Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie wiem czy chcę pomocy...

przez Artemizja 23 mar 2007, 20:02
Witam.

Chciała bym się was poradzic. Więc: mam depresje.. często (bardzo) myslę o śmierci.. nie radze sobie ze szkołą (mam w tym roku mature i naprawdę bardzo mi na niej zależy, ale mimo tego nie jestem wstanie sie skupic na nauce).. życiem.. z wszystkimi trudnościami na mojej drodze..
Część mnie chce pomocy, a z drugiej strony boję się o nią poprosic.
Zastanawiam się czy powinnam powiedzieć o moich problemach rodzicom? Boję się, że nie wezmą mnie na poważnie lub zbagatelizują to..
A może powinnam na własna ręke wybrać się do psychiatry lub psychologa? Też nie wiem czy to dobry pomysł.. bardzo bojęsie zaszuflatkowania... i ze potraktuje mnie jak kolejna chisteryczke.. lub kolejny ten sam przypadek co setki przedemna.. a tego bym nie zniosła..
Jeszcze jedna kwestia.. czy jak zdecyduje sie wybrać do psychologa i (być może) leczyć się.. czy takie informacje zostaną gdzieś zapisane? Gdzieś gdzie np mój przyszly pracodawca będzie miał do nich dostęp??
Czy da się z tego wyjść samemu? Bez pomocy nikogo..??

Tak jak teraz czułam sie wiele razy.. ale nie trwało to nigdy dl niz miesiac.. a później bylo znów normalnie.. Teraz jednak naprawde się o siebie boje.. Tak źle jest juz od 6 miesięcy i nie zanosi się żeby miało byc lepiej.. wręcz przeciwnie..

Z góry dziekuję za rady i odp

Pozdrawiam cieplutko
Artemizja
Offline

Avatar użytkownika
przez IceMan 23 mar 2007, 21:21
Lilith napisał(a):mam w tym roku mature

witaj w klubie ;)
Zastanawiam się czy powinnam powiedzieć o moich problemach rodzicom? Boję się, że nie wezmą mnie na poważnie lub zbagatelizują to..

I to jest dobre pytanie. Jednoznacznej odpowiedzi na to nie ma, ale: jeśli kiedykolwiek traktowali Cię niepoważnie albo bagatelizowali, ignorowali Twoje problemy, raczej jestem skłonny powiedzieć, żebyś im o tym nie mówiła. Jeżeli traktują Cię poważnie, to jak najszybciej im o tym powiedz. Jeśli jest fifty fifty i nie masz pewności jak jest, to jest ryzyko, ale warto zaryzykować. W końcu nic Ci się nie stanie.
Lilith napisał(a):Czy da się z tego wyjść samemu? Bez pomocy nikogo..??

Tak naprawdę to wychodzi sie z tego samemu. Psycholog, psychoterapeuta to doradcy. Oni mogą dać wskazówki. Pomóc. Ale to ty rządzisz sobą i swoją psychiką. I tak naprawdę czy z tego wyjdziesz, zależy tylko od Ciebie. A odpowiadając bezpośrednio na pytanie powiem tak. Wiele można. Ale jeśli robi się to samemu, trzeba w to włożyć często więcej wysiłku. I dużo wiary w siebie, samokontroli i pracy nad sobą. Można to zrobić. Co prawda nie zawsze, ale jeśli czujesz się na siłach, zawsze można spróbować. Człowiek może osiągnąć więcej niż mu się wydaje. Więc walcz! Pozdrawiam serdecznie.

PS. A tak na marginesie... z czego zdajesz?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Artemizja 23 mar 2007, 21:29
Dzieki za odpowiedz

Jesli sie zastanowic.. to chyba jednak nie powiem im o tym... kiedys juz byla taka sytuacja... Przyznalam sie mamie ze mam cos w podobie do stanow lenkowych.. doslownie mnie wysmiala i nie uwiezyla... pamietam jak sie pozniej czolam... chyba nie warto ryzykowac....

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:33 pm ]
Zdaje z WOS-u, angielskiego i oczywiscie polaka... na stopniu podstawowym...

A Ty??
No i przedewszystkim powodzenia powinnam życzyć.. bo to juz niedlogo :/
Artemizja
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 23 mar 2007, 21:42
Ja zdaję matmę, fizykę, informatykę (to akurat moja pomyłka :? ), angielski no i oczywiście polski.
Również życzę powodzenia. Damy radę! :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez GRACJA 23 mar 2007, 22:30
Lilith - oczywiście że możesz tak jak mówił Piotrek spróbować sama sobie poradzić z tym problemem. Jednak gdybyś poczuła że nie dasz radzy to śmiało idź do psychologa.
Napisałas - "Jeszcze jedna kwestia.. czy jak zdecyduje sie wybrać do psychologa i (być może) leczyć się.. czy takie informacje zostaną gdzieś zapisane? Gdzieś gdzie np mój przyszly pracodawca będzie miał do nich dostęp?? "
Każda osoba starająca się o pracę przechodzi badania wstępne które przeprowadza lekarz medycyny pracy. Lekarz ten przeprowadza wywiad, Jeśli nie powiesz że chodzisz do psychologa czy psychiatry to nikt się o tym nie dowie. Wszystko zależy od Ciebie.
Powodzenia.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez Artemizja 23 mar 2007, 23:26
GRACJA dzieki troche mnie uspokoilas....
Artemizja
Offline

Avatar użytkownika
przez 24 mar 2007, 14:42
Wiaterku - oby do przodu! Małymi kroczkami, nawet jak wyrżniemy, to i tak podniesiemy się w końcu! :)
.'..wyjść z obłędu, to wyjść z labiryntu, bez żadnej nici Ariadny w ręku..'.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 mar 2007, 22:22

przez wiatr 24 mar 2007, 20:54
Iś napisał(a):oby do przodu! Małymi kroczkami, nawet jak wyrżniemy, to i tak podniesiemy
bardzo mi się podoba te stwierdzenie :mrgreen: . Pewnie ,że się podniesiemy. Już nie damy nikomu tej satysfakcji ;) , by myśleli o nas,że jesteśmy słabeusze. A co!
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez Endru 27 mar 2007, 22:08
Witaj Lilith, nie jestem psychologiem(moja wiedza o depresji jest bardzo powierzchowna).Jestem pedagogiem szkolnym i piszę do Ciebie jako pedagog. Widzisz ....matura sama w sobie jest stresująca i wywołuje u większości zdających ją uczniów lęk i przygnębienie. W Twoim przypadku, gdy masz kłopoty z ,,koncentracją, skupieniem'',to przygnębienie z braku efektywnych wyników w nauce do matury, może -nieźle dać Ci w kość. Dlatego popieram Grację, rozważ jej sugestię do której i ja się dołączam - jeśli poczujesz że nie dajesz rady, poszukaj pomocy. Jeśli się boisz ,,zaszufladkowania'' i przeraża Cię wizyta u psychologa w poradni zdrowia p. czy innej placówce NFZ, to jest wyjście. Możesz odwiedzić psychologa w poradni psychologiczno-pedagogicznej, w Twoim rejonie. To poradnia (szkolna-edukacyjna), do której możesz się zgłosić sama(szkoła nic o tej wizycie nie będzie wiedzieć). Psycholog tam pracujący może Ci pomóc -gdy mu powiesz o Twoich problemach z nauką-przynajmniej z tym sobie może poradzić.A jeśli chodzi o duszę ? to kto wie -jeśli nie on, nie Ty, to może ośmielona tym pierwszym ,,zawierzeniem'' poszukasz sobie psychologa ,,meteorologa co rozwieje te czarne chmury''. Pozdrawiam serdecznie i obiecuję :!: że będę trzymał kciuki za Ciebie, w czasie matur. :P

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:15 pm ]
ps I Tobie Piotrek (i wszystkim zdającym maturę) życzę POWODZENIA :!:
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 mar 2007, 21:51

przez makalele 28 mar 2007, 17:52
Cześć:) Jestem tego samego zdania co poprzednicy. Myslę że psycholog byłby dobrym rozwiązaniem. To sa ludzie którzy naprawde zainteresują sie twoim problemem i nie zbagatelizują go. Potrafią pomoc a co najważniejsze chca pomóc. Twoja wizyta będzie dla nich radościa. Osobiście radził bym Ci sie wybrac do dobrego psychologa , mam nadzieje że mnie posłuchasz :) Pozdrawiam Cie serdecznie
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 mar 2007, 16:00

przez Martusia 28 mar 2007, 19:41
Wręcz nakłaniałbym na psychoterapię. Chodzi mi o gruntowne przepracowywanie problemów.
Jeśli już sama boisz się o siebie, to dla mnie znaczy jedno, by dłużej nie zwlekać i jak najszybciej dać sobie pomóc.
Pozdrawiam i życzę silnej woli walki.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez anette 28 mar 2007, 23:23
hej lilith

głupio mi to mówic, ale miałam identyczną sytuację w zeszłym roku
sama to wszystko przechodziłam i nadal przechodzę
jest ciężko, wiem o tym
ale powinnaś dac radę...bo ktoś musi sobie poradzic no i czemu nie miałabyś to byc ty :)
pozdrawiam
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

Avatar użytkownika
przez ashley 29 mar 2007, 15:49
Anette i Lilith, dziewczyny też przeszlam przez dość ciężką depresję i myślę, że lepiej jest powiedzieć o tym komuś blizkiemu i iść do lekarza. Wtedy on oceni sytuację i znajdzie sposób żeby Wam to wyjście z tego ulatwić. Warto. Ale poszukajcie kogoś dobrego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Moja sytuacja i pytań kilka.

przez szugar.k 03 kwi 2007, 11:43
Mam kilka pytań.
Mam nadzieję , że nikt nie nakrzyczy na mnie , że mowa o tym o co pytam była już w 100 innych tematach , a opcja szukaj nie gryzie.

Jakieś dwa lata temu, było ze mną bardzo źle. Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo byłam chora. Dopiero niedawno, gdy zaczęłam czytać o tym wszystkim..
Trwało jakieś pół roku. Miałam prawie wszystkie objawy jakie przypisuje się depresji. Ale jako że miałam wtedy 14/15 lat nigdy poważnie nie myślałam o leczeniu. A rodzice ignorowali to i przyczyniali się do pogorszenia mojego stanu. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć w jaki sposób, ale zebrałam się w sobie. I jeszcze niedawno byłam z siebie dumna. Że byłam tak silna i udało mi się samej to wszystko pokonać.
Teraz mam wrażenie , że tylko uśpiłam to w sobie.
Wszystkie problemy które wtedy spowodowały u mnie taki stan zostały już "zapomniane". Można powiedzieć , że jest dobrze , jest wiosna a ja powinnam być szczęśliwa.
Ale przez ostatni miesiąc , czuję jakbym przezywała flashback z tego co wtedy działo się w mojej głowie. Jakiś dziwny lęk , którego wcześniej nie miałam, potrafię rozpłakać się 20 razy dziennie z całkowicie 'śmiesznych' powodów albo w ogóle bez przyczyny. Paraliżująca niemoc , złość na samą siebie i to co zwykle.
Wystarczy że 20 metrów od domu zobaczę w jakiejś szybie swoje odbicie i od razu zwrot w tył. " z TAKĄ sobą nie będę nigdzie wychodzić "
Nie mam ochoty się odzywać bo nie podoba mi się mój ton głosu.
Chciałabym wreszcie dać spokój samej sobie. I nie być swoim największym wrogiem. Móc odczuwać wszystko, a nie tylko patrzeć przez szybę na to jaki świat jest piękny nie mogąc tego poczuć.
Chcę nauczyć się chodzić . Tam gdzie chcę , a nie ciągle odmawiać sobie czegoś tylko dlatego że jestem "niewłaściwa". Chcę panować nad swoim nastrojem, bo mam wrażenie że w środku jestem szczęśliwa, ale coś jakby paraliżuje mnie i nie pozwala się uśmiechać. Przecież wszystko jest dobrze...wszystko co kiedyś mnie trapiło zostało uśpione, więc ten stan jest całkowicie irracjonalny.
Wiem , że nie jesteście lekarzami. Ale... chciałam spytać czy uważacie że powinnam radzić sobie z tym sama czy zwrócić się do kogoś o pomoc. Bo ja często nie wierzę sobie , że jestem chora. Nawet gdy termometr pokazuje 39 stopni gorączki...
Chciałam jeszcze spytać czy jeżeli nie mam skończonych osiemnastu lat , to czy można pominąć udział mojej mamy w ewentualnym leczeniu.

Jeżeli ktoś przebrnie przez taki długi post i będzie tak miły żeby odpowiedzieć to z góry dziękuję.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 kwi 2007, 10:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do