Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez vampirek82 09 sie 2007, 14:14
dla mnie sens zycia to milosc i ludzie, w sumie to sie laczy z wszystkim co nas otacza, a cierpienie.....czasami pozwala spojrzec na inne sprawy jasniej i mniej egoistycznie, pozwala docenic pewne aspekty zycia, ktore wczesniej byly dla nas malo wazne ale jakze potrzebne....
"Bo umrzeć to zbyt mały powód, żeby przestać Kochać"
a gdyby tak zaczarować cały świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
309
Dołączył(a)
12 cze 2007, 15:18
Lokalizacja
Wrocław

Temat postu: Jaki sens ma życie

Avatar użytkownika
przez pink 09 sie 2007, 14:40
staram się napisał(a):Dlaczego dobry człowiek zachorował mimo że nie należało mu sie to umarł w mękach.


Dlatego, że Pan Bóg też tak jak my chce otaczać się dobrymi ludźmi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
08 lut 2007, 17:14
Lokalizacja
kraków

Re: Jaki sens ma życie

przez vegge 09 sie 2007, 17:35
staram się napisał(a):Po co żyjemy po co cierpimy dlaczego nie możemy spokojnie dożyć starości. I tak umrzemy więc po co żyć skoro więcej cierpienia niż dobrych chwil? jak tu lubieć takie życie. Jaki jest sens w cierpieniu ? Dlaczego dobry człowiek zachorował mimo że nie należało mu sie to umarł w mękach.



po co zyjemy?: zyjesz dla innych, a nie dla siebie

po co cierpimy?: bo cierpienie uszlachetnia, ksztaltuje charakter, a przyjemnosc rozleniwia i degeneruje

dlaczego nie mozemy spokojnie dozyc starosci?: bo by nam bylo strasznie nudno jakby bylo spokojnie i nic sie nie dzialo


i tak umrzemy wiec po co zyc?: zeby cos pozostawic dobrego po sobie

skoro wiecej cierpienia niz dobrych chwil? : nie prawda, tylko od ciebie zalezy ile bedzie cierpienia a ile dobrych chwil

jak lubic zycie pelne cierpienia? : nie lubic, nie akceptowac, tylko zmieniac na lepsze

dlaczego dobry czlowiek zachorowal i umarl w mekach? : to juz wie tylko Bog, zapewne zeby poddac go probie, jak zniesie te cierpienie i smierc, i zeby poddac ciebie probie jak na te smierc zareagujesz, cz starcisz wiare w Boga, dobro i sens zycia, cz pozostaniesz dobrym czlowiekiem
a moze starcisz wiare w sens zycia, staniesz sie zlym czlowiekiem, a moze popelnisz samobojstwo
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Jaki sens ma życie

Avatar użytkownika
przez scrat 09 sie 2007, 17:48
staram się napisał(a):Po co żyjemy po co cierpimy dlaczego nie możemy spokojnie dożyć starości. I tak umrzemy więc po co żyć skoro więcej cierpienia niż dobrych chwil? jak tu lubieć takie życie. Jaki jest sens w cierpieniu ? Dlaczego dobry człowiek zachorował mimo że nie należało mu sie to umarł w mękach.


Nikt nie mówił że świat jest sprawiedliwy. Trzeba jakoś sobie radzić, lepiej lub gorzej, ale starać się wygrać swoje życie, żeby było jak najlepiej. Zresztą, czasem mam wrażenie, że jesteśmy tu za karę.

A czasem wprost przeciwnie.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez .Tomek 09 sie 2007, 18:17
życie samo w sobie sensu nie ma. Sami ten sens znajdujemy. Jak na razie to ja żyję dla ukochanej osoby. Innego powodu do życia nie widzę.

scrat, mówisz, że trzeba sobie jakoś radzić. Czasami jest tak źle, że nie można sobie już samemu poradzić. Co jak się zacznie przegrywać życie? Zazdroszczę Ci podejścia, ja tak nie potrafię.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez scrat 09 sie 2007, 18:38
.Tomek napisał(a):życie samo w sobie sensu nie ma. Sami ten sens znajdujemy. Jak na razie to ja żyję dla ukochanej osoby. Innego powodu do życia nie widzę.


Robisz wielki błąd. Taki jaki ja kiedyś zrobiłem. Teraz już wiem, że jeżeli mam dla kogokolwiek żyć, to tylko dla siebie. Związek dziś jest, jutro go może nie być... Nieważne jak się zaangażujemy... I co wtedy? Świat się zawali, skoczysz z mostu? To nie jest ani dobre ani bezpieczne podejście.

.Tomek napisał(a):scrat, mówisz, że trzeba sobie jakoś radzić. Czasami jest tak źle, że nie można sobie już samemu poradzić. Co jak się zacznie przegrywać życie? Zazdroszczę Ci podejścia, ja tak nie potrafię.


Nie mówię że ja tak potrafię. Ale się staram, wmawiam sobie, z lepszym lub gorszym skutkiem, że jest dobrze, znajduję zajęcia, udowadniam sam sobie, że to życie nie musi być tak beznadziejne jak jest. Na krótką chwilę pomaga.

Od 3 dni mam smuta, totalnego, nic mi się nie chce, najchętniej bym się zakopał w pościeli i nie wychodził. Do tego boli mnie głowa i brzuch. A żeby tego było mało, dziewczyna się martwi, myślę że też trochę irytuje... No i co ja mam jej powiedzieć, "nie chce mi się żyć"? Ona też jest pesymistką, też ma ze sobą problemy, poważne, ale czasem mam wrażenie że lepiej sobie z tym wszystkim radzi niż ja...

A czasem wprost przeciwnie. Tyle że ja lubię się czuć potrzebny, ciągnąć ją do góry, ona też lubi pomagać, ale ja z kolei nie lubię, jak ktoś mi pomaga... I stąd irytacje. Mówi że chce żebym był jej facetem a nie opiekunem...

Ale to długi temat. I nie na ten wątek...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez snaefridur 09 sie 2007, 18:41
Nie ma,chyba.To po prostu czas nam dany,z którym możemy coś zrobić i postarać się być szczęśliwymi.
snaefridur
Offline

przez .Tomek 09 sie 2007, 19:11
scrat napisał(a):
.Tomek napisał(a):życie samo w sobie sensu nie ma. Sami ten sens znajdujemy. Jak na razie to ja żyję dla ukochanej osoby. Innego powodu do życia nie widzę.


Robisz wielki błąd. Taki jaki ja kiedyś zrobiłem. Teraz już wiem, że jeżeli mam dla kogokolwiek żyć, to tylko dla siebie. Związek dziś jest, jutro go może nie być... Nieważne jak się zaangażujemy... I co wtedy? Świat się zawali, skoczysz z mostu? To nie jest ani dobre ani bezpieczne podejście.

.Tomek napisał(a):scrat, mówisz, że trzeba sobie jakoś radzić. Czasami jest tak źle, że nie można sobie już samemu poradzić. Co jak się zacznie przegrywać życie? Zazdroszczę Ci podejścia, ja tak nie potrafię.


Nie mówię że ja tak potrafię. Ale się staram, wmawiam sobie, z lepszym lub gorszym skutkiem, że jest dobrze, znajduję zajęcia, udowadniam sam sobie, że to życie nie musi być tak beznadziejne jak jest. Na krótką chwilę pomaga.

Od 3 dni mam smuta, totalnego, nic mi się nie chce, najchętniej bym się zakopał w pościeli i nie wychodził. Do tego boli mnie głowa i brzuch. A żeby tego było mało, dziewczyna się martwi, myślę że też trochę irytuje... No i co ja mam jej powiedzieć, "nie chce mi się żyć"? Ona też jest pesymistką, też ma ze sobą problemy, poważne, ale czasem mam wrażenie że lepiej sobie z tym wszystkim radzi niż ja...

A czasem wprost przeciwnie. Tyle że ja lubię się czuć potrzebny, ciągnąć ją do góry, ona też lubi pomagać, ale ja z kolei nie lubię, jak ktoś mi pomaga... I stąd irytacje. Mówi że chce żebym był jej facetem a nie opiekunem...

Ale to długi temat. I nie na ten wątek...


Etap wmawiania sobie, że jest dobrze to ja mam za sobą. Mnie już okłamywanie siebie nie pomaga. Bo wcale nie jest dobrze i zaczynam to teraz widzieć. I dalej uważam, że dla siebie samego nie warto żyć. Może masz racje. Ale jak mój związek się zakończy to albo się podniosę albo upadnę.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez Olimp Bathory 09 sie 2007, 19:53
Żyć dla kogoś innego? Altruizm?!
TRZEBA MIEĆ DLA KOGO NAJPIERW!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 23:47
Lokalizacja
Ustroń

przez .Tomek 09 sie 2007, 19:58
Olimp Bathory napisał(a):Żyć dla kogoś innego? Altruizm?!


Być może.

Olimp Bathory napisał(a):TRZEBA MIEĆ DLA KOGO NAJPIERW!


Sugerujesz, że nie mam dla kogo? Może sobie uroiłem przyjaciela albo coś hm?
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez Olimp Bathory 09 sie 2007, 20:00
Lol? nie mówie o Tobie tylko o tym co pisano wyżej. Poczytaj wyżej kilka postów lepiej a nie odnosisz do swojej osoby ok?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 23:47
Lokalizacja
Ustroń

przez .Tomek 09 sie 2007, 20:04
Wybacz, znowu coś nie tak zinterpretowałem, znowu coś nie tak napisałem. Nie powinienem się wdawać w ogóle w dyskusję o sensie życia. Bo to właśnie nie ma sensu. Przepraszam.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez Olimp Bathory 09 sie 2007, 20:07
.Tomek napisał(a):Wybacz, znowu coś nie tak zinterpretowałem, znowu coś nie tak napisałem. Nie powinienem się wdawać w ogóle w dyskusję o sensie życia. Bo to właśnie nie ma sensu. Przepraszam.


Nie, przepraszam, mam podły dzien i naskakuję na wszystkich o byle pierdołę, nie przejmuj się.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 23:47
Lokalizacja
Ustroń

Avatar użytkownika
przez pannanikt 09 sie 2007, 20:29
Mówienie sobie, że jest dobrze jak jest bardzo źle rzeczywiście nie ma sensu, ale przekonywanie siebie samego do wiary w to, że dobrze będzie - jest jak najbardziej na miejscu! Myślami można bardzo wiele zmienić! Człowiek, który wmawia sobie, że jest nieszczęśliwy taki właśnie jest, niezależnie od rzeczywistości czy obiektywnej oceny, natomiast ten, kto stara się zauważyć jakieś dobre strony, jakieś choćby maleńkie iskierki, po których obecności może stwierdzić, że jednak JEST SZCZĘŚLIWY - sutomatycznie jest człowiekiem szczęśliwym. Tzn z tym "automatycznie" to wielkie uproszczenie, aczkolwiek w skrócie tak się właśnie dzieje. Można samego siebie motywować do zmiany - niekoniecznie świata, ale siebie w środku! I to nie jest wtedy wmawianie sobie, że jest inaczej niż jest! Ktoś kto widzi JASNĄ przyszłość, wierzy w nią i wyobraża sobie ją - a także realną drogę do jej osiągnięcia - zapewnia sobie taką właśnie przyszłość.
Szczęście i SENS są naprawdę w dużej mierze zależne od nas samych, od tego jak pokierujemy własnymi myślami, ponieważ zarówno szczęście jak i sens są pojęciami względnymi.

To tyle teorii, praktyka wymaga niestety wielkiej SIŁY, a tej osoby z depresją czy ludzie na skraju samobójstwa zwykle nie posiadają. ALE to też można zmienić. Nie zawsze samemu, więc należy korzystać z pomocy. Ale nigdy nie wolno siebie dodatkowo dołować i zawsze trzeba mimo wszystko wracać do tych chwil, kiedy było dobrze albo nie tak źle... To jest możliwe.
Przecież tak naprawdę nikt i nic nie pomoże jeśli sami nie uwierzymy w to, że może pomóc!


WIERZĘ, że za kilka lat każda osoba, która teraz nie widzi sensu życia, zrozumie, że ten sens jest w nas samych i uwierzy w siłę, którą w sobie ma.

A co do życia dla innych... Myślę, że to może być sens dla wielu osób, aczkolwiek nie można w tym wszystkim zapominać o sobie. Tak naprawdę nie warto opierać sensu istnienia tylko na drugim człowieku, bo wtedy nie mamy tak naprawdę wpływu na własne życie. Warto znaleźć jakiś wyższy cel, taki, który nie będzie zależny od czynów drugiego człowieka...
(...) - jesteś stworzony, żeby być człowiekiem!
Istniejesz dla dobra i radości, byś umiał śmiać się i śpiewać, żyć w miłości. Masz obdarzać szczęściem tych, którzy cię otaczają. Przecież jesteś stworzony na obraz Boga - który jest miłością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sie 2007, 12:30
Lokalizacja
z Krakowa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do