Jak nauczyć się ufać ludziom?Jak wierzyć w życzliwość>?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 16 cze 2007, 20:27
dziękuje za wypowiedzi, za rady, może rzeczywiście będę liczyć tylko na siebie..może powinnam zrobić depresji na złość i wyjść do ludzi, coś robić, a nie ciągle rozmyśleć jak to jest źle, jacy to ludzie są źli..kiedyś miałam na depresje taki sposób,że nie zastanawiałam się czy ktoś mnie lubi, tylko jeżeli ja go lubie, dobrze mi się z nim rozmawia to jest fajnie, a że ktoś mnie nie lubi to jego problem.. zresztą ja zawsze jestem zawsze miła, nie potrafie nikomu nic złego powiedzieć..bo z jednej strony myśle,że ludzie są źli z drugiej niegy nikogo nie chciałabym skrzywdzić, urazić
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

przez anusia 16 cze 2007, 23:23
Też tak mam, boję się że ktoś przez mnie mógłby dostać depresję, nie chciałabym tego. Tak szczerze, bardziej martwie się o innych niż o siebie, może dlatego często czuję się opuszczona. Ale to nie jest problem. Pozdrówka
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 17 cze 2007, 12:08
Anusia może powinnyśmy zacząć się w końcu troszczyć głownie o siebie..ja nie szanuje siebie, nie wiem dlaczego, odkąd pojawiła się depresja - to już 4 lata, zaczęłam winić się o wszystko, o całe zło na świecie, dlaczego tak jest i ja nic nie mogę zmienić

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:32 pm ]
Właśnie doszłam do wniosku,że chyba już zawsze będę mieć depresje, to tkwi tak głęboko we mnie, że chyba nigdy cholerstwo nie wyjdzie..zrozumiałam jednak dlaczego tak się dzieję!!! Ja się nie użalam nad sobą , ja poprostu siebie potępiam!!! Tak właśnie dobrze czytacie, oczy Was nie mylą potępiam siebie..Nie dlatego,że zrobiłam coś złego czy kogoś skrzywdziłam, bo do tej pory tak myslałam i próbowałam zrozumieć kogo skrzywdziłam, na początku przychodziły mi do głowy różne rzeczy,że moją ex przyjaciółkę, bo ona tak twierdziła.. Teraz wiem,że tak naprawdę nikomu nic złego nie zrobiłam, a moje myśli,że tak było wzięły się stąd,że byłam odrzucana i dlatego myślałam,że kogoś skrzywdziłam.. w dzieciństwie byłam odrzucona przez ojca, bo pił i tak jakby go nie było, nie był dla nie wzorem, oparciem, którgo potrzebuje dziecko..Mama przez to,że ojciec pił zamiast przelać na nas swoją miłość, przelała na nas tzn. na mnie i na brata złość na ojca i odrzuciła nas, zaczęła wybywać coraz częściej z domu, uciekała w marketing, z którego ia tak nigdy nic nie wychodziło, chociaż jej koleżanki dorabiały się kupe kasy, jej nie wychodziło, bo ojciec ciągle gadał,że się nie nadaje,że z tego pieniędzy się nie da zarobić,że trzeba sobie na pieniądze ciężko zapracować..ciągłe kłotnie , awantury itd..przez obopólne odrzucenie rodziców czułam się gorsza od rówieśników, nie miałam przyjaciół, tylko koleżanki i zawsze było tak,że było nas 3, dwie przyjaciółki i ja tam gdzieś z boku..byłam potwornie nieśmiała i dlatego rówiesnicy mnie nie lubili, często w podstawówce byłam wyśmiewana przez kolegów z klasy, przez to,że mało mówiłam, byłam gdzieś z boku dokuczano mi, gdzieś tak któryś z kolegów z klasy mnie kopnął albo opluł..moją samoocenę podnosił mi trochę o rok starszy kuzyn, tylko mieszkał daleko i rzadko się widywaliśmy, ale był dla mnie przyjacielem, razem dużo szalonych chwil przeżyliśmy..teraz mi go strasznie brakuje, jego rodzice się rozwiedli i on zaczął mieć problemy, uciekać z domu, pić w wieku 14 lat, potem doszły narkotyki.. a jak się w ciągnął w jakieś kleje to już było po nim, w ogóle nie mogłam do niego dotrzeć..teraz nie widziałam go już ze 3 lata, jego mama nawet nie wie co się z nim dzieje, bo nie mieszka w domu, co jakiś czas dostaje jakieś wiadomości od ludzi,że gdzies tam go widzieli czyli żyje nie zaćpał się jeszcze..A więc straciłam kolejną osobę..pod koniec 8 klasy podstawówki zaczęłam się kumplować z moją ex przyjaciółką.. ona pokazała mi życie, wierzyła we mnie i ciągle mnie gdzieś pchała,żebym się pozbyła swojej nieśmiałaości, stała się dla mnie najważniejszą osobą, dzięki niej zaczęłam normalnie żyć, nikt już mi nie ubliżał, koledzy z klasy byli dla mnie mili..z Edytą byłyśmy jak papużyki nierozłączki, ciągle razem , w szkole, po szkole, albo ja u niej albo ona u mnie..była dla mnie wszystkim.. podbudowała moją samoocenę, dalej byłam troszeczkę nieśmiała, ale już nie tak..zaczęły się pierwsze spotkania z chłopakami..moją pierwszą miłością był przyjaciel mojego kuzyna w/w miałam wtedy chyba 14 lat, ale to była tylko wakacyjana miłość..potem z Edytą ciągle gdzieś jeździłyśmy na stopa, poznawałyśmy mnóstwo ludzi, jednak dla siebie byłyśmy najważniejsze, chłopacy wiadomo się zmieniali.. w wieku 16 lat byłam z chłopakiem chyba z 5 tygodni, który mnie cholernie skrzywdził, po 5 tygodniach gdy nie chciałam się z nim przespać próbował mnie zgwałcić, jednak wyrwałam mu się i uciekłam z jego domu..teraz siedzi z tego co wiem za narkotyki i dobrze mu tak sk**wielowi..potem już nie chciałam mieć faceta, bo miałam uraz, ale jednak rok później zakochałam się i byłam z chłopakiem niecały rok, Edyta była z jego kolegą i jest do tej pory tj. 7 lat, z tym chłopakiem się rozstaliśmy dlatego,że gdy zakochanie pękło nie miałam już z nim o czym rozmawiać, był poprostu nudny..rozstanie było z mojej winy, jednak później zatęskniłam za nim i jakieś 3 miesiące po był woodstok na który pojechałam z ekipą z jego miasta i był tam też on, tam odwalił mi niezły numer, łaził za mną tak,że aż w koncu wyszło tak,że byliśmy ze sobą 2 dni, po czym przyjechała jego dziewczyna, o której oczywiście wcześniej nic nie wiedziłam, niezły numer mi wyciął, zresztą jej też i gdyby mnie nie wkurzała powiedziałabym jej jakiego wiernego ma chłopaka..poczułam się jak idjotka przy znajomych, jednak nawet jego znajomi staneli po mojej stronie, co nie znaczy,że mnie to nie bolało co zrobił.. długi teks więc pewno go nie przeczytaćie, ale przynajmniej się wygadam

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:36 pm ]
Cały czas jednak miałam chociaż przyjaciółkę, której się mogłam zwierzyć, ze wszystkich boleści.. następną miłością był obecny do tej pory Damian, a nie jeszcze był po drodze Piotrek pedagog, który po 2 miesiącach stwierdził,że on nie dorósł do tego,żeby się z kimś wiązać na stałe(miał 24 lata, ja 18), ale chyba do tej pory nie dorósł, bo jest sam i nie miał już po mnie rzadnej dziewczyny..oczywiście też mnie poważnie zranił, bo byłam w nim zakochana po uszy, jednak takich numerów jak poprzedni mi nie wyciął, choć też rostanie bolało..buu..Potem poznałam Damiana, w którym przez pół roku w ogóle nie byłam zakochana, chyba ze strachu przed zranieniem, ale dobrze mi z nim było.. Następną stratą była Edyta, wszystko sie zaczęło pieprzyć, bo ja poszłam na studia, ona nie, bo jej nie było stać.. na studiach poznałam świetne osoby , z którymi mieszkałam, a z Edytą ciągle były kłótnie, ciągłe wypominanie,że przyjeżdżam co 2 tygodnie i na weekend jak mnie nie ma to Damian u mnie jest, a nie ona, ale to przecież chyba normalne, zwłaśzcza,że zakochałam się w nim po wspomnianym pół roku po uszy.. I tak straciłam najważniejszą przez kupe lat dla mnie osobę, ona odrzuciła mnie w końcu, na spotkaniach z nią miałam wrażenie,że ona w ogóle nie chce,żebym przychodziła, nie było tak jak dawniej, przestałyśmy mieć ze sobą o czym rozmawiać, bo ona ciągle gadała,że jest jej smutno,że ona tu ma tylko chłopaka a ja szaleje w najlepsze, ciągle sobie imprezuje, mam mnóstwo nowych znajomych, albo nie mówiła nic, obrażając się..w końcu nie wiedziałam, czy mam jej opowiadać o czymś co się fajnego wydarzyło, skoro ona miała pretensje i tak się znaomość posypała, próbowłam ją ratować, ze względu na to co razem przeżyłyśmy, ale Edyta jakby za szybko dorosła, zrobiła się tak strasznie poważna i ciągle odrzucała mnie, czułam,że w ogóle jej nie zależy,żeby to naprawiać, a więc kolejne, nie wiem już które przeżyłam odrzucenie.. po roku studiów wpadłam w głęboką depresję, zaczęłam siebie potępiać, wydawało mi się,że może swoje koleżanki ze studiów też krzywdze tak jak Edytę, bo wszystko mi się zaczęło układać, im nie koniecznie..miałam prawie same 5 na studiach, miałam chłopaka..one problemy na uczelni, problemy z chłopakami

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:36 pm ]
i zaczęło się, zaczęłam myśleć,że to moja wina,że one mają nie raz doły też przeze mnie, bo mi się uklada, a im nie..przez depresje zaczęłam mieć problemy na uczelni, większy stres związany z każdym egzaminem, doszło do tego,że zaczęłam mieć bezsenność, zaczęłam się użalać nad sobą, żeby pokazać,że wcale nie mam tak dobrze,zeby mi dziewczyny nie zazdrościły, ciągle miałam doła, do egzaminów musiałam się uczyć 3 razy więcej, bo w ogóle nic mi do głowy nie wchodziło, z Damianem zaczęłam się ciągle kłócić, zaczynałam podcinać sobie żyły, nienawidziłam siebie

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:38 pm ]
Miałam podcięte żyły w 4 miejscach, po półtora roku studiów wzięłam urlop zdrowtny, bo dalej nie byłam w stanie się uczyć.. chciałam umrzeć, chciałam,żeby mi się coś stało..ostatni raz podcinając sobie żyły napisałam list pożegnalny, cały był zalany krwią, bo pisałam go gdy krew się sączyła z żył, potem nażarłam się tabletek uspokajających i wyszłam z domu, chciałam,żeby ktoś znalazł ten list i zauważył,że jest ze mną źle i pomógł mi, bałam się zabić, bałam się śmierci, życia po śmierci, piekła..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 18 cze 2007, 11:22
dżejem dziękuje Ci za cierpliwość i czytanie mojego długiego postu i za odpowiedź, dobre rady i uśmiech..kochana jesteś buzka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 19 cze 2007, 11:28
dziękuje ślicznie chociaż jedna osoba odpisała na mój post, na moje zwierzenia i to odpisałaś bardzo pieknie!niech moc będzie z Tobą!!!!
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 19 cze 2007, 15:53
Nie wczoraj je chyba dołączyłam, to płonące serce

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:57 pm ]
kto to jest chojrak, to ten na obrazku pod Twoim nikiem?
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 26 cze 2007, 13:02
dżejem jak Ty sobie radzisz na uczelni mając depresje?
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 26 cze 2007, 22:56
No ja wiem,ze temat inny, ale chciałam się o to zapytać..czyli są na tym śiwcie naprawde życzliwi ludzie, ja może przesadzam, może nikt nie chce dla mnie źle, tylko miałam tą jedną dobrą przyjaciółkę, której ufałam, zrobiłabym dla niej wszystko a ona mnie odrzuciła po 5 latach i myśle ,że wszyscy tak zrobią,więc po co się angażować, przyjażnić, a potem cierpieć, ale może to choroba góruje nade mną, bo lek, strach jest silniejszy od chęci, a tak nie powinno być
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

przez gee 27 cze 2007, 17:14
to, ze porzucila cie przyjaciolka bylo spowodowane zwykla ludzka zawiscia - pisalas ze ty dostalas sie na studia a ona nie... sa dwie rzeczy na swiecie, ktore potrafia z najlepszych przyjaciol zrobic wrogow - zawisc i pieniadze i niestety zawsze tak bylo
a co z Damianem? jak reagowal na twoje proby samobojcze? jezeli w takim momencie cie zostawil to znaczy ze poprostu nie byl ciebie (i nikogo innego) wart
nie ma ludzi nieskazitelnych ale sa na swiecie ludzie naprawde "dobrzy" w wielu znaczeniach tego slowa
dlatego niestety trzeba szukac tak jak moj kolega ktory po wielu latach, wielu probach i wielu zawodach w koncu znalazl
zycze tego samego


jeszcze co do kolezanek ze studiow
ja sobie osobiscie nie wyobrazam jak mozna byc zazdrosnym o czyjes oceny. na studiach sa 3 grupy ludzi - 1) naprawde maja leb latwo im wszystko przychodzi 2) naprawde duzo sie ucza i dostaja dobre oceny 3) slizgaja sie po 3,0 i to im pasuje
mniemam ze kolezanki nie naleza do grupy pierwszej wiec albo za malo sie uczyly albo sa poprostu glupie i wiedza im nie wchodzi ale winic siebie za to ze one sa glupie to lekka przesada z twojej strony nie sadzisz?
gee
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
26 cze 2007, 19:56
Lokalizacja
z przyszlosci narodu

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 27 cze 2007, 22:22
Gee dziękuje za wypowiedź..Damian nigdy mnie nie zostawił, nawet w najkrytycznych momentach, próbach samobójczych...dlatego jeszcze zyje, choć męczę się , ale wiem,że to jego by zabiło..jest ze mną juz 5,5 roku, więc sporo widział, choć nie bardzo wszystko rozumie i się denerwuje, jak widzi,że jest coś nie tak.. no z tą zawiścią to właśnie najbardziej mnie to boli, bo ja chciałabym dla wszystkich dobrze, wszystkim dobrze życzę czy to takie nienormalne?
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

przez gee 27 cze 2007, 23:21
dokladnie!!
masz kogos dzieki komu - jak mowisz - jeszcze zyjesz, on cie rozumie, jest zawsze blisko, nie zraza sie, ufasz mu itd. i ty sie jeszcze przejmujesz jakimis glupimi kolezankami? albo innymi ludzmi? dziewczyno!
to dobrze ze chcesz dla wszystkich dobrze ale jezeli oni nie chca to ch*j z nimi!
ja tez uwazam sie za czlowieka "dobrego" w szerokim tego slowa znaczeniu nigdy nikomu nie robie swinstw i moze dlatego nikt tez mi tych swinstw nie robi mam super paczke na kase nie narzekam nie mam problemow rodzinnych ogolnie mozna powiedziec ze jest fajnie
ale (jak juz pisalem w innym temacie) dopiero teraz widze ze jezeli nie ma sie kogos dla ktorego chce sie zyc, wstawac rano z mysla ze sie z nim zobaczy, kogos komu mozna powiedziec wszystko a on wszystko zrozumie, kto jest zawsze blisko, poprostu kogos kogo sie kocha, to zycie traci sens
mi zrozumienie tego zajelo prawie 25 lat bo wczesniej jakos nie bylo okazji
dlatego trzymaj sie, zyj i probuj walczyc z choroba dla Damiana wlasnie - nie dla siebie nie dla przyjaciolek czy kogokolwiek innego
pozdrawiam
gee
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
26 cze 2007, 19:56
Lokalizacja
z przyszlosci narodu

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 28 cze 2007, 20:23
Masz racje Gee, dziękuję Ci za dobre słowa...będę walczyć z chorobą, dla siebie i dla Damiana..Tobie też życzę znalezienia drugiej połówki.. pozdrawiam i miłego wieczoru życzę
są anioły na ziemi
całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

przez snaefridur 30 wrz 2007, 16:22
Mam z tym odwieczny problem.Ciężko mi zaufać zwłaszcza ostatnio.Mój poprzedni związek wykończył mnie i fizycznie i psychicznie.Teraz,choć jest ktoś kim jestem zauroczona i wszystko wskazuje na to,że wzajemność jest,to tak strasznie boję się powtórki z rozrywki,że wiem że nic z tego nie będzie.Ni cholery :-| .
snaefridur
Offline

przez Felicity 16 lis 2007, 13:38
A ja z jednej strony jestem naiwna a z drugiej bardzo podejrzliwa i nieufna...I pewnie tez z tego powodu tak mało ludzi wokół mnie...Jak już jakimś cudem do mnie przyjdą, to za chwileczkę odchodzą, bo ile można wytrzymac wieczne bezpodstawne podejrzenia i oskarżenia o wyśmiewanie sie, obgadywanie...
Poza tym bardzo boję się, ze kims kieruje litość...
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
15 sie 2007, 13:19
Lokalizacja
z bagna

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do