Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CO ZROBIć?!

przez drugapołówka 31 sie 2014, 16:27
Matroskin napisał(a):Nie martw się, jak pójdziesz do poradni, to do lekarza/psychologa trafisz za 2-3 miesiące, a na terpaię za pół roku :)
Ja leczę się na NFZ i jestem BARDZO zadowolona. Zarówno moja terapeutka, jak i moja lekarka przyjmują też prywatnie, ale w publicznym gabinecie też dostałam od nich wizytówki z numerami telefonów, gdybym potrzebowała nagłej pomocy, i bardzo dobrą opiekę, i moja dr zna wszystkich swoich pacjentów po imieniu i w ogóle jest super.
Mój lekarz pierwszego kontaktu na NFZ też jest o wiele lepszy, niż interniści w prywatnej klinice, w której mój pracodawca wykupił dodatkowe ubezpieczenie.
Nie ma reguły, że tylko za pieniądze w gotówce pomagają.
PARA Z DEPRESJĄ??
Ja od zawsze jestem melancholijna od kilku lat jestem niesamowicie płaczliwa każde zwrócenie mi uwagi, porażka, zły humor, kłótnia,a czasem nawet normalna rozmowa kończy się płaczem (ostatnio popłakałam się bo mam mnie zapytała jakie chce lody, a ja przecież nie mogę orzechowych i to już był powód do płaczu bo mnie nie słucha i nie zwraca uwagi na moją osobę). Moje wahania nastrojów są dla mnie samej zaskakujące, ponieważ wśród ludzi przywdziewam maskę zawsze taką jakiej się po mnie spodziewa otoczenie, zawsze zachowuje się tak jak tego ode mnie się oczekuje i sama nie wiem już jaka jestem tak naprawdę.
Czasem bywa lepiej a czasem gorzej... ale nigdy nie bywa normalnie. Nie umiem się cieszyć nawet jak coś mi se bardzo podoba nie umiem wykrzesać energii żeby to okazać. Mam znajomych i przyjaciół tylko nie utrzymuje z nikim tak naprawdę kontaktu, jeśli sami się nie odezwą, ale znają mnie i wiedza ze co jakiś czas trzeba się do mnie odezwać bo skoro niem odzewu to jest ze mną gorzej.
Zawsze ogromną podpora był dla mnie mój chłopak, niestety jego nieciekawa sytuacja w domu przez lata odciskała się na jego psychice i teraz zbiera swoje żniwo. Mój chłopak ma depresje.

Mamy po 21 lat oboje wiemy że powinniśmy się wyprowadzić od rodziców(każdy od swoich,,oboje jesteśmy pod ich wpływami, a nie umiemy się im przeciwstawić każde z nas widzi ze jest coś nie tak u tego drugiego, ale trudno nam jest temu przeciwdziałać),oboje zaczęliśmy pracować aby tego dokonać, niestety mój chłopak pracuje w 2 miejscach ponieważ pod naciskiem ojca założył działalność która pochłania wszystkie pieniądze z jego drugiej pracy. Tak więc on pracuje 7 dni w tygodniu pn-pt po 11 godzin a w weekendy po 14; i tak już 4 miesiąc.
Z energicznego sportowca z ogromnym gronem znajomych, zawsze w dobrym humorze, niesamowicie we mnie zakochany(miał zamiar się mi oświadczyć jak tylko zdobędzie wypłatę) stał się wiecznie zmęczonym, drażliwym chłopakiem który nic nie wie i nic niema sensu, wszyscy go irytują.

Ja nauczyłam się jakoś egzystować ze swoją porąbaną meczącą psychiką i jak było mi źle mogłam mu o tym powiedzieć ale teraz to ja chciała bym być jego wsparciem.
Robię co mogę. Jeśli jest tylko okazja to rozmawiamy rozumiem co czuje i wybaczam mu jego wybryki bo widzę ze chce się oderwać od swojej depresji, ale to idzie w złym kierunku, codziennie pije (może niewiele, ale codziennie) zaczął wychodzić beze mnie, chociaż najlepiej się czuje jak przebywa sam. Gdy mnie niem a robi głupie rzeczy a później ich żałuje. Ostatnio niema na nic siły wszyscy go irytują i są "dziwni"uważa się za bezużytecznego, jego życie nie ma dla niego sensu i nie widzi żadnych rokowań na przyszłość.
Czasami miewamy fazę "nie wiem co czuje, bo czuje tylko pustkę" ale już sobie uświadomiliśmy że pustka jest do zniesienia jeśli ta druga osoba jest obok.
Zastanawiałam się czy jego zachowanie nie jest spowodowane przeze mnie, ale boje się że jest na odwrót, bo ja czułam się w miarę dobrze ale przez moją ogromną empatie i dostosowywanie się mogłam uruchomić w sobie kolejne pokłady melancholii(...chociaż latem zawsze było u mnie gorzej z psychiką)

CZY TO SIĘ ZDARZA ŻEBY OBOJE Z PARY MIAŁO DEPRESJE?
Chciała bym żeby ktoś nam pomógł, każdemu z osobna, ale nie wiem gdzie się zgłosić. Jesteśmy z Poznania i zależało by nam na wizytach na NFZ, nie wiem jak się zabrać do szukania poradni/ lekarza...
Czy ktoś nam może pomóc?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 sie 2014, 15:44

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 25 gru 2014, 17:33
Najlepiej się zabić, po co ciągnąć te wątek i oszukiwać innych że będzie lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez alibaba 04 sty 2015, 20:39
bedzielepiej napisał(a):Najlepiej się zabić, po co ciągnąć te wątek i oszukiwać innych że będzie lepiej.

Czy to jest rozwiązanie? Otóż owszem, można i tak "załatwić" nazwijmy to problem. Będzie kilka dni zamieszania dla naszej rodziny do czasu pogrzebu, wielki wstyd bo chowają samobójcę, nie mówiąc o zażenowaniu, okropnym żalu i wyrzutów sumienia - dlaczego?.
Już nie wspomnę o późniejszych relacjach rodziny z otoczeniem.

W depresji jesteśmy narażeni na takie myśli bardziej lub mniej - dużo zależy też od najbliższych, jak nie ma pomocy znikąd (oprócz pomocy medycznej lub psychologicznej) to chociaż to forum może w jakiś sposób ulżyć cierpiącym, szukającym pociechy u "doświadczonych" forumowiczów, którzy też przez to przechodzili.

Moje dni obecnie są tak momentami przerażające, nie chce mi się wstawać z łóżka, mam problem z wyjściem gdziekolwiek, no a w pracy przy moich problemach z pamięcią robię błąd za błędem i cholernie boję się, że kiedyś totalnie "dam ciała" i wylecę z hukiem.

Biorę farmakologię i czekam na poprawę jak na zmiłuj się. Pamięcio wróć !
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 gru 2014, 23:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Zosia_89 04 sty 2015, 21:18
drugapołówka,
niestety nie jestem z Poznania, ale są tu takie osoby i na pewno wskażą Wam właściwy kierunek. Jest tu do kogo wyciągnąć rękę :)

przyszła mi jeszcze do głowy rozmowa z tatą Twojego chłopaka, nie wierzę, że nie widzi co dzieje się z jego synem... Nadmiar obowiązków i stres musiały wpłynąć na psychikę Twojego chłopaka
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę,
a oczy mieć szeroko zamknięte.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2802
Dołączył(a)
09 gru 2014, 16:05

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez tymitunie 06 sty 2015, 06:50
Nie wiem czy pisze w dobrym dziale moze powinnienem napisac to w temacie wyzalanie sie itp... Nie szukam pomocy no moze troche...Zaczne troche od przedstawienia mojej osoby. Otoz mam 27lat mieszkam z rodzicsmi (chcialem napisac starymi ale toby bylo bez szacunku do nich ktory jakis mam), jestem prawiczkiem (czyt. Gruba swinia), dziewczyne mialem ostatnia w wieku hmmmm 18 lat i juz wtedy chyba mialem problemy ze swoja glowa xD jestem naiwny, egocentryczny jednym slowem glupi wolno czaje( ale to wina juz palenia zielska, odradzam choc to pozwala mi jakos jeszcze funkcjonowac jak zamkne sie w domu i zapale) . Czuje ze spierdolilem sobie zycie. Inaczej WIEM ze przez swoje zachowanie /cenzura/ sobie zycie i przez swoje lenistwo. Latwo mnie wysterowac i wmowic cos lub zadzialac na moja podswiadomosc. Otwieram sie przed ludzmi z ktorymi nawiaze choc troche wiez, nawet taka minimaalna... Wiem ze ludzie maja wieksze problemy niz ja. A moim problemem jestem ja... Czuje sie pierdolniety, czasem rozsadza mi leb(doslownie) . kiedys bhlem wybuchowy w sumie dalej jestem ale glownie w domu. Czasem mam zal ze rodzice mnie doslownie nie wyrzucili z domu po18 zebym zycia zasmakowal ale domyslam sie why... Pewnie jakbym dola zlapal to sie boja ze sie powiesze i wiedza ze bym sie w klopoty wpedzil lrzez moja glupote... Od razu mowie w zyciu bym sie nie powiesil zbyt bardzo szanuje zycie i boje sie w jaki bol moglbym wpedzic swoja rodzine.... Nie umiem jakos stac sie mezczyzna w wiekszosci przypadkow zachowuje sie jak dziecko choc tego nie chce i nie umiem nad tym zapanowac. Nie umiem zapanowac nad swoja glupota i nie okazywac jej :/ Jestem osoba depresyjna .... Niestety i jak ktos kiedys mi powoexzial nestem dzieckiem emocjonalnym chyba powol i do mnie do hodzi dlaczego.... Myslalem ze sie orzebudzilem ze w koncu przejzalem na oczy ale glupota przycmiewa mi umysl. Brakuje mi dawnego mnie ktory umial fac w morde jak ktos go obrazil lub nabijal sie ze mnke... Teraz po prostu to przyjmuje na klate albo nie rozumiem i jak jestem sam to do mnie dochodzi. Czasem czuje ze przyjmuje zachowanie innej osoby .... Nie moze nie tsk ze osoba z silniejszym charakterem latwiej mnie wysteruje. Matka kiedys mi powiedziala bym poszedl do psychologa.... Ale nie jestem w stanie isc do osoby ktora bedzie mnie pocieszac... Ja tego nie potrzebuje potrzebuje wylozenia kawy na lawe choc strasznie mnie fto boli i irytuje...wiem ze pieprze kocopoly i uzywam przeklenstw i w ogole jestem len i mam niska samoocene (to ostatnie trzyma mnie w nadzieji ze nie jestem skonczonym idiota). Szukam niby pomocy ale nie szukam czuje sie jak przyslowiowa "baba" co nie wie czego chce. Studia robie ale uwalilem chyba juz mgr zostanie mi teraz praca ktorej nie moge znalezc nie chce pracowac w jkims cc lub sklepie .... Wiem wiem od czegos trzeba zaczac... Trzeba pracowac... Mysle ze melanze mnie pograzyly i moj mozg przestal na trzezwo pra owac ... Poplynalem. Pepek swiata to ja. Mysle ze tak mnie inni postrzegaja, dzis bylem u kumpla (zajaralismy) i powiedzial do mnie ze nie kazdy umie "skrzyzowac palce" a ja jak skonczony kretyn to powtorzylem. Czuje ze podswiadomie prowadze do swojej samodestrukcji. Moim zachowaniem moim niedbalstwem o swoje zdrowie. Zrozumcie pisze to w 2 celach 1)wyzalic sie komus obcemu ktory mnie nie spotka i nie wykorzysta tego przeciwko mnie jak do tej pory milem 2) hejterzy sa wszedzie a czasem oni potrafia dosadnie powiedziec gosciu racja jestes idiota ale jest cien szansy ( choc nie do konca chyba chcialbym to uslyszec az tak dosadnie;p. Napiszcie przekonam sie) nie przeczytam tego co napisslem bo bym skasowal wszystko i poszedl spac. Moze i lepiej. Chce pokazac innym ze jak tski typ pelen watpliwosci i glupoty, funkcjonuje. Sory za wyoracowanie ale czasem czlowiek musi inaczej sie udusi... Kiedys bylem inny melanze zblokowaly moj rozwoj intelektualny dlatego przestrzegam inny glupkow oraz madrych uwazajcie na siebie i pociechy... Mysle ze rodzice juz we mnie zwatpili. "...nie czekaj ani chwili , pokaz ze sie mylili..."

-- 06 sty 2015, 05:57 --

Nie wiem czy pisze w dobrym dziale moze powinnienem napisac to w temacie wyzalanie sie itp... Nie szukam pomocy no moze troche...Zaczne troche od przedstawienia mojej osoby. Otoz mam 27lat mieszkam z rodzicsmi (chcialem napisac starymi ale toby bylo bez szacunku do nich ktory jakis mam), jestem prawiczkiem (czyt. Gruba swinia), dziewczyne mialem ostatnia w wieku hmmmm 18 lat i juz wtedy chyba mialem problemy ze swoja glowa xD jestem naiwny, egocentryczny jednym slowem glupi wolno czaje( ale to wina juz palenia zielska, odradzam choc to pozwala mi jakos jeszcze funkcjonowac jak zamkne sie w domu i zapale) . Czuje ze spierdolilem sobie zycie. Inaczej WIEM ze przez swoje zachowanie /cenzura/ sobie zycie i przez swoje lenistwo. Latwo mnie wysterowac i wmowic cos lub zadzialac na moja podswiadomosc. Otwieram sie przed ludzmi z ktorymi nawiaze choc troche wiez, nawet taka minimaalna... Wiem ze ludzie maja wieksze problemy niz ja. A moim problemem jestem ja... Czuje sie pierdolniety, czasem rozsadza mi leb(doslownie) . kiedys bhlem wybuchowy w sumie dalej jestem ale glownie w domu. Czasem mam zal ze rodzice mnie doslownie nie wyrzucili z domu po18 zebym zycia zasmakowal ale domyslam sie why... Pewnie jakbym dola zlapal to sie boja ze sie powiesze i wiedza ze bym sie w klopoty wpedzil lrzez moja glupote... Od razu mowie w zyciu bym sie nie powiesil zbyt bardzo szanuje zycie i boje sie w jaki bol moglbym wpedzic swoja rodzine.... Nie umiem jakos stac sie mezczyzna w wiekszosci przypadkow zachowuje sie jak dziecko choc tego nie chce i nie umiem nad tym zapanowac. Nie umiem zapanowac nad swoja glupota i nie okazywac jej :/ Jestem osoba depresyjna .... Niestety i jak ktos kiedys mi powoexzial nestem dzieckiem emocjonalnym chyba powol i do mnie do hodzi dlaczego.... Myslalem ze sie orzebudzilem ze w koncu przejzalem na oczy ale glupota przycmiewa mi umysl. Brakuje mi dawnego mnie ktory umial fac w morde jak ktos go obrazil lub nabijal sie ze mnke... Teraz po prostu to przyjmuje na klate albo nie rozumiem i jak jestem sam to do mnie dochodzi. Czasem czuje ze przyjmuje zachowanie innej osoby .... Nie moze nie tsk ze osoba z silniejszym charakterem latwiej mnie wysteruje. Matka kiedys mi powiedziala bym poszedl do psychologa.... Ale nie jestem w stanie isc do osoby ktora bedzie mnie pocieszac... Ja tego nie potrzebuje potrzebuje wylozenia kawy na lawe choc strasznie mnie fto boli i irytuje...wiem ze pieprze kocopoly i uzywam przeklenstw i w ogole jestem len i mam niska samoocene (to ostatnie trzyma mnie w nadzieji ze nie jestem skonczonym idiota). Szukam niby pomocy ale nie szukam czuje sie jak przyslowiowa "baba" co nie wie czego chce. Studia robie ale uwalilem chyba juz mgr zostanie mi teraz praca ktorej nie moge znalezc nie chce pracowac w jkims cc lub sklepie .... Wiem wiem od czegos trzeba zaczac... Trzeba pracowac... Mysle ze melanze mnie pograzyly i moj mozg przestal na trzezwo pra owac ... Poplynalem. Pepek swiata to ja. Mysle ze tak mnie inni postrzegaja, dzis bylem u kumpla (zajaralismy) i powiedzial do mnie ze nie kazdy umie "skrzyzowac palce" a ja jak skonczony kretyn to powtorzylem. Czuje ze podswiadomie prowadze do swojej samodestrukcji. Moim zachowaniem moim niedbalstwem o swoje zdrowie. Zrozumcie pisze to w 2 celach 1)wyzalic sie komus obcemu ktory mnie nie spotka i nie wykorzysta tego przeciwko mnie jak do tej pory milem 2) hejterzy sa wszedzie a czasem oni potrafia dosadnie powiedziec gosciu racja jestes idiota ale jest cien szansy ( choc nie do konca chyba chcialbym to uslyszec az tak dosadnie;p. Napiszcie przekonam sie) nie przeczytam tego co napisslem bo bym skasowal wszystko i poszedl spac. Moze i lepiej. Chce pokazac innym ze jak tski typ pelen watpliwosci i glupoty, funkcjonuje. Sory za wyoracowanie ale czasem czlowiek musi inaczej sie udusi... Kiedys bylem inny melanze zblokowaly moj rozwoj intelektualny dlatego przestrzegam inny glupkow oraz madrych uwazajcie na siebie i pociechy... Mysle ze rodzice juz we mnie zwatpili. "...nie czekaj ani chwili , pokaz ze sie mylili..."
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 sty 2015, 05:57

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Follow_ 06 sty 2015, 08:24
Po pierwsze: rzuć zielsko i zacznij mierzyć się z rzeczywistością taka jaka jest i przestanie wyżerać Ci mózg
Po drugie: terapeuta nie głaszcze po głowie, próbuje zrozumieć i czasem powie coś co Ci się nie będzie podobało
Po trzecie: witaj na forum :)
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Zosia_89 06 sty 2015, 11:14
tymitunie, a długo paliłeś?
i zgadzam się z Follow_, , terapeuta nie głaszcze po głowie. Pomaga, tylko wymaga to pracy nad sobą. Ja namawiałabym Cię do wizyty
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę,
a oczy mieć szeroko zamknięte.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2802
Dołączył(a)
09 gru 2014, 16:05

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez tymitunie 06 sty 2015, 15:47
Dzieki za przywitanie. Sorka za poprzednia wiadomosc nie wiem dlaczego mi to tak sie skopiowalo dwa razy. Pale od 15 czy 16 roku zycia. Ogolnie w zaczely sie moje imprezki. Degeneracja totalna...
Nigdy nie mialem kogos bliskiego z kim moglbym pogadac wiec gadalem wszystkim o sobie jak widzicie zostalo mi to ;P dlatego tez myslalem o terapeucie ale ugodzilo by to mnie bardziej chyba niz jakbym sie dowiedzial ze jestem tlumokiem. Nie wiem czemu tak juz mam. Nie umiem zrobic nic dla siebie i lgne do ludzi ktorzy traktuja mnke jak smiecia. Zero poczucia wlasnej wartosci i jakos nie umiem jej w sobie wyrobic zawsze ustepuje... Kiedys tak nie bylo...(zawsze to sobie przypominam)

Nie moglbym brac lekow bo bym juz totalnie podupadl psychicznie ze je biore... W ogole jak znalezc dobrego terapeute w Wawie i ile sie czeka ? (Pewnie jest na forum poszukam) z reszta nie mam kasy na terapeute oraz jak musze czekac to zapomne i mi sie odechce ... Slomiany zapal...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 sty 2015, 05:57

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez lukasz2188 08 sty 2015, 15:44
Witam. Mam pytanie. Czy można przyjmować mozarin gdy ktoś choruje na zapalenie zatok? Lekarka mi mówiła ,że to co w ulotkach piszą to bzdury. Natomiast jest jeden z najczęstszych efektów ubocznych.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 sty 2015, 15:36

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez 15latwdepresji 12 sty 2015, 19:59
Nie jestem pewien czy to dobry dział.

Biore sertraline 25mg od 4 dni, wczoraj przeszly w zasadzie wszystkie objawy uboczne ktore byly dosc slabe, pozostalo tylko ziewanie, czy mozna przejsc juz na 50mg ?
Psychatra mowil ze po 7 dniach, niestety nie mam z nim kontaktu, sadzilem ze te objawy utrzymaja sie dluzej, te okresy potrezbne na przejscie na wyzsza dawke sa chyba podyktowane koniecznoscia adaptacji do tych objawow ubocznych i ich zmniejszenia wiec jesli w zasadzie zniknely to chyba mozna ?

Jakie sa wasze doswiadczenia ?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
10 sty 2015, 15:53

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez AniaM241 15 mar 2015, 22:33
Cześć.
Dzisiaj przypadkiem znalazłam to forum i uznałam, że to miejsce, którego szukam od dłuższego czasu.
Jeśli znajdziecie chwilkę, żeby odpowiedzieć na moje pytania, będę ogromnie wdzięczna.
Od kiedy pamiętam byłam bardzo emocjonalną osobą,ale taki konkretnie gorszy nastrój i niechęć do siebie zaczęły się ok 3 lata temu. Z czasem było coraz gorzej, a ostatni rok był po prostu okropny - może nie zupełnie permanentnie, było kilka lepszych momentów, ale takie przytłaczające stany smutku zdarzały mi się coraz częściej. W ciągu przeszłych kilku miesięcy, w sumie nie wiem z jakiego powodu, wszystko pogorszyło się jeszcze bardziej. Od paru tygodni po prostu leżę w łóżku i płaczę, chodzę po domu i nagle podpieram głowę o ścianę i próbuję się nie rozpłakać. Czuję się tak na wskroś samotna, że ciężko mi to wytrzymać. Sporo oglądam filmów, sporo czytam, żyję fikcją bo tylko to jakoś odwraca moja uwagę i tylko na tym jako tako mogę się skupić, chociaż ostatnio nawet do tego ciężko mi się zabrać. Mam problemy z koncentracją, wypełnianie wszelkich obowiązków nieustannie odkładam, po czym robię w pośpiechu na ostatnią chwile/ w ogóle nie robię. Czasem mam taką chęć, żeby coś zrobić, wyjść pobiegać, pojechać na zakupy, kupić sobie coś ładnego - ale jak przychodzi co do czego, nie potrafię podjąć decyzji o wyjściu z domu. Obarczam za to winą innych, że mnie nie przekonali i że nie poszli ze mną i wtedy ogarnia mnie jeszcze większa bezradność. Z jednej strony chciałabym przestać byś samotną, ale z drugiej ludzie coraz bardziej mnie irytują i męczą. Od czasu do czasu tę bezradność i smutek tłumię samookaleczeniem, chociaż potem jeszcze bardziej się siebie brzydzę, bo uważam, że to zachowanie dobre dla dzieci. Czuję, że nie mam pojęcia co mogłabym ze sobą zrobić, nie mam realnych pomysłów na przyszłość, nic nie sprawia mi przyjemności. Coraz częściej odczuwam lęk o swoje zdrowie, chociaż prawdę mówiąc, na życiu średnio mi zależy i pewnie gdyby nie to, że jestem jedynaczką i wiem, że rodzina mimo wszystko bardzo mnie kocha a ja czuję wobec nich jakiś obowiązek, już by mnie tu nie było. Całemu mojemu otoczeniu sprzedaję jakieś żałosne żarty i głupie historyjki, tworzę otoczkę normalnej osoby. Z nikim nigdy nie byłam szczera, gdy próbowałam (z rodzicami) nie odebrali tego na poważnie.
Moje pytanie brzmi więc - co robić? Czy to depresja? Czemu czuję tak wielki smutek, skoro w moim życiu niczego nigdy nie brakowało, nie doświadczyłam żadnej tragedii? Jak sobie z tym wszystkim poradzić?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 mar 2015, 21:47

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Kontrast 15 mar 2015, 23:18
AniaM241, Trudno powiedzieć jednoznacznie co ci jest. Ile masz lat??? 3 letni okres takiego nastroju i w tym jak rozumiem rok takiego ,,apogeum'' wskazywały by na depresję, ale co dokładnie ci się dzieje odpowie ci zapewne tylko terapeuta, czy psychiatra. Na pewno kumulujesz, skrywasz, nie przeżywasz i to się wylewa, uczucia, napięcia, autoagresja to dość typowe i daje jasną wskazówkę, że czas sie tym na poważnie zająć.
Pozdrawiam.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3547
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez AniaM241 16 mar 2015, 00:34
Prawdę mówiąc przyznawanie się do wieku zawsze stwarza mi ogromny problem, bo wiem, jak ludzie mnie po tym traktują i ze na tym zazwyczaj kończy się jakakolwiek poważna rozmowa, ale chyba nie ma sensu nikogo oszukiwać, skoro już się zdecydowałam tutaj napisać. Mam 16 lat. Często sama się zastanawiałam, czy te moje załamania nastroju nie są wynikiem zmiany szkoły, czy nie łączą się z " nastoletnimi hormonami " i czy wiek nie dyskwalifikuje mnie jako kogoś z poważnym problemem ... ale kiedy teraz patrzę na te 3 lata to widzę, że ani jeden z moich "dołów" nie był wywołany nieszczęśliwym zauroczeniem albo dwóją z biologii. To zawsze był taki wielki, przytłaczający i raczej bezpodstawny smutek, który pojawiał się niezależnie od okoliczności. I zawsze czułam się samotna,chociaż nie brakuje mi znajomych. Nie mam z kim porozmawiać, nie mam się do kogo zwrócić, wiem, że jeśli powiem coś rodzicom to usłyszę, że mi się w głowie poprzewracało,ale wiem też, że długo już nie wytrzymam. To wszystko weszło na zupełnie nowy poziom. Większość czasu spędzam owinięta kocem w łóżku,bo od tego uczucia samotności robi mi się zimno. Stoję w salonie przy oknie i zaciskam usta, żeby się nie rozpłakać na oczach rodziny. Nie mam pojęcia co ze mną jest nie tak i jak sobie z tym poradzić.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 mar 2015, 21:47

przez Weroncia1309 27 lip 2015, 21:42
[quote="Martusia"]a ja juz zglupiałam i na dzień dzisiejszy nie mam ochoty nic z tym zroobić.
Przez chyba dwa dni bylo całkiem nieźle, a dziś znów dół.
Ja nie potrafię normalnie funkcjonować.
Po co się wysilać, robic postępy? Upadek z wysokości bardziej boli.
Mam do siebie pretensje, że w ogóle przeszlo mi przez myśl, ze będzie dobrze i że dam radę.
Już mi się nie chcenic robić.
Znow siebie nie znam, nie wiem co mnie cieszy i czego chcę.
Zdecydowalam się na przyjmowanie psychotropów(4 dzień) a po nich jest jeszcze gorzej.


Niestety czuje się tak samo , nie mam już siły walczyć . Szkoda mi tylko mojego chłopaka który ciągle przy mnie jest i musi patrzeć na to co się ze mną dzieje . Próbowałam wrócić do tego kim byłam wcześniej i dla siebie ale też dla niego i właśnie ostatnio spadłam znowu i już nie mam siły się podnosić , to zbyt bardzo boli.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
26 lip 2015, 23:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do