psychoterapia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy terapia daje jakieś efekty?

przez Grzesiek28 24 sty 2007, 16:18
Jestem chyba jakims dziwolagiem albo mam wszystkie choroby tego świata:

Mam strasznie niskie poczucie własnej wartości, zawsze non stop musze mysleć że ktoś jest ode mnie lepszy, ma łatwiej w życiu, szybciej mu wszystko idzie itd.

Jestem bardzo przeczulony na słowa, we wszystkim doszukuje się krytyki mojej osoby, potrafię analizować całe struktury gramatyczne zdania tylko po to żeby udowodnic że ktoś powiedział to w krzywdzącym sensie. Moja obecna dziewczyna raz cos podswiadomie mi głupiego powiedziała za co mnie potem przeprosiła potem niestety wszystko co mówi do mnie analizuję czy nie ma tam czegos złego w stosunku do mnie, ona sama też się z tym męczy bo musi uważać co mówi zeby nie wywoływać kłótni.

Apatia, niechęć do robienia czegokolwiek, nie chce mi sie chodzic do pracy, wstawać rano, najchetniej bym zaszył się pod kołdrą, zasnął i obudził się na wiosnę. Nie chce mi się czytać książek , zajmować nawet ulubionymi zajęciami hobby - to mnie najbardziej przeraża, nie chce mi sie uczyć nowych rzeczy, języków (znam 2 ale w ciągu kilku lat ich mało uzywam i uciekaja mi jak piach przez palce)

Nienawidzę mojej pracy i ludzi którzy tu pracują, jednoczesnie boję sie jak cholera poszukiwania nowej, mam wrażenie że jestem do niczego

Unikam ludzi, mimo że moim najwiekszym pragnieniem jest mieć dużo znajomych - dobrych znajomych przyjaciół a tak chyba nie bardzo ich mam - w sumie po głębszym zastanowieniu nie mam ich na pewno. Non stop myslę co oni mogą sobie myśleć o mnie i boję się tego żeby ludzie na których mi zależy albo sa dla mnie ważni nie mysleli o mnie źle. Non stop czuję się oceniany i przeważnie myślę że ta ocena wypada średnio (średnio to dla mnie gorzej niż źle)

Zazdroszczę ludziom czasami wszystkiego, zastanawiam sie jak to zrobili, skąd to mają, dlaczego ja tego nie mam i w ogóle no i wtedy włącza mi sie mój mechanizm niskiej samooceny. Patrze sobia np na czyjes mieszkanie i mimo że na razie mi jest w moim względnie dobrze zaczynam dostrzegac w nim coraz więcej wad, nie potrafie byc zadowolony z tego co mam a mam względnie dużo biorąc pod uwagę nasze polskie warunki. Mam świadomość że większe mieszkanie czy ładniejszy samochód nie dadza mi szczęścia bo wyobrażam sobie że to mam i .... co dalej? nic - na pewno nikomu nie zaimponuję tym więc wiem doskonale co i jak ale jednak...... no właśnie ale jednak i cały mój porządek się burzy. Nie wiem czy to nie ta zazdrość sprawia że unikam ludzi.

Non stop chce mi się spać, jestem znudzony, coś mi dolega (chrzakanie alergie, bóle itd)

Stojąc z boku patrzę na siebie i wiem że wszystkie powyższe punkty to bardzo złe znaki a większość rzeczy nie pokrywa sie z rzeczywistościa ale mimo tego stoję obok i nic nie mogę z tym zrobić. Wiem co dobre ale nie znam tego w praktyce, nie potrafie się otworzyć na innych ludzi, czekam na cos wspaniałego co się nie wydarzy, życie przelatuje przez palce.

Nie pomagają mi rady w artykułach typu idź na solarium, weź się w garść, znajdź w sobie dyscypline czy inne takie typu obudź w sobie olbrzyma. Patrze na innych ludzi, widze jak się potrafią uśmiechać, cieszyć życiem, bawić na zabawach i chciałbym byc taki sam ale mnie na to nie stać psychicznie.

Wiekszość z tego mam od dziecka, apatia i niechęć pojawiła mi się kilka lat temu , nie wiem jakim cudem skończyłem studia, nie wiem jakim cudem w pracy jeszcze nikt nie zauważył że nie pracuję (w sumie praca jest gówniana i chyba może dlatego) myslę że pierwsza pracę zakończyłem z tego powodu po prostu mi podziekowano, raz poniosłem porażkę i potem już nie miałem siły wspinać się pod górę. dopadła mnie apatia i cześć. Jakieś pół roku temu zakończyłem związek który trwał ponad 8 lat a którego ostatnie 2 lata były straszliwie męczące dla mnie i dla niej, rozstanie było bolesne, kłótnie, wrzaski, nawarstwione krzywdy, kłótnie i wyzwiska

Teraz pytanie co to jest depresja? nerwica? czy cos jeszcze a może wszystko razem? warto iść do lekarza? Sam mieszkam w Wawie wiem że cała terapia to kupa pieniędzy tylko zastanawiam się czy to naprawdę daje efekty czy to nie bedzie po prostu to samo co w tych pseudo- poradnikach sukcesu??

Ogólnie nie widze światła w tunelu brakuje mi wszystkiego: sukcesu, przyjaźni, znajomych.......... i najgorsze że wszystko dookoła mi wisi (albo wmawiam sobie że mi wisi) Jedyne na czym mi naprawde z całego serca zależy to to żeby to wszystko co mnie dręczy się zmieniło. Świata nie zmienię ale siebie też nie potrafię zmienic mimo że potrafie niesamowicie chłodno i z boku obserwować i analizowac samego siebie, tym bardziej mnie to dołuje że sam nie potrafie sobie pomóc
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
24 sty 2007, 15:22

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 24 sty 2007, 17:18
Może sobie poczytaj, jakie są objawy depresji i nerwicy??? Jedno ci mogę powiedzieć - na pewno nie masz wszystkich chorób świata. Z tego opisu wynika mniej wiecej tyle, że masz niskie poczucie własnej wartości, ale jednocześnie chciałbyś w życiu całkiem sporo osiągnąć, tylko może chciałbyś dostać wszystko od razu....? Może odczuwasz np. jakąś "niesprawiedliwość" społeczną - inni mają czasem więcej od ciebie, chociaż na to "nie zasłużyli" ? Nie wiem, strzelam. Zastanawia mnie też, czy nie chciałbyś robić wrażenia na ludziach - tzn. czy brakuje ci tego, że sam z siebie nie jesteś zadowolony, czy może bardziej tego, że nie czujesz, że inni ludzie cię szanują (prawdopodobnie cię szanują, chociaż ty się ich "czepiasz" i we wszystkim doszukujesz się ataku na swoją osobę - jak sam piszesz)? W każdym razie - możesz zawsze isć do speca i z nim porozmawiać....
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

przez kami 24 sty 2007, 17:46
Hejka!!! ja myśle ze tylko psychoterpia mogłaby pomóc. Sorki, ale sam sobie z tym nie poradzisz. Trzeba znaleźć przyczyne tego dołka. Może po prostu jesteś samotny... 8 lat z dziewczyna hoho kawał czasu. Jesli chodzi o kolorowe pisma z radami to na pewno nie pomoga bo to nie wykwlifikowani ludzie piszą, tylko osoby które nawet nie wiedzą o czym w ogóle piszą i nigdy tego nie doświadczyły. Ja za to tak. Też tak miałam (mam) jak Ty. Chodze do psychoterapeutyi jest lepiej. szczerze dużo mi to daje. Na poczatq nie bardzo chcialam chodzić, a teraz lubie i nie mogę sie doczekać kiedy pogdam ze swoją psychoterapeutką :D Pozdrawiam /kami/
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 sty 2007, 10:30
Lokalizacja
Opole

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 24 sty 2007, 17:50
No tak - co do tych pism, to trzeba też dodać, że oprócz tego, że piszą te rady amatorzy, to jeszcze są to rady dla 'przeciętnego" czytelnika (czyli zdrowego, który dzisiaj akurat między 16 a 19 po południu kiepsko się poczuł :lol: ).
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

Psychoterapia...- bez poprawy

przez KOLET 25 sty 2007, 14:57
Chodze na psychoterapie od kilku miesiecy, ba mam bulimie. I o ile z poczatku przez jakies 2 miesiace udalo mi sie opanowac wymioty, o tyle teraz chodze na te konsultacje regularnie i regularnie tez wymiotuje. CZyzby terapia nie dawala rezultatow/-czy moze Wam tez tak sie zdarzylo. Mam wrazenie ,ze jestem infantylna i coraz bardziej siebie nie znosze. Ten brak akceptacji swojej osoby, to chyba glowny powod moich problemow z jedzeniem.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
04 sty 2007, 17:55

Avatar użytkownika
przez Lusi 25 sty 2007, 15:10
A czy powiedziałaś swojemu terapeucie o tym fakcie?
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

przez goshka 25 sty 2007, 15:28
kolet, ciężka praca z tą samoakceptacją!ja się kłaniam tym którzy z tym nie mają problemu.Czasem wręcz ich nienawidzę!tak jak siebie.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
07 sty 2007, 00:54

przez sisi1234 25 sty 2007, 15:33
wlasnie..moj psychiatra mowi, ze "polubienie" samego siebie to bardzo trudny proces i czasem trwa dosyc dlugo, a kiedy w koncu sie uda, to tak jakby kawal dobrej roboty byl juz za nami. Ale mnie sie jeszcze nie udalo..
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

przez Symbolic 25 sty 2007, 16:25
Witaj,a czemu nie akceptujesz siebie?czy jest cos takiego w Tobie ze utrudnia Ci to zycie i nie mozna tego zaakceptowac?to ze kilka miesiecy terapii nie pomoglo nie przesadza ze wkoncu nie pomoze,to smutne ale byc moze trzeba kilku lat,
Ostateczne zwycięstwo nad lękiem i wolność to to co się nam należy przez sam fakt istnienia
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
17 sty 2007, 21:15
Lokalizacja
Wrocław

przez KOLET 25 sty 2007, 17:27
Tak, powiedzialam o tym na terapii , a teraz mam probowac to zmienic, czyli sprobowac walczyc, a raczej zmagac sie z tym wszystkim, co utrudnia mi zycie, jak np.niesmialosc, zaleznosc od innych, podporzadkowanie sie innym. Wlasnie za to siebie nie nienawidze.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
04 sty 2007, 17:55

przez iwka73 25 sty 2007, 17:31
Grzesiek idź jak najprędzej na terapię.Napewno poczujesz się lepiej, nauczysz się jak patrzeć na ludzi , dowartościowujesz się, poznasz takie odczucia jak szacunek do siebie i ludzi, nauczysz się asertywności , poznasz swoje lęki ,obawy i dlaczego je masz.Nie zwkekaj ja po terapii jestem całkiem innym człowiekiem.Czasem jeszcze zachodzą mnie ''doły'' ale nauczyłam się je ''leczyć'',właśnie na terapii.
iwka73
Offline

Avatar użytkownika
przez dark. 25 sty 2007, 18:22
@Grzesiek28 mam taki sam problem co ty. Nie będę sie rozpisywał co mi dolega bo już wszystko napisałeś ;) a poza tym nie umiem tak "ładnie" pisać o sobie.

zdecydowałem się w końcu zapisać na wizyte u specjalisty. Też mam obawy czy to coś wniesie w moje życie. Ale spróbować muszę. Nie chcę stracić "najlepszych" lat swojego życia.
:!:

pozdrawiam



dark.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
06 sty 2007, 00:18
Lokalizacja
środkowopomorskie

przez JanRO 28 sty 2007, 11:41
Witam.Musisz cos postanowic ,zeby nie tkwic w bezruchu.Sprobuj terapii,ja chodze od pol roku raz w tygodniu ostatnio dwa razy ,na poczatku jest strasznie,pozniej troche lepiej.Ale wiem gdzie lezy zrodło moich problemow choc i tak nie zmienia to faktu jak trudno sie z nimi uporac.Potrzeba na to troche czasu.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez buraquin 28 sty 2007, 15:24
Powiem tylko tak: jakbym o sobie czytal... i moze to smieszne ale od razu zrobilo mi sie troszeczke razniej. Ze swoich doswiadczen moge Ci powiedziec - to deresja - zaburzona rownowaga gospodarki serotonina i tymi innymi swinstwami w mozgu. Nie jestes temu winien. Nie jestes gorszy od innych. Jestes chory, masz chorobe taka jak grypa, tylko gorsza. Idz do lekarza. Jesli nie jestes w stanie z siebie wykrzesac energii (ja nie bylem) to pozwol pomoc sobie przez chemie. Nie zniechecaj sie bo pierwszy strzaly z lekarstwami moga byc pudlem (ja tak mialem).
I najwazniejsze (co codziennie sobie powtarzam, z roznym skutkiem zreszta): nie mozesz wymagac od innych aby dobrze mysleli o Tobie jesli TY SAM myslisz o sobie zle !!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 sty 2007, 14:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do