Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez anita27 14 wrz 2006, 20:20
Witam Nika,ja sie borykam z podobnymi problemami juz od kilku dobrych lat.
Czasem mi sie wydaje,ze utone juz w ty bagnie ale pozniej przychodza lepsze chwile i mysle ze jest sens walczyc.Zastanawiam sie i marze jak to jest byc zdrowym,codziennie miec chec robienia wielu,wielu rzeczy a przede wszystkim czuc rzeskosc zycia,umiec sie nim cieszyc.
Staram sie zyc codziennoscia tylko ze zbyt czesto uciekam w przeszlosc i wtedy mnie dopada.Szczegolnie ostatnio jakos podle sie czuje.
Wiem jednak napewno,ze trzeba codziennie probowac zyc i usmiechac sie,starac sie pomniejszac to wszystko.Sama deprecha nie odejdzie.
Pozdrawiam
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

przez Martusia 15 wrz 2006, 12:18
a ja juz zglupiałam i na dzień dzisiejszy nie mam ochoty nic z tym zroobić.
Przez chyba dwa dni bylo całkiem nieźle, a dziś znów dół.
Ja nie potrafię normalnie funkcjonować.
Po co się wysilać, robic postępy? Upadek z wysokości bardziej boli.
Mam do siebie pretensje, że w ogóle przeszlo mi przez myśl, ze będzie dobrze i że dam radę.
Już mi się nie chcenic robić.
Znow siebie nie znam, nie wiem co mnie cieszy i czego chcę.
Zdecydowalam się na przyjmowanie psychotropów(4 dzień) a po nich jest jeszcze gorzej.

Pozdrawiam.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez Wypalony 15 wrz 2006, 13:57
Wiesz, ja tam wole raz na czas spasc z wysokosci, niz ciagle siedziec na dnie. Chocby dla tych momentow kiedy jest znowu dobrze warto walczyc z depresja! Nie poddawaj sie, prosze! A leki jeszcze zaczna dzialac, czasem to musi po prostu potrwac. Grunt zeby probowac, za kazdym razem na nowo sie podnosic i walczyc. Jak czlowiek spadnie na dno to przynajmniej ma sie od czego odbic znowu do gory! :smile: Powodzenia!
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Martusia 16 wrz 2006, 17:31
Wypalony skąd masz w sobie tyle siły ? czyam Twoje wypowiedzi i podziwiam Cie.

U mnie jest tak, że już kilka razy bylam na dnie.
Do pewnego razu dało się odbić i jakoś się toczylo.
Tylko kiedy czlowiek po tylu upadkach poobija się i połamie zbyt bardzo, to później nawet jeśli chce, nie może wstać.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez shadow_no 16 wrz 2006, 17:51
...i wtedy powinien zainteresować się Tobą drugi człowiek, który pomoże Ci się podnieść, lub czasem grupa ludzi.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez Wypalony 16 wrz 2006, 22:37
Skad mam w sobie tyle sily...Coz dwa razy juz mi tej sily w zyciu zabraklo. Jakos przezylem, ale podobno do trzech razy sztuka...Wiec wole nie ryzykowac :D Mi dodaje sil swiadomosc ze nie jestem sam, swiadomosc ze chociazby istnieje takie forum jak to, pelne ludzi wrazliwych i walczacych o kazdy kolejny szczesliwy dzien...Wlasnie walczacych, nie ulegajacych swoim problemom, czesto wiekszym niz moje. I w koncu wygrywajacych. Wiem ze im sie to udaje, wiec wierze ze mi tez sie uda. I moze stad ta moja "sila"...
I wierze w to co powiedzial Shadow powyzej. Jak dlugo ludzie chca sie nawzajem wspierac, tak dlugo nic nie jest przesadzone. Kazdy kolejny dzien, to kolejna szansa na szczescie.
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez Tomasz 17 wrz 2006, 23:04
Wypalony i inni Drodzy mi
Kiedy jest dobra okazja żeby wrócić z Nim do tego tematu? Już sam jako trochę podszkolony w dziedzinie depresji i jej objawów wiem, że mogę podejrzewać u Niego depresję tzw. dwubiegunową. Wiecie zapewne o co biega, stąd nie chcę tego tematu opisywać. I pytanie: Czy wtedy kiedy jest u Niego fajnie i nic się nie dzieje, czy właśnie podaczas ataku jak najwięcej mówić, lub tez nie mówić, albo odpowiednio się zachować, bo to tez potrafię. Mam wrażenie (widac to) że trochę ograniczył ze mną kontakt, bo zdaje sobie sprawę że wiem o jego problemie. Po prostu chce się schować do kąta. Ja z kolei zdaję sobie sprawę, że na siłę z tego kąta nie mogę go wyciągać, ale wtedy jak skoro zamknie się i koniec. Staram się tylko być, dawać znaki o swojej obecności i nic poza tym. Jeśli już pojawi się ten zły biegun wtedy staram się "atakować" (oczywiście problem, nie Jego). Rzecz jasna powoli. Nie wiem czy nie zataił sprawy. Z Rodzicami tak trochę głupio pogadać, nie mają mnie za żaden autorytet. Mozliwe że staraliby się mnie spławić za taki temat, to raczej pewne znając ich.
...

I jeszcze jedna sprawa a właściwie podaję jako ciekawostkę.: Odpis psychiatry na wiadomy Wam temat:

Szanowny Panie,
Nie jest moja rolą stawianie komukolwiek diagnoz i drogą korespondencyjną. Mieści się to poza mozłiwościami korespondencji i charakterem naszej poradni.
Można sobie jednak pozwolić na pewne hipotezy, przypuszczenia i zastanowić nad ich ewentualnymi konsekwencjami.
Moja hipoteza: Pana kolega aktualnie albo nnie ujawnia objawów depresyjnych , nie ma depresji, albo tylko w łagodnym stopniu.
trudno mówić o depresji jak ktoś jest "rozpromieniony i szczęściliwy".
Prawdopodobnie on ma pewien charakter, typ osobowości, z którymi zwiazanych jest szereg cech.
Byc możę jedna z podstawowych cech jest duża zmiennośc jego emocji, skrajność emocji, a mozę tez i troche taka chęc podporządkowania sobie świata?
Stawiam te pytania, bo list Pana wskazuje , że ma Pan ochotę pilnie obserwować jego rózne stany emocjonalne, bardzo pilnie.
Czyni to Pan chyba z niesutajacym lękiem, że albo coś zlego się stanie znim, albo Pan coś zlego zrobi.
Jeśli tak jest, to w wypadku takiej osoby o takim charakterze (osobowości), mozę to byc, właściwie mu to być , związane z bardzo dużym obciążeniem dla Pana, ryzykiem zaniedbania innych spraw, swoich zadań życiowych, ludzi itp.
z szacunkiem
SP

To ostatnia korespondencja.
Jesli wzbudziła zainteresowanie, to moge pokazać poprzednie, bo jak sądzę to bardzo mądry człowiek.

[ Dodano: Nie Wrz 17, 2006 11:07 pm ]
"bardzo dużym obciążeniem dla Pana, ryzykiem zaniedbania innych spraw, swoich zadań życiowych, ludzi itp. "

No ma rację. Nie śpię od 87 godzin... Nie myślcie że czuję zmęczenie. Absolutnie nie. Dziś przepracowałem 12h. Wiem że to pewien objaw przejęcia, no ale co zrobię., Dzis pewnie tez nie zasnę. zaznaczam że to nie jest męczące dla mnie. Sam sobie dziwię się takiej siły. Pierwszy raz takie cos przerabiam.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 12:53

przez Martika * 19 wrz 2006, 13:30
może warto byłoby skonfrontować to co się dzieje z Twoim kolegą z innym lekarzem
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
13 cze 2006, 13:04

Co się ze mna dzieje? Nie mam nad sobą kontroli

przez agentka_001 26 wrz 2006, 16:13
od zawsze bylam troche dziwna.ciagle bylam sama,nie mialam nigdy przyjaciol.wszystkiego i wszystkich sie balam.w podstawowce balam sie nawet nauki tak ze matka musiala wpajac mi do glowy wiedze.mialam jakies dziwne drgawki calego ciala w najbardziej nieoczekiwanych momentach.potem stalam sie nastolatka.wiadome problemy.plec przeciwna itp.tylko ze ja to przezywalam inaczej niz wszyscy.to byly dla mnie tragedie zyciowe,koniec swiata.zaczely sie napady szalu,darcie zdjec,ciskanie przedmiotami w sciany i w ludzi,walenie w sciany i szafy,dzikie wrzaski i piski.i wciaz towarzyszyl mi strach przed wszystkim.najbardziej chyba przed rowiesnikami.w napadzie takiego jednego szalu weszla do mnie do pokoju mama.stanela jak wryta bo nie wiedziala co sie dzieje.to ona zmusila mnie sila bym sie leczyla.zaczelam brac leki.po jakims czasie czulam sie lepiej.moj problem polegal na tym ze jestem bardzo ambitna i buntowalam sie przeciwko lekarstwom.uwazalam ze to glupie,ze mi niepotrzebne.w koncu przestalam brac.wszystko wrocilo ze zdwojona sila tak,ze pojakims czasie samam zaczelam blagac o wizyte u psychiatry.przez jakis rok bralam,znow odstawilam rok temu,gdy zaczwelam studiowac w krakowie.mieszkalam z moim chlopakiemi i cale zlo spadalo na niego.o byle co dostawalam szalu,darlam sie w nieboglosy,piszczalam,plakalam,rzucalam rzeczami,rzucalam sie na mojego chlopaka,bilam go,tluklam,kopalam,ganialam zanim w nocy z nozem po mieszkaniu,bluzgalam na niego przeokropnie,a sama cielam sobie nozem nadgarstki.wpadalam w panike jak mial wyjechac na weekend do domu.czy choc na jeden dzien.jak tylko slyszalam o jego wyjezdzie zaczynalam blagac go,plakac,czepiac sie go nie pozwalajac mu wstac,zamykalam drzwi na klucz od wewnatrz a klucz chowalam tak ze byl uwieziony...(z mieszkania musialam sie wyprowadzic bo sasiedzi wszczynali awantury).pod koniec roku akademickiego bylam na wyczerpaniu,bylam strzepkiem.rodzice nie pytajac mnie o zgode zapisali mnie do psychiatry po moim przyjezdzie doZielonej Góry(tam mieszkam).przez wakacje odzylam.zdarzaly sie jeszcze przypadki ze na wakacje teraz skopalam paru ludzi i raz wpadlam w szal,ale w porownaniu z tym coprzeszlam przez ten rok akademicki to nic.nie odstawie juz lekow.nie wiem czy to co pisze nadaje sie na depresje,ale moj psychiatra nie powiedzial mi nic konkretnego co sie ze mna dzieje tylko zapisuje mi dosc silne dawki lekow...co wy o tym sadzicie?bo ja juz nie wiem co ja mam o sobie myslec...

[ Dodano: Wto Wrz 26, 2006 7:30 pm ]
proszę,jak ktos ma podobne problemy i zachowania wbrew samemu sobie,lub wie cokolwiek o takich zaburzeniach niech pisze!to dla mnie bardzo ważne.skoro mam walczyć z czymś i czemuś się przeciwstawiać,to muszę wiedzieć z czym walcze.pomóżcie poznać mi siebie bliżej...!!!!!!!!

[ Dodano: Sro Wrz 27, 2006 1:02 pm ]
i co,nic??!!znalazłam ten portal wczoraj przy okazji szukania w necie jakiegoś psychiatry wKrakowie bo idzie jesien a mi na nowo bedzie odwalac,a przypadkiem znalazlam WAS!!poczytalam sobie troche i od razu mialam pare rzeczy do dorzucenia od siebie więc sie zarejestowałam.wstydzę się mówić ludziom o tym co wyczyniam,ale czytając różne wypowiedzi doszłam do wniosku ze znalazłam to co chciałam - wypowiedzi i zwierzenia ludzi mających podobne (mniej lub bardziej) problemy jak ja.więc proszę was, napiszcie mi cokolwiek!!!nie skazujcie na myśli że jestem z tym sama i że nikt mnie nie rozumie!!!piszcie pls...

[ Dodano: Sro Wrz 27, 2006 1:17 pm ]
nie wiem czemu ze wszystkich tematów na paru stronach tylko ja mam zero odpowiedzi... :cry: :cry: :cry:
This place inside my mind,a place I like to hide
You don't know the chances.What if I should die?!
A place inside my brain,another kind of pain
You don't know the chances.I'm so blind!
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
26 wrz 2006, 15:06
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez korres1 28 wrz 2006, 00:43
hej
nie wiem co ci jest, zaden ze mnie specjalista. Ale mam nadzieje, ze znajdziesz tego psychiatre w Krakowie, a jak znajdziesz to polecisz. Napady furii czasem pomagaja, ale te twoje chyba wymagaja fachowego leczenia.powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez peace-b 28 wrz 2006, 02:09
Twój problem to duża labialność (chwiejność) emocjonalna i jedyne co możesz zrobic to spróbować popracować nad samokontrolą i tłumieniem negatywnych emocji oraz brać leki uspokajające (tak jak to robisz obecnie) które będą chamować Twoje zapędy.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Neśka 28 wrz 2006, 08:03
Mówisz, że psychoatra nie mówi Ci nic konkretnego... może warto więc go zapytać? Wymaglowac dokładnie, by powiedział, co o tym sądzi - nie wiem, ja bym tak właśnie zrobiła. Czasem mam takie ataki furii i tez zaczęły się w Krakowie na I roku studiów. Wszytsko jednak odreagowywałam w domu.

Mówisz też, że przepsiuje Ci silne dawki leków. Popatrz chociażby w necie co to są za leki, jak działają.

Wydaje mi się, że masz potrzebę, by wiedzieć, co się z Toba dzieje, bo chyba to jest główny problem, tak?
Najwazniejsze też to chyba nie zagłębiać się także w swojej "chorobie", ale starać się walczyć..

Pomyśl w jakich sytuacjch dopadają Cię te ataki i staraj się takich sytuacji unikać jeżeli to możliwe.
Nie znam się w sumie, bo sama jeszcze u psychiatry ani psychologa nie byłam, ale sie wybieram właśnie.....
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez xant 30 wrz 2006, 16:42
Czesc

moze latwiej byloby Ci zamiast ,,WALCZYC'' najpierw zakceptowac siebie sama taka jaka jestes to napewno pomoze szybciej w leczeniu i nie koncentrowac sie tylko na samych lekarstwach a skorzystac z pomocy psychologa to pomoze Ci zrozumiec siebie ,swoje reakcje,emocje i powody...

pzdr. xant
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 15:51

przez agentka_001 07 paź 2006, 16:42
dzięki wszystkim za dobre rady.tak wlasnie myslalam o tym psychologu rownież bo psychiatra faszeruje mnie tylko dawkami lekow a ja potrzebowalabym jakiejs rozmowy,porady jak mam sie zachowywac w roznych sytuacjach bo ja poprostu nie wiem.co do akceptowania samej siebie...to trudne dla mnie.czasem nawet mam juz dosc tego maskowania samej siebie. wtedy mowie o mnie wprost,prawde,jaka naprawde jestem i specjalnie zrazam do siebie ludzi.a w srodku mam ogien.trudne bo innie ludzie mnie nie akceptuja.jesli chodzi o leki...seronil.jest moim przyjacielem od wielu lat.stopnowo lecz delikatnie mnie zmienia wiec muysle ze to dobry lek.jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam wszystkich ludzi na forum,a w szczegolnosci tych co mi cokolwiek napisali:)))
This place inside my mind,a place I like to hide
You don't know the chances.What if I should die?!
A place inside my brain,another kind of pain
You don't know the chances.I'm so blind!
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
26 wrz 2006, 15:06
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do