Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Morphine90 05 wrz 2015, 20:19
TruchłoBoga napisał(a):Dzięki.


ps. boga nie ma!!!!!!!!!!


Też w boga nie wierzę, a leki trzeba brać ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Alicja92 05 wrz 2015, 20:40
TruchłoBoga napisał(a):ps. boga nie ma!!!!!!!!!!


Dlatego nie można liczyć na to, że samo z siebie się poprawi. Lepiej udać się do lekarza.
Avatar użytkownika
Offline
II Miss Forum
Posty
115
Dołączył(a)
27 lip 2015, 18:47

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez TruchłoBoga 05 wrz 2015, 20:45
a to było tylko nawiązanie do tego że "jak bóg przykazał"
dam radę dam radęeeee
TruchłoBoga
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez zalezna 06 wrz 2015, 18:54
Alicja92 napisał(a):
TruchłoBoga napisał(a):ps. boga nie ma!!!!!!!!!!


Dlatego nie można liczyć na to, że samo z siebie się poprawi. Lepiej udać się do lekarza.

czasami i lekarz nie pomoze.
zalezna
Offline

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Morphine90 07 wrz 2015, 17:27
zalezna napisał(a):
Alicja92 napisał(a):
TruchłoBoga napisał(a):ps. boga nie ma!!!!!!!!!!


Dlatego nie można liczyć na to, że samo z siebie się poprawi. Lepiej udać się do lekarza.

czasami i lekarz nie pomoze.


Tak sobie myślałam... zalezna, czy byłabyś w stanie np. biegać? Jak byłam na największym dnie i miałam dobre uspokajacze (inaczej bałabym się wyjść z domu) chodziłam biegać codziennie. Najpierw oczywiście krótkie dystanse, potem coraz więcej. Z początku robiłam to żeby się zmęczyć na tyle, by móc zasnąć. Ale potem to było już coś więcej. Faktycznie można się od tego uzależnić, bo w trakcie aktywności wytrzymałościowych mózg produkuje endogenne kannabinoidy i związki zbliżone do morfiny, więc to trochę leczenie się własną chemią. Może tego byś spróbowała?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez AloneInTheDark2 14 wrz 2015, 15:50
Witam wszystkich forumowiczów. Chcialem podzielic sie z Wami moimi dolegliwosciami(chociaz to zbyt delikatne okreslenie), moze wymienimy sie doswiadczeniami, uzyskam jakies cenne porady a ze swojej strony tez moge cos wniesc do dyskusji, mysle tu o tych ktorzy zmagaja sie z podobnymi problemami.

Moja historia zaczyna sie w polowie 2010roku, podczas nauki do egzaminow na studia zauwazylem ze mam duze problemy ze skupieniem uwagi na zapamietywanym tekscie. Wtedy jeszcze nie panikowalem z tego powodu, troche tylko mnie meczyl ten stan rzeczy. Jednak problem ten zaczal sie poglebiac...tydzien po tygodniu, miesiac po miesiacu bylo coraz gorzej. Po jakims czasie to juz nie byl problem tylko w kwestii nauki, to sie rozszerzylo i zaczalem miec permanentne problemy z...mysleniem!Pamietam taki mechanizm jakby blokujacy, sam sobie go tworzylem, kiedy chcialem o czyms pomyslec to nakladalem sobie (wbrew woli) takie bariery, ze to za trudne, ze nie dam rady...jesli na poczatku mialem problemy z plynnoscia myslenia, tokiem, to pozniej doszlo u mnie do calkowitego zahamowania myslenia, natomiast dzis...to juz jest prawdziwy moj dramat zyciowy...przez ta dolegliwosc czuje sie nieobecny...czuje ze dzialaja we mnie wszystkie funkcje zyciowe(typu oddychanie, reakcja na bodzce) ale poza tym czuje sie jak w jakims wiezieniu...niezdolny do wyobrazenia sobie czegos, zaplanowania, podjecia jakiejs refleksji, proste zadanie logiczne, skojarzenie faktow, dopasowanue czegos...to dla mnie cos nieosiagalnego. Nie mowiac juz o wspomnieniach...jestem jakby wyjety z zycia. Paralizuje mi to totalnie wszystko, jestem od paru lat
na antydepresantach ktore powoduja ze czuje sie w miare dobrze, w takim sensie ze jakos zyje...ale gdyby nie one na pewno wpadlbym w taka rozpacz jakiej nie sposob sobie nawet wyobrazic...czuje ze juz od dawna ze jest coraz gorzej...nie wiem co bedzie ze mna za miesiac dwa trzy...boje sie o swoje zycia...czuje sie bezradny...zaden psychiatra nie podjal ze mna na powaznie tego tematu tylko mojw problemy diagnozowali jako depresje i kryzys zyciowy. To jeszcze bardziej powoduje ze trace nadzieje, mam poczucie ze ...jestem tak wyniszczony psychicznie ze wspolczesna medycyna po prostu nie jest w stanie nic zaradzic. Walcze z tym przekonaniem ale
w mojej fatalnej sytuacji to podwojnie trudne. Widze jakies swiatelko w tunelu...ze moze cos da sie zaradzic farmakologicznie...nie tylko na poprawe nastroju ale zeby cos mi w glowie drgnelo...jakis impuls, cos takiego zeby stymulowalo mi osrodek w mozgu odpowiedzialny za myslenie. Zdaje sobie sprawe ze moj przypadek jest chyba wybitnie rzadki...dlatego nikomu o tym nie mowie bo boje sie reakcji...ludzie powiedza ze opowiadam bzdury, ze jak mozna miec takie problemy...ze to absurd. Kiedys wspomnialem cos o tym w domu, uzylem tego jako motywu do tego zeby lezec w lozku(na prawde czulem sie fatalnie!) w odpowiedzi uslyszalem ze symuluje, ze wymyslam bzdury i ze oni nie sa glupi i sie na to nie nabiora...to byl wielki cios dla mnie...wiem ze sam sobie jestem tez winien...moglem pracowac nad soba kiedy mialem jeszcze jakies przeblyski myslenia...(ale ta blokada-to bylo silniejsze...przegrywalem z tym) dzis zatracilem sie calkowicie...nie ma mowy nawet o rozpoczeciu jakiegos procesu myslowego...zyje instynktownie...zaspokajam swoje pragnienia i to wszystko. Mozna powiedziec ze wegetuje. Moze sie to wydawac dziwne bo przeciez pisze do rzeczy...tak, to jest ciekawe...kiedy zwracam sie do kogos to takby jakbym mial takie bodzce...taka motywacje...ze musze cos powiedziec konkretnego...jak ktos jest w mojej obecnosci...jak z kims rozmawiam...wtedy jakos automatycznie sie w sobie zbieram i nikt nie zorientuje sie jakie ogromne mam problemy, ale nawet wtedy to nie jest plynne myslenie(nie ma czegos takiego w moim slowniku) tylko takie zrywy, jakies automatyzmy zakodowane cos gleboko w glowie...i to chyba "wyskakuje" na zasadzie pamieci i moge to ubrac w slowa lub napisac. Ale to na prawde wszystko na co mnie stac. Kiedy jestem sam to momentami odchodze juz od zmyslow...gubie sie w sobie...siedze, stoje...i nie umiem kompletnieNic rozpoczac...Doraźnie przy nastepnej wizycie u psychiatry(to juz trzeci u ktorego sie lecze, bylem na jednej wizycie jak do tej pory)poprosze o drastyczne zwiekszenie dawki lekow antydpersyjnych, tak zeby funkcjonowac jakos...(na razie "jestem" na jednej tabletce asentry). Dodam jeszcze ze oprocz powyzszego ostatnio doszly mi nowe dolegliwosci: fobia spoleczna, niskie poczucie wlasnej wartosci, ciagle poczucie winy, wstydu, brak odwagi do wyrazenia tego co sie mysli, zadreczanie sie tym jak widza mnie inni,jedna krytyczna uwaga na moj temat, jakas przykrosc wypowiedziana pod moim adresem bardzo mnie rani, czuje sie fatalnie wtedy, czuje sie zerem, nikim, kims z kim nie warto nawet zamienic pare slow bo nie warto bo jestem takim idiota. Oczywiscie empirycznie to nie jest prawda, pamietam ze ludzie mnie wprost uwielbiali i doceniali zawsze za niesamowite poczucie humoru i za to ze zawsze mam cos ciekawego do powiedzenia. Niestety mam dzis calkowicie skrzywiony obraz samego siebie.
Reasumujac, mysle ze punktem wyjscia, geneza wszystkiego co doprowadzilo do tego w jakim stanie dzis jestem sa te zaburzenia myslenia, tak jakby stracil osobowosc, tozsamosc, swoje "ja"...mysle ze dlatego czuje sie gorszy od wszystkich, nijaki, ktos kogo mozna wysmiac...bo mam takie subiektywne odczucie jakby mnie nie bylo. Zaczyna mi to dezorganizowac cale zycie...to sie nasila z kazdym tygodniem...nie wiem co mam robic ale wiem ze cos musze bo w innym razie odejde calkowicie od zmyslow...a dodatkowo,mysle ze to jest juz ostatni dzwonek zeby zawrocic z tej rowni pochylej...szukam pomocy gdzie tylko sie da, bardzo prosze kogos o podjecie mojego problemu.
Pozdrawiam !
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 wrz 2015, 15:35

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez AloneInTheDark2 14 wrz 2015, 16:41
AloneInTheDark2 napisał(a):Witam wszystkich forumowiczów. Chcialem podzielic sie z Wami moimi dolegliwosciami(chociaz to zbyt delikatne okreslenie), moze wymienimy sie doswiadczeniami, uzyskam jakies cenne porady a ze swojej strony tez moge cos wniesc do dyskusji, mysle tu o tych ktorzy zmagaja sie z podobnymi problemami.

Moja historia zaczyna sie w polowie 2010roku, podczas nauki do egzaminow na studia zauwazylem ze mam duze problemy ze skupieniem uwagi na zapamietywanym tekscie. Wtedy jeszcze nie panikowalem z tego powodu, troche tylko mnie meczyl ten stan rzeczy. Jednak problem ten zaczal sie poglebiac...tydzien po tygodniu, miesiac po miesiacu bylo coraz gorzej. Po jakims czasie to juz nie byl problem tylko w kwestii nauki, to sie rozszerzylo i zaczalem miec permanentne problemy z...mysleniem!Pamietam taki mechanizm jakby blokujacy, sam sobie go tworzylem, kiedy chcialem o czyms pomyslec to nakladalem sobie (wbrew woli) takie bariery, ze to za trudne, ze nie dam rady...jesli na poczatku mialem problemy z plynnoscia myslenia, tokiem, to pozniej doszlo u mnie do calkowitego zahamowania myslenia, natomiast dzis...to juz jest prawdziwy moj dramat zyciowy...przez ta dolegliwosc czuje sie nieobecny...czuje ze dzialaja we mnie wszystkie funkcje zyciowe(typu oddychanie, reakcja na bodzce) ale poza tym czuje sie jak w jakims wiezieniu...niezdolny do wyobrazenia sobie czegos, zaplanowania, podjecia jakiejs refleksji, proste zadanie logiczne, skojarzenie faktow, dopasowanue czegos...to dla mnie cos nieosiagalnego. Nie mowiac juz o wspomnieniach...jestem jakby wyjety z zycia. Paralizuje mi to totalnie wszystko, jestem od paru lat
na antydepresantach ktore powoduja ze czuje sie w miare dobrze, w takim sensie ze jakos zyje...ale gdyby nie one na pewno wpadlbym w taka rozpacz jakiej nie sposob sobie nawet wyobrazic...czuje ze juz od dawna ze jest coraz gorzej...nie wiem co bedzie ze mna za miesiac dwa trzy...boje sie o swoje zycia...czuje sie bezradny...zaden psychiatra nie podjal ze mna na powaznie tego tematu tylko mojw problemy diagnozowali jako depresje i kryzys zyciowy. To jeszcze bardziej powoduje ze trace nadzieje, mam poczucie ze ...jestem tak wyniszczony psychicznie ze wspolczesna medycyna po prostu nie jest w stanie nic zaradzic. Walcze z tym przekonaniem ale
w mojej fatalnej sytuacji to podwojnie trudne. Widze jakies swiatelko w tunelu...ze moze cos da sie zaradzic farmakologicznie...nie tylko na poprawe nastroju ale zeby cos mi w glowie drgnelo...jakis impuls, cos takiego zeby stymulowalo mi osrodek w mozgu odpowiedzialny za myslenie. Zdaje sobie sprawe ze moj przypadek jest chyba wybitnie rzadki...dlatego nikomu o tym nie mowie bo boje sie reakcji...ludzie powiedza ze opowiadam bzdury, ze jak mozna miec takie problemy...ze to absurd. Kiedys wspomnialem cos o tym w domu, uzylem tego jako motywu do tego zeby lezec w lozku(na prawde czulem sie fatalnie!) w odpowiedzi uslyszalem ze symuluje, ze wymyslam bzdury i ze oni nie sa glupi i sie na to nie nabiora...to byl wielki cios dla mnie...wiem ze sam sobie jestem tez winien...moglem pracowac nad soba kiedy mialem jeszcze jakies przeblyski myslenia...(ale ta blokada-to bylo silniejsze...przegrywalem z tym) dzis zatracilem sie calkowicie...nie ma mowy nawet o rozpoczeciu jakiegos procesu myslowego...zyje instynktownie...zaspokajam swoje pragnienia i to wszystko. Mozna powiedziec ze wegetuje. Moze sie to wydawac dziwne bo przeciez pisze do rzeczy...tak, to jest ciekawe...kiedy zwracam sie do kogos to takby jakbym mial takie bodzce...taka motywacje...ze musze cos powiedziec konkretnego...jak ktos jest w mojej obecnosci...jak z kims rozmawiam...wtedy jakos automatycznie sie w sobie zbieram i nikt nie zorientuje sie jakie ogromne mam problemy, ale nawet wtedy to nie jest plynne myslenie(nie ma czegos takiego w moim slowniku) tylko takie zrywy, jakies automatyzmy zakodowane cos gleboko w glowie...i to chyba "wyskakuje" na zasadzie pamieci i moge to ubrac w slowa lub napisac. Ale to na prawde wszystko na co mnie stac. Kiedy jestem sam to momentami odchodze juz od zmyslow...gubie sie w sobie...siedze, stoje...i nie umiem kompletnieNic rozpoczac...Doraźnie przy nastepnej wizycie u psychiatry(to juz trzeci u ktorego sie lecze, bylem na jednej wizycie jak do tej pory)poprosze o drastyczne zwiekszenie dawki lekow antydpersyjnych, tak zeby funkcjonowac jakos...(na razie "jestem" na jednej tabletce asentry). Dodam jeszcze ze oprocz powyzszego ostatnio doszly mi nowe dolegliwosci: fobia spoleczna, niskie poczucie wlasnej wartosci, ciagle poczucie winy, wstydu, brak odwagi do wyrazenia tego co sie mysli, zadreczanie sie tym jak widza mnie inni,jedna krytyczna uwaga na moj temat, jakas przykrosc wypowiedziana pod moim adresem bardzo mnie rani, czuje sie fatalnie wtedy, czuje sie zerem, nikim, kims z kim nie warto nawet zamienic pare slow bo nie warto bo jestem takim idiota. Oczywiscie empirycznie to nie jest prawda, pamietam ze ludzie mnie wprost uwielbiali i doceniali zawsze za niesamowite poczucie humoru i za to ze zawsze mam cos ciekawego do powiedzenia. Niestety mam dzis calkowicie skrzywiony obraz samego siebie.
Reasumujac, mysle ze punktem wyjscia, geneza wszystkiego co doprowadzilo do tego w jakim stanie dzis jestem sa te zaburzenia myslenia, tak jakby stracil osobowosc, tozsamosc, swoje "ja"...mysle ze dlatego czuje sie gorszy od wszystkich, nijaki, ktos kogo mozna wysmiac...bo mam takie subiektywne odczucie jakby mnie nie bylo. Zaczyna mi to dezorganizowac cale zycie...to sie nasila z kazdym tygodniem...nie wiem co mam robic ale wiem ze cos musze bo w innym razie odejde calkowicie od zmyslow...a dodatkowo,mysle ze to jest juz ostatni dzwonek zeby zawrocic z tej rowni pochylej...szukam pomocy gdzie tylko sie da, bardzo prosze kogos o podjecie mojego problemu.
Pozdrawiam !
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 wrz 2015, 15:35

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Morphine90 14 wrz 2015, 18:38
To co piszesz jest bardzo smutne. Przykro mi, że tak Ci źle :( Wygląda to na bardzo poważną depresję, taką długo nieleczoną... albo schizofrenię prostą. Poczytaj o tym w necie i zobacz czy się w tym odnajdujesz, bo jakoś mi to wpadło do głowy jak czytałam, a podobno psychiatrzy rzadko na to wpadają... Może powinieneś wtedy coś zasugerować. Spróbuj jeszcze innego lekarza - ja mogę polecić tylko w Poznaniu, ale na forum są ludzie zewsząd.
To że piszesz tutaj to już coś, to znaczy, że masz jeszcze potrzebę komunikacji z innymi. Trzymaj się tego.
Fear is the hand
that pulls your strings
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez bielnerw 18 paź 2015, 17:22
psycholog by się przydał
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
05 gru 2014, 19:45

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez AloneInTheDark2 21 paź 2015, 21:38
Dzięki morphin90 za słowa wsparcia. No tak, szukam pomocy tu i tam. Aktualnie od miesiaca jestem u nowego psychiatry, zapisal mi Venelectine( ja sobie doskonale zdaje sprawe z tego ze to nie jest panaceum na wszystkie moje problemy - jednak pozwala w miare normalnie funkcjonuowac, funkcj.po to aby sie nie poddawac i szukac ciagle nowych drog pomocy). Bylem tez ostatnio na wizycie (wlasnie u pani psycholog) i przedstawilem jej swoja historie wlasnie z naciskiem na te zaburzenia myslenia, bardzo mocno to zaakcentowalem bo ja WIEM ze to jest prawdziwa przyczyna wszystkich moich problemow zyciowych. Stad depresja, zawalone studia, ucieczka w alk, a teraz jeszcze ciagle poczucie winy, niska samoocena i przejmowanie sie opinia innych. I musze powiedziec ze po raz pierwszy zaoferowala mi ciekawa rzecz. Mianowicie powiedziala ze na nastepnym spotkaniu zrobi mi test wykluczajacy lub potwierdzajacy uszkodzenie osrdokowego ukladu nerwowego. Jesli to nie przyniesie efektu to ja bede naciskal na badanie CT lub NMR glowy. Ja jej to w zasadzie zasugerowalem i ona na powaznie podjela ta kwestie...w koncu wreszcie dotarlo cos do kogos bo moje doswiadczenia z psychiatrami i psychologami dotychczas byly inne, tzn poza pobytem w szpitalu gdzie usilowano mi wmowic schiz.paranoidalna (czulem sie jak glowny bohater "Tajemniczej wyspy"!) to wszyscy diagnozowali nastepujaco: kryzys zyciowy...depresja...nic takiego. Zapisze antydepr.i bedzie lepiej.dowidzenia. Czytam tez duzo rzeczy na necie chociaz moj psychiatra stanowczo mi to odradza bo jak to ujal:"ja za duzo wiem" - troche mnie nurtuje co sie kryje pod tymi slowami! morpihne90 cos moze byc na rzeczy w tym co piszesz bo te objawy ktore mi towarzysza na paru portalach widzialem ze sa przypisywane wlasnie do schizofrenii prostej lub dezorganiacyjnej albo tez rezydualnej. Zastanawiam sie tez czy to nie alk wyrzadzil takie spustoszenie w moim mozgu i od tego sie zaczelo...bo zanim zaczalem naduzywac to kompeltnie nic mi nie dolegalo.
Dziekuje za dobre slowo...pozdrawiam!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 wrz 2015, 15:35

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Psychomedic.pl 29 paź 2015, 18:35
Depresja dotyka coraz większej liczby osób. Jej główne objawy to obniżony nastrój, poczucie zagrożenia, uczucie lęku i niepokoju. Pojawia się również brak zainteresowania niektórymi czynnościami, brak apetytu, problemy ze snem. Wykonywanie codziennych obowiązków sprawia spore trudności, czasem jest niemożliwe.
Życie z depresją jest trudne, dlatego nie powinno się lekceważyć objawów i oczekiwać, że „samo przejdzie”. Warto porozmawiać ze specjalistą. Znalezienie terapeuty, któremu się ufa jest niezwykle ważne, ale na efekty terapii trzeba cierpliwie poczekać.
Objawy depresji często pojawiają się lub nasilają w okresie jesienno-zimowym. Brak słońca, coraz niższe temperatury, coraz krótszy dzień niestety dają o sobie znać i mogą powodować obniżenie nastroju. Warto w tym okresie zadbać o dodatkową aktywność.
Jeśli jest coś, co sprawia przyjemność, pozwala odciągnąć złe myśli i zredukować złe samopoczucie, warto się na tym skoncentrować.

Poniżej przydatne linki:
https://www.youtube.com/results?search_ ... edic+bakir

http://psychomedic.pl/?s=depresj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
02 cze 2015, 13:14
Lokalizacja
Warszawa-Ursynów

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez tristezza 30 paź 2015, 00:44
Od dwóch tygodni prawie nie wychodzę z domu. Śpię kilkanaście godzin dziennie. Mam silne myśli samobójcze. Dokonałam chłodnej kalkulacji i po prostu już nie chcę dłużej się męczyć. Leki zatem chyba nie działają. Nie jestem żadnym DDA, miałam normalne dzieciństwo, nie mam więc o czym rozprawiać na terapii. Co w takim wypadku - bawić się w terapię, szpitale, czy sobie odpuścić?
tristezza
Offline

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez zalezna 30 paź 2015, 01:44
jestem zmartwiona bo wrocily moje problemy ze snem. albo nie spie wcale albo spie ponad norme. a jak juz sie budze to wybudzam sie z takim uczuciem sparalizowania,paniki. jak gdzies mam wyjsc czy to do sklepu czy do lekarza to czuje bardzo silne bicie serca i zaczynam sie pocic.
zalezna
Offline

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez niewiemconiewiemjak 01 lis 2015, 17:20
Dostalem wezwanie do jednostki wojskowej na szkolenie na 11 dni czy jak dam zaswiadczenie od lekarza ze choruje na depresje to mnie to usprawiedliwi? Choruje tez na silna nerwice.
Posty
2
Dołączył(a)
27 paź 2015, 19:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do