Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 03 kwi 2007, 12:42
może pójdź do psychologa, jest w szkole jakiś?
różne głupoty się dzieją w okresie dorastania i to też może być przyczyna

czemu nie chcesz o tym rozmawiać z matką? to nie jest dobre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez GRACJA 03 kwi 2007, 13:20
Witaj szugar.k Myśle żo dobrze byłoby gdyby Twoi rodzice wiedzieli ,że coś się z Tobą dzieje. Poproś mamę żeby poszła z Tobą do psychologa. Możesz też iść sama. Każdy może mieć zmienne nastroje ale nie powinno to trwać za długo i czasami trzeba skorzystać z pomocy lekarza. Nie pozostawaj z tym problemem sama. Zwróc się po pomoc. Zobaczysz wszystko będzie dobrze. Dasz radę. Powodzenia.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez ashley 03 kwi 2007, 21:47
[b]szugar k. [/b] skarbie, doskonale Cię rozumiem i na podstawie wlasnej przeszlości potrafię sobie wyobrazić, jak się teraz czujesz. Myślę, że powinnaś trochę ochlonąć, uspokoić myśli, zatrzymać się na chwilę. Nie uciekaj przed sobą, nie bój się zajrzeć w swoje wnętrze. Zastanów się dobrze, jakie są Twoje problemy i czego pragniesz. (Pamiętaj, że mimo to, że sytuacja przybrala sporych rozmiarów wg Ciebie, w rzeczywistości nie jest tak źle, ale oczywiście swój problem potraktuj rozsądnie, nie zostawiaj go). Powinnaś wg mnie iść do psychologa, bo wtedy poczujesz się dużo lepiej. A mamie powiedz, że potrzebujesz iść- nic zlego sobie nie pomyśli.

Jak czytam Twojego posta widzę, że bardzo mocno się krytykujesz, a może nawet calkowicie siebie przekreślilaś? Nie możesz tego robisz. Przecież to Ty jesteś dla siebie najważniejsza, od Ciebie zależy Twoje szczęście. Musisz siebie zaakceptować. Koniecznie to zrób. Zaakceptuj się taka jaka jesteś teraz, a potam się zmienisz. Pokochaj siebie ;) Jesteś wartościowym czlowiekiem nie możesz tak się oceniać. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez kasztan 03 kwi 2007, 22:36
powinnas podzieliuć się swoimi problemami z rodzicasmi bo jak się okazuje np. w moim przypadku to oni wzięli mnie za rękę do psychologa oni dali pieniądze na proszki i mam w nich wsparcie... wiem ż ejak mi zabraknie to pomogą.. oczywiście jest to pewien rodzaj biernej pomocy ale byłem już w takim stanie że nie można mnie było do niczego zmobilizować i nie chciałem juz walczyć o siebie i to co robie palny itd... Powinnas iśc do psychologa może nie koniecznie szkolnego bo oni czasami nie rozumieją tak jak ten nieszkolny... byc może dojrzewasz wogole pewnie zderzyłaś sie jakoś ze światem lepiej poproś kogoś o pomoc bo to się może źle skończyć... musisz tez przyzwyczaić się do tego że masz problemy bo każdy je ma bez wzgledu na wiek inteligencje wykształcenie... odwiedzaj nasze forum pozdrawiam kasztan... ;) ;) ;)
http://siemianswir.blog.onet.pl/
zapłodnij mnie szczęściem jak wiatr swym podmuchem zapładnia kwiaty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
26 mar 2007, 15:11

przez szugar.k 04 kwi 2007, 10:09
byc może dojrzewasz wogole pewnie zderzyłaś sie jakoś ze światem lepiej poproś kogoś o pomoc bo to się może źle skończyć...

Pamiętaj, że mimo to, że sytuacja przybrala sporych rozmiarów wg Ciebie, w rzeczywistości nie jest tak źle,

Mam wrażenie , że to co napisałam potraktowaliście jako nieodłączny problem który występuje w wieku dojrzewania.
Zderzyłam się ze światem już bardzo dawno temu. Teraz mam prawie osiemnaście lat i czuje poprostu ,że muszę posprzątać wszystko co było za mną. Bo okropnie mi żal, tej czternastolatki na którą patrzę w odtwórczej wyobraźni, i z całych sił chcę się przenieść kilka lat wstecz. I choćby otrzeć jej łzy.
To się już kończyło źle. Mam za sobą kilka jakże śmiesznych prób samobójczych. Gdzieś przeczytałam , że to zazwyczaj nie udaje się gdy człowiek jest w ciężkiej depresji. I teraz mam to w głowie jako najprostsza droga do uzyskania pomocy. Jeszcze teraz jestem w stanie coś zrobić, nie chcę czekać aż zrobi się tak ciemno , że nie będę mogła zrobić nic. Tylko leżeć i jak kiedyś wzywać po cichutku pomocy. Której nie będzie, tak samo jak kiedyś. A boję się potwornie zignorowania moich problemów. Boję się , że dla kogoś mogę okazać się kimś nie wartym wyciągania dłoni. Wolałabym załatwić to bez udziału mojej matki bo wiem że trzebaby było rozgrzebywac przeszłość. Wyrzucać jej jakieś rzeczy które robiła , a których nie robiła.
Prawdę mówiąc , może mylnie ale winię ją za to jaka jestem. Za to jak odnoszę się do siebie. Ja = wszystko co najgorsze. Winię ale już się z tym pogodziłam. Nie chcę zadawać jej bólu bo wiem , że teraz się stara.
I obawiam się , że nie byłaby moim wsparciem, ale przeciwnie to wszystko podzieliłoby nas. A tego bardzo nie chcę...
ja jestem z tych, co nakrywają głowy kołdrą.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 kwi 2007, 10:44

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 04 kwi 2007, 12:48
rób jak chcesz, Twoja decyzja, ale wg mnie jesteś zbyt młoda, żeby mówić o depresji
być może masz depresję, a być może jest to okres dojrzewania, w którym bardziej wrażliwe osoby przeżywają doły wydające im się czymś nie do pokonania, co z perspektywy czasu, póżniej, wydaje się dość banalne

w każdym razie powinnaś udać się przynajmniej do psychologa, porozmawiać czy otworzyć się szczerze, jeśli nie masz oparcia w rodzinie (albo wydaje Ci się, że nie masz)
często łatwiej jest otworzyć się przed 'kimś obcym'

wyżalić się na forum, zyskać uwagę i współczucie - nie rozwiąże Twoich problemów, sama musisz coś z tym zrobić i pierwszym krokiem jest zaakceptowanie problemu, czyli "mam problem" i teraz "szukam pomocy i rozwiązania problemu" (to drugi krok)
trzecim jest praca nad poprawą swojej sytuacji

wiem, że łatwo się to pisze, a trudniej robi, ale nie ma innego wyjścia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez GRACJA 04 kwi 2007, 14:36
Napisałaś - "Wolałabym załatwić to bez udziału mojej matki bo wiem że trzebaby było rozgrzebywac przeszłość. Wyrzucać jej jakieś rzeczy które robiła , a których nie robiła". I tu nie masz racji. Właśnie rozmowa z mamą może tu dużo zmienić. Przecież nie musisz jej mówić byłaś zła, zrobiłaś mi to... czy to... . Można powiedzieć tak - boli mnie to jak mnie traktujesz, źle się czuje z tym co robisz, zrobiłaś itp. Mów o swoich uczuciach związanych z sytuacjami. Mamy to nie obrazi bo będziesz mówiła o sobie ale dowie się co cię rani, co cię boli. A psycholodzy to też ludzie i napewno znajdziesz zrozumienie. Nie zwlekaj. Zacznij działać. Nie musisz przecież zaczynać od rozmowy z mamą. Zacznij od psychologa.
szugar.k napisał(a):Jeszcze teraz jestem w stanie coś zrobić, nie chcę czekać aż zrobi się tak ciemno , że nie będę mogła zrobić nic.
Masz motywację. Działaj. Powodzenia.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez kasztan 04 kwi 2007, 15:50
Pamiętaj, że mimo to, że sytuacja przybrala sporych rozmiarów wg Ciebie, w rzeczywistości nie jest tak źle,


w rzeczywistości nie jest tak źle; ja cały tydzień tamten nie spałem, w końcu załamałem się w niedzielę i w poniedziałek po nieprzespanej nocy nie mogłem się pozbierać... najgorsze bo we wtorek miałem sparwdzian z wosu a planowałem naukę z rana w poniedziałek lecz nie mogłem bo byłem zaspany zmeczony a nie mogłem odespać po południu bo wypiłem 3 kawy i 4 plusze wtedy działasz jak jakiś robot jesteś zdolny do mechanicznych działań najlepiej jak śa to czynności fizyczne bo wykonujesz je machinalnie... i pojawiły się myśli ze jestem do niczego i że beznadziewjny i wogóle dooł wielki nie mogłem się pozbierać do 23; aż w końcu cos puściło i nauczyłem sie treochę tego wosu jak się okazało na następny dzień nie było tak źle na kartkówce odp owioedziałem na pare pytań... a w pon to był porblem nie do przeskoczenia, a teraz jestem w dobrym nastroju bo mam na spanie imovan i lexapro i wogóle chce mi się żyć pozdrawiam wszytkich i życzę miłych świąt bezdepresyjnych...
:smile: :?
http://siemianswir.blog.onet.pl/
zapłodnij mnie szczęściem jak wiatr swym podmuchem zapładnia kwiaty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
26 mar 2007, 15:11

Avatar użytkownika
przez ashley 04 kwi 2007, 18:42
szugar źle nas zrozumialaś, ani przez chwile nie pomyślalam, że to są zwykle problemy dojrzewania, poprostu chcialam Ci powiedzieć, że czlowiek w depresji(wiem po sobie) często widzi wszystko w tragicznych barwach, kiedy w rzeczywistości jest dużo lepiej. Tylko trzeba się podnieść z tego stanu, zrobić jakieś kroki, żeby z tego wyjść. I nie myśl o samobójstwie. To, że teraz sytuacja wygląda tak to nie znaczy, że kiedyś nie zmieni się na dobre. Ja myślę, że jak się postarasz to się zmieni, tylko do takich zmian potzreba czasu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez mist 12 kwi 2007, 02:24
Witaj szugar.k. Myślę że powinnaś porozmawiać koniecznie już teraz, no i nie bój się iść do lekarza... ja mając te 14 lat zaczęłam mieć depresję (niezdiagnozowaną przez lekarza, ale ewidentną). Mając około 17 jakoś z tego wyszłam, a przynajmniej tak myślałam. Gdybym wtedy zaczęła leczenie, to łykałabym teraz kilka proszków rano mniej. Bo problemy spychane przez lata w podświadomość, ujawniły się jako nadciśnienie tętnicze, zespół jelita drażliwego, nieregularne misiączkowanie, bóle kręgosłupa... i lekka hipochondria, zwłaszcza że studiuję medycynę, więc chorób i objawów mam pod dostatkiem ;)
Trzymaj się, naprawdę nie ma co odwlekać takiej decyzji. Powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 19:45

Avatar użytkownika
przez 331ania 12 kwi 2007, 23:42
Witaj Szugar k.Bardzo dobrze cie rozumiem.Wiem jak sie teraz czujesz-zyjesz ale czujesz ze to zycie toczy sie jakby z boku a ciebie tak naprawde w nim niema-ze sie tylko przygladasz...przeszlam to.Jestem ta osoba ktora wyciaga dlon do ciebie:)chce bys zrozumiala ze ten stan nie minie do poki sama nie zaczniesz dzialac,prawda jest smutna ale prawdziwa:)troche to smiesznie zabrzmialo ale tak to jest.Ja tez myslalam ze ktos mi pomoze-leki,lekarz,psycholog...tak-pomogli ale to ja sama wlozylam w to najwiecej wysilku,bo chcialam byc normalnie odczuwajaca osoba-chcialam poprostu znow zaczac zyc i udalo sie:)!co zreszta opisalam w licznych postach.Nie uwazam ze twoje problemy sa malo wazne,mlodziencze,itp.W kazym wieku moze dopasc czlowieka to "cholerstwo" i nie mozna tego tak od razu wyeliminowac.Skoro juz tak dlugo sie meczysz to zrob krok by to zastopowac!jesli nie chcesz w to wciagac rodziny poradz sie znajomych,jesli to nie pomoze,idz do psychologa a on z pewnoscia doradzi co zrobic bo oni naprawde to wiedza a pozniej juz wszystko w twoich rekach,wiec wez sie wreszcie za to i zacznij zycie-nowe zycie w ktorym juz nie bedzie tych zmartwien.Jesli zas chodzi o lekarza to nie jest potrzebna twoja mama bys skorzystala z wizyty u psychologa-a uwazam ze to pierwsza rzecz ktora powinnas zrobic i bedzie juz tylko lepiej:)sciskam cie i zycze bys wyzdrowiala:)3maj sie cieplutko!:)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Czy ja jestem jeszcze normalna?...

przez Kristi 29 maja 2007, 19:13
To mnie dopada..to uczucie , że coś ze mną nie tak , że po czterech rzutach deprechy nic nie może już być normalne.A... zapomniałabym -w tym jeden z nieudaną próbą samobójczą...Jezu , czy można po czymś takim być normalnym? Sama nie wiem , czuję się gorsza od innych , gorsza i w jakiś sposób napiętnowana...Niby żyję ,,normalnie,, .Mam rodzinę , pracę ...i...no właśnie ..mam to uczucie bycia ,,inną ,, gorszą...jakbym zrobiła coś strasznego , a ja nie miałam odwagi , ani siły dalej żyć wtedy...czy to już będzie tak zawsze? Boże ,czy zawsze mam się tak czuć , jak ktoś gorszy?...zastanawiam się czy w pracy wiedzą to o mnie...pewnie tak , pracuję z dwiema osobami z tej samej miejscowośći...nie , nie boję się ,że to,,wyjdzie,, w jakiś sposób jest mi to obojętne ...dziwne prawda? A może wcale nie...tylko jak się uporać z tym uczuciem bycia gorszą od innych , uczucia ,że coś ze mną nie tak...że ,,normalni,,ludzie nie łykają prochów by przestało już tak strasznie boleć.... Pozdrawiam -,,nienormalna,, a może całkiem ,,normalna,, Kristi
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 maja 2007, 21:47

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 29 maja 2007, 19:36
Normalna, normalna. Każdy z nas jest normalny. Nazwałabyś osobę, która miała zabieg i brała prichy nienormalną? Takie jest niestety myślenie, że ktoś leczący się psychiatrycznie to wariat. Nie twoja wina, że zachorowałaś. Każdemu mogło się to zdarzyć. Na tym forum, jak zapewne zauważyłaś, jest mnóstwo takich ludzi. Jesteśmy NORMALNI, ale każdy z nas w jakimś stopniu dotknął dna. Po depresji nic nie jest takie, jak przed ale to nie znaczy, że z tobą jest coś nie tak. Doświadczyło cię życie i przez to wydaje ci się, że teraz jest inaczej. Gdyby zdarzyło się coś innego, jakaś tragedia, też by ci się podobnie wydawało. W każdym razie ja mam takie odczucie. Że "przed" było inaczej. To mnie zmieniło. Napiętnowało w jakiś sposób i już nic nie jest takie, jakie było kiedyś.
Trzymaj się :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

przez mrs bug 29 maja 2007, 20:46
Droga Kristi, dla mnie jesteś normalna i bardzo mi żal, że musisz przez to przechodzić. Sama czuję się podobnie: nic mi nie wychodzi, jestem do niczego, jestem najgorsza, po co w ogóle żyję? To jest takie niesprawiedliwe, gdy ktoś chce być dobrym człowiekiem i nie ranić innych, rani samego siebie. Czy inni są od nas lepsi? NIE! Lecz jakże ciężko to sobie wmówić w kryzysowej sytuacji... Musimy z tym walczyć i już. Pozdrawiam
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
28 maja 2007, 16:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do