Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Pomocy

przez Mango1 20 mar 2010, 11:59
MI też się wydaje, ze twoja kolezanka ma depresje. Sproboj z nia porozmawiac o jej uczuciach, co teraz czuje, nie mow ''głowa do góry'' albo cos podobnego, bo to jej nie pomoze. Powiec jej ze ja rozumiesz i ze zawsze moze sie do ciebie zwrocic z karzdym problemem. Jesli sytuacja sie nie zmieni porozmawiaj z jejj rodzicami, ale dyskretnie zeby ona o tym nie wiedziała.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 mar 2010, 13:06

Re: Czy wy też tak macie?

przez Just 20 mar 2010, 16:49
bo to jest gorzej niż u księdza u spowiedzi. Dziś dla wielu grzech nie jest motywem cierpień i coraz rzadziej ludzie się ich wstydzą. Nie mają problemów z mówieniem o nich, a czasem nawet się nimi chwalą. A u psychologa to coś innego... to tak jakbym gadała o tym co jest intymne, co za wszelką cenę próbuje się ukryć. A idąc do psychologa czy psychiatry nie ma mowy o anonimowości. W związku z tym ciężko jest choć trochę powiedzieć co jest nie tak. Za wszelką cenę próbuje się ukryć swoje przeżycia przy użyciu kamiennej twarzy, lub uśmiechu od ucha do ucha, grzecznie odpowiadając lub opowiadając, jakie to życie jest bezsensu. A jak się się przychodzi do domu, to wcale to tak nie wygląda Wchodzisz w ciemny kont, albo przykrywasz się kołdrą i ryczysz nad swoją niedolą.
A broń Boże...jeszcze mi powie, że jest ze mną wszystko w porządku, a tego usłyszeć bym nie chciała. Byłoby mi głupio...że przyszłam bo sobie coś ubzdurałam. Dla mnie jest to nie do pokonania. Tyle...
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
20 lut 2010, 00:49

Re: Czy wy też tak macie?

przez al_bundy123 20 mar 2010, 17:16
Just napisał(a):bo to jest gorzej niż u księdza u spowiedzi. Dziś dla wielu grzech nie jest motywem cierpień i coraz rzadziej ludzie się ich wstydzą. Nie mają problemów z mówieniem o nich, a czasem nawet się nimi chwalą. A u psychologa to coś innego... to tak jakbym gadała o tym co jest intymne, co za wszelką cenę próbuje się ukryć. A idąc do psychologa czy psychiatry nie ma mowy o anonimowości. W związku z tym ciężko jest choć trochę powiedzieć co jest nie tak. Za wszelką cenę próbuje się ukryć swoje przeżycia przy użyciu kamiennej twarzy, lub uśmiechu od ucha do ucha, grzecznie odpowiadając lub opowiadając, jakie to życie jest bezsensu. A jak się się przychodzi do domu, to wcale to tak nie wygląda Wchodzisz w ciemny kont, albo przykrywasz się kołdrą i ryczysz nad swoją niedolą.
A broń Boże...jeszcze mi powie, że jest ze mną wszystko w porządku, a tego usłyszeć bym nie chciała. Byłoby mi głupio...że przyszłam bo sobie coś ubzdurałam. Dla mnie jest to nie do pokonania. Tyle...

a skąd wiesz próbowałaś ? z takim podejściem to napewno się nic nie zmieni. I to zależy tylko od Ciebie czy coś z tym zrobisz. Naprawdę uwierz mi że żaden psycholog Cię nie wyśmieje o ile przy konfesjonale może się to zdarzyć :mrgreen: to u psychologa napewno nie. Można iść za darmo z NFZ co prawda trochę się czeka ale przynajmniej nie powiesz że szkoda Ci pieniędzy albo coś.
Pozdrawiam
G
al_bundy123
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: druga strona rozpaczy... smunta historia

przez one day... 21 mar 2010, 22:56
Byłam u pychologa... troszke pomogło...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 mar 2010, 22:26

Re: może depresja a może coś więcej :/

Avatar użytkownika
przez NOBODY4444 21 mar 2010, 23:43
joanna5 Wiesz co bardzo cię przepraszam ale rozbawił mnie ten tekst, zkoro twierdzisz że on choruje bo chce być chory to po jaką cholerę się tu logowałaś?
Z tego co piszesz wychodzi na to że wszyscy ci którzy korzystają z tego forum o niczym innym nie marzą jak tylko o tym żeby stać się p............i a jeszcze lepiej wylądować w psychiatryku i sami dążymy do tego nie?
Oczywiście jest trochę tak że się człowiek czasami sam nakręca i przez to też nasilają się objawy, ale jak można je sobie wyreżyserować to nie bardzo rozumię?
Jeśli jesteś taka zdrrowa to jesteś farciarą, myślę jednak że się poprostu oszukujesz a tak naprawdę cierpisz tak samo jak my wszyscy tutaj.
Naprawdę masz tylu znajomych i masz z kim pogadać? Czy tak naprawdę jesteś tylko ty i twoje kompleksy i przytłaczające cię życie a poprostu dobrze grasz? :P
NOBODY4444
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
24 sty 2010, 00:20
Lokalizacja
Nibylandia

Re: może depresja a może coś więcej :/

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 mar 2010, 02:14
Joanna5 przeszła wiele w swoim życiu. Nie wiem czy ktokolwiek z nas przetrwałby to wszystko tak jak Ona.
Joanna5 ma dystans do choroby, opisuje ją jako "coś na własne życzenie".
Nie mozemy wymagać od kogoś,żeby ktoś nas głaskal ciągle po głowce i mówił "Tak, jesteś chory, biedactwo, połóż się i pogrązaj się dalej w swojej chorobie".
Bo nawet jak chorujemy na gardło czy zapalenie płuc to siegamy po leki, robimy inhalacje, odpowiednio dbamy,żeby się wyleczyc.
A jak chorujemy na duszę.............to co robimy? Odpowiedzmy sobie sami na to pytanie.................
Jeśli już się pojawilo w nas to poczucie choroby....trudno, mamy pecha. Albo............szczęście?

Zeby nie było,że sie wymądrzam. Też szukam sposobu by uleczyć swoją duszę. Czasami warto posłuchać uwag innych, zwłąszcza tych, którzy naprawdę w życiu wiele przeszli. I potrafią powiedziec,że zachorowali pośrednio na własne życzenie.
"Bezposrednio" też można zachorować.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: może depresja a może coś więcej :/

Avatar użytkownika
przez namiestnik 22 mar 2010, 11:12
Tak choroba duszy jest dość specyficzna. Gdy dusza staje się chora to sama przestaje funkcjonować prawidłowo i nie dba o siebie wystarczająco. To można tak w przenośni powiedzieć, że chora dusza nie potrafi zadbać o siebie więc niejako życzy sobie chorować stąd choruje dalej. Może jeszcze bardziej. Rozumiem, że NOBODY4444 tutaj zabolało słowo, że na własne życzenie - bo wiadomo, że to tylko przenośnia. Nikt chyba tu obecny nie chce chorować.

To podobnie jak np. zapalenie płuc. By wyzdrowieć trzeba przyjmować lekarstwa ale i mieć silny organizm. Ale nie ma się silnego bo mając zapalenie organizm słabnie. Więc to też taka w sensie Joanny choroba "na własne życzenie" skoro organizm "nie chce", a tak naprawdę nie może chorego narządu włączyć na pełne obroty by ten sam chory narząd wyleczyć, gdyż to właśnie jest ten sam narząd.
Tu masz nieścisłość bo same leki i inhalacje przy mocnej chorobie nie starczą. Gdyż organizm jest słaby, gdyż nie ma jak oddychać. Często trzeba drastyczniejszych kroków. A często się to kończy tragicznie. Trzeba szybko przeskoczyć w stronę zdrowych lub umarłych, nie da się tkwić w tym latami. Z depresją czy podobnymi zaburzeniami jest inaczej. One nie zabijają wprost. Ktoś może tak żyć wiele lat i stać się prawdziwą udręką dla innych. A ci inni myślą czemu? Przecież gołym okiem nie widać na ciele by coś było źle. A nawet mogą występować chwile lub nawet długie okresy szczęścia. Więc czują się manipulowani, podważają dobre intencje. Uważają, że ktoś to robi celowo.

Więc powiedzmy, że to tylko takie sformułowanie, którego nie można traktować dosłownie. Aczkolwiek niefartem jest, że są osoby którym się wydaje, że ktoś kogo znają a choruje to tak robi bo mu np. wygodnie, bo dostaje wtedy rentę, ma wolne w pracy albo dla innej korzyści.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Niereformowalna 23 kwi 2010, 15:50
Witam Was:)
Odkąd pamiętam mam wiele problemów osobistych i rodzinnych. Przez to wszystko nabawiłam się kompleksów, nerwicy i lęków, o których można by było napisać książkę. Teraz stoję przed kolejnym problemem i w związku z tym szukam jakiejś konkretnej porady, mianowicie: chodzę do tzw elitarnego liceum, dzięki któremu nabawiłam się wielu stresów. Moje oceny spadły, nie mam siły uczyć się do różnych zaliczeń, co niestety skutkuje częstym unikaniem zajęć. Nie mam już siły, zaległości narastają, a poza tym brakuje mi tłumaczeń dlaczego mnie znów nie było w szkole i czegoś tam nie napisałam. Chciałam nawet zmienić szkołę, ale jednak po rozmowie z mamą, wychowawcą i dyrektorem placówki postanowiłam zostać. Bardzo nie chciałabym ich wszystkich zawieść, bo obiecałam poprawę, ale moje problemy wciąż narastają i wcale nie jest lepiej. Teraz narodził się w mojej głowie pomysł, żeby przenieść się do liceum wieczorowego lub zaocznego, gdzie mogłabym spokojnie uczyć się do matury (z samodzielną nauką nie ma w moim przypadku kłopotu, gorzej wpływa na mnie presja szkolna), dzięki czemu uniknęłabym wszystkich stresów, pogłębiającej się nerwicy i fobii szkolnej. Na prawdę zależy mi na dobrych wynikach (przede wszystkim z matury), ale myślę, że lepiej, jeżeli uczyłabym się sama, absolutnie nie przeszkadza mi mała ilość zajęć w liceum zaocznym, gdyż do nauki WOSu czy historii potrzebna jest dobra książka, nie koniecznie nauczyciel z renomowanej szkoły. Poza tym teraz, kiedy mam na głowie wiele przedmiotów i zajęć, po powrocie ze szkoły jestem bardzo zmęczona i nie mam ochoty na naukę, nie wiem za co się zabrać i nie dość, że nie uczę się z tzw "niepotrzebnych przedmiotów", to jeszcze zawalam sobie te ulubione. Sęk w tym, że obawiam się, że moja mam się na mnie zawiedzie, bo jej zależy, żebym uczęszczała do tego LO, w którym aktualnie się uczę. Poza tym naraziłabym się na wyśmiewanie ze strony niektórych znajomych z klasy, pomyślą, że sobie z czymś nie poradziłam i się przenoszę. Dla nich liceum zaoczne pewnie kojarzy się z poziomem zawodówki. Niestety nie mają pojęcia o tym co czuję. Na szczęście jednak mimo wszystko mam wielu przyjaciół, czy to w klasie, czy tez poza szkołą, więc na wsparcie mogę liczyć. A szkoła sama w sobie tez nie jest najgorsza, ciekawe wykłady, spotkania, wycieczki. Szkoda by mi było z tego wszystkiego rezygnować.

Teraz muszę więc podjąć jakąś decyzję. I w związku z tym moje pytanie do Was: co Wy zrobilibyście na moim miejscu?
Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 kwi 2010, 15:15

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez paradoksy 23 kwi 2010, 23:58
Niereformowalna,
z tego, co tu napisałaś mam wrażenie, że bardziej niż całej sytuacji w szkole boisz się tego, że zawiedziesz rodzicielkę.
Ale z drugiej strony, byłam w trochę podobnej sytuacji - poszłam do najlepszego LO w mieście i nie dawałam sobie rady.. Wcześniej bardzo dobrze się uczyłam, nie miałam problemów z żadnymi przedmiotami, średnia na koniec gimnazjum 5,2.. W LO jednak stwierdziłam, ze nie musze mieć samych 5 - ocena nie zawsze jest adekwatna do Twojego stanu wiedzy. Niestety, doszłam do tego wniosku w ostatniej klasie i przez 2 wcześniejsze lata trochę się pomęczyłam...
Poza tym - "to moje życie i mam prawo dostać 2 lub 3".
Widocznie wywierasz na sobie za dużo presji... Rada: przystopuj, ochłoń trochę. Może nie będziesz musiała zmieniać szkoły.
Ja z kolei jednak żałuję, że poszłam do tamtej szkoły i jeśli mogłabym wybierać znowu to bym poszła gdzieś indziej.
Zrobisz oczywiście jak uważasz, ale rozważ tę decyzję dobrze.
Trzymam kciuki :)
paradoksy
Offline

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez RepairMySoul 16 maja 2010, 23:19
Czesc .
Napisze o sobie , o tym jak pewna substancja psychoaktywna pokazala jakie mam problemy ze soba , jak ranie wszystkich dookola i co najwazniejsze siebie ...

Potrafie lezec , lezec na lozku , patrzec na moje nogi i nie czuc ich , jakby nie byly moje ... Jakbym lezal obok , zaden ruch , zadna mysl , nic - juz nic nie jest moje .
boje sie nastepnego dnia .. Albo nie , nie boje sie , przeciez wiem co bedzie - znow ciarki , gesia skorka , Przerazliwy strach gdy samochod przejedzie ulica , gdy ptak zatrzepocze skrzydlami , gdy moj brat spyta czy ide na autobus , gdy dziewczyna zacznie mówic - nie , nie moge wsluchiwac sie w ich glos bo znów czuje sie jak we snie ... nie moge na nich za dlugo patrzec bo znowu twarz wykrzywi sie ze strachu ...

Nienawidze luster - nie lubie w nie patrzec - nie poznaje swojego odbicia ...
Nienawidze snu - budze sie w nocy sparalizowany i widze zjawy i dziwne rzeczy .
Niecierpie siebie - Dlaczego ? Bo w ciagu 10 minut Jestem szczesliwy - pozniej smutny , nastepnie zrozpaczony , przytloczony , pozniej mam napady smiechu - tysiac stanow na minute , ciagle wahania nastroju ... Tak ! Postawie sobie cel - by za 5 minut bylo mi glupio ze wogole pomyslalem ze mi sie uda .. ale dlaczego ? Przeciez jestem wartosciowy .. Podobno kazdy czlowiek taki jest .

Juz niepotrafie sie skupic , mam swiatlowstręt , wszystko robie automatycznie , ciągle wyobrazam sobie cos .. ciągle Sceny , dlugie monologi ...
I Te mysli , ta pewnosc ze za moment umre a tu rozczarowanie , gdybym tylko mial odwage , albo nie , gdybym tylko byl tak glupi i zabil sie ... poczulbym ta ulge ..

Od pewnej pory mam nadcisnienie .. Caly czas boli mnie glowa , dretwieja mi rece , czasami nie czuje ciala , zawieszam sie ...
Boje sie nawet wlasnego glosu , boje sie zostac sam ..
Zapominam ludzi ktorych znam cale zycie , z dnia na dzien coraz mniej ich znam ..
Czekam za neurologiem , psychiatrta mnie nie zdiagnozuje jezeli najpierw nie pojawie sie u neurologa ..
Psycholog mowi ze pierwszy raz widzi kogos tak zachwianego emocjonalnie ...

Nikt mi nie wierzy , wszyscy mysla ze zartuje , ze zwracam na sebie uwage ...
Mam wziasc sie w garsc ..
Mam dosyc ..

Pomozcie ..
"Mów mi prefekt - duszy defekt
Jedna szata - tysiąc metek"
~~RepairMYSoul

http://lightsinthehell.blogspot.com
Avatar użytkownika
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
02 maja 2010, 11:38

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Wombwell00 25 maja 2010, 22:05
Stany depresyjne mam od 7lat, pomimo tego iż sam mam dopiero 17. Brzmi to dziwnie, nawet dla mnie.
Moja 'walka' z depresją polegała na całkowitym unikaniu sytuacji, które mogą ją wywołać. W szkole wszyscy myslą, że jestem pociesznym chłopcem, niektórzy nawet się dziwią jak można się tak cieszyć jak ja. Ale to są stany jedynie chwilowe, potem znów przygnębienie i nie moc. Zazwyczaj takie stany miałem tylko w domu, po kontakcie z rodzicami, problemach, czy to z dziewczyną czy z własnym życiem, ale wszystko odwlekałem, na tym polegała moja 'walka'.

Szkoła (gimnazjum) była dla mnie ostoją, trafiłem na fajnych ludzi, czułem sie lepiej. A w tym roku jestem już w Liceum i trafiłem na strasznie małotowarzyską klase: nie mam bliższego kontaktu z nikim, z większością nawet nie gadam, ostoją tutaj są dobsi kumple z innych klas i gdyby nie oni... wole nie myśleć co by się stało. Większośc moich kumpli jest w innej klasie i podobnym profilu, chciałem się przenieść... dyrektor mnie stłumił, a przez depresje nie potrafiłem nawet o to zawalczyć. Codzien myslę o tym co by się stało gdyby jednak mnie przeniósł, a i tak czuje wstyd gdy mam tam znów wejśc i zacząć z nim rozmawiac.

Nic nie potrafie. Nie mam żadnych konkretnych talentów. Nie potrafie się bić, czy zwyczajnie walczyć o swoje racje. Nie potrafie rozmawiać z rodzicami, nie potrafie zdefiniować własnych problemów, nie czuje już nic. W domu ciągle ktoś na mnie narzeka, jestem w cieniu starszego brata.
Nie potrafię sie do niczego zmotywować, wszystko mnie wykańcza.

Straciłem całkowicie wole nauki. W szkole czekam tylko na dzwonek, zamartwiam się. Nie staram się w ogóle o oceny, wszystko jest mi obojętne. Nie mogę się w ogóle zabrac do uczenia. Jutro pisze dwa ważne testy, jest godzina 22, a ja jeszcze niczego się nie pouczyłem, nic. Wiem, że jest ze mną coraz gorzej, czuje to.

Złożyłem wniosek do poradni psychologiczno-pedagogicznej, w środe mija miesiąc odkąd to zrobiłem... powinni niedługo zadzwonić ale i tak wątpie, żęby mogło mi to jakoś pomóc, tam, pewnie jak i wszędzie, mają ludzi w dupie.

Nie daje rady, pomóżcie, powiedzcie cokolwiek.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez niewiemcojest 30 maja 2010, 21:04
Cześć nie wiem czy umiem dobrze opisać to co sie ze mną dzieje ale spróbuje.
Od dłuższego czasu w moim codziennym życiu gości smutek pojawia sie nie wiadomo skąd i trwa czasem dzień czasem dwa czasem kilka miesięcy. Od 3 miesięcy to jest nie do zniesienia nie chce mi sie nic nawet wstać z łóżka zrobić czegokolwiek w kółko płacze z byle powodu albo i bez powodu, jestem na takim etapie ze mam wszystkiego dosyć chociaż mam kochającego chłopaka który sie o mnie troszczy i pełną rodzine to życie straciło sens nie umiem sie z niczego cieszyć myśle o śmierci. Takie doły zdarzały mi sie już częściej ale nie były tak intensywne chodziłąm już na terapie i po 2 miesiacach przerwałam ją wydawało mi sie że było już ok jednak po miesiacu zaczeło sie to co właśnie opisałam nie weim co zrobić co to jest . Nie mam już siły wiem ze sama sobie z tym nie poradzę.Powiedzcie co sie dzieje co mam zrobić?Boje sie ze znudze swojego chłopaka takimi stanami:(((
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 maja 2010, 20:55

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez Natascha 30 maja 2010, 23:27
To jest właśnie depresja. Powinnaś się zgłosić do lekarza.
Natascha
Offline

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

przez niewiemcojest 01 cze 2010, 16:35
Tak myślisz?? czyli teraz musze poszukać jakiejś poradni psychologicznej bo tam gdzie chodziłam już nie wrócę bo mi głupio ze zrezygnowałam:((
:bezradny:
ach żeby to było takie proste...
:(((
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 maja 2010, 20:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 21 gości

Przeskocz do