Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Tayla 15 maja 2013, 23:16
Cześć. Imienia postanowiłam nie zdradzać, więc zwracajcie się do mnie Tayla.
Zarejestrowałam się, bo potrzebuję mieć kogoś, kto zrozumie, co przechodzę. Całe otoczenie zdaje się to ignorować lub też bagatelizować, a ja nie umiem tego wytrzymać.

Mam 20 lat. Rok temu po raz pierwszy podchodziłam do matury. Biologia i chemia, które były mi potrzebne na medycynę, poszły mi kiepsko i wiedziałam to już po samych maturach (już przed nimi czułam się dość niepewnie, bo po klasie humanistycznej trudno o dobre przygotowanie). Już wtedy czułam się dość kiepsko, bo bałam się, że może mi się nie udać ze studiami. Gdy pod koniec czerwca odebrałam wyniki, wiedziałam już, że się nie dostanę. Składałam tylko na medycynę, nic innego nie chciałam i nie chcę. Kolejne tygodnie były jednak cięższe. Co chwila dostawałam wiadomości, jak ludzie się cieszą, bo dostali się na swoje wymarzone studia albo jakieś drugie w kolejności, które chcieli. I wszyscy pytali, jak mi poszło i odpisywałam zgodnie z prawdą, że się nie udało. Większość osób urwała po tym ze mną kontakt kompletnie. Cześć z tej większości napisała mi jeszcze albo przy innej przypadkowej okazji powiedziała wprost, że jestem za głupia, skoro nie dostałam się na studia i nie będą poświęcać mi czasu - to było bardzo dobijające. Kilka osób od tamtej pory odzywa się raz na pół roku. Z jedną bliską koleżanką widziałam się we wrześniu, po czym obecnie i z nią mam kontakt raz na kilka miesięcy i czuję wyraźnie, że nasze stosunki osłabły, zamiast być prawie przyjaciółką jestem prawie znajomą. Mam kontakt wirtualny z trzema osobami: 2 dziewczynami (po 21-22 lata) i 1 chłopakiem (24 lata) - ze wszystkimi rozmawiałam telefonicznie nie raz, z czego z chłopakiem miałam okazję się spotkać. Kiedyś byłam w nim zauroczona, ale to już dawne dzieje, od dawna nic do niego nie czuję. Nie ukrywam jednak, że mimo iż nie mam z tymi ludźmi częstego kontaktu, to jest to niemal jedyny kontakt z ludźmi innymi niż rodzina, jaki mam na co dzień. Czasami spotkam się z jedną znajomą z osiedla, ale mam wrażenie, że rozmawia ze mną z litości i uprzejmości, a nie ze szczerej sympatii.

Boję się, że po tym, jak wczoraj źle poszła mi chemia mimo całego roku przygotowań, nawet ta garstka ludzi się ode mnie odwróci. Już w ciągu ostatniego roku wszelkie wyjścia były samotne. Czy do kina, czy gdziekolwiek. Jak próbowałam poznawać nowych ludzi, to od razu po zapytaniu mnie o studia i mojej odpowiedzi tracili ochotę do rozmowy i było to po nich wyraźnie widać :(

Medycyna zresztą nie jest tylko moim marzeniem, ale też rodziców i w ogóle całej rodziny - rodzice są lekarzami i wszyscy jesteśmy jakoś zafascynowani zawodem dzięki nim. Chciałam dostać się na medycynę dla siebie, ale przede wszystkim dla nich - by wynagrodzić im te 20 lat, w których mało czego mi zabrakło. I teraz czuję się okropnie, szczególnie że widzę w ich spojrzeniach, zachowaniach i słyszę w głosie, że są zawiedzeni i rozczarowani, że ponownie poległam. Już nawet najlepszy wynik z biologii, na który nie liczę, nie pomoże w dostaniu się na medycynę, skoro zawaliłam chemię na ok. 50%...

Zresztą w związku z tym wszystkim miałam niemiłą sytuację na poczcie około lutego. Poszłam naładować kartę miejską za normalną cenę, bo nie obejmuje mnie ulga. Pani na poczcie kilka razy pytała mnie, czy na pewno normalnie i gdy już ją nabiła, z wielką pretesją w głosie spytała mnie, czy ja nie wiem, że studenci mają ulgowo. Powiedziałam, że nie jestem studentką... i się nasłuchałam i od niej, i od dwóch lub trzech osób z kolejki, że jestem gł€pia, bo teraz na studia dostaje się każdy etc. Nie tłumaczyłam, że zdawałam tylko na medycynę, bo nic innego nie chcę studiować. Nie miałam siły, wyrwałam kartę babce i z łzami w oczach wyszłam z poczty.

Dodatkowo rok temu miałam robioną operację - guzek piersi. Problem w tym, że mama taty umarła na raka i jestem dość mocno nim zagrożona, skoro w tak młodym wieku pojawił się u mnie duży guzek, mimo że był łagodny.

W tym roku okazało się, że dziadek miał raka (udało się go wyciąć i na razie wszystko wygląda dobrze), tata cukrzycę, mama poważne problemy z nadciśnieniem, babcia miała operację, a teraz rośnie jej jakiś guz na palcu, a ja od czerwca 2012 mam nieprzerwane problemy z bieganiem do łazienki po wszystkim, co zjem. Byłam u gastrologa i czekam na zrobienie badań.

Dodatkowo w Wielką Sobotę br. musiałam wraz z rodziną uśpić ukochanego psa, który był ze mną w dosłownie wszystkich ważnych chwilach, które pamiętam. Przeżyłam to najmocniej ze wszystkiego i ciągle nie umiem się z tym pogodzić. Wzięliśmy nowego szczeniaczka od tej samej hodowczyni i z tej samej rasy, ale tamten psiak stanowił połowę mojego dotychczasowego życia i momentami łapię się na tym, że nie umiem pójść w jakieś miejsce lub w jakieś okolice bez niego.

Nie radzę sobie. Często nie mam apetytu. Czuję, że wszelki uśmiech czy radość są nie na miejscu, że nie mam prawa do bycia szczęśliwą, bo nie umiem nic zrobić dobrze. Niemal non-stop czuję emocjonalną pustkę. Miewam kłopoty z koncentracją. Boję się, co się stanie w kolejnych dniach, tygodniach, miesiącach, bo mam wrażenie, że każdy dzień to tylko kolejna okazja do zawiedzenia rodziny. Teraz, po śmierci psiaka, wszystko się tylko nasiliło. W ogóle nie odczułam radości z 20. urodzin i prezentu - stosu książek, które uwielbiam.

Nie wiem, co robić. Przy ludziach - np. lekarzach lub sklepikarzach - staram się grać, udawać, że uśmiechanie się jest na miejscu, ale po takich sytuacjach szybko robię się zmęczona. Czasami śpię w ciągu dnia.

Wydaje mi się, że to wszystko oznaki depresji, ale nie znam się na tym. Nie miewam myśli samobójczych, ale czasami zastanawiam się, czy rodzinie nie byłoby łatwiej psychicznie, gdybym mieszkała gdzieś indziej.

Nie wiem, co robić... Macie może jakieś rady?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 maja 2013, 22:18

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez janis joplin 16 maja 2013, 17:19
Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Od ok. 6-7 lat z przerwami, mniejszymi i większymi, zaliczam doły. Nie wiem czy można to nazwać depresją, bo nigdy diagnozowana nie byłam. Jak miałam ok.13-14 lat raz byłam u psychologa, ale na jednej wizycie się skończyło i dalej nic z tym nie robiłam. Mam bardzo duży problem z samooceną.
Czasami jest naprawdę ciężko. Nie umiem sobie z tym radzić. Próbowałam różnych rzeczy, czytałam dużo książek i czasopism psychologicznych, próbowałam zaakceptować siebie, ale chyba nie umiem. Ciężko jest mi żyć jako ja, zrobiłam dużo rzeczy, których żałuję, chciałabym cofnąć czas i wszystko zmienić. :(
Najgorsze jest to, że już myślałam, że wszystko będzie ok., przez dłuższy czas dobrze się czułam, poznałam kilka fajnych osób i było coraz lepiej. Ale od jakiegoś czasu znowu źle się czuję, wszystko mnie przytłacza, nienawidzę siebie i boję się :(
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 maja 2013, 13:22

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez marzka123j 25 maja 2013, 11:57
biorę nexpram już około roku, nie widzę zmian ... czy ktoś ma tak?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 lis 2012, 15:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez TAO 25 maja 2013, 12:58
Witaj Tayla, :D

A byłaś u jakiegoś psychologa?
Ot tak, żeby o tym pogadać.

Wyobraź sobie, że masz pogląd: "nikt mnie nie lubi."
Twój mózg pod wpływem traumatycznego zdarzenia, w tym przypadku - niedostanie się na studia, zakodował w sobie taki wzorzec.
Idziesz do pracy, sklepu, do znajomych i odbierasz wszystkie sygnały które świadczyć mogą (zaznaczam mogą, a nie świadczą), że cię inni nie lubią.
Pomiędzy tymi miejscami w mózgu wytwarzają się połączenia kojarzące tylko ten fakt.
Natomiast fakty świadczące że jednak ludzie cie lubią pozostają bez skojarzonej konotacji jako odrębne pudełeczka niepołączone ze sobą. Tych faktów zatem nie dostrzegasz jako wzorca. Wzorcem jest to, co jest silnie skojarzone z "nikt mnie nie lubi."
Z czasem całą sobą zaczełaś pokazywać: " NIKT MNIE NIE LUBI!!!" W tym przypadku: "nikt mnie nie lubi bo nie jestem tego godna, bo niedostałam się na studia."
Inni świetnie to odbierają, a wzorzec zaczyna funkcjonować w dwie strony. Teraz już nie masz wątpliwości, to stało się twoją prawda życiową.
Jest to, coś co nazywa się odwróceniem psychologicznym. To odwrócenie powoduje, ze przepływ twojej energii jest zaburzony, ze płynie w przeciwnym kierunku. Nie jesteś w stanie dostrzegać drugiej strony medalu bo nie łączysz faktów miedzy tymi pozamykanymi pudełeczkami z napisem: " LUDZIE MNIE LUBIĄ".

To tak tytułem wstępu.

Czy Ty nie bierzesz zbyt dużo na siebie?

Medycyna zresztą nie jest tylko moim marzeniem, ale też rodziców i w ogóle całej rodziny - rodzice są lekarzami i wszyscy jesteśmy jakoś zafascynowani zawodem dzięki nim. Chciałam dostać się na medycynę dla siebie, ale przede wszystkim dla nich - by wynagrodzić im te 20 lat, w których mało czego mi zabrakło. I teraz czuję się okropnie, szczególnie że widzę w ich spojrzeniach, zachowaniach i słyszę w głosie, że są zawiedzeni i rozczarowani, że ponownie poległam. Już nawet najlepszy wynik z biologii, na który nie liczę, nie pomoże w dostaniu się na medycynę, skoro zawaliłam chemię na ok. 50%...


1. Czy pytałaś czy rodzice oczekują od ciebie jakiejś nagrody za to ze są Twoimi rodzicami?
2. Podejrzewam, ze rodzice bardziej myślą o tym, ze może Ci być przykro z powodu porażki, a nie z powodu że nie spełniłaś jakichś ich oczekiwań.
3. Porozmawiaj o tym z rodzicami. Powiedz im co czujesz i zobacz jak oni to widzą.
4. Wszystko wskazuje na to, że takim swoim podejściem do samej siebie, ściągasz na siebie wszelkie sytuacje, które
mogą Ci udowodnić, że masz rację co do swojego oglądu rzeczywistości. Stad pozwoliłem sobie przytoczyć ten opis na początku postu.

Ze znajomymi może być tak, że widzą jak bardzo siebie nie akceptujesz z tego powodu, jak bardzo się wstydzisz za siebie.
Najprawdopodobniej nie fakt, że nie dostałaś się na studia jest przyczyną ograniczenia z tobą kontaktów, ale fakt tego, że
twój nastrój i reakcje pokazują, że cierpisz. Oni nie wiedzą jak ci pomóc, no bo przecież nie zdadzą za ciebie tej chemii lepiej ani nie mogą sprawić by Cię przyjęli na ta medycynę. Zatem unikają kontaktów z Tobą, bo też widzą jak się ze sobą męczysz.
Mogą czuć się zakłopotani z tego powodu, a nie dla tego że nagle przestali cię akceptować.

Przecież nawet jeżeli nie dostaniesz się na medycynę, to możesz chwilowo wybrać inny kierunek studiów, przeczekać rok i starać się jeszcze raz poprawiając wynik egzaminu z chemii.
Wtedy przynajmniej nikt ci nie powie, że jesteś głupia z powodu tego że nie jesteś na studiach.
Bo to prawda, przecież nie jesteś głupia. I nie myśl tako sobie bo to ślepy zaułek.
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Tayla 26 maja 2013, 00:21
TAO, dziękuję za rady.
Nie, nie byłam u psychologa. Nie bardzo mam pieniądze na opłacenie takiego spotkania.

Cóż, mnie samej zdaje się, że właśnie wysyłam innym sygnał "daję się lubić, jestem tego warta". Mimo wszystko okazuję tylko pozytywne emocje, nigdy nie smęcę przy innych.
Co do tego:
I wszyscy pytali, jak mi poszło i odpisywałam zgodnie z prawdą, że się nie udało. Większość osób urwała po tym ze mną kontakt kompletnie. Cześć z tej większości napisała mi jeszcze albo przy innej przypadkowej okazji powiedziała wprost, że jestem za głupia, skoro nie dostałam się na studia i nie będą poświęcać mi czasu - to było bardzo dobijające.

- sytuacja naprawdę tak wyglądała. Nawet nie miałam jak przekazać tym ludziom negatywnego sygnału. Po prostu napisałam im w odpowiedzi, że nie wyszło, spróbuję ponownie w tym roku i dostawałam w zamian ciszę i pustkę albo tekst, że jestem za głupia (jakby się wszyscy zmówili, o ironio).

Co do przytoczonego przez Ciebie cytatu i pytań, rozmawiałam z rodzicami i twierdzą, że ich nie zawiodę, tylko że najwyraźniej nie to mi jest pisane... przynajmniej tak twierdzi mama. Tata powtarza, że na pewno dobrze mi poszło, w ogóle nie przyjmuje do wiadomości mojego odczucia a propos tego drugiego podejścia do matury z chemii. Mówiłam mu, że szukam innego kierunku, a on ucinał temat. Poza tym nie zapomnę tego czegoś, co zobaczyłam w jego oczach, gdy powiedziałam mu po raz pierwszy, że ta matura mi nie poszła. Dosłownie widziałam, jak w jego oczach gasła jakaś mocna i jasna iskra i niemal słyszałam, jakby powiedział to na głos, że go zawiodłam, bo on nauczył się do swoich egzaminów te xx lat temu w dosłownie 3 miesiące, a ja nie mogę w 2 lata...

Poza tym wiesz, ja już rok czekałam i rodzinka ma mnie dość w domu. Więc nie bardzo mogę czekać kolejny rok.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 maja 2013, 22:18

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez TAO 26 maja 2013, 11:38
No to masz powód swoich problemów.
Moim zdaniem postawa Twojego ojca jest co najmniej świństwem wobec Ciebie.
Miał kupę szczęścia. W tamtym czasie rozwiązywało się testy.
Znam tzw. brakujące ogniwa w teorii darwina, które się podostawały i obecnie leczą
a znam bardzo mądrych ludzi, którzy zdawali po kilka razy.
Porównywanie i wrzucanie Ci przez ojca na plecy swoich ambicji jest tym samym co robią Twoi znajomi mówiąc że jesteś głupia.
Twoja matka ma najwłaściwsze podejście.
Poczytaj sobie książki Alice Miller. znajdziesz w info w necie.
Może wtedy zobaczysz czyją jesteś ofiarą i kto jest Twoim katem. No i zmienisz stosunek do siebie.
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez *Monika* 26 maja 2013, 12:43
marzka123j napisał(a):biorę nexpram już około roku, nie widzę zmian ... czy ktoś ma tak?

Witaj! :D

Nie myślałaś o tym, że Twoja trudność, problemy mogą być natury psychologicznej i należałoby rozpocząć psychoterapię?
Nie ma leku, który zwalczy Twoje trudności. To Ty pod wpływem terapii musisz przezwyciężyć i dać radę swoim lękom i trudnościom.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez candid 26 maja 2013, 14:30
Cześć wszystkim,
jestem nowy na forum. Pierwsze epizody depresyjne miałem w wieku 18-19 lat, silnie wiązały się z utratą wagi i znaczną poprawą samopoczucia (to na wiosnę), natomiast w zimę zaczynałem się objadać i waga wracała jak bumerang, czasami z nawiązką. Na pierwszym roku studiów pierwszy semestr był ok, natomiast na wiosnę nie byłem w stanie zrzucić wagi, która powstała w wyniku zimowego objadania się. Pamiętam, że każdy dzień był wegetacją, chciałem, żeby skończył się jak najszybciej, nie potrafiłem się skupić, koledzy śmiali się ze mnie z tego, że przybrałem na wadze. Od września 2010 biorę Seronil, później - z powodu bezsenności i ogólnego niepokoju - lekarz przepisał mi Lexotan. Lexotan odstawiłem po ok. 1,5 roku stosowania, próbowałem też odstawić Seronil. Nie brałem go przez miesiąc, jednak potem do niego wróciłem. We wrześniu będzie już 3 lata odkąd go biorę.
Z powodu problemów, które się we mnie nagromadziły od ponad miesiąca uczęszczam na terapię psychodynamiczną. Powstaje teraz jedno pytanie - lekarz zalecił mi, abym zmniejszył dawkę Seronilu o połowę (z 20 mg rano do 10 mg rano). Wcześniej brałem go w dawkach 2 x 10 mg, rano i wieczorem. Miałem problemy ze snem, ale wydaje mi się, że czułem się lepiej. Teraz jeżeli biorę 10 mg rano, to znowu łapią mnie epizody depresyjne, więc zdecydowałem się wrócić do dawki 20 mg. Jeżeli jednak biorę go rano, to ciężko jest mi się zebrać z łóżka (zazwyczaj dopiero ok. 11-12 dochodzę do pełni sił) i już od ok. 20 staję się bardzo senny i zmęczony. Zacząłem także brać melatoninę 3 mg na sen (zażywam ją zazwyczaj ok. 23-24, zasypiam ok. północy) i nie wiem, czy to ona nie jest powodem, dlaczego nie umiem się rano wybudzić. Macie może jakiś sposób na to?
Czy może lepiej byłoby faktycznie rozbić ten Seronil na dwie dawki po 10 mg, i drugą zażywać np. ok. 20? Prosę o pomoc. Pozdrawiam.
Seronil 20 mg + terapia
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 maja 2013, 14:09

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Tayla 27 maja 2013, 18:26
TAO, w tym momencie czuję się urażona. Tata znajduje się w czołówce najlepszych lekarzy w Polsce i wpiera mnie cały czas we wszystkim, co robię. Nie dziwię się, że jest rozczarowany, ale jest mi przykro, że go zawiodłam. Widzę jednak, że chyba nie za bardzo umiesz zrozumieć moją sytuację, a ja nie umiem jej lepiej wytłumaczyć, więc skończmy na tym rozmowę.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 maja 2013, 22:18

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez rabbithearted 28 maja 2013, 02:09
Tayla, strasznie dużo spadło na Ciebie, niedostanie się na studia, choroby w rodzinie, etc.... Nie rozumiem, co to za znajomi, skoro zerwali z Tobą kontakt tylko dlatego, że nie dostałaś się na studia, i to nie na byle jakie, bo na medycynę. Ludzie latami próbują, a już na pewno pani w okienku i ludziom w kolejce nic do czyichś studiów. Poza pójściem do psychologa niewiele mogę doradzić. Jak nie prywatnie z braku funduszy, to państwowo, trochę poczekasz ale lepiej czekać na coś, niż bezczynnie popadać w marazm, przynajmniej moim zdaniem.

janis joplin, rozmawiałaś z kimś o swoich problemach? Z kimś z rodziny, przyjacielem? Może warto wybrać się do psychologa? Ech, od razu tak wszystkim polecam psychologa/psychiatrę, ale chyba najlepiej się skonsultować ze specjalistą, kiedy nie radzimy sobie sami. (Inna sprawa, że ciężko trafić na dobrego specjalistę, albo ja nie miałam szczęścia).
Offline
Posty
155
Dołączył(a)
21 mar 2012, 00:47
Lokalizacja
Wrocław

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez janis joplin 29 maja 2013, 21:13
rabbithearted raczej nie należę do osób wylewnych, częściej to ja wysłuchuję innych i im radzę. :) Jeżeli chodzi o problemy z samoocenę to można powiedzieć, że próbowałam to w jakiś sposób sygnalizować w domu, ale nigdy nic konkretnego z tego nie wyszło, poza tym, że wymyślam i co ja chcę od siebie. Więc raczej zawsze radziłam sobie sama ze swoimi emocjami. Z przyjaciółmi to bardziej tak ogólnie, nie zagłębiałam się w te tematy, aż tak bardzo. Z jednej strony chciałabym pójść do psychologa, z drugiej moje problemy wydają mi się błahe. Nie miałam trudnego dzieciństwa, ani jakiś traumatycznych przeżyć.
Od ostatniego wpisu tutaj próbowałam się ogarnąć, nawet dobrze mi szło, postawiłam sobie jakieś cele/marzenia. A dzisiaj zaliczyłam taki dół, że szkoda gadać, brakuje mi wsparcia od bliskiej osoby. Jestem teraz w trudnej sytuacji, bo jestem w miejscu, w którym nie chcę być i chciałam to zmienić, ale bez wsparcia jest ciężko. Całą swoja energię włożyłam w nadzieję na to, że niedługo wszystko się zmieni i dzisiaj trach, i znów jestem na dnie.
:( Nie wiem jak mogę uwierzyć w to, że na coś zasługuję, że nie jestem złą osobą, że mogę spełniać marzenia.
Ale właśnie najbardziej chyba mnie bolą te upadki, te wahania nastrojów, jestem bardzo tym zmęczona.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 maja 2013, 13:22

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez ago17 01 cze 2013, 20:55
janis joplin,myślę, że żadne Twoje problemy nie są błahe jeśli uniemożliwiają Ci normalne funkcjonowanie. Jeśli masz problem z niską samooceną, to może czymś jest to spowodowane. Niekoniecznie czymś bardzo traumatycznym. Być może psycholog nakieruje Cię na przyczynę.
Ja bardzo długo zwlekałam z pójściem do psychologa i niestety problemy wcale nie znikały, bo przyczyna nie znikała. Nadal nie zniknęła.

Nie jesteś złą osoba. Wierzę, że nie ma ludzi złych, tylko są ludzie zagubieni :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
20 maja 2013, 21:14

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez janis joplin 01 cze 2013, 21:26
Bardzo poważnie zastanawiam się nad wizytą u psychologa, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Ago chciałabym w to wierzyć, że nie ma ludzi złych, ale musiałam zrobić coś złego, skoro teraz nie zasługuję na szczęście. :?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 maja 2013, 13:22

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez Merridell 01 cze 2013, 21:33
To nie jest tak, że nie zasługujesz na szczęście. Ty po prostu wierzysz, że nie zasługujesz, ale możesz to zmienić i uwierzyć, że zasługujesz na szczęście i na wszystko co najlepsze :smile:
Wszystko można zmienić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
26 gru 2012, 00:46
Lokalizacja
Lublin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do