Nerwica depresyjna/depresyjno lękowa

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Problemy depresyjno-nerwicowe

przez sorensen 13 mar 2008, 17:51
Właściwie sam nie wiem jak to nazwać i opisać bowiem stanowi to zbyt wielki chaos. Od dłuższego czasu męczy mnie bowiem kompletna nieumiejętność radzenia sobie z życiowymi problemami, przeciwnościami losu i ogólnie rozumianym zwyczajnym, codziennym życiem. Wszystko stanowi problem, wszystko jest trudne i zbudza nieadekwatny lęk czy niepokój.
Wykańcza mnie sytuacja w której najmniejszy problem urasta do miana gigantyczne a ja jestem bezradny i ni wiem jak go rozwiązać. Z racji tego że różne sprawy wzbudzają we mnie lęk czy strach to odkładam je na później przez co stają się poważniejsze albo powodują problemy. A wtedy zaczyna się depresyjna jazda bo nie umiem sobie poradzić z sytuacją, mam tylko ochotę uciec na drugi koniec świata. Jeśli problemy uda się rozwiązać (często z pomocą innych) to sytuacja się nieco normuje do momentu gdy pojawią się nowe problemy. Co gorsza nie jestem w stanie uczyć się na błędach i jeśli raz takie odkładanie spraw na później spowodowało problem to w przyszłości i tak się powtórzy nawet gdy będę sobie obiecywał że tak się nie stanie. Po prostu nie daję rady.

Ahhh oczywiście zaliczyłem już hmmm lekarzy-specjalistów oraz psychologów, łykałem różne proszki (kiedy już było naprawdę fatalnie) ale to nic nie dawało.
Ktoś jeszcze tak ma? :smile: Czy tylko ja mam takie depresyjno-nerwicowo-lękowe jazdy?
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

przez zorka64 13 mar 2008, 18:23
Ja mam to samo. Z każdym dniem jestem bliższa popełnienia samobójstwa.
Wydaje mi się, że nasz problem to, to, ze nikt nas NIE KOCHA
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 mar 2008, 13:06

Avatar użytkownika
przez pepper 14 mar 2008, 12:31
mam bardzo podobnie, mój przypadek opisałam tutaj
Obrazek
come inside my mind
sometimes we take chances, sometimes we take pills
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
13 mar 2008, 19:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez sorensen 14 mar 2008, 21:41
pepper napisał(a):mam bardzo podobnie, mój przypadek opisałam tutaj


Czytałem. Rzeczywiście jest pewne podobieństwo sytuacji. Aczkolwiek Ty jesteś bardzo młodą osobą i tym samym masz większe szanse żeby nie spaprać sobie życia. W Twoim wypadku chyba odpowiednia by była wizyta u psychologa. Trzeba podjąć jakieś działania bo jeśli zostawisz ten problem samemu sobie to tylko urośnie i będzie gorzej.

Wracając do mojej kwestii - zabawne jest to że rodzice uważają że sobie dam radę, że poradzę sobie i że tylko sobie wmawiam trudności. A ja po prostu nie jestem w stanie. I nie wiadomo co z tym zrobić.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

przez szatz 14 mar 2008, 21:56
zorka64 napisał(a):Wydaje mi się, że nasz problem to, to, ze nikt nas NIE KOCHA
miłość bliskich nie ma tu nic do rzeczy.Nie kochamy,nie lubimy siebie i w tym jest problem.Wierzymy,że jesteśmy do niczego i z tym trzeba sobie najpierw poradzić.
A z tymi"gigantycznymi problemami" codzienności też nie umiem sobie radzić i wszystko odkładam,potem niestety ponoszę konsekwencję nie załatwionych spraw.Tak to już jest przy depresji.
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Avatar użytkownika
przez pepper 14 mar 2008, 22:42
Kilka dni temu byłam u psychologa i odesłała mnie do psychiatry. Wybieram się w czwartek. A znowu moi rodzice uważają, że nie jestem niczego warta, ojciec mówi, żebym wypier****** z tej szkoły i szła do pracy, bo pasożyta utrzymywać nie będzie :(
Obrazek
come inside my mind
sometimes we take chances, sometimes we take pills
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
13 mar 2008, 19:04

Avatar użytkownika
przez julie 14 mar 2008, 23:55
Pepper
Przykro mi to pisać, ale Twój ojciej to paskudny osobnik :evil: -jak może wyganiać własne dziecko z domu mówiąc iż nie będzie utrzymywać "pasożyta" W końcu jesteś tylko człowiekiem i potrzebujesz pomocy co nie znaczy, że jesteś parasite :roll: Nigdy nie zrozumiem takich rodzicieli :roll:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez CITRIA 15 mar 2008, 02:38
rozumiem co znaczy nie miec fajnego ojca, moj mnie wprawdzie z domu nie wygania ale rozmawia ze mna tylko gdy pojawia sie problem i jest na mnie wsciekly...
Ja tez siebie nie lubie. Ale mimo to kocham zycie. Czego i wam (tego drugiego rzecz jasna) z całego serca zyczę...

Kocham zycie a jednocześnie boje się zyć. Idę o zakład ze znacie to uczucie.
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

nerwica depresyjna

przez calineczka 02 kwi 2008, 14:46
Witajcie! Czytam Wasze przeżycia i czuję jakbym patrzała w lustro!

Nie znoszę siebie, nie akceptuję! Odsuwam się od ludzi - dlatego jestem uważana za niedostępną i zarozumiałą. A wcale tak nie jest, po prostu boję się bliższych kontaktów z ludźmi. Zamykam się w swojej skorupie, nie wychodzę z domu- jak już muszę to przechodzę ze spuszczoną głową lub w ciemnych okularach, by nie widzieć spojrzeń ludzi.
Moja praca polega na ciągłym kontakcie z ludźmi - to dopiero wyzwanie
( czasem tak ich nienawidzę, szczególnie jak się cieszą :!: )
Kontakt z innymi jest dla mnie jak 'stresująca rozmowa o pracę' - staram się kontrolować wszystko, zrobić dobre wrażenie... jak już nie muszę to uchodzi ze mnie "powietrze " jak z balona................

Pewne rzeczy robię naprawdę dobrze, ale tylko o tym wiem - bardziej jestem przekonana o tym, że jestem do niczego!
Mam dni "przebłysku normalnośći" i patrzę na otoczenie - wtedy świat wydaje mi się piękny, pomimo jakiś trosk i niepowodzeń, kocham ludzi - oddałabym im serce :!: Uważam że dobrze wyglądam i mam przed sobą wspaniałe perspektywy............ i nagle jak za pstryknięciem palcy wpadam w dół rozpaczy. Wtedy nie chcę mi się kompletnie nic, nie chce mi się żyć ( rozważam za i przeciw lub jak to zrobić).

Leczę się od stycznia u psychiatry. Czuję się jak królik doświadczalny.
Sama odstawiłam ProMerck i Leviron(może źle) bo rozwalałało mnie od środka.
Moj organizm jest totalnie rozregulowany- jestem nerwowa, mam straszne zawroty głowy, budzę się przerażona w nocy. Zmieniam lekarza!
Już się zapisałam na wizytę, może trafi z lekiem lub dotrze do mnie.

Najdziwniejsze jest to, że im ładniejsza robi się pogoda tym bardziej nasila się moja choroba!!! Jeszcze bardziej mnie to dołuje!!!!!!!!!
Czy też macie takie odczucia???:roll:
Pozdrawiam!
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2008, 12:00

przez szatz 02 kwi 2008, 20:10
calineczka napisał(a):Czy też macie takie odczucia???
może to słynne "przesilenie wiosenne? Nie wiem,bo już dawno się w tym wszystkim pogubiłam.
Najważniejsze to się leczyć i nie poddawać (powtarzam się,ale starość nie radość).Dobrze,że zmieniasz lekarza.Istotne jest zaufanie do psychiatry.Życzę powodzenia :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

przez calineczka 05 kwi 2008, 22:03
Witaj szatz! Zawsze mnie i innych pocieszasz! Wielkie dzięki za to :!:
Ja też myślałam, że to przesilenie ( w jakimś stopniu na pewno) ale myślę, że może mieć to związek z otoczeniem. Wszyscy radośni, grile, wyjazdy, spotkania... a ja nie mogę dać sobie rady z samą sobą! Osobiście muszę więcej udawać, że jest ok. A na pytania dlaczego z nami nie jedziesz, dlaczego jesteś taka blada już nie da się odpowiedzieć: "wiesz pospałam dłużej wszystko przez te mrozy".........

Najgorsze że również w domu musisz uważać co robisz i mówisz, bo nie wiadomo jak zostanie to odebrane...

Pozdrawiam Cię szatz !!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2008, 12:00

przez 1507 29 kwi 2008, 10:53
ostanio miałem problemy z ciśnieniem jakies 2 tygodnie wachało sie od 140/90 do 160/105 puls normalny,lekarz zalecił leki na nadcisnienie, teraz mam w granicach 130/80 do 115/65 nie biorę leków a jedynie zioła na obniżenie i bądz tu mądry , czuję się wyczerpany i zmęczony wysiłek fizyczny to dla mnie udreka i mam bule w klatce piersiowej oraz zaburzenia rytmu serca w godzinach porannych i wieczornych tzn mam dodatkowe skurcze lub przerwy wyrównawcze co jest nieprzyjemne. Poranny puls w granicach 48-50 dopiero koło południa wszystko się normuje, nic tylko usiąść i płakać, nic mi się nie chce czuje sie sfrustrowany i wypalony szczególnie zawdodowo i jako ojciec i mąż. Raz naerwica raz depresja jak nie urok to sraczka. Łykam nadal 0,25 Luxety.
1507
Offline

przez calineczka 29 kwi 2008, 11:59
Ja również miałam problemy ze skokami ciśnienia( szczególnie po odstawieniu leku na depresję). Miałam straszne zawroty głowy i nie mogłam spac w nocy bo się dusiłam. Teraz biorę Propranolol na unormowanie pracy serca. Jeśli nie pomagają Ci przepisane leki to idź jeszcze raz do lekarza bo szkoda się wykańczać!
Powodzenia! :D Głowa do góry - poradzisz sobie - ale to ciągła walka!!!
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
28 mar 2008, 12:00

przez 1507 30 kwi 2008, 22:52
WŁAŚNIE o to chodzi że stabilizowały mnie jakoś ale wychodzi na to że trzeba chyba dawkę zwiększyc

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:03 pm ]
w sumie 4 m-ce więc musiał się organizm przyzwyczaić a w dodatku zacząłem dostawać jakieś dziwne akcje depresyjne tzn przychodzi myśl która mnie przeraża lub spada na mnie dziwny lęk i ciężar
1507
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do