Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez bomba21 23 gru 2011, 01:26
Witam wszystkich, zaczne od tego że pisze to dlatego że jestem na bombie troche wypiliśmy z bratem. Nie wiem nawet od czego zacząć, zacznę od tego że nie wiem po co piszę tylko sie pogrążam, przyznaje się że jest coś ze mną źle ale tak napewno jest, mi się wydaję że z innymi jest coś nie tak, czy to prawda, mam dylemat. Otóż zacznę moją opowieść, piszę to bo mamy wolne mam czas i spokój. zacznę od tego może jaki jestem, a trudno mi to opisać, nie, nawet boję się tego zrobić. Mam 18 lat, chodzę do liceum ogólnokształcącego ostatnia klasa (matura). Moje zainteresowania to głównie nauka, zwięrzeta, rośliny, (przyroda) podróżowanie (z powodów badawczych), teraz rozwinę - haha komu będzie się chciało czytać ten cały bajzel. Nie interesuje się dokładnie nauką jak każdy, jakieś kujońskie gówna, interesują mnie w większości rzeczy których nie rozumiem i mnie intrygują, na które ciężko jest odpowiedzieć, czyli wszechświat, religie (a głównie zachowania ludzi którzy w nią wierzą, jestem dziwnym ateistą), zachowania ludzi, zachowania zwierząt, roślin. Już jako dziecko zadawałem dziwne pytania, a rodzina odpowiadała mi na nie jak idiocie, a ja chciałem innej odpowiedzi. (miałem 5-12 lat). Typowe pytania to dlaczego woda jest płynna, dlaczego ludzie wierzą w coś czego nie widzę i nie rozumiem (bóg), dlaczego karzą mi sie modlić. Ale zawsze odpowiadali jak dziecku. Jak wspomniałem jestem "dziwnym ateistą" strasznie ciężko jest mi to opisać, wierzę że coś sprawiło, wywołało coś z czego postało wszystko, bo coś musi na coś wpłynąć żeby coś się dokonało. To jest moim zdaniem bóg. Motyw z czuwaniem nad nami rozumiem inaczej, jest wszędzie? Też na swój sposób, otóż mój sposób myślenia jest następujący: Wierzę że ten mój Bóg jest czymś, co oddziałuje na wszystko inne, czyli jesteśmy uzależnieni od tego, co stworzyło wszystko oraz potrzebuje stwórcy do dalszej egzystencji. Nikt nie jest samodzielny i nie przetrwa sam. Energia wytwarza się oddziałując. Ten bóg jest wszędzie w tym wypadku, dlatego że jest wszystkim (nie będe tego rozwijał nie po to tu przyszedłem), a ludzie nie mogący odpowiedzieć na trudne pytania, szukają poparcia, przywódcy, kogoś na czym mogliby polegać, wierzyć, wypłakać się, przyznać sie do winy, tym jest bóg, takim wyimaginowanym psychologiem. Skąd to wywnioskowałem - otóż umiem zrozumieć kogoś patrząc na twarz, nie wiem, po prostu potrafię i wiem to, wiem kiedy ktoś jest zły, kiedy ktoś kłamie, udaje, jest smutny ale udaje zadowolonego, komuś jest przykro, ale wstydzi się przeprosić, kiedy ktoś jest zauroczony, zakochany, ale to tylko ogół. Ludzie wracając z kościoła są zadowoleni, ludzie po modlitwie także są zadowoleni, po spowiedzi też, a najbardziej widoczne jest to w święta. Lubie zwierzęta bo intrygują mnie ich zachowania, zwierzę nie może zrozumieć człowieka z wzajemnością, ale próbuje zrozumieć, poznać i żyć wspólnie. Rośliny interesują mnie bo widzę jak się rozwijają, intryguje mnie wszystko w nich, ich rozwój, zachowania - tak one też mają zachowania, tresują się, po uszkodzeniu łapią stres i przestają się rozwijać ( rosnąć ) - tak jest ze mną. dzieciństwo miałem dobre, nie narzekałem, ojciec miał nas w dupie, matka też, ale nie przeszkadzało mi to, miałem jedzenie, ubrania, dom. Rodzice jako gnoje młodsi ode mnie pobrali się. Przeszli przez niesamowite bagno, nie wyobrażam siebie na miejscu mojego ojca, mam szacunek do niego że dał sobie radę z matką, i wyszli dobrze na tym, ale dostrzegłem że odbiło im się to na psychice. Matka miała depresję całe życie, nie miała pracy, ojciec pracował, matka nic nie robiła, robiła obiad i tyle, nie wychodziła za często. Ojciec zawsze dawał mi rady, uczył - wpieprzył mi nieraz, miałem blizny na dupie, nieraz po gębie dostałem, tak jak i mój brat, ale nie mam mu za złe, chciał dobrze, wiem że potem tego żałował, zawsze żałował, ale nie potrafi tego opanować. Z czasem robiło się coraz gorzej, na początku tylko kłótnie z matką, potem doszło do rękoczynów, różne cyrki, eh śmieszne to dla mnie jest, dzieciństwo miałem dobre, ojciec był normalny ( nie robił wyżej wymienionych rzeczy) do okresu kiedy skończyłem 8 lat. Jako dziecko zawsze zostawałem sam w domu z bratem (mając 4-8 lat) to było normalne, głodny nieraz byłem, ale miałem pod ręką brata starszego o 3 lata, który mną się zajmował, uczył niekoniecznie dobrze ale jak najlepiej umiał, większość czasu spędzałem na dworze z takimi samymi kolegami, którzy mieli problemy w domu, nie wszyscy ale dwóch takich było. Bawiłem się jako 5 letnie dziecko wychodziłem z domu sam do piaskownicy pod blok, bawiąc się z innymi dziećmi które przchodziły z rodzicami. Nie pamiętam dokładnie co wtedy robił brat, wychodziłem sam. Jak nie było mnie na dworze, to byłem u jednej z babć, nocowałem i tak w kółko. Nie wiem kto mnie wychował, brat najbardziej. Mieliśmy niezły trening jako dzieci, dzisiaj ojciec mówi że nigdy nas nie bił. Pewnie interesuje was na kogo wyrosłem XD. Ojca miałem nowoczesnego, mieliśmy nowe konsole, telewizory, sprzęt pralke itp, nie żyło mi się źle. Ojciec miał nas w dupie jak był w domu to tylko grał i nic więcej, a poza domem albo bar albo praca. Był inteligentnym człowiekiem i jest nadal, tak jak i mój dziadek, mają dryg to liczb i wszystkiego co wymaga myślenia. Gdyby nie to, że miałem gry, byłbym dzieckiem ulicy, taki sam jak moi starzy kumple (przeprowadziłem się) kim teraz są? Było ich dwóch pisałem wcześniej - mądrzy goście, przyjaciele byli, kim teraz są? Obaj 18 lat, jeden nie ma gimnazjum skończonego drugi same gimnazjum, i po tym jak siedział i nic nie robił przez wiele lat, wkońcu pojechał za granicę pracować, drugi siedzi i pije dalej. Ja wraz z wiekiem kiedy to mogłem "bez pozwolenia" siadać na kompa (14 - 15lat) zatraciłem się w grach mmorpg. Rodzice mieli mnie w dupie w związku z tym nie widzieli ile gram, i nawet wtedy kiedy nie poszedłem do szkoły. Brat co robił to nie pamiętam tego, dużo z nim siedzę i nie pamiętam, był cały czas obok i robił chyba to samo, był jedyną osobą której nie obserwowałem, bo niby po co, był liderem zawsze miał racje. Tak więc zatraciłem się w grach, kiedy obudziłem się po tygodniu, wyszedłem do nich, zaczęli się śmiać że jestem psycholem i tylko bym grał, oczywiście robili to dlatego, że nie mogli mnie wyciągnąć na dwór, szkoda im było (bo sami uwielbiali grać, tak jak każdy) że ja gram a oni sie nudzą na dworze. Ja oczywiście byłem gówniarz który jeszcze tego nie dostrzegł, wziąłem to do siebie i znowu zatraciłem się w grach , tym razem jeszcze bardziej. Od wtedy czas zaczął płynąć szybko , a wspomnień brakowało, bum nowy rok, bum nowy rok. Straciłem kontakty, popadłem w depresje, do tej pory żyję w depresji, chociaż po mnie tego nie widać, w szkole jestem normalny, miałem dziewczyny (przestawały mnie interesować po czase, wydawały mi się wszystkie takie same i tak jest do tej pory) nauczyciele niczego nie podejrzewają, u psychologa szkolnego nie byłem nigdy. Wiem że jest coś ze mną nie tak, życie ucieka, miesiące lecą , a ja nie przypominam sobie niczego pozytywnego, czegoś czego dokonałem, postępu brak. Wydaje mi się że stoję w miejscu, urywa mi się film, nie mam żadnych wspomnień, mam czasy w których naprawde mam kiepskie chwile, nie sprzątam w pokoju, nie chce mi się kąpać, myć, nie chce mi się wstać bo nie widzę w tym sensu, nie widzę sensu uczyć się bo i tak nie ma pracy, i gówno się zarabia w Polsce, kiedy mam takie chwile mój pokój to jeden wielki śmietnik, do tego mam kota w pokoju, który jeszcze wszytko potęgował zrzucając mi kwiatki z parapetu, a mi nie chciało się sprzątać i ziemia leżała nawet cały tydzień. Od podstawówki dobry byłem z matmy, angielskiego. Z angielskiego do tej pory jestem dobry ( z próbnej matury miałem 98%) z matematyki z roku na rok stawałem się coraz gorszy, wkońcu zwątpiłem w jakikolwiek postęp (to było już w 6 podstawówce) i przestałem myśleć. W podstawówce byłem jednym z lepszych. Jak skończyłem? Tak że dużo gorsi ode mnie skończyli w dobrych szkołach, a ja - w najgorszym liceum w mieście. Popadłem w taką apatię, że w niczym nie widziałem sensu, oczywiście miałem stany normalne, gdzie po osiągnięciu jakiegoś celu (przyrost masy mięśniowej podczas treningów, lub uratowaniu zwierzaka, lub rośliny) samopoczucie było dobre. Ale to cały czas wraca, jest coraz gorzej, jestem już prawie dorosły, a wciąż czuje się, jakbym w wieku 15 lat stanął, i tak jakby to tej pory jestem 15 -to latkiem. Nic nie czuję, matka wyprowadziła się od nas, nie tęsknię, jak nas odwiedza i prawie płacze że nas nie widziała długo, ja udaję że też tęskniłem, przypominal sobie kiedy nie chciała mi dać jeść, biła mnie po twarzy za nic (bo ojciec to miał powód zawsze, mam szacunek do niego, bez powodu nie podnosił ręki), wyrywała mi włosy i wykorzystywała, zwalała winę żebym to ja oberwał od ojca, pieniądze zabierała kiedy to od dziadków dostałem na święta. Za kotem bardziej tęsknię... Nie czuję do niej niczego, oprócz tego że nienawidzę kiedy dzieje się jej krzywda, nie znoszę tego kiedy jest smutna. Do ojca także niczego nie czuje, nawet z nim nie rozmawiam bo rozmowy z nim nie mają sensu, zawsze dojdzie do kłótni bo on musi zawsze mieć rację - znalazłem rozwiązanie, nie rozmawiam z nim i przyznaje zawsze mu rację, robie co mi karze i jest w porządku. Oczywiście próbuje nawiązać kontakt, ale kiedy to robi i nie ma powodu konkretnego do rozmowy (jakieś zadanie dla mnie, opieprzenie) to mówie mu że jestem zajęty. Więź czuję jedynie do brata, gdyby go zabrakło nie wiem co bym zrobił. W tym momencie nie widzę sensu, czuję się jakbym spał, w szkole jestem zadowolony, zbijamy z kumplami, gadamy z laskami, ale poza szkołą to wygląda inaczej. Po nocach siedzę, rano śpie, wstaje nic mi się nie chce, wszystko na siłe, brak motywacji do czegokolwiek. Chcę iść do psychologa, zobaczyć co to da, sprawdzić (lubię badać i obserwować, analizować wyniki), oczywiście nie do przesady. Ale jest mi wstyd, teraz jestem pod wpływem niezłej bomby (przysmolimy sobie czasem dymka z bratem lub kumplem) i jestem zdecydowany co do problemu, trzeźwy też dostrzegam problem, ale sobie myśle "eee pff co będe się przejmował" i spowrotem na kompa i dalej to samo. Nie wiem co na to powiecie, ale strasznie mnie to ciekawi :].

Dodam jeszcze że dostrzegłem to, że mój brat po części zaczyna zachowywać się jak mój ojciec, bardzo podobnie, ale tylko po części, co mnie martwi.
Jeszcze dodam, że uwielbiam samotność, nie wiem, poprostu lubię spokój.
Będzie dobrze!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
23 gru 2011, 00:22

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez *Monika* 23 gru 2011, 01:35
bomba21, Witaj na forum!

Chciałabym się odnieść się do tego co napisałeś, ale nie dziś. Jest już późno.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Lavender 23 gru 2011, 01:45
Ale miło :) Dziękuję Moniko
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 gru 2011, 00:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez *Monika* 25 gru 2011, 00:52
Lavender, Piszesz, że Twoje problemy zaczęły się w wieku 13 lat. Czy już wtedy matka czy ojciec szukali rozwiązania u specjalisty? Bo skoro nie, znaczy, że problemy całkowicie nie zostały rozwiązane.
Mówisz...okres dojrzewania mógł wpłynąć na Twoje trudności. Może i tak. Ale nie jest normalne, żeby okres dojrzewania był usprawiedliwieniem dla cięcia się, autodestrukcji. NIe radziłaś sobie z frustracją, napięciem, może w ten sposób odreagowywałaś lęk. Tego nie wiem.
Wiem na pewno, że trudności , o których mówisz utrudniają Tobie funkcjonowanie.
Myślę też, że powinnaś uczęszczać na psychoterapię. To jest bardzo długotrwały proces, ale na pewno dający efekty.
Ile masz lat?
Uczysz się? Pracujesz?
Jak wyglądały/wyglądają Twoje relacje z rodzicami?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Lavender 25 gru 2011, 03:38
Rozwiązanie u specjalisty(miałam wtedy 15 lat) polegało na psychoterapii i przyjmowaniu antydepresantów. I nie rozwiązało to problemu.
Ja wiem czemu się okaleczałam, to była też reakcja na prawdziwe źródło problemu..
Tak, moje trudności to w skrócie emocje które pojawiają się i znikają bez wyraźnej przyczyny, wpływają na moją fizyczność i w związku z tym tak jak napisałaś Moniko, utrudniają mi funkcjonowanie.
Mam lat 'już' 21 i nie znalazłam ośrodka który oferowałby mi długoterminową psychoterapię w ramach NFZ. Jestem zapisana na liście oczekujących, ale okres oczekiwania to ok. rok czasu.
Studiowałam i pracowałam, teraz jestem na urlopie zdrowotnym z uczelni i nie pracuję.
Moje relacje z rodzicami są bardzo dobre. Są dostępni, mogę zawsze na nich liczyć i oni też starają się mi pomagać. Tzn. z tatą mam mniejszy kontakt niż z mamą, ale to chyba normalne.
Może to nieskromne ale uważam się za inteligentną osobę. Często rozmawiam sama ze sobą, prowadzę dziennik. Mam już pewne doświadczenie jeśli chodzi o terapie i nie rozumiem w jaki sposób miałoby mi to pomóc. Nie mówię że jej nie chcę, jak najbardziej staram się znaleźć i taką formę pomocy, po prostu po tych wszystkich dla mnie bezsensownych rozmowach, czy często monologach z psychologami jest mi ciężko uwierzyć że coś takiego może pomóc. A od psychiatry usłyszałam że ja nie mam rozumieć jak to pomaga tylko chodzić :D piękne.
Zastanawiam się czy terapia elektrowstrząsami mogłaby mi pomóc. Szukam jakichś alternatyw, bo nie wyobrażam sobie życia z czymś takim, za stara już jestem żeby nie móc się kontrolować.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 gru 2011, 00:49

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez *Monika* 25 gru 2011, 11:16
Lavender, Tu nie chodzi o kontrolę.
Poco miałaby się kontrolować?
A relacje z innymi, jak wyglądały/wyglądają?
Piszesz, że relacje z rodzicami miałaś b. dobre, że są dostępni. To może być bardzo subiektywna opinia z uwagi na fakt, że obiektywni nie jesteśmy. Stąd oferowana pomoc terapeuty.
Oczywiście zgodzę się ze zdaniem, że nie należy zastanawiać się nad faktem jak pomaga terapia, tylko chodzić.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez szczesliwa13 31 gru 2011, 01:02
Hej, jak pewnie każdy z Was kompletnie nie wiem od czego zacząć. Czytam wpisy i wylewam łzy, bo uświadomiłam sobie, że jednak mam poważny problem. Od dawna borykam się ze wszelkimi objawami depresji ale gdy tylko przychodzi lepszy moment tłumacze sobie, że problem nie istnieje. Cieszę się, że istnieje takie forum, że są osoby, które czują to co ja i że temat depresji nie będzie tu tematem tabu...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
31 gru 2011, 00:35

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez bomba21 01 sty 2012, 22:46
szczesliwa13 napisał(a):Hej, jak pewnie każdy z Was kompletnie nie wiem od czego zacząć. Czytam wpisy i wylewam łzy, bo uświadomiłam sobie, że jednak mam poważny problem. Od dawna borykam się ze wszelkimi objawami depresji ale gdy tylko przychodzi lepszy moment tłumacze sobie, że problem nie istnieje. Cieszę się, że istnieje takie forum, że są osoby, które czują to co ja i że temat depresji nie będzie tu tematem tabu...


mam to samo, nie wiem, ja nie poradziłem sobie z tym, żyje z tym i nic nie poradzę, jakoś leci, mam ogromną apatie zapewne i ty też, teraz nie jestem w głębokiej depresji bo był sylwester, ale za jakiś czas to wróci, i tak będzie działo się w kółko do puki czegoś nie zrobie, znajdź sobie hobby i interesuj się nim, i nie, nie komputer bo to nie pomaga, przynajmniej mi nie, mam mase zainteresowań ale przez apatię nie chce mi się nimi zajmować, nic nie robię tylko siedzę przed komputerem, potrafię przesiedzieć tak cały dzień, dosłownie 12 godzin (z przerwami 30minutowymi 5-6 przerw) ale kiedy chociaż na chwilę się zmotywuje do działania, jestem zadowolony , i czuje że coś zrobiłem, zacznij od sprzątania :)

ja przeprowadzę taki test, musze się zmotywować do........ pisania....... takiego jakby.... pamiętnika ( wiem to wieśniackie ale co poradzić, coś trzeba próbować ), będę w nim pisał co dzisiaj zrobiłem, i może wprowadzę sobie jakąś punktację? To narazie jest taka refleksja ogarne to na dniach, i napiszę jak to wszystko się ma, może wprowadzę sobie taki jakby plan dnia, muszę coś zrobić z tym, sprawdzić czy działa testować to na sobie, i jeżeli zadziała to będę radził to innym, ponieważ mam bardzo zwyczajną depresję, aspołeczność (nie widać tego po mnie, ale wiem że tak jest).
Działaj i trzymaj się ! Będzie dobrze, ale musisz się STARAĆ i nie dać apatii przybić Cię do krzesła !!


byłbym zapomniał, nie jestem żadnym tam psychologiem, ale na twoim miejscu (jak nie wiesz) to musisz dostrzec co jest przyczyną twojej depresji, i podejmować środki, ale jak nie wiesz co i za cholerę nie wiesz co robić i masz dość, proszę idź do psychologa, szkoda życia marnować na ten syf deprysyjny, życie za niedługo się skończy i trzeba korzystać, wiem jakim jestem hipokrytą, sam siedze w tym syfie i nie ide do psychologa, ale te słowa to prawda, a próbować warto. Nie wiem co będę robił z tym ja, ale muszę wkońcu coś z tym zrobić nie mogę tak żyć, wy też nie możecie.
Ostatnio edytowano 02 sty 2012, 01:52 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto część zdublowanego postu
Będzie dobrze!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
23 gru 2011, 00:22

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez KarKar 06 sty 2012, 14:08
a ja sie dzisiaj zarejestrowałam tutaj
nie wiem czy mam depresję - czy coś innego - bo nie byłam u lekarza (jeszcze)
generalnie do kilku lat obserwuję spadek formy - wszelakiej
mam przyjaciół zainteresowania, pracę dom...
ale ja kompletnie zamknęłam sie w sobie
staczam sie po równi pochyłej
nic mnie nie cieszy, nie mam uczuć żadnych /apatia/
od pół roku moje życie wygląda tak - wracam z pracy (czasami nie dochodze do niej) - po czym sie kłąde i śpię do rana
ja ciagle śpię - a raczje nie spię tylko "lewituję" - zasypiam koło 12 w nocy
w rzeczach, nei chce mi się myć
w chacie syf - nie sprzątam
dzieckiem sie nie zajmuję - dziecko tylko mówi "moja mama ciągle śpi" na pytanie co robi matka
nie mam celu w życiu, żadnego
codziennie staram sie wstać i ogarnąć - czasami mi się nie udaje - kładę sie z powrotem /dzwonie do pracy ze nie przyjde/
jestem jak automat - staraciłam zainteresowanie hobby /kiedyś miałam/ wszystkim - nic mnie nie cieszy
czesto mysle o samobójstwie - bo wątpię y mnie coś czekało w życiu
latem byłąm u psychologa - nic mi nie pomogło - nagadał mi, że czego ja chcę - mam dom, pracę itd wiec czego sie czepiam - inni mają niby gorzej...
nie pójdę już do psychologa
zastanawiam sie nad lekami...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
06 sty 2012, 13:18

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez junona 06 sty 2012, 17:17
KarKar, mam tak samo jak Ty.
Od lat broniłam się przed lekarzem psychiatrą i uważam te lata za stracone.
W listopadzie było już tak źle, że odważyłam się i poszłam do dobrego specjalisty, który świetnie wytłumaczył mi co się ze mną dzieje.
Zapisał leki, powiedział, że początki leczenia będą trudne, wyjaśnił dlaczego.
Dwa miesiące łykam grzecznie leki i już zaczynam odczuwać lekką poprawę, a ja głupia przeleżałam kilka miesięcy w łóżku. To znaczy poobijałam się parę minut po mieszkaniu i do łóżka, pilot w rękę, bezmyślne przerzucanie kanałów i tak całe dni.
Więc głowa do góry i odwiedź specjalistę.
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
06 sty 2012, 11:53

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez KarKar 06 sty 2012, 17:36
ja mam problem żeby sie przed kimś otworzyć...
pogadać - co mi jest
czasami funkcjonuję w miare normalnie
ale częsciej padaka
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
06 sty 2012, 13:18

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 06 sty 2012, 17:52
KarKar, junona, ale leki niestety to nie wszystko, trzeba też uczęszczać na terapię, bo leki to jedynie zagłuszanie problemów, kiedyś trzeba je odstawić, a wtedy wszystko wróci. Warto równocześnie znaleźć pomoc u psychologa, nie zrażać się, może na początku się nie trafi na dobrego, to poszukać innego..z lekami też tak jest, często trzeba pobrać różne by znaleźć te która nam pomagają..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez KarKar 06 sty 2012, 17:56
ja chcę coś z tym zrobić - bo wiem, ze dłużej nie ujadę...
zwłaszcza chodzi mi o dziecko - które na pewno widzi, ze coś jest nie tak
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
06 sty 2012, 13:18

Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 06 sty 2012, 17:57
Poszukaj tu polecanych psychologów ze swojego miasta, dobra terapia + odpowiednie leki i ciężka praca...Najważniejsze, że chcesz sobie pomóc, ale sama możesz nie dać rady więc pomoc specjalistów się przyda. Ale nie tylko psychiatry!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do