Mam dość.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Neśka 19 wrz 2006, 15:22
Witaj,

Jak jest prawdziwe uczucie, to uwierz mi - reszta nie jest taka trudna. Trudno jest jednak trwac w idealnym związku na odległosć. Nie chce Cię zniechęcać, chociaz ja sama nie wyrywałabym sobie włosów z głowy (może to dlatego, że dużo przeżyam w "tym" temacie). Wiesz, nie chcę oceniac, co do siebie czujecie, bo to wiecie tylko Wy, ale wydaje mi się, że człowieka naprawde da się poznac dopiero w realnym zyciu, realnych sytuacjach... Teraz to dopiero zrozumiałam, więc nie dziwie się, że ten chłopak może Ci się wydawać "tym", bo idealnie się rozumiecie...
Na Twoim miejscu starałabym się go poznawać lepiej, spotykać się jak tylko to możliwe, ale równocześnie starać się nie angażować na maxa - podchodzić do tego z lekkim dystansem, ale tez nie odrzucać.... Szukaj jak najwięcej okazji, byście mogli sie nawzajem poznawać, nie tylko przez gg...
Taka moja skromna rada!
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Śmierć 24 wrz 2006, 00:32
Jeśli macie zamiar tak funkcjonować do ukończenia studiów, (nie wiem dokładnie gdzie i ile będziesz studiowała, ale przyjmuje wartośc 2 letnią) to daj sobie spokój ze związkami na odległość, masz dopiero 20 lat i wszystko przed tobą, moim zdaniem to tylko zauroczenie, nie będziecie mieli zbyt dużo okazji do spotkań... tak myśle a czas i kilometry robiąswoje. zakończ to.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez Ins 26 wrz 2006, 17:49
czesc, mam identyczne objawy do Ciebie z tym ,ze jestem o wiele starszy i mimo wszystko niepotrafie sobie z tym poradzic.zaczelo to sie juz w szkole podstawowej, rozne lęki , czulem sie spiety wsrod innych osob,niedopasowany.To jest wlasnie fobia spoleczna,codziennie z nia walcze z różnymi skutkami.Mam przez to wrazenie ,ze nikt mnie nie rozumie.Mysle,ze powinnas o ile jeszcze nie bylas udac sie do specjalisty,porozmawiac.Moze jakies leki przepisze,z tego co wiem to ponoc najskuteczniejsza jest terapia grupowa.Mnie te lęki męczą, jestem strasznie niesmialy przez to,a najgorsze jest to ,ze nie wiem jak to od siebie oddalic.Praktycznie nie mam przyjaciol przez to,jedynie jednego kolege ale mysle ,ze on tego nie rozumie do konca chodz sam jest niesmialy w pewnym sensie.Chcialbym byc taki jak inni otwarty,nie wstydzic sie nowych osob ogolnie ludzi ,nie czuc tego strachu.Najgorsze jest to uczucie niezrozumienia,ze inni nie sa tacy sami.Mi same leki za bardzo nie pomogly dlatego mysle o pojciu na dalsza psychoterapie coz trzeba probowac chodz nie wiem czy to cos da.Pocieszenie mi daje to ,ze nie jestem jedynym ktory ma takie problemy jakkolwiek by to nie brzmiało zawsze jakos razniej jest.Pozdrawiam Cie i powodzenia zycze,nie mozesz sie poddawac :)
Ins
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2006, 15:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Neśka 26 wrz 2006, 18:14
Napisałaś coś o lęku wypadnięcia przed ludźmi z jak najlepszej strony....
Mnie to zabiło.... podobnie jak Ty nie jestem samotniczką z natury - po prostu zaniedbałam pewne rzeczy z własnej woli. Wszytsko zaczęło się, gdy okazało się, że jestem trochę "inna" - miałam zainteresowania nie na poziomie mojego wieku i zainteresowań rówieśników.... miałam tyle lat,co Ty...

Wiesz, dobrze, że już teraz to dostrzegłaś, ja nie dostrzegałam. Jesteś mądrą dziewczyną jak na 14 lat i co ważne - masz chęć do życia!!
Masz także coś o czym wielu może marzyć, - przyjaciółkę. Ja straciłam wszystkich własnie przez tą "maskę", którą nałożyłam, bowydawało mi się, że nie moge być sobą...odizolowałam się.

Jesteś młoda, nie wszytsko stracone, uwierz mi! Jeszcze wiele będzie początków.. Jesteś w tym wieku, kiedy człowiek zaczyna odnajdywac siebie. Najważniejsze jest, że wiesz, że źle Ci, gdy udajesz!
Najlepsza rada ode mnie - bądź sobą, nie przejmuj się innymi!
Co do wypadnia "najlpiej jak można" - to potrafi zabić ;). Ważne jest to, czy tego chcesz Ty, czy chcesz spełnić oczekiwania innych...

Pozsłuchaj siebie...
Ja dziś nie popełniłabym tych samych błędów, gdybym w wieku lat 14 wiedziała. ..

Trzymaj się ciepło!!! Pozdrawiam!!!
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Poetka 12 paź 2006, 23:07
Neśka napisał(a):"najlpiej jak można" - to potrafi zabić

Niektórzy nie chcą egzystować...
Żyję się z dnia na dzień. Ja umarłam osiemnastego lutego 2006 roku o 17.06.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

Avatar użytkownika
przez Antagonist 12 paź 2006, 23:38
Miałem kiedyś coś podobnego ale to bardzo proste z tym żyć. Nie znosze do dziś dnia tłumu ludzi. Jak widziałem, za dużo osób w jednym miejscu automatycznie zaciskały mi się szczęki z wściekłości i musiałem uciekać jak najdalej od nich. To z pewnością nie jest i nigdy nie było normalnym zachowaniem. Kto mi pomógł ? Nigdy nikt. Kto tobie pomoże ? ... Nawet na to nie licz.
Często wybierałem siedzienie samemu, picie samemu i spanie samemu tylko po to aby być z dala od ludzi. Jakichkolwiek, nie mogłem patrzyć na ludzkie mordy. Obrzydzenie brało mnie na samą myśl rozmowy. Owszem nosiłem maske idioty, dzięki, której mogłem normalnie porozumiewać sie z ludźmi. Jednak długo wytrzymywać w przebraniu jest zbyt męczące i strasznie bezsensu.
Aby wygrać ze światem, z życiem musisz pokazać swoją nature, siebie. Udawanie, poprawianie, wmawianie sobie czegoś co jest tylko złudzeniem to normalne zachowanie każdego zagubionego człowieka. Nigdy nie wstydziłem się tego kim jestem i jakie jest moje zachowanie. Na przeciw wszystkim zawsze szedłem do przodu. Nie będe wspominał o banalnym "nie poddawaj się" bo to raczej każdy z nas już przynajmniej słyszał

Chęć do życia to tajemnicza sprawa. Niewiadomo skąd się bierze ale dziwnym sposobem daje siłe na następny dzień.

~Maja napisał(a):Potrzebuję dobrego psychologa

Niezgodze się tutaj z tobą. Nie potrzebujesz żadnej pomocy specjalisty. Dokładnie zanalizowałaś swój problem a to połowa sukcesu. Teraz wysuń tylko wnioski. Co chce zrobić ? Czy chce to naprawde zmieniać ? Czy naprawde jest, aż tak źle ?
Naucz się, żyć sama ze sobą. Postaw poprzeczke wysoko. Potem będzie tylko łatwiej i łatwiej.

Nigdy nie pokonywałem czegoś małymi krokami, czas jest zbyt cenny. Wam też nie polecam. Ostrzegam tylko, że to wymaga ogromnej siły i cierpliwości...
You see, I believe some darkness reached out to you. And I believe you told it yes.

Civil War !? Nah, honestly i just wanna stab somebody...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 01:09
Lokalizacja
ten swąd ?

Avatar użytkownika
przez ~Maja 13 paź 2006, 18:17
Dziękuję za wszystkie komentarze. :) Ogółem to niektóre rzeczy z mojego tematu są juz nieaktualne, np. że nienawidzę ludzi i te inne pierdołki, których się teraz wstydzę :) , ale kilka nowych doszło. Dochodzi. Co do nienawidzenia ludzi to jestem akurat ODWRTONIE nastawiona, niż wtedy. Teraz wykazuję zainteresowanie nimi i nawet ich toleruję :P. Chociaż dalej kryję się po domu ...
(A czemu taka zmiana, że CHWILOWO przekonałam się do ludzi? Jestem po drugiej stronie huśtawki emocjonalnej. {amplituda nastrojów})

Grażyna Połóg napisał(a):Masz przyjaciółkę, wspierajcie się na wzajem, przyjaźń umiejętnie pielęgnowana może zostać na całe życie, moja trwa już 17 chyba lat

Jestem w stanie życie za nią oddać. Myślę, że ona dla mnie też, choć nie okazuje emocji w taki sposób jak ja .. Ja się deklaruję :lol:

Ale...
Neśka napisał(a):Masz także coś o czym wielu może marzyć, - przyjaciółkę.

Neśka , sądzę tak jak Ty, tak jak mówiłam - wiele bym za nią oddała, ale coś tam we mnie w głębi siedzi... Jestem doskonale przekonana, że jestem jej "papużką nierozłączką" - czyli TYM BARDZIEJ nie umiem funkcjonować bez niej. Jak Ona nie idzie do szkoły to ja aż mam ochotę się zabić... to Ona daje mi tą siłę ale również mi ją powoli odbiera. < Ja przez Nią "bardziej żyję", a nie istnieję. > Byby mi jej zabrakło po prostu najzwyczajniej bym się zabiła :cry:.

Neśka napisał(a):Jesteś w tym wieku, kiedy człowiek zaczyna odnajdywac siebie.

Ja nawet wolę nie myśleć i niczego w sobie nie odnajdywać, bo boję się, że nagle uświadomię sobie, że jestem nic nie wartą, "zamuloną" , nieciekawą , zamkniętą w sobie, ponurą, pochmurną, markotną, melancholiczną, (...) małomówną osobą. Mam nadzieję, że tylko wciskam sobie taki kit. A wcześniej jej nie miałam, dopóki nie pewien post :!:
Czyli słówko od Neśki ! Dziękuję Ci za tyle ciepłych słów! Jeszcze żaden post mnie tak nie podbudował, jak Twój. Dziękuję, naprawdę!!

Wypalony napisał(a):Ale jesli szczerze i czesto bedziesz rozmawiala o tym z mama, to ona tez to zrozumie

Ostatnio powiedziała, że mam raz na zawsze zamknąć ten temat, bo najzwyczajniej wymyślam sobie te swoje objawy. Choc przyrzekam, że nie!

Ins napisał(a):hcialbym byc taki jak inni otwarty,nie wstydzic sie nowych osob ogolnie ludzi ,nie czuc tego strachu

Zobaczysz, kiedyś nas to spotka. :) Bądźmy po prostu dobrej myśli! I ja również życzę Ci powodzenia.



Antagonist napisał(a):Często wybierałem siedzienie samemu, picie samemu i spanie samemu tylko po to aby być z dala od ludzi

Znam to skądś. Wracam ze szkoły i gdy widzę na swojej drodze jakiegoś kolegę z klasy, od razu zmieniam tor - nawet na dłuższą drogę...

Antagonist napisał(a):Obrzydzenie brało mnie na samą myśl rozmowy

Ale to wszelkie unikanie ludzi napewno się nie bierze z NAS. Tylko z naszej choroby i zwątpienia w ludzi... Przynajmniej tak sądzę.

Antagonist napisał(a):Nigdy nie pokonywałem czegoś małymi krokami, czas jest zbyt cenny.

Chciałabym kiedyś być taką osobą, jaką jest moja maska. Ale gdybym drastycznie zmieniła podejście do wszystkiego, siebie, i do samej siebie to byłoby bez sensu. Bo założyłabym maskę.
Ale to wyczekiwanie na powolne poprawy też jest bez sensu.

Zastanawiam się teraz, czy cokolwiek ma jakikolwiek sens?

Antagonist napisał(a):Miałem kiedyś coś podobnego ale to bardzo proste z tym żyć. Nie znosze do dziś dnia tłumu ludzi

W moim przypadku te dwa zdania by się ze sobą kłóciły. Dla mnie nie jest prosto unikać ludzi, tylko z tego powodu by się nie skompromitować i pokazać, jaka to ja nieudolna jestem. <--- Mam o sobie takie zdanie. i boję się, że do końca odkryłam siebie by nadal tak sądzić ...
[b]Antagonist
, a tak się zapytam, jak sądzisz, co się składa na Ciebie i jakie Twoje życie ma na Ciebie wpływ?
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Avatar użytkownika
przez Antagonist 14 paź 2006, 15:15
To dosyć skomplikowane pytanie i nie wiem czy umiem na nie odpowiedzieć. Jakie moje życie ma na mnie wpływ ? Hmmz. Biorąc pod uwage wszystkie nałogi, płytkie myślenie prowadze siebie świadomie/nieświadomie do zguby. Nie żebym narzekał. Może troche przykozacze, ale to ja mam wpływ na swoje życie, nie odwrotnie. Robiłem zawsze to co chciałem, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Walczyłem o najbanalniejsze sprawy z krwią na zębach i nie dopuszczałem myśli, że nie będzie po mojemu. Szczerze powiem, że nic i nikt nie ma na mnie wpływu, ponieważ jedyna osoba, która go miała nie żyje.
Nie wiem czy dobrze odpowiedziałem na to co pytałaś.
You see, I believe some darkness reached out to you. And I believe you told it yes.

Civil War !? Nah, honestly i just wanna stab somebody...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 01:09
Lokalizacja
ten swąd ?

przez shadow_no 14 paź 2006, 15:32
Cześć!
~Maja napisał(a):A moze lepiej by było, gdybym... ?

A może lepiej by było, gdybyś się zabiła. Na to odpowiedz sobie sama, koniec męczarni? Skąd wiesz, co jest po drugiej stronie? Nie wiem czy to moje natręctwo, ale dla mnie zabicie się przez samego siebie jest równoznaczne z pójściem do piekła cokolwiek nim jest. Dla mnie tam są większe cierpienia niż te, ziemskie. Mam wrażenie, że kiedy zabiłbym się, pogrążyłbym tych, których kocham, jedynym darem, jaki bym miał, to możliwość patrzenia na ich cierpienie. Nie chce tego, dlatego się nie zabije.
Kiedy będziesz dalej żyła, masz wiele możliwości, los może się odmienić. W najmniej spodziewanym momencie może dotknąć Cię coś porównywalnego z cudem. Tak było u mnie. Kiedy byłem rok starszy od Ciebie był kryzys mojej nerwicy i depresji, trafiłem do szpitala psychiatrycznego, nie miałem nadziei na nic, a tu proszę... Spotkałem tam miłość swojego życia. Pewnie widziałaś na Naszym forum dziewczynę o imieniu Martusia. To ona.
Skąd? Gdzie? Jak? Przecież jestem sztuczny, nieudolny, obrzydliwie egoistyczny. Dlaczego spotkało mnie takie szczęście? Zastanawiam się. Jedynym wytłumaczeniem, jakie znalazłem jest to, że musiałem cierpieć, żebym mógł znaleźć szczęście.

Nie, nie jestem zdrowy, mam i depresje i nerwice. Kilka dni temu dostałem większą dawkę psychotropów. Ale co z tego, kiedy i tak jestem szczęśliwy i chcę żyć ?

Pozdrawiam i życzę sukcesów. Najpierw tych małych.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez ~Maja 15 paź 2006, 16:29
shadow_no, ja tylko tak mówię, ale nie mam pojęcia, czy byłoby mnie na TO stać. Z jednej strony zaplanowana śmierć to najzwyklejsze tchórzostwo, bo człowiek nie ma ochoty i chęci wprowadzić do swojego istnienia wspaniałych zmian, albo po prosu nie chce dłużej tego ciągnąć.


shadow_no napisał(a):Mam wrażenie, że kiedy zabiłbym się, pogrążyłbym tych, których kocham, jedynym darem, jaki bym miał, to możliwość patrzenia na ich cierpienie. Nie chce tego, dlatego się nie zabije.

To też sprawa poglądów... Np. ateistę niewiele by to interesowało, bo z zasady uważałby, że nic nie ma po drugiej stronie, a po swojej śmierci byłoby mu wszystko obojętne, co się dzieje z jego bliskimi. Ale oczywiscie nie chcę tu mieszać do tego religii... !

shadow_no napisał(a):Nie wiem czy to moje natręctwo, ale dla mnie zabicie się przez samego siebie jest równoznaczne z pójściem do piekła cokolwiek nim jest.

Dokładnie! Bo to jest samowolne skrócenie swojego życia, a przecież to niezgodne z moimi przekonaniami ( i przekonaniami reszty chrześcijan).
Ale... Z drugiej strony co to mi daje, bo Bóg zaplanował mi urządzić piekło na ziemi?
Ja już nie wiem, co mam myśleć na ten temat, ale jedno jest pewne - Nie zrobiłabym tego, ale zdaje mi się, że dla niektórych byłoby lepiej, gdybym... właśnie. Ale staram się żyć specjalnie dla tych ludzi, bo zrobić im jeszcze bardziej na złość. :mrgreen: (Nie no, teraz to był tylko taki żart...)

shadow_no napisał(a):Pewnie widziałaś na Naszym forum dziewczynę o imieniu Martusia. To ona.

Oczywiście, że widziałam. Miałam okazję obejrzeć kilka Waszych wspólnych zdjęć w pewnym temacie. Wierzę w przeznaczenie i to jest wspaniałą rekompensatą. Życzę Wam wszystkiego najlepszego!

shadow_no napisał(a):Przecież jestem sztuczny, nieudolny, obrzydliwie egoistyczny

Kto tak powiedział? Ja wcale tak nie sądzę ! Jeśli to Twoje zdanie o sobie, to zmień je szybko, bo naprawdę jesteś b. wartościowym człowiekiem. Jako Admin, też. ;)
Pozdrawiam!

Dziękuję bardzo. :) Również pozdrawiam.
*shadow_no


[ Dodano: Nie Paź 15, 2006 4:37 pm ]
Antagonist napisał(a):Może troche przykozacze, ale to ja mam wpływ na swoje życie, nie odwrotnie

Też racja, po prostu źle sformuowałam pytanie... Ale popatrz, u ludzi , którzy mają szok pourazowy to jednak ich historia odegrała poważną rolę w ich psychice.
Antagonist napisał(a):Robiłem zawsze to co chciałem, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Walczyłem o najbanalniejsze sprawy z krwią na zębach i nie dopuszczałem myśli, że nie będzie po mojemu

Natura wojownika? Zazdroszczę. :( Ja nawet gdybym pomyślała, że mam zmienić nastawienie do swojej walki o wszystko to dostaję mdłości, że nie
potrafiłabym być inna, niż uległa.
Antagonist napisał(a):Biorąc pod uwage wszystkie nałogi, płytkie myślenie prowadze siebie świadomie/nieświadomie do zguby.

Płytkie myślenie? Ja nawet nie zauważyłam, bo w Twoich myślach była chociaż "okruszynka" tego negatywnego pojęcia.
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Avatar użytkownika
przez Antagonist 15 paź 2006, 21:44
shadow_no, nie żebym ci współczuł czy coś ale przyznam jestem z ciebie dumny. Tak bardzo musiałeś nienawidzić tego wszystkiego, musiało być ku[ciach]sko. Każdy może z tego wyjść ! Bierzcie przykład z tego chłopaka...

~Maja napisał(a):Też racja, po prostu źle sformuowałam pytanie... Ale popatrz, u ludzi , którzy mają szok pourazowy to jednak ich historia odegrała poważną rolę w ich psychice.

Słuchaj, każda podobna tego typu rzecz odgrywa poważną role w psychice. Ze wszystkim można wygrać, na wszystko jest jakiś sposób. Nie wiem czy wiesz, ale podczas niebezpieczeństwa/zagrożenia mózg pracuje przynajmniej kilka razy mocniej i można wymyśleć rzeczy, które się nie śniły wcześniej.
~Maja napisał(a):Natura wojownika? Zazdroszczę. Sad Ja nawet gdybym pomyślała, że mam zmienić nastawienie do swojej walki o wszystko to dostaję mdłości, że nie
potrafiłabym być inna, niż uległa.

To jest akurat piękne. Iście epicka postawa uległej kobiety, która potrzebuje swojego wojownika, tak jak i on potrzebuje jej. Nie zostałaś stworzona do walki, ktoś ma walczyć za ciebie. Aż przypomniało mi się takie barbarzyńskie powiedzenie:
"Mąż ma być chowany ku wojnie. Niewiasta zaś ku wytchnieniu wojownika"

~Maja napisał(a):Płytkie myślenie? Ja nawet nie zauważyłam, bo w Twoich myślach była chociaż "okruszynka" tego negatywnego pojęcia.

Nie przesadzaj.

BTW może to niekulturalne ale mimo wszystko wyglądasz mi na troche starszą.

* shadow_no
You see, I believe some darkness reached out to you. And I believe you told it yes.

Civil War !? Nah, honestly i just wanna stab somebody...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 01:09
Lokalizacja
ten swąd ?

przez shadow_no 15 paź 2006, 21:59
Antagonist, dzięki za miłe, dobre słowo.
Ja nie uważam siebie, za wzór do naśladowania, to może się źle dla kogoś skończyć. :lol:
A tak na poważnie, moją nerwicowo-depresyjną historie pewnie wielu z Was zna. Pisałem o tym w krokach do wolności, pokazuje ona, że można być szczęśliwym bez względu na to kim się jest, ale jak się postępuje, i jak traktuje nerwice.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez kings 15 paź 2006, 22:10
Maja to znowu ja,
Teraz mam 28 lat, jak miałam 15 nie miałam dostępu do netu i np. takiego forum gzdie mogłabym swoimi problemami podzielić się z innymi i poznać ich zdanie. Pisałam o śmierci i o tym że wszystkich nienawidze w swoim małym pamietniczku i on mi pomagał ale nie odpowiadał nigdy na moje pytania i nie pocieszał gdy płakałam. Teraz jak do niego zaglądam to aż mi się słabo robi, jak ja musiałam cierpieć i nikt o tym nie wiedział tylko ja i kartka. jak było ze mną dobrze to się śmiałam jak ja mogłam takie rzezcy pisać, ale teraz już mnie to nie śmeszy bo wiem, ze było źle i to wszystko teraz ze mnie wychodzi. Mam wyrzuty sumienia, ze w tym wieku powinnam byc już dojrzała emocjonalnie i mądra życiowo, a tymczasem.... No nic ale rękawica została rzucona :twisted: do walki PA.
'Gdy są jakiekolwiek wątpliwości to znaczy, że nie ma żadnych wątpliwości.....'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Łódź

przez Liz 16 paź 2006, 12:53
Maju!Mam tak samo.Ja to w ogóle mam jakąś taką manię,że wydaje mi się ,że inni ludzie w swoim spojrzeniu mają ogromnę pogardę co do mnie.To straszne.Nie mogę normalnie funkcjonować.Co dopiero rozmawiać z kimś.Wierzę ,że wszystko się u ciebie ułoży.Jesteś jeszcze młodziutka.Natomiast ja mam 21 lat.Jestem dorosła i powinnam się tak zachowywać ,a nie chować się w swojej mysiej dziurce.To mnie zabija!:(
Liz
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
06 paź 2006, 15:48

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do