Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez takitam 25 lut 2008, 15:00
no i taka jest prawda licz tylko na siebie nie zal sie tylko smigaj swoja droga ... licz na siebie i na bliskich ( w sensie tym ktorym na prawde zalezy ) i nie mozna byc egoista na 100 %, jak widze ze ktos potrzebuje pomocy to staram sie pomoc ale nie bede kazdemu do dupy wchodzil proste ... nie mysl znowu tak ze jestes tylko ty ... dobrze myslisz ze jak ktos ci nie pomogl bo uznal cie za scierwo to ty mu tez nie pomagaj proste bo po co miec dobre sercce ... ja okazuje dobre serce tym ktorzy zasluzyli sobie na nie szczerze albo tym ktorzy nie maja sily zeby walczyc :) pozadrawiam
Nie pójdziesz do przodu, ciągle patrząc w tył, twe marzenia w pył,
obrócą się momentalnie,
by tak nie było, wciąż nadzieją się karmie, wiem że jutro przyjdzie,
rozegrać kolejna partie.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
26 gru 2007, 22:34

przez gawelx 28 lut 2008, 01:07
Może depresja to szybkie dojrzewanie w momencie kiedy nie jesteśmy jeszcze na to gotowi .. nagle zdajemy sobie sprawę że zbyt wiele spraw olewaliśmy, nasz obraz siebie był wypaczony, wstydzimy się swoich wcześniejszych poglądów, niedoskonałości świata i człowieka, wszelkich "zboczeń", "wyskoków" itd. Tyle że w tym chorym stanie bierzemy to wszystko na siebie, a dziwne wydaje się nam wszystko co robiliśmy dotychczas - złe, wulgarne, niedoskonałe .. Pamiętajmy tylko że pomyśleć możemy wszystko, ale nie znaczy jeszcze to że uznajemy tą myśl za dobrą, naszą - choć tak jest w depresji - to jest jak szaleństwo, paranoja ..

Patrzę trochę z dystansu bo jestem niby na wyjściu choć cholera wie czy nie wróci .. moja droga ????? -> zacząć od nowa, starać się zmienić w 100% (bo na początku tak się wydaje - że zmiana musi być całkowita - Nas samych .. ale z czasem widzimy, że wcale nie jest to 100% a tylko niektóre rzeczy trzeba podciągnąć .. ja zacząłem od chęci bycia perfekcyjnym - całkiem od nowa choć wstyd za to co było wcześniej pozostaje - ale z czasem znika, bo z czasem zauważamy jak wiele z tego co robiliśmy wynika poprostu z natury ludzkiej - lenistwa, olewki ale i poczzucia humoru - bo jak mówimy do kumpla "weź stary spier....j" to przecież nie znaczy to że chcemy dla niego źle czy go nienawidzimy - to żart - to tylko trywialny przykład ale może łapiecie o co mi chodzi ... boję się powrotu tego cholerstwa strasznie .. ale może jestem przez to ostrożniejszy .. w sumie widzę że to zmieniło mnie w wielu miejscach na lepsze .. ja osobiście wierzę w Boga i to mi pomogło .. ale chyba grunt to poczucie humoru .. bo nawet z depresji się czasem śmiejemy - wydaje mi się że mój stan był poważny a jednak były chwile gdy siadaliśmy z kumplem (też w depresji i śmieliśmy się "o, k....a, stary, ale nam konkretnie odje....ło" :) - to myślę dobry początek ..........
JUŻ NIEDŁUGO :)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
27 maja 2007, 16:01

Avatar użytkownika
przez niobe102 02 mar 2008, 18:56
Sens życia? Miałam plany, marzenia, ambicje… ale czasami wszystko wali się jak domek z kart. Zdarzały mi się próby samookaleczenia, kompletnego załamania, ale jednak cały czas „coś” trzymało mnie przy życiu… Skończyłam studia, studiowałam za granicą, uczę się nadal i pracuję. Ale niestety znów powróciły do mojej głowy pytania o sens życia! Problem w tym, że żadnego sensu życia teraz nie widzę… Parę dni temu w pracy przeżyłam potężne załamanie: nie odzywałam się do nikogo przez cały dzień, żadne słowa nie przechodziły mi przez gardło, oczy bezwolnie zalewały się łzami… Po co ja żyję? Nagle pojawiła się myśl, żeby zakończyć to życie, powiesić się… W głowie od razu pojawił mi się „scenariusz” tego zdarzenia… Znów „staczam się”, a myślałam że będzie inaczej, że inny czeka mnie los, że jestem coś warta… Na dodatek zakochałam się nieszczęśliwie w koledze z pracy, on mnie kompletnie lekceważy. Wszystko to sprawia, że nie mogę się pozbierać. Mam tylko to szczęście, że wspierają mnie rodzice i brat. Boję się myśleć, co by było gdybym ich nie miała…
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
30 gru 2007, 22:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez takitam 02 mar 2008, 21:47
a ja tam bym wolal miec depresje niz nerwice z depresja :)
Nie pójdziesz do przodu, ciągle patrząc w tył, twe marzenia w pył,
obrócą się momentalnie,
by tak nie było, wciąż nadzieją się karmie, wiem że jutro przyjdzie,
rozegrać kolejna partie.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
26 gru 2007, 22:34

Avatar użytkownika
przez xCarmen 02 mar 2008, 22:52
takitam napisał(a):a ja tam bym wolal miec depresje niz nerwice z depresja :)

a ja bym wolala byc zdrowa niz miec nerwice z depresja ....:)
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

przez takitam 03 mar 2008, 12:19
wiesz na mnie nic nie dziala zadne leki ... kompletnie nic tzn te dawki co mi zapisuje psychiatra zreszta nie mam takiej nerwicy konkretnej znowu ze ine wiem wiem biurko np (taka przenosnia ) ale jest to uciazliwe i dolujace ... boje sie ze za niedlugo cos we mnie peknie i zaczne samoleczenia metoda NIE DZIALA NA CIEBIE -> zwieksz daawke ... nic innego mi nie pozostalo
Nie pójdziesz do przodu, ciągle patrząc w tył, twe marzenia w pył,
obrócą się momentalnie,
by tak nie było, wciąż nadzieją się karmie, wiem że jutro przyjdzie,
rozegrać kolejna partie.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
26 gru 2007, 22:34

Re: Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

przez oka22 14 lut 2010, 17:21
a ja mam dwie córki ,męża,2 papugi,psa i ryby w akwarium i dla nich żyję i kocham ich wszystkich.
1 krok do tyłu a 2 do przodu =1 do przodu
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
18 lis 2007, 23:38

Re: Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

przez zdesperowany1 14 lut 2010, 17:30
a ja zyje bo nie tak latwo jest odebrac sobie zycie :roll:
zdesperowany1
Offline

Re: Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

przez oka22 14 lut 2010, 17:38
nawet wychodzenie z psem na spacer może być sensem życia

[Dodane po edycji:]

życie jest jedno a drugie nie zostanie nam dane
1 krok do tyłu a 2 do przodu =1 do przodu
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
18 lis 2007, 23:38

Re: Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

przez monika03 14 lut 2010, 17:59
dla mnie nie ma sensu:((((
monika03
Offline

Re: Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

przez Freddie Mercury 14 lut 2010, 18:29
sens czemukolwiek nadają ludzie,nie ma zewnętrznych źródeł sensu..jesli dla kogoś świat nie ma sensu to tak w rzeczywistości dla tej osoby on sie przedstawia
Freddie Mercury
Offline

Re: Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

przez Wombwell00 14 lut 2010, 23:23
Ale taki stan u ciebie zaczął pojawiac się stopniowo, bez żadnego konkretnego powodu?
Czy taki stan utrzymuje się u ciebie nieustannie? Nic nie może cię od ciebie odciągnąć?
Próbowałeś zrobić z tym COKOLWIEK?
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Re: Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

przez emidepeaster 08 kwi 2010, 02:23
ja np wiem po co żyję - przede wszystkim po to by zrobić na złóść swojej rodzinie, nie wiem jak inni

[Dodane po edycji:]

na tyle nienawidzę swojej rodziny, że nie wyobrażm sobie takiej sytuacji, żeby po prostu dotykali moich zwłoch, a szczególnie janusz któryjest zboczony, on jest ohydny i zboczony, szkoda, że inni tego nie widzą...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
15 sty 2010, 20:39

Re: Po co żyjecie, czy to ma jeszcze jakiś sens?/sens zycia

Avatar użytkownika
przez zaqzax 08 kwi 2010, 15:19
Dla mnie nie ma i nigdy nie było najmniejszego sensu, bardzo trudno mieć pozytywną postawę do życia skoro niemal nigdy nie dostało się czegoś co by dało jakiś napęd do życia, nawet to że obecnie mam parenaście znajomych osób, ze 2 przyjaciół, potrafiłem minimalnie się realizować (sport, fotografia, grafika), ale to wszystko na nic, czuję się tak obrzydliwie smutny i pusty, jak małe dziecko, któremu zabrano wszystkie zabawki i nakazano zjeść niesmaczną zupę (w przenośni kazano żyć/trwać).
Moje podświadome oczekiwania to wyprać całkowicie mózg, mieć nową matkę - zostać na nowo wychowanym, czuć się bezpiecznie, być kochanym by potem móc prawdziwie kochać a nie obsesyjnie zauraczać się w kobietach.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do