Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Avatar użytkownika
przez namiestnik 30 paź 2008, 02:57
Powiem tak - łatwiej tu rady dawać niż samemu się do nich zastosować. Nie należy też ich traktować jako jedyną drogę. Bo często to co mi pomaga nie pomoże Tobie i odwrotnie. Więc choć warto się radami dzielić to trzeba pamiętać, że nie są to jedyne drogi i nie koniecznie dobre dla wszystkich drogi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

problemy z sama soba oraz problemy fizjologiczne

przez travis 31 paź 2008, 00:31
Witam,

Chcialbym opisac pewien problem, ktory dotyczy mojej dziewczyny. Mianowicie jest to osoba bardzo nerwowa, i bardzo szybko sie denerwuje, wkurza itp. Dodatkowo jest osoba malej wiary, latwo sie poddaje, nie wierzy w siebie, za bardzo przejmuje sie wieloma sprawami. I od jakies czasu ma problemy z potrzebami fizjologicznymi. Czasem do tygodnia nie moze sie "zalatwic". W sumie nie wiemy czy udac sie do psychologa czy tez gastrologa. Generalnie problemy wystepuje przez jakis czas , potem ustepuja - pojawiaja sie gdy dziewczyna ma duzo stresu... Czasami bierze tabletki na przemiane materii i to jej troche pomaga i moze skorzystac z toalety. Dodatkowo jest osoba bardzo szczupla ( jednak nadal sie chce odchudzac, poniewaz uwaza ze ma duzy brzuch - ktory pewnie wystepuje po kilkudniowym nie "zalatwieniu" sie ). Prosze o pomoc i informacje jak moge jej pomoc? Czy konieczna jest wizyta u psychloga lub czy moge jej pomoc jakimis srodkami dostepnymi w aptece. Jesli psycholog to prosze o polecenie jakiegos w Poznaniu oraz podanie ewentualnych kosztow wizyty oraz ilosci wymaganych wizyt.

Z gory szczerze dziekuje za pomoc

Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 paź 2008, 00:23

Re: 19lat, czy to już koniec?

Avatar użytkownika
przez midaa 31 paź 2008, 16:07
moja rada to iść do psychologa- a nie uciekać jak już jest wolny termin i rezygnować, żeby wyjść z takiego stanu potrzeba czasu, nie będę Ci prawić morałów co robić żeby z tego wyjśc- bo musisz sam sie zebrać ,zdecydować -wziąść sprawy w swoje ręcę, co to filmików ja takich nie oglądałam,ale kiedyś przestaniesz to robić-jak już dojdziesz do tego,że nie tędy droga,pozdr ;)
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: nawrót choroby. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez midaa 31 paź 2008, 16:16
Nie przejdzie Ci ten stan od razu-nie licz na to.Postaraj się znaleźć taką psycholog która Ci odpowiada, czasami jest tak na początku jak się jest chorym to sie narzeka na byle co.Szukasz dziury w całym u tej osoby, a może trzeba ją zaakceptowac i zacząc coś od siebie wymagać, jesli możesz porozmawiaj z kimś zufanym, nie wiem-może mamą, niech Ci pomogą -chociażby fiansowo- w sprawie terapi, samo nie przejdzie, i wierz mi że potrzeba na to CZASU I CIERPILOWŚCI>powodzenia i nie łam sie,weź sprawy w swoje ręce :D
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Chyba mam depresję... Pomożecie?

przez Quam 01 lis 2008, 15:44
Witam

Ostatnio, kiedy tak nad sobą myślałem przyszło mi do głowy że mogę mieć depresję. Nie wiem od kiedy (chyba od zawsze) trwam w stagnacji. Nic mi się nie chce. Zawsze myślałem że jestem po prostu leniwy ale to chyba coś innego. Nie potrafię się do niczego zmobilizować, najchętniej cały dzień leżałbym i gapił się w telewizor marudząc sam na siebie. Ostatnio nawet nie chce mi się iść na piwo z kumplami, po prostu leżę i nic mi się nie chce. Zawsze szybko się zniechęcałem i nudziłem czymś. Nigdy nie byłem systematyczny i cały czas szukałem sposobu aby uniknąć robienia czegokolwiek. Nawet czytanie które zawsze sprawiało mi ogromną przyjemność mi nie idzie, po prostu w połowie książki nie chce mi się jej czytać. Nie wiem z czego to wynika ale wiem że muszę się tego pozbyć bo powoli walą się moje plany na życie,chcę iść na studia ale w szkole ostatnio mam same pały, a na tegoroczną maturę też nie mam wielkich widoków. Po prostu nie mogę wziąść się do roboty, podświadomość podpowiada mi nieustannie sposoby na ominięcie wszystkiego, abym mógł spokojnie poleżeć. Nie wiem co się dzieję, jeżeli tak dalej pójdzie to skończę jako jakiś pijak albo jeszcze gorzej. Jak zmobilizować się i zacząć coś robić? Wiem, że najlepiej po prostu wstać i coś zrobić ale ja tak nie potrafię, próbowałem już wiele razy, po prostu nie mogę. Leżę tylko w domu i żaden bodziec nie jest w stanie pchnąć mnie do działania. Tylko klnę sam na siebie że nic nie robię. Zaczęły mi się po głowie kołatać nawet myśli, że może łatwiej będzie po prostu przestać żyć, skoro prędzej czy później i tak to mnie czeka, to po co się męczyć życiem. Chociaż do tego mi jeszcze daleko. Co zrobić? Jak się zmobilizować?

Quam

Przepraszam za ewentualne błędy...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 lis 2008, 15:21

Re: Chyba mam depresję... Pomożecie?

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 01 lis 2008, 20:26
No nie wiem... może to przemęczenie i taki charakter, znam takich co sobie z tym żyją spokojnie a od czasu do czasu nachodzi ich dół z tego powodu, bo kręcą się w miejscu i nic z tego nie wynika.
Zależy czy to wszystko. Jestem dobrym przypadkiem depresji wyleczonej (tzn., prawie - jestem już na połowie dawki, czyli odstawianie leków), a bywa że i ze 3 tygodnie spędzam na wyszukiwaniu powodów żeby nigdzie nie iść, nikogo nie oglądać, siedzieć w domu i spać. Z drugiej strony bywają dni że czuję że muszę do ludzi, albo coś porobić, no więc się nie przejmuję, po prostu bywam chimeryczna i już. Tego nie wylecze bo taki charakter.

Więc nie wiem czy powinieneś się tym przejmować, czy tylko przeczekać, albo zająć się czymś nowym, może właśnie nowego hobby ci potrzeba.
Mógłbyś o tym z jakimś psychologiem pogadać, bo tu na forum możesz się niepotrzebnie nakręcić i dopasować sobie ze 3 choroby których nie masz :D My tutaj z reguły znamy się na diagnozowaniu tylko metodą porównawczą, czyli "ktoś też tak ma", a to nie jest najlepszy sposób bo nawet grypę każdy inaczej przechodzi.
3m się
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Poddałem się...

przez greezle 01 lis 2008, 22:19
Witam. Nie daje już sobie sam rady ze sobą, może ktoś tutaj mi pomoże...

Mówiąc krótko - co bym w życiu nie zrobił, tam jest i pech. Przykłady? Mam problemy z budową i ciałem, jakich nie ma nikt - podpuchnięte oczy, chude ręce (prawie sama kość), suche włosy. To kilka z nich. Dalej, sport - ćwiczyłem 2 lata na siłowni i nic z tego. Nie poczyniłem żadnych postępów, zero. Ludzie normalnie w tym wieku są dwa razy silniejszy bez siłowni. Dalej, miłość. Kilka razy miałem sytuację, że chciałem z dziewczyną "coś więcej". Niestety, pomimo tego że ludzie ogólnie mówią, że jestem przystojny, dziewczyny szybko mnie odtrącały. Nie mam praktycznie kolegów. Pomimo, że jestem miły itd. to kolegów mam jedynie na GG. Rzadko się z nimi widzę, nigdy mnie nie zaproszą nigdzie. Całe dnie spędzam przed komputerem, tutaj jedynie widzę jakiś sens życia.

Podsumowując, poddałem się. Stwierdziłem, że nie mam po co żyć. Czego bym nie zrobił, i tak ciągnę za sobą serię nieszczęść i pecha.

Mam dopiero 16 lat... . Najśmieszniejsze jest to, że wyjątkowo jak na ludzi w moim wieku wierzę (wierzyłem) w Boga. Co niedziela msza itd. Może przez to zostałem skazany na pożarcie przez los?

Co teraz? Szubienica?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 lis 2008, 22:08

Re: Poddałem się...

Avatar użytkownika
przez Pennywise 02 lis 2008, 01:39
szubienica to kiepska sprawa i w sumie to mało miły sposób by pozegnac sie z zywotem

[...]Gdy nie nastąpi złamanie kręgów szyjnych więzień umiera na skutek uduszenia. Wtedy występuje wytrzeszcz oczu, skazany wyciąga język, robi się siny na twarzy. Przestają działać zwieracze. Taka śmierć może trwać nawet 45 minut.[...] źródło www.zbrodnia.of.pl

takze odradzam :)

skoro masz 16 lat to zdaje się, ze jestes jeszcze na etapie "przepoczwarzania się", są trzy wyjscia, albo bedzie ok, albo normalnie albo do kitu, mysle, ze jeszcze nie czas by oceniac wynik. z biegiem czasu dojda inne problemy, wiec niktóre z obecnych troche straca na swoim znaczeniu. hm, ja przez wiele lat myslałam nad tym co zrobic zeby było miło :) jakis czas temu doszłam do kilku wniosków:
- na wszystko potrzeba czasu
- grunt to niecisnieniowac sie, ze trzeba cos zrobic
- zajac sie soba, nie szukac na siłe kontaktu z innymi
- rozwijac swoje zainteresowania
- czasami zmiany dobrze robia
- nie starac sie byc tacy jak inni i robic to co oni, kazdy ma prawo do swojego stylu zycia
- nie cudzołóż!
- nie kradnij!

no dobra, dwa ostatnie to beka :)
"Ja zabijałem tylko siebie, ale zawsze tym, który umierał był tego świadek." Dennis Nielsen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lis 2008, 02:34
Lokalizacja
Mój Umysł

Re: Zmarnowane życie...Zmarnowana młodość...

przez arturk 02 lis 2008, 18:27
Pezyjacielu drogi nie łam się ja mam zupełnie odwrotnie, miałem dzieciństwo szalone, rozbujnicze wspaniałe, później cudowna młodośc tak do 20 imprezy wyjazdy spotkania, teraz mam 24 lata i mam dola, że to wszystko sie skończyło i nigdy juz nie wróci, owszem baluje czasami, ale trzeba raczej myślec jak się ustatkowac a najlepsze czasy juz za mną. Jak sie wie co juz ie powróci to dopiero jest dolina, bo tamte czasy nie wróca juz nigdy, wszyscy powyjezdzali na studia, za granicę, poprzeprowadzali się, w zasadzie jedynie czesc czesc a kiedys razem lezelismy objeci gdzies w krzakach nad jeziorem, ale coz takie zycie, wszystko co dobre kiedys sie konczy, lub kiedy zaczyna. Taka optymistyczna mysl dla nas obu, bo ja równiez mam nadzieje, że moje życie jednak się odmieni na tyle, że znó poczuję się szczęśliwy i wolny jak kiedyś. Trzymaj się ciepło, i nawet takich pierdół o trumnach mi tu nie wypisuje, przed Tobą jeszcze kawał życia, a nawet niewiesz ile może ono przynieśc niespodzianek! Duzo jednak zalezy od Ciebie, walcz więc tak jak my wsyscy tutaj i moze nam sie uda wkoncu i będzie lepiej, na pewno znajdziesz swoja jedyną, i to bedzie Twoja terapia zobaczysz, tylko się nie podłamuj!!! Pozdrawiam.
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Zmarnowane życie...Zmarnowana młodość...

przez monika03 02 lis 2008, 18:41
SEAN nie poddawaj sie ja tez nikogo nie mam siedze sama w domu straciłam wiele chłopaka prace ..... ale sie nie poddaje usmiechnij sie;)
monika03
Offline

Re: problemy z sama soba oraz problemy fizjologiczne

Avatar użytkownika
przez bee84 02 lis 2008, 23:09
To ciekawe bo z reguły szczupłe osoby maja z tym problemy .... ja również ...
Z całą pewnością w 90% to jest kwestia stresu ...
Z lekarzami dałabym sobie spokój ... mi pomogła zmiana diety ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Dlaczego wciaz boli głowa????

przez nariko19 02 lis 2008, 23:34
ja terz stawiam na stres i nerwice. Ja z lekiem zyje juz od trzech lat i od tego czasu nie pamietam zeby nie bolała mnie glowa. Ciągły ucisk, jest to okropne ale nie tak jak fobia ktura mnie poprostu roz.pie.rdala. paranoja ale zawsze mozna sie pociąc i jest lepiej
;)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
30 cze 2008, 22:53

Re: Dlaczego wciaz boli głowa????

przez mamaviki 03 lis 2008, 19:18
witam, to moj pierwszy post na tym forum, wlasciwie znalazlam je niedawno ;0
Jakis czas temu mialam bole glowy, dzien w dzien, trwalo to ponad miesiac. Oczywiscie ja nakrecalam sie, ze pewnie cos jest nie tak (to moje standardowe okreslenie :smile: ). W sumie pewnie wszyscy olali by to, jednak wczesniej przebywalam na oddziale neurologii z zagrozeniem zycia, po spozyciu metaclopramidolu. Smieszne to, ale ten niepozorny lek przeciwwymiotny omal mie nie zabil. Po tamtej niemilej przygodzie, zaczelo sie pieklo. Ataki paniki i strachu, ciagle leki, ze umre itp. Pewna jestem,ze te bole glowy spowodowane byly stresem, jednak wyslano mnie na TK, zeby wykluczyc jakies uszkodzenia mozgu. To bylo prwie 5 lat temu, jednak od czasu do czasu, gdy jestem pod wplywem stresu, bole glowy powracaja, dzis tez mnie boli glowa, jednak wiem dlaczego, wiec sie nie przejmuje. Alez sie rozpisalam , jak na pierwszego posta :oops:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 paź 2008, 19:06

Re: Dlaczego wciaz boli głowa????

przez izu 03 lis 2008, 19:42
mnie też boli głowa... czasami ból jest nie do wytrzymania.
leki biorę po jedzeniu i zauważyłam, że jak mało zjem (a ostatni posiłek miała ok 3h wczesniej) i wezmę lek to po paru minutach zaczyna boleć mnie głowa, dlatego lepiej w moim przypadku zjeść więcej :mrgreen:
izu
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
22 sie 2008, 11:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do