Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy to kiedyś minie?....

przez Kristi 20 cze 2007, 23:45
Czasami budzi się we mnie potworna złość , żal do losu ,że skazał mnie na to...że jeśli nie wezmę leków , to którejś ,,pięknej,,nocu obudzę się o drugiej w nocy i już potem będzie tylko potworny ból i pragnienie śmierci..boję się , boję się panicznie nawrotów. Cztery ,,rzuty" ..hm..to ,,niezły,,wynik. Śmiech przez łzy. A z drugiej strony wdzięczność ,że ktoś wymyślił lei , dzięki którym mogę w miarę normalnie funkcjonować , pracować , wychowywać dziecko...czy ja będę skazana już do końca życia na te leki? psychiatra mówi ,że muszę je brać co najmniej rok ,ok , wolę właściwie to ,niż chodzić do łazienki i patrzeć na metalową rurkę pod sufitem ..taką do której można przyczepić sznur.. zastanawiam się , czy u mnie to sprawa genetyki, moja ciocia choruje na depresję od wielu lat , moje dwie siostry też ,,zaliczyły" parę epizodów i są na antydepresantach..pewnie tak , jakieś tam uwarunkowania genetyczne są , a reszta to suma zasranego życia. Teraz nie jest takie złe , ale dużo pracy nad sobą kosztowało mnie , aby zmienić myślenie o sobie , swój stosunek do samej siebie. Nadal nie jestem do końca taka pewna siebie , ale w sumie nie jest źle .
Pozdrawiam WSZYSTKICH cieplutko i przytulam Kocham WAS
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 maja 2007, 21:47

przez lordJim 21 cze 2007, 00:01
Witaj na forum! Sam jestem tu gościem od niedawna. Uwierz mi wszystko z czasem będzie dobrze. Popatrz już jest lepiej: piszesz, że dzięki lekom możesz w miarę normalnie funkcjonować - to już bardzo dużo. Przed nami wszystkimi długa droga, jedni mają trochę bardziej 'pod górkę', innym idzie się nieco łatwiej, ale każdą drogę pokonuje się tak samo - małymi kroczkami.
Pozdrawiam i trzymam kciuki!
lordJim
Offline

Avatar użytkownika
przez Mona75 21 cze 2007, 01:00
Witaj Kristi. Musisz walczyć, bo masz dla kogo żyć, masz dziecko, które Cię potrzebuje. I tylko od Ciebie zależy, czy do końca życia będziesz na psychotropach. Pokonasz chorobę i w końcu zwyciężysz. Mi udało się to po 7 latach, ale się udało
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez inez3 21 cze 2007, 13:36
Kristi skonczy sie, zobaczysz. co do lekow, ja wyznaje taka zasade, ze skoro ci co maja nadcisnienie musza cale zycie brac, cukrzycy ciagle z insulina to czemu my, nerwicowcy i depresanci mamy ich nie brac?

widze, ze walczysz, wiec masz sile. w koncu pokonasz to cholerstwo!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez anusia 23 cze 2007, 22:02
Kristi Najgorsze już za Tobą. Nie myśl o tym, że tylko dzięki lekom możesz funkcjonować normalnie. To nie prawda. Gdyby nie twoje zaangażowanie i wytrwałość, nic by z tego nie wyszło. Uwierz mi, że w dużej mierze jest to Twoja zasługa. Pozdrówka :smile:
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

niechec do zycia

przez aniakf 03 lip 2007, 16:10
Witam, wlasciwie to nie wiem co napisac...;( jestem tu od wczoraj z nadzieja ze poznam ludzi z podobnymi problemami jak moje. Problem w tym ze ja do konca nie wiem co mi jest. Przez ostatnie lata myslalam ze to mijajaca depresja...ale podobno nie. Ogolnie to problem jest w tym ze brak mi checi do zycia, nie ma we mnie ani jednej pozytywnej mysli. Nie jem, nie spie, nie chodze do pracy- siedze na urlopie. Ciagle sobie mowie ze najwyzszy czas skonczyc z takim zyciem i ze od jutra zaczynam wszystko od nowa. Ale to "od jutra" trwa juz lata.
Lekarze stwierdzili nadwrazliwosc emocjonalna i nie dojzalosc na swoj wiek.Ostatnio duzo przezylam...smierc taty, rozstanie z facetem...i wtedy to wszystko wybuchlo. Wyladowalam na wlasne zyczenie w szpitalu dla psychicznie chorych. Szkoda tylko ze po tygodniu mnie wygonili do domu, oczywiscie z nakazem dalszego leczenia u psychologa. Tylko problem jest w tym ze teraz jak jestem w domu to nie mam nawet ochoty go poszukac a co dopiero isc. Nie potrafie uwierzyc w niczyja pomoc.
Tak wiec prosze, jezeli ktos tu jest kto przezywa lub przezywal podobny koszmar to niech sie odezwie.
( nie wiem czy w dobrym miejscu to wszystko zostanie umieszczone ale kompletnie sie nie znam na necie)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 lip 2007, 16:25
Lokalizacja
Wieliczka

przez vegge 03 lip 2007, 16:51
no dobrze, ale jakie metody juz stosowalas zeby sobie pomoc? czytalas poradniki jak radzic sobie z utrata bliskich?
nie trzeba od razu isc do psychologa, mozna przeczytac ksiazki, przemyslec je dokaldnie, powyciagac wnioski, zastosowac sie do rad

oczywiscie psycholog, szpital, lekarze itd sa od pomagania, ale musisz pamietac ze oni ci daja wskazowki, rady i juz ty sama musisz reszte zrobic, uporac sie z problemem


siedzac w domu jestes zawieszona w prozni, tak jakbys odkladala szkolna prace domowa ciagle na nastepny dzien

jakie sa konsekwencje? oczywiscie najgorsze, bo w koncu sie calkowicie zalamiesz, z kazdym miesiacem bedzie ci tylko coraz trudniej


a nie daloby sie zrobic zebys wrocila do pracy?to byloby idealne rozwiazanie, moze najpierw na pol etatu i potem sie juz wdrozysz i rozruszasz :)


ps

kliknij na moj nick i zobacz co pisalem wczesniej na forum bo bedzie sporo rad dla ciebie:)
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez jevii 03 lip 2007, 20:12
Hm, aniakf wyobrażam jak Ci trudno...Każdy, kto stracił bliską
osobę czuje wszystko i nic na raz. Potrzeba na wszystko teraz czasu,
by się poukładało.

Jestem z Tobą całym serduchem
Pozdrawiam Cię ciepło.

~*~
Moja przestrzeń
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

niechec do zycia

przez aniakf 03 lip 2007, 21:28
Dzieki wielkie:)
Choc czas jest tu najgorsza rzecza jaka moze istniec....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 lip 2007, 16:25
Lokalizacja
Wieliczka

przez fendi 05 lip 2007, 14:27
no tak ten czas poświęcasz na rozmyślania nad tym co się stało i to prowadzi do stanu apatii, ale ten czas trzeba przeżyć - nie da sie tego ominąć - każdy po stracie lub odejściu kogoś bliskiego- ma taki czas-jedni krótszy inni dłuższy, myślę że ten twój czas na rozpamiętywanie-już niedługo sie skończy...
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
16 sie 2006, 11:18

Avatar użytkownika
przez samotniczka 05 lip 2007, 15:12
Nienawidzę życia, żałuję ze się urodziłam, każdy dzień jest udręką, a nie mam tyle odwagi (niestety!!!!) aby go zakonczyć ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez fendi 05 lip 2007, 15:35
samotniczko, rozumiem cię, też kilka lat temu nienawidziłam życia, każdy dzień był udręką, byłam sama , nikogo wokół, wszyscy wydawali mi się tacy szczęśliwi i ja im tego szczęścia zazdrościłam , też chciałam nie żyć-ale nie miałam odwagi aby się zabić-dziś jest lepiej, dziś już nie chcę się zabić - chcę żyć,dalej jestem takim smutaskiem i szarą myszką, nie mam za wielu znajomych-a przyjaciół wcale, ale mam swoją rodzinę, życie mnie tak już nie uwiera, mam nadzieję że i tobie się to myślenie zmieni - bardzo ci tego życzę-zobaczysz przyjdą lepsze dni...
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
16 sie 2006, 11:18

niechec do zycia

przez aniakf 05 lip 2007, 17:36
i swietnie sobie zdaje sprawe z tego ze to kiedys minie i bede sie z tego smiac....ale jednak ciezko jest to przeczekac. Tym bardziej ze chyba nie ma na swiecie wiekszej pesymistki niz ja;(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 lip 2007, 16:25
Lokalizacja
Wieliczka

przez Pstryk 05 lip 2007, 22:22
aniakf napisał(a):"od jutra" trwa juz lata.


Oj Słoneczko, zazwyczaj bywa tak, że jak się coś wali to wszystko na raz. Nie rozumie dlaczego się tak dzieje, ale ma to pewnego plusa: co nas nie zabije to nas wzmocni.
Wiem - marne pocieszenie. Ale Kochanie, daj sobie czas. Nuży Cię czekanie? Zajmij się tym, co sprawia Ci przyjemność. Pomyśl, tata patrzy na Ciebie z tamtąd i łamie głowę, że jego córeczka tak się zamartwia. Przecież on nadal będzie z Tobą tylko nie fizycznie. Na pewno masz tyle wspaniałych wspomnień! Nie daj się złym emocjom bo dobra pamięć o tacie zaginie. Co do chłopaka polecam ten sam sposób - pozytywy nawet jeśli miałyby być wyszukiwane na siłę. Z czasem wchodzi to w krew. Kochanie - jakie są Twoje zainteresowania? Co robisz w życiu?
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do