się pokazać jaka jestem,tylko dlatego,że boję się krytyki.Gdy coś powiem do rówieśników,gdy schudnę(co mi się ostatnio zdarzyło :lol: )to często sto razy się zastanawiam,jak oni to odebrali,robię sobie wyrzuty i dopóki nie wyjaśnię swoich wątpliwości chodzę niespokojna.Nawet zbicie niechcący talerza powoduje u mnie to,że czuję się głupio i obwiniam się.Proszę,jeśli ktoś ma podobnie niech podzieli się uwagami.Będę wdzięczna.Dodam tylko,że cały czas jestem w terapii,uczę się w II LO,chociaż rocznikowo powinnam być w maturalnej,ale żyję,staram się żyć tak jak inni.
Gdy dobry los uśmiechnie się,
A ślepe szczęście znajdzie mnie.
Ja będę tu posłusznie stać,
To będzie mój prywatny cud…
Posty
13
Dołączył(a)
22 wrz 2007, 20:18

przez Kornel Lone 23 wrz 2007, 16:42
Myślę że dobrze trafiłaś.

Czasem w życiu jest tak że wszystko jest wspaniale, a czujesz się jakby ciagle działo sie (lub zaraz zaczeło) coś strasznego.....- jakby czyjeś spojżenie miało siłę noża, a każde, nawet najmniejsze odstępstwo od tego co sobie zaplanujesz urastało do tragedii i powodowało ból , czesto fizyczny.

Mogę Ci tylko doradzić wytrwanie w leczeniu.

Może sie okazać że wszystko to po nim nie minie, ale na pewno bedzie lepiej niż teraz
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
14 sty 2007, 18:47
Lokalizacja
katowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Goplaneczka 24 wrz 2007, 18:40
Witaj serdecznie na forum :mrgreen:
Ja też nie lubię dotyku. Jak ktoś mnie ma przytulić-kulę się w sobie i normalnie mnie paraliżuje z zażenowania. Po prostu nie wiem, jak się zachować. Ale na to najlepsze jest przełamywanie-kroczek po kroczku. Najlepiej przytulać maluchy-one są szczere i reagują całym sercem
Co do lęku przed oceną-mhh, ja tego nigdy nie miałam. Raczej mam problem odwrotny-mam w głęboko w d... co o mnie ludzie myślą. Moje otoczenie to drażni. Ale jeśli mogę coś poradzić- metodę behawioralną-porównaj się z innym-dostrzeż swoje zalety, wypisz je sobie na kartce, nagradzaj się za każdy sukces, doceniaj, jaka jesteś fajna-staraj się też uwierzyć innym, gdy to mówią. I pamiętaj, że przegrana bitwa nie oznacza przegranej wojny. Jedna porażka przecież nic nie zmieni, gorsza ocena to tylko gorsza ocena, nikt o tym nie będzie pamiętał za 3 dni. W życiu tak naprawdę ważnych jest kilka rzeczy, : miłość, przyjaźń, spełnienie; szkolne oceny, opinie przypadkowych ludzi nie będą tym, co warto wspominac na łożu śmierci. ;) Perfekcjonizm zabija radość i spontaniczność-więc szukaj ich wszędzie. Zdecyduj, co jakie są Twoje prawdziwe pasje i zainteresowania, co chcesz robić-w tej dziedzinie pozwól sobie na pełną ekspresję, resztę odwalaj tylko na "przyzwoity" ;) . Może też pomóc Ci zrobienie listy- najpierw najważniejsze rzecz, które muszą być robione, potem te mniej ważne, takie, które trzeba zrobić w ciągu tygodnia, miesiąca itp i takie, których robić nie musisz.
Szukaj nowej perspektywy patrzenia na siebie i świat.
Pozdrawiam i życzę sukcesu w walce z choróbskiem.
Goplaneczka
Offline

[Moja historia] marek123

przez marek123 25 wrz 2007, 13:23
Na wiosne miałem nawrót depresji i stanów lękowych, zanim zaczołem brać leki (seroxat) to byłem w takim stanie, że w ogóle nie mogłem wyjść z domu, ale moja dziewczyna mi pomogła zajmowała się mną itp, a teraz kiszka w wakacje zaczęło się psuć między nami (jesteśmy ze sobą 4 lata znamy się 5) i ona ze mna zerwała. I zaczeło się. Znalazłem se jeszcze prace przez jakiś czas naprawde było super zaczołem wychodzić z dołka ale to że nie jesteśmy razem powoli mnei wyniszcza, nie mogłem spać , ciągle się denerwowałem na początku jakoś było bo w sumie człowiek pare dni się podenerwuje czy nie pośpi to nic się nie stanie ale jak taki stan trwa dłużej to coraz gorzej jest.
Coraz gorzej śpie, ostatnio z nerwów mam bardzo silne bóle brzucha, biore caly czas leki antydepresyjne ale czuje ze one nei dzialaja (zreszta nie o leki tu chodzi). Dzisiaj rano moje zmeczenie osiagnelo zenit i wyzygalem calem sniadanie, nie mam sily pracowac , na nic nie mam sily, chcialbym wyjsc do ludzie ale wiekszosc moich kumpli ma dziewczyny albo nei ma tyle czasu, nie chce sie kazdego narzucac, jestem sam jak palec a cholernie potrzebuje kogos. Z byla dziewczyna utrzymuje kontakt i caly czas sie staram ja odzyskac, strasznie ja kocham. W pracy mam narazie wolne ale już nie mam sily pracowac jak nei spie , zygam i brzuch mnie mnie boli (a bardzo bym chciał pracować). Chce żyć normalnie wychodzić gdzieś , robić coś a nie mam co robić nie mam sily , powoli jak widze ze zapowiada sie na siedzenie w domu to mam ochote się zabić, nie widze perspektyw i takie bledne kolo sie robi.
Nie wiem może jakis wolontariat, terapia grupowa. z moim lekarzem jest taki problem ze czeka się poltora miecha na przyjecie. Znacie moze jakiegos dobrego lekarza z trojmiasta gdzie nie czeka się tyle?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 gru 2006, 02:00

przez aadoreen 25 wrz 2007, 17:16
Podzielam twoj ból.Ze mną już było wszystko ok a teraz znowu depresja wróciła.Już nie mam siły kolejny raz podejmowac walki:(Leżę i płaczę....
everything will be alright tomorrow
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
13 maja 2007, 19:27
Lokalizacja
Lublin

przez Pstryk 25 wrz 2007, 19:49
marek123, lekarza lub osoby z Twojego regionu znajdziesz w działach: Oferty lub Miasta. Polecam. A tak poza tym, cieszę się, że szukasz pomocy. Ona jest Ci naprawdę potrzebna! Sam widzisz, że się źle dzieje z Tobą.
Pozdrawiam cieplutko.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez maiev 26 wrz 2007, 15:26
groskova napisał(a):Hej,
Dzieje mi sie cos dziwnego, patrze ludzi wokol, zakochanych, po awansie, ukladajacych sobie zycie i pierwszy raz w zyciu czuje jakas dziwna zawisc...zazdroszcze im tego, nie potrafie sie zdobyc na szczere mile slowo, czuje ze ich nienawidze za to ze tak im dobrze...
Co mam z tym zrobic?
Ktos z was tak mial? Jak sobie z tym radzicie...?


Ja z kolei jak na takie coś patrzę to mam ochotę gdzieś uciec i się zamknąć i nikomu się nie pokazywać, bo oni tacy wspaniali a ja taka beznadziejna. To jest nie do opanowania- nawet nie umiem tego opisać. Idę sobie ulicą - patrzę i nagle trach takie uczucie. Czasem to aż mi się płakac chce. I od czego? Od tego że ludziom jest fajnie? :? A czasem też zazdroszczę i mnie wkurza że mają tak fajnie - myślę sobie wtedy że świnia ze mnie i że powinnam sie cieszyć - i czasem się cieszę, uśmiecham się - staram się odgonić od siebie te "zawistne" myśli. Wbiłam sobie kiedyś do łba, takie myśli (chyba wyczytałam w "Potędze podświadomości) że od tego że będę zazdrosna czy zawistna to mój los się nie poprawi - mogę być tylko coraz bardziej zgorzkniała. I tak sobie to przypominam i o dziwo :!: działa! ;)
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez groskova 26 wrz 2007, 17:22
Tak, tylko ze ja nigdy tak nie mialam...nie zazdroscilam ludziom niczego, nie taka niedobra zazdroscia, jesli wiesz o co mi chodzi. Dziwne jest dla mnie to uczucie nienawisci, nie znalam go wczesniej. Uciec - rzadko mam ochote, raczej po prostu nie wychodze. to tez niedobrze:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Avatar użytkownika
przez maiev 26 wrz 2007, 17:52
groskova napisał(a):raczej po prostu nie wychodze. to tez niedobrze:(

no niedobrze. Też to znam. np. jako że to "uczucie" dopada mnie nie wiedzieć czego we Wrocławiu najczęściej (nie rozumiem tego nic a nic), to w ogóle przestałam tam bywać.

groskova napisał(a):.nie zazdroscilam ludziom niczego, nie taka niedobra zazdroscia, jesli wiesz o co mi chodzi.

wiem o co chodzi, bo myślę że mam to samo, ale mogę sie mylić. nie wiem jak to ująć. :?
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

[Moja historia] anette

Avatar użytkownika
przez anette 27 wrz 2007, 10:38
Pisałam już tu wcześniej... Sporo czasu minęło. Miało byc lepiej, ale jednak...nie dałam rady. Wszystko się zmieniło, lecz nie koniecznie na lepsze. Śmieszy mnie to, że jakiś miesiąc temu wróciłam do domu z tak fantastyczną energią do życia, że nic nie było mnie w stanie złamac, a teraz.... Teraz mam łzy w oczach, chodzę po domu jak cień, pragnę zniknąc, a codziennie rano przeklinam się, ze znów się obudziłam.

Drugi raz nie przyjęli mnie na studia. Wiem, inni mają większe dramaty... Na świecie są wojny, dzieci głodują, a ja rozpaczam nad studiami. Niby nic takiego... Doszłam do wniosku, że to jakiś znak, że jeszcze nie pora na studia i... Rodzice tego nie poprali. Znaczy się...na początku mówili 'Rób co chcesz', ale potem zaczęli się już wtrącac. serie pytań: dlaczego nie chce studiowac? dlaczego nie szukam pracy? że może powinnam wyjśc za mąż aby ktoś mnie utrzymywał. Co mam zamiar robic ze swoim życiem?

A ja odpowiadam tylko cicho...Nie wiem. Nie wiem co chcę robic. może inaczej...Wiem, ze chcę pisac. Kocham to, czuję się tam swobodna i pełna życia. Realny świat mnie przeraża, każde wyjście z domu to dla mnie niewyobrażalny wysiłek, każda rozmowa sprawia, ze płaczę...Najgorsze są wieczory...Ogarnia mnie wtedy smutek i lęk. Nie wiem co ze mną jest nie tak... Może jestem już taka dziwna i nie potrafię sobie z tym wszystkim radzic.
rodzice chcą mnie koniecznie wysłac na studia, albo do szkoły. ciągle pytają co chę robic....Ale ja nie wiem. Najchętniej bym zniknęła...
Nie mam nikogo...Nikt ze mną nie usiądzie, nie porozmawia...
Moja najlepsza przyjaciółka boi się o mnie. A ja? płaczę...
Nie wiem co się ze mną dzieje. czuję, ze tu nie pasuję, że chcą ode mnie rzeczy, których nie mogę im dac.
gdy wyjechałam do przyjaciółki do warszawy na 3 tygodnie- bylo wspaniale. było inaczej...lepiej.
teraz jestem tutaj. mam 20 lat, boję się wyjsc z domu, boję się rozmawiac, nie chcę studiowac, nie wiem czy nadaje sie do pracy. co wiem? wiem, ze chcę pisac. nigdy jeszcze nie byłam niczego tak pewna.
rozumiem, ze rodzice chcą dla mnie jak najlepiej, ale...to moje życie. będę studiowac kiedy będę miec na to siły,a teraz ich nie mam
nie mam siły, aby życ... chciałabym rozpłynąc się w powietrzu.
najgorsze są wahania nastrojów, lęk, który pojawia się znikąd, stalam się kłótliwa...
pomyślałam o psychologu, ale...trudno jest otworzyc się jeszcze raz gdy tyle razy już cię ignorowano
może jutro mnie już nie bedzie? byłoby pięknie...
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

Avatar użytkownika
przez <Mariusz> 27 wrz 2007, 10:58
Nie było by też tych słów, których jeszcze nie napisałaś... Zabrała byś je tym którzy są ich głodni, którzy chcą je chłonąć. Kiedyś jak jeszcze nie byłem zarejestrowany na tym forum, a jedynie na nie wpadałem, trafiłem na Twoją stronę, poczytałem trochę. I wiesz...? Ty powinnaś pisać, masz tak lekkie pióro, taką swobodę literacką że wielu ludzi których książki leżą na półkach pozazdrościło by jej. Mało tego jak się czyta Twoje teksty ma się wrażenie jakbyś żyła życiem postaci, którą stworzyła Twoja wyobraźnia, przez to, to co piszesz jest autentyczne i prawdziwe. Ja zazdroszczę Ci tego daru który dostałaś od losu i choć trudno go wykorzystać, trudno zaistnieć, to mimo to pisz... pisz... pisz... a kiedyś Ci się to uda i będziesz z Siebie wtedy dumna i inni też będą... Rób to co czujesz bo tylko wtedy można być w tym dobrym, tylko wtedy można być szczęśliwym

Przepraszam że się tak wymądrzam, ale już taki ze mnie typek przemądrzały (nie mylić z mądrością) ;)
pozdrawiam
" Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi" Drzem

http://kwiartur.wrzuta.pl/audio/n1YdA2R ... do_kolyski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 wrz 2007, 13:05
Lokalizacja
Szczecin

przez kartia 27 wrz 2007, 12:58
Widać,że jest Ci strasznie cięzko i smutno. Akurat rozumiem Twój ból związany ze studiami, coś podobnego przeżywałam rok temu. Wspomniałaś coś o psychologu, mimo,że jest Ci źle jednak chcesz sobie pomóc i zrobić coś dobrego dla samej siebie co jest ważne. Pójście do psychologa i wygadanie mu się ma ta podstawową zaletę,że nie przekaże tego nikomu, nie wyśmieje a wysłucha twojej historii. Czasami nasi bliscy powierzchowanie wysłuchują naszych historii i dylematów.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 wrz 2007, 12:45

Avatar użytkownika
przez anette 28 wrz 2007, 11:57
wszystko się komplikuje....za bardzo
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 6 gości

Przeskocz do