depresja powraca/powróciła

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez pokahontaz 08 gru 2006, 20:09
Człowieku, przesadzasz totalnie, moja rada: przestań sobie wkręcać głupawki!!! Skoro do tej pory miałeś już 1000 chorób i jakoś żyjesz, to korzystaj z tego życia, a nie spędzasz je na zamartwianiu się bez powodu! Pocieszę Cię: i tak kiedyś umrzesz! I Sophia Loren, która ma 72 lata umrze i piękna Angelina Jolie też! Nasze ciało się zmienia i ta kulka na plecach to nic sobie nie robi złego, tylko jest! Ja mam górkę na piszczeli i nic się nie dzieje, bo co niby, mam już raka? Skoro robisz sobie badania, to mamy taką mądrą aparaturę, że ona wie więcej, niż Ty, a skoro mówi:ok, to jest ok! Dlatego, jeśli będziesz spokojniejszy o siebie, to po prostu dobrze się odżywiaj, duuuużo ruchu, systematyczne badania i nie myśl o takich głupotach, naprawdę! Poświeć ten czas na coś pożytecznego, co sprawia Ci satysfakcję! Życzę powrotu do zdrowia, grypa to nic wielkiego, tym to się nie przejmuj ;-) Pa!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 lis 2006, 11:45
Lokalizacja
Z Głębi Duszy

przez Aruns 15 gru 2006, 07:49
Nawroty to norma. Choruję ponad 15 lat, więc coś niecoś mogę o tym powiedzieć. Hipochondrycznym nastawieniem ani trochę sobie nie pomożesz.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
07 wrz 2006, 01:25
Lokalizacja
znad morza

przez marmarc 15 gru 2006, 09:54
o rany, Aruns, potwierdzasz moje najczarniejsze scenariusze -
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mamtegodosc 22 gru 2006, 18:49
ja juz też sobie wiele rzeczy wkręcałam.... ostatnio myślałam że coś w gardle mi sie stało.. że z głową cos nie tak.. ze mam raka ze umieram... że nogi mi sie przekrzywiają do środka....
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 gru 2006, 18:24

Depresja zawsze wraca.....Nie pozwala ułożyć sobie życia

przez Achaja 03 sty 2007, 16:22
Znalazłam to forum...Widzę że jest ono wspaniałe i żałuję że wcześniej nie poszłam do takiego miejsca...
Ale tyle tu jest wątków, tematów...we wszystkim chciałabym coś napisać, a nie wiem od czego zacząć...Najchętniej wszystko chciałabym zmieścić w jednym poście...Ale tak się nie da więc mam nadzieję że powoli jakoś się zapoznam z tym wszystkim i zacznę pisać...

To że się znalazłam na tym forum jest już taką straszną desperacją...
Bo znów depresja mnie meczy, znów wszystko niszczy...A ja co rok mam mniej sił...
Leczę się na depresję od 6 lat...przez te 6 lat...było wszystko:
zawaliłam szkołę, a mianowicie dwa lata...Bo bałam się ludzi...Przechodziłam bunt, narkotyki, alkohol, który prawie mnie zabił. Dwa razy byłam w szpitalu psychiatrycznym...Mimo to jestem osobą aktywną...Bo takim ratunkiem była dla mnie muzyka zawsze...I jakoś nikt nigdy nie potrafił uwierzyć że ja mam takie problemy puki sam nie zobaczył mnie w depresji...
Depresja nauczyła mnie idealnie udawać...Że jest wszystko dobrze...
Niekiedy naprawdę było dobrze...Wtedy zapominałam o depresji...Ale ona i tak wracała...Przychodziła zima, jakiś większy stres i buuum...jest jak teraz...
Przez depresje ja jestem wrakiem, nie mogę sobie normalnie ułożyć życia, skończyć szkołę...Normalnie funkcjonować...Cały czas mam za sobą taką przeszłość która nie pozwala mi chociaż ufać...Czy zapomnieć o tym co było...
Mam tak zniszczoną psychikę przez przeżycia że już zaczynam powątpiewać w to że ja wyjdę z tego...Że założę rodzinę, czy chociaż znajdę osobę która będzie mnie wspierać, i pomagać...Zastanawiam się czy pójdę do pracy, bo zawsze mnie coś sparaliżuje...
Ja naprawdę walczyłam, już nieraz byłam bliska samobójstwa, ale zawsze próbowałam wyjść z tego dla innych...Nie chciałam bardziej ranić bliskich, ale żyjąc to robię...Np. kiedy jestem nadwrażliwa, nerwowa...
Czuję się okropnie...Bo znów to wróciło...
Kiedy mi przechodzi...Wydaje mi się że jestem silna...Bo mam cele i staram się żyć każdego dnia myśląc o przyszłości...Przysięgam sobie że jak to wróci to już się poddam bo tak nie da się żyć...Co odbudujesz...To znów się zawali i tak w kółko...

W wakacje odstawiłam leki i nie wyobrażacie sobie jak byłam szczęśliwa...Robiłam to co lubię...Spotykałam się z przyjaciółmi, jeździłam na festiwale , zajęłam się swoim zespołem i radiem...Potem poznałam cudownego chłopaka...którego teraz wyniszczam przez Depresję...Bo on nie wie co robić...Nigdy się z tym nie spotkał...
Ach mogłabym pisać i pisać...

Najbardziej się boję tej myśli że znów poległam, znów muszę iść do lekarza po leki by móc żyć...

Nie powinnam tak żyć, więc wcale.

pewnie macie podobne problemy...ja jestem tylko kolejna;(
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 sty 2007, 13:51

przez shadow_no 03 sty 2007, 20:26
Musisz odnaleźć cel w życiu. Zaplanuj to co chcesz osiągnąć. Uda się.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

przez reneSK 03 sty 2007, 21:44
Głowa do góry, trzeba walczyć, przecież wiesz , że życie potrafi być piękne, dlatego warto podejmować walkę. Pamiętaj nie jesteś sama!
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:46

przez Achaja 03 sty 2007, 22:46
Wiecie mam mnóstwo celów...Nie chce mi się już wypisywać czym się zajmuję...Kiedy jest wiosna, lato...Jakoś funkcjonuję jestem szczęśliwa...Robię to co robię i jakoś życie płynie...Pomagam wtedy jeszcze ludziom...Bo mi jest dobrze...Wychodzę jakoś z depresji to wtedy staram się pokazywać ludziom że się da...Ale jest zima to wszystko się sypie i nie wiem jak to działa...Wszystko jest dobrze, nie powinnam narzekać ale jakaś głupota potrafi totalnie mnie powalić...
Wmówiłam sobie że facet mnie olewa...Teraz nie spędziliśmy ze sobą sylwestra...I już się coś działo nie tak...A teraz to cały czas myślę o tym że to znów powróciło, zastanawiam się czy iść do lekarza...Jak iść do szkoły, co robić by znów nie zawalić sobie czegoś i nie krzywdzić innych...
Wiecie co ja usłyszałam z ust wczoraj od mojego faceta?
Że go przerażam...Że jestem innym człowiekiem, on chce się cieszyć życiem z kimś...Dzielić wszystkim...A ja go zarażam tą depresją...Zastanawia się codziennie co znów zrobił...Czym mnie uraził, co znów jest przez niego...Dobijam i ranie go ciągle...
To że jestem inna niż przedtem dobija mnie całkowicie...Bo chciałabym być dla niego radosna...Być szczęściem i sensem życia jak przedtem...Ale tak nie jest...
Wszystko jest straszne...Każdego dnia jest gorzej...Dziś już się nie uśmiecham, nie jem, mało mówię...Boje się że jutro nie wstanę z łóżka...
Wszystko traci sens...A ja mam zespół...jutro muszę iść na próbę...Wszystko znów mogę zawalić dlatego że nie mogę wstać z lóżka i żyć...
Jestem jakimś dziwnym przypadkiem którego nie da się wyleczyć...
Co rok inny problem...Mija zima i mogę przenosić góry...Jest jesień to znów coś się zaczyna...A w zimę wegetuję...Nie da się z takim człowiekiem jak ja żyć...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 sty 2007, 13:51

przez Telemah 05 sty 2007, 13:43
Trochę się gryzłem w sobie, zanim coś napisałem.Napisałem dlatego, że mój przypadek jest identyczny jak twój, z tym że mnie dodatkowo zamęczają natręctwa, lecz głównym problemem jest depresja, która towarzyszy mi już od dawna, jednak w okresie zimowym przybiera na sile, i utrudnia , a nieraz uniemożliwia normalne życie.Przechodziłem przez wszystko co Ty.Żeby było śmieszniej, to również grywałem w zespołach (alternative/indie rock) .Niestety już nie grywam, bo słupskie domy kultury stawiają na typowo komercyjną tępą muzykę, a żeby kupić perkusję i wynająć pomieszczenie jestem zbyt biedny teraz, bo niestety przez moje problemy psychiczne straciłem pracę.Również mam przy sobie wspaniałą osobę, którą bardzo kocham.Tyle że moja narzeczona mnie rozumie, i wspiera jak może, naprawdę żadko zdarza się Jej , być rozdrażnioną z mojego powodu.Najgorsze jest to , że ludzie mający natręctwa, potrafią przyczepić się do wszystkiego.Potrafiłem np. zastanawiać się przez cały miesiąc czy ja aby na pewno Ją kocham, a przecież wiem że to jedyna osoba z którą chcę spędzić resztę życia, na całym świecie nie znalazł bym kogoś wspanialszego od Niej, nikt by mnie tak nie zrozumiał jak Ona.Ale cóż , tak to już bywa, gdy czyjś umysł jest "nieposłuszny".Jak na razie dawałem sobie radę, bez leków i psychiatry, chodziłem tylko czasem do psychologa i było miarę ok, zdażały się momenty całkowitego rozbicia, ale sobie jakoś radziłem.Niestety od połowy grudnia sobie zupełnie nie radzę.To zaczęło mi utrudniać a nawet uniemożliwiać normalne życie.Dlatego za kilka dni podążam na umówioną wizytę u psychiatry, bo chcę kiedyś znów cieszyć się życiem , i móc znów uśmiechać się do ludzi, a już tym bardziej do mojej Kochanej Oli.Trzymajcie za mnie kciuki, a ja będe trzymał za was 8)

Pozdrawiam Was wszystkich
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
05 sty 2007, 13:29
Lokalizacja
Słupsk

przez smutna19 06 sty 2007, 19:36
aaa
Ostatnio edytowano 21 mar 2007, 10:45 przez smutna19, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 lis 2006, 18:04
Lokalizacja
Gdynia

Po odstawieniu leków wróciły objawy depresji...

przez shayna 07 sty 2007, 19:35
rok temu stwierdzona u mnie zostala depresja, i to nielekka jak to zostalo okreslone. przez osiem miesiecy bralam leki (effektin, mirzaten, seronil, lerivon). podczas ostatniej wizyty u lekarza, po tym gdy ten stwierdzil ze go szantazuje wkurzylam sie (czyli bylo lepiej bo zaczelam cos czuc) i postanowilam ze juz sie u niego nie pojawie... odstawilam leki. 20mg seronilu odstawilam stopniowo, w ciagu dwoch tygodni...
od okolo miesiaca znowu wracaja bole, napiecie karku, barkow, klucie w okolicy serca, wieksze rozdraznienie. zwiekszyla sie obojetnosc, znowu odsuwam sie od ludzi...

nie wiem co robic, nie wiem co sie ze mna dzieje...
czyzby to nawrot?? a moze niedoleczenie??
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 sty 2007, 23:21
Lokalizacja
lubuskie

przez goshka 07 sty 2007, 19:43
Shayna, z tego co wiem depresji nie da się wyleczyć.można ją jednak wyciszać, ale nawroty są.Mój lekarz mówił , że to choroba nieuleczalna..?(nie wiem :D ) powinnaś koniecznie udać się do innego specjalisty!!jak najszybciej!dasz radę!może potrzebujesz terapii?to chyba jest zwykle zalecane przy takich stanach..ja widze po sobie że leki ogłuszają tylko na chwilę!ale nie daj się!
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
07 sty 2007, 00:54

Avatar użytkownika
przez Róża 08 sty 2007, 11:44
Słuchajcie,no to mamy sprzeczne informacje pochodzące od psychiatrów-ja usłyszałam,że depresje da się wyleczyć,jeśli nie jest spowodowana czynnikami biologicznymi.Natomiast nerwica i zaburzenia osobowości są właściwie nieuleczalne.I zastanawiam się, jak lekarz specjalista może tak podcinać skrzydła pacjentowi,który przecież chce wierzyć w to,że będzie zdrowy.Uważam,że trafiłyśmy na złych lekarzy.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez hyte 08 sty 2007, 15:55
Oczywiscie ,ze deprecha jest choroba uleczalna! co za pojebany lekarz! :evil:
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do