Nie potrafię podejmować decyzji.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie potrafię podejmować decyzji.

przez Gosiaaa 09 maja 2007, 16:06
Ja chce sie podzielic tez wszystkim.Prosic o pomoc .U mnie zaczeło się tak naprawde od sylwestra od keiduy mój długo wyczekiwany obiekt który przez ostamnie pol roku takiej mi dal pewności siebie ze etetnilam zyciemz zainteresowal sie moja kolezanka.Poniewaz ja wierzylam że jemu naprawde a mnie zalezy bo etz tak inni mówili to bardzo mnei zabolało.
.Wczesniej mailam na wszytsko czsa bylam pilna uczennica bo zawsze staweila sobie cele i do nich darzylam.Potrafilam nawet praktycze nie spac.Miałam dużo znajomych ale tak naprawde etraz z perspektywy a wiec duzo rzeczy do robienia.Byłam systeatyczna i wszytsko robialm co trzeba bylo, wlasniciwe zajmowalam sie wieloma rzezcami szczególnie sportem.

Wyjechałam na studia w tm roku do Krakowa wczesniej o tym marzylam bo ajk maialm zle sapoczucie to myslaam ze zaian wsztskego bedzie super., dodatkowo czulam sie ochana maialm mnóstwo zanjomych , bo maialm siłe wewnetrzna do ich poznawania , której dodawal mi ten chłopak.
Po zajśćiu z Sylwestra wszytso zaczelo sie psuć.Później zainteresowal sie ną chłopak znający mnie z czsaów wakacyjnej energii a mi tak badzo kogos trzeba było.Jakoś udalo mi sie zdac sesje bo amialm malo egzaminow zreszta duzo sie wczesniej uczylam..Potem nawet jak sie spotykalam ze znajomymi to wszystko sie we mnie gotowalo.obilam dobra mine do zlej gry.I w końcu odechccialo mi sie wracac na studia.Zreszta jak bylam wczesnij niby szcseliwa to bylam energiczna na studiach i mnie lubili .Od 2 semestru zacela sie meka.Codziennie coraz gorzej mi wsatwanie szlo.Obwiniaalam sie na pocztaku o wszystko.Byłam u siebie w domu u psychiatry ale nie potarfilam z nim rzmwaiac.Wszytskiego i sie odechcciaslo.Kazdy kontakt ze znajomymi powodowal ze ak wrcoialm do domu to plakalam ze jestem beznadziejna.Powiedzialm o wszskim rodzicom.nie mogalam sie uczyc bo cay czas myslam o czyms innym.Znienawidzialam Kraków tez za to ze jak zle mi było to zostalam tu ajkby sama.Jeszcze sparwa współlokatorek z którymi nei amam żanego kontaktu.Wczesniej ajkiś był teraz tak mi wszystko obojetne ze nawet bore sbie ich rzeczy bez pytania co jeszcze bardziej mnie pgraza w ich oczach ale sobie mysle ze soro i tak jestem starcona to co mi szkodzi.Straciłam kontakt prawie ze wszystkimi.Rodzice nie wiedziei co mi sie dzieje jezzdialismy po roznych instytuchach , chcieli zebym sie leczyla krakowie. Oni mi wszystko załatwiali ja nic i tak jest do teraz chodze do psychologa ale nei wypelnaiam zadan bo myslam ze koncentracja bedzie najlepszy pomyslaem bo chcoiaz uczyc sie ebde mogla, ale teraz ajkby mi na niczym juz nei zależy.Nie wsatje praktycznie z łóża jak ejste w domu wstaje tylko jak mi wstyd oprzezd współlokatorkami ale na zajeciach ejstem nei becna.Przepisali mi tabletki Lexapro tylko tyle spowodowaly ze teraz juz sie nei obwinaim tylko zaczelam sie usparwiedliwiac.za wszystko.nic nei robie.mmam tylko w ciagu dnai przyplywy takie ze kurcze ludzie sa zdrowi to ja sie zabieram za niby nadrabiane zaległóśći szolnych i tak np. sedze w letargu and ksiazka do wieczora.Potem ten cholerny starch albo usprwiedliwiebie ze niby umiem i kłade sie spac bo ejstem bardzo zmeczona niby.Ale sama nie chce nawet isc do lekarza.Tta przywiozi mnei rano na zajeciaja wczesneij rbilam cyrki ze nie wysiade z samochodu ale zawsze wysiadalam ptem po zajeciach maialm stress c etraz bede robic. , bo uz z nikim sie nei trzamma jestem tam saam.A jak nei amma o czym romawiac to o jakies egzaminy zaczepiam czy cos ludzi.Pomimo ze tak naprawde juz eniweim czy zalezy mi an studiach ale to ejdyne co mi zostalo studia i rodzice z resztaei amam kontaktu.Bolało mnie t wczesnie ze est patek wieczor a ja leze przezd telewizorem teraz juz nie.Jakbym siem przyzwyczauła nie moge nawet podjac prstej decyzji co amam ubrac.Czasem rano sobie wyobrazam ze wszystko jest ajk bylo wmawiam t sobie wedy moge sie usmiechnac.Mi sie nawet do lekarza nei chce chcodzic.Wielel razy sobie mówiłam ze poprostu chce zniknać.Jeszcze wczesniej mnie to denerwoalao ze nic ne rbie stresowalo bardzo.Teraz juz moglabym sie nei byudzic .Szola jest dla meiwymówka chodze do neij bo wtedy ne podejmuje decyzji co ama ze soba zrobic.W chwilach przezd braniem leku tak sie obrzydzlaam sama dozanawaalm szoku jakby co amam z soba zrobic, ale wetdy xzulam ze to wszytsko bylo spwodowane walka a etraz juz niczym , choc tez jestem na sioebie zla ale nic nei robie.Albo wmaiam sobie ze ejstem zdrwoa nic mi nei ejst a za chwile musze cos zrobic i popadam w zamyslanie nad soba.Kazli mi o sibie dbac tylko chyba błęnie to zinerpretowalam i teraz wymówka est ze spóźnie sie na zajecia bo musze wyprostowwc osy nie wazne ze np. ubierram sie jak rzęp ale musze t zrobic. Zmuszam sie ostaecznie do wstania 20 min. przezd zajeciami .Wczesniej z bółem ale wstawaalam.Teraz nawet nei biegam a to wczesiej mi przypominalao ze kurcze ejst normalny swiat.Rodzice bardzo chac mi pomóc i zrobili wszytsko lekarze ponoc tez.Teraz tez np. powinnam ustawic sobei paln dnai ale ja codzeniinie ysle jak tego ei zrobilam to co mi to pomoże .Chdze do ego psychologa ale ei wierze chyba w skutecznośc działania. Nie widze dla sobie zadnego ratunku.Bo starcilam zueplnie jakiekolwiek umiejetności decydowania o sobie.Nawet nei chce mi siem ruszyc tyłka do psychiatry choć kończą mi sie leki.Później boje sie przyznac ze ei wykonalam zadanai ale nie ejstem w stanie tu w karkwei go selic , w domu natomiast wszysto za mnei robia i do etgo przywykłam.Mimo ze amam rodzeństwo i wzcesniej mnie w domu nei bylo eraz przesiaduje cay zcas,Rani mnei to ze beda wakacje , że w sumie nei amma szans na zdanie sesji.że ponć jak sie czegoś bardzo chce to sie uda , a ja przywyklam do tej sytuacji.Tulko neiw eim co jezce można starcicć teraz juz mi zostala rodzina tylko .I jeszce wszystkim opowiadalam jak sie czuje i i teraz w sumie to tak mi obojetne ze sie juz tegonei wstuydze.Psychologi czytac nie moge bo tam cagle zanjduje nwe etorie co moze ze man byc nie ak.Ze sama sie juz ubie ajak jestem jaka bylam i jaka chce byc.Tak jakbym robila na odpie[rz wszytsko i czekam czwartku zeby uciec do domu i kazdy wyjazd do domu to niby ucieczka ze jzu nei wrcoe do krakowa.A znowy w domu tez nei widze szansy bo co ebed gnila w łóżku.Bo zawsze dla mei sie liczyla nauka i starcic moge to tez. tedy neiw iem cobedzie ale nic nei robie żeby ja zatryzmac bo tak jakbym przez pol semestru nebyla obecna niczego i sie nie chce po rostu cos i sie nie udaje toide spac.Na pocztaku denerwoalao mnie ze nic eir obie a etraz zaczynam se do ego przyzwyczjac. imo ze amam zapakuje mi cal prowiant to mi sie awet g odgrzac nei chce nie amam tu z z kim rozmawiac ale tez tak ejst ze wszysyc sa szczesliwi wiec ja utrzymuje czsaem uśmiech na siłe.Dzisiaj szłam ze szkoy na piechote i patzrylam jaki piekny jest maj a ja umieram .Jakbym wogle dla siebie umarla wszytsko co miaalo dla mnei sens stracilam .A dlaczego nei potrafie nawet dla rodzicow nic zrobic.Jka do mei nei zadzwinia wieczorem jestem sla czasem a nic nie rbie zeby wyzdrowiec, bo ajkby spislaam sie na starty.Czasem mysle o szpitalu psychaitrycznym , ale sie go boje i boje sie co ludziesobie pomyslal.Teraz np. zaluje juz tych 2 chopcby miesiecy tygodnia wstecz ze wszytsko trzeba bylo zaczac. nie moge oderwac sie od przeszlosci mysle o wszystkich i tlo o sobie ciaglerozpatruje co zle robilam.I zyje tylko przeszlościa.Bo wczesniej patrzyalam tylkow przyszlość nigdy w terażneijszość.Nie wiem juz co robic.Juz moge sie zaczac pakowac na jutrzejszy wyajzd do do u tylko co to da ????to ze poneij bede modlila sie zeby sobota nigdy sie nei skonczyla .Albo to p[oczucie stresy jak sie konczywyklad z ktorego i tak nic ne amam ze zaraz do domuja znowy nic nie bede robila.Jest tu mozliwośc psychoterapi tylko ze jak jak male dzeicko boje sie wjsc z domu nie chce mi sie jakbym nie chciala sie wyleczyc .Abo mowie sbe od jutra zaczne walczyc jutro wyzrowieje ale to nie działa.....A teraz p. jkak to pisze wydaje mi se ze ejstem zdrowa teraz steracilam samokrytyke nawet.Już myślałam o tym zeby mi sie cos stalo chciala zniknąć ale sieb boje.Tylko sa rdzice którzy beda cierpieli noi nie chce też wyjść przegrana z tej walki.Codziennei se zastanawialm ze nei pdjelam zadnej dezycji co zsoba robic , bo rodzcie zadecyduja bo nei umeim juz o niczym decydowac .Niby wygladam teraz lepie bo wszystko olalalm wszytsko ale nie wlacze wcale.Wczesnie sobie moiwlam po co trupowi krem itp.Nienawidzialm sie wiec nei szlam na zakupy bo ei totylko denerwoaoalo.Zostalo mi to ze niby trace czas .CZasem siedze na dworze zeby nie wracac do mieszkania. Nie potarfie se na niczym skoncetrowac . nawet z e stoperami na uszach slysze wszystko i podsluchuje co mowi inni bo jaky ei amam wlasnego zycia.Teraz to mi wypelnia czsa to psianie.Nie umeiem nawet sie wypowiedzec skaldnie.tak jakbym starcila wszystkie umiejętności.Czasem mnie wkurz mwoe do sei co z soba rbiszi k;ade sie spac.Czasem ciagie mnie łóżko jak nike wiem.po prostukeidysmaial duzo zajec i nei aal zasu na rozmyslanie.Teraz wciagnelam siem w ich wir i nie moge przestac myslec o sie to tym co zrinial pzeanalizowanu wszystkiego, jestem tu tez smama bo sie izlouje o nei amam czsaem ochoty wyjsc a zcasem mama ale co jesli czuje juzstarch ze sie nei bede mogla budzic rano , ze ni moge i tak ic wypic , skoro neimwoie nic itp. to co amam robic.Prze tle czsau nie zorientowlam sie nawet jak z urlopem zdrowwonym o nieamm na sibie zanego pomyslu.dENERWOWOAAM SIE ZENEI AMAM PLANU dnia istalonego i znow rzuce sie w wir rozmyslan .Ale tak naprade z tygodnia na tydzien zamiast walczyc to nic nie robie.Co radzicie mi?????
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 maja 2007, 10:20

Avatar użytkownika
przez Estreva 09 maja 2007, 17:01
Przede wszystkim prosilabym abys pisala troszke wyrazniej ;)
Jesli chodzi o twoje odczucia i zachowanie to jak prawie wszyscy chorzy na depresje mamy podobne objawy...Rozumiem twoja niechec do wszystkiego ja mam identycznie...Teraz w sumie w ogole chyba nie mysle..Wszystko mi "wisi" ..."Niech sie dzieje co chce mi jest obojetnie" czyz nie tak wlasnie myslisz... :?: Ja tez odizolowalam sie od spoleczenstwa coraz czesciej slysze ze jestem aspoleczna czy jakos tak...Nie wychodze w ogole z domu...Nawet do szkoly tez mi sie nie chce...Chyba czekam na cud podobnie jak ty..Moze powinnas sie zmusic i isc do lekarza na kolejne spotkania.Uwierz ze mozesz sie wyleczyc..Wiem ze to trudne..Troszke checi byc moze czyjas pomoc okaze sie niezbedna..Siedzac w domu podobnie jak ja bedziesz coraz nizej spadac w "dol" :( Spedz czas wolny z osoba zyczliwa,liska twojemu sercu..To poprawia samopoczucie..Nie na dlugo ale chociaz na moment ;) Jesli zawalisz sesje nie obwiniaj sie za to... :!: Trudno zdarzylo sie raz :roll: Moze jesli chcialabys z kims porozmawiac podaje swoje namiary ;) GG 8404469 :) Sciskam Cie Mocno ;) ;)
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez KawaNadMorzem 09 maja 2007, 17:08
...podzielam pogląd Estreva...
mi też wszystko lata, ale mam nadzieje że samo to że wyrzuciłaś to z siebie na forum ulżyło Ci troche :lol:
~`nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
07 maja 2007, 17:47
Lokalizacja
Z domu, z pracy .... LBN

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Estreva 09 maja 2007, 17:22
Wlasnie na niczym nam juz nie zalezy..Wiesz byloby dobrze gdyby to wszystko sie samo za nas naprawilo..Zaleglosci,problemy ,problemy psychiczne..Byloby pieknie :!: Ale tak nie jest...Ta mysl ze jestes sam,bezsilny ,bez wyjscia,bez perspektyw,planow,marzen...Wszystko i wszyscy cie zostawili :( A ty nie potrafisz nic zrobic nawet choc kiwnac palcem...Wszystko jest ciezkie,wielkie i przerazajace..Kazda blachostka z przeszlosci dzis jest gigantyczna, nie do obejscia :cry: Siedzisz wylewasz litrami lzy a depresja dociska cie na sam koniec dnia do samej ziemi :(
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez antoine 09 maja 2007, 19:42
Estreva wyjelas mi to z ust... ale niestety tak sie czuje... mimo ze jestem stary gosc po 25roku to czuje ze nic nie potrafie, jest tylko albo we mnie zlosc, albo uzaleznienie od kogos i bezgraniczna milosc, albo pustka...
problemy mnie przerastaja ...
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
31 sty 2007, 00:07

Avatar użytkownika
przez Estreva 09 maja 2007, 20:33
antoine Widocznie myslimy podobnie ;) Dla mnie osoba majaca 25 lat nie jest stara :!: A co powiesz kiedy bedziesz mial kolo 70 :?: :?: :smile: Zla mam w sobie duzo moglabym zostac terrorystka ,z miloscia jest u mnie identycznie..Jak raz juz pokocham to nigdy nie przestane...Pustka :?: Tak rowniez mnie wypelnia..Sprawia ze nagle nie wiesz jaki miales cel w zyciu,jakie pragnienia,gdzie sa twoje marzenia..Poprostu nagle zdajesz sobie sprawe ze nie masz zadnych pomyslow,jakby efekt amnezji...Rowniez uwazam ze nic nie potrafie w polaczeniu z bezsilnoscia uwazam sie za smiecia i nie znajduje wyjasnienia w jakim celu zyje :?:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez silesiaster 10 maja 2007, 12:06
ja juz sie pogubiłem we wszystkich myślach i uczuciach - nie wiem jak i o czym myśle i co, przynam się i wybaczcie ze nie przeczytałem Waszych postów w tym temacie - bo po prostu zacząłem sie zastanawiać, że ok przeczytam te wszystkie posty ale czy to mi właściwie coś da czy Wam w jakiś sposób bede mógł przez to pomóc. Nawet jakbym koniecznie już chciał przeczytać to robił bym to minimalnie przez 15 minut - a to już wzbudza we mnie lęk, że umyka mi czas - i po tych min. 15 minutach niekoniecznie pojąłbym sens zawarty w tym co napisaliście, trudno mi sie skupić - właczam radio słucham i czasami sie musze zastanawiać jaki sens tego co mówią - powtarazam sobie i w końcu dochodze do tego o co chodziło ale z kolei podczas tego zastanawiania nie slucham dalszego przekazu informacji, kiedys czytałem i wszystko w mig pojmowałem a teraz mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem musze literki powtarzac ile ich jest wyrazie policzyc musze - przynajmniej nad tymi przymusowymi czynnosciami nie musze sie długo zastanawiać bo wiem ze jak wykonam danąirracjonalną czynnośc to lęk sie zmniejszy. Psycholog bądź psychiatra pyta sie mnie czego oczekuje od życia a ja na to: nie wiem, nie mam pojęcia - nic nie przychodzi mi do łowy, kolejne pytanie co zamierza pan dalej w życiu robić: moja odpowiedź jest taka sama - jestem pewien tylko tego ze nie jestem pewien niczego - nie mam zdania - a jak juz mam to bardzo czesto zmienia ono w moim pojmowaniu swą biegunowość, Chciałbym zrobić coś co byłoby pożyteczne sprawiło mi przyjemność ale nie wiem co to miało by być - wszystkie zainteresowania które kiedyś miałem poszły w zapomnienie...

pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

przez antoine 10 maja 2007, 12:45
Silesister,
ja mam tak samo, przyznam sie szczerze ze chyba od kilku miesiecy nie obejrzalem ze zrozumieniem zadnego dziennika tv :// bo wszystko mi umyka. Wole nie ogladac,przynajmniej sie nie stresuje ze nic do mnie nie dociera...Ale to jest przerazajace bo z trudnoscia przychodza mi rowniez normalne rozmowy, nie pamietam co ktos mowil, albo mysle ze powiem cos glupiego....
beznadzieja

pozdrawiam
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
31 sty 2007, 00:07

Avatar użytkownika
przez Estreva 10 maja 2007, 13:53
Wydaje mi sie ze nie musze sie rozpisywac...mam takie objawy jak wy ...To smutne i wrecz tragiczne ze z pogodnej,zrozumialej osoby zamienilam sie w dziwaka,ktory sprawia wrazenie glupiego bo nie potrafi nic zapamietac,podjac banalnej decyzji czy wywnioskowac jakiegos sensu gdy zagladam do ksiazek..Mowie sobie ze chce sie nauczyc ,otwieram zeszyt czytam,czytam az w koncu rzucam nim o sciane bo wiadomosci zawarte na kartkach papieru sa bezsensowne,glupie,niezrozumiale,w ogole nieprzydatne w zyciu i nie potrafie zapamietac choc jednego zdania... :evil: O to samo mozecie spytac mnie..Nie wiem po co zyje,nie wiem co mnie czeka i co chce robic w przyszlosci,nie wiem jaki mam cel i jakie marzenia..Nie wiem nic..Czuje sie jak male dziecko w zerowce ktore nic o swiecie jeszcze nie wie..To takie beznadziejne i zalosne..
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Witaj

przez anyway 10 maja 2007, 17:49
Hej Gosiu. Chcialabym Cie pocieszyc, ale nie potrafie , bo sama znalazlam sie w dolku. Czasem zastanawiam sie po co zyje? Czuje sie beznadziejna i mam problem nawet z wyrazeniem tego co we mnie jest , boje sie ze trafie do psychiatryke. Znienawidzilam siebie ....Ale pociesza mnie to ze w tym calym naszym zyciu jestesmy nieodlacznym elementem takiej ukladanki. Jestesmy jak takie puzle;) Bez Ciebie swiat nie bylby ta caloscia... Kazdy tworzy jakas historie... Ja sama jestem juz prawie na dnie... Trace powoli znajomych, stalam sie jakas zamknieta w sobie(czytaj zamulona) . siedze sobie na lekcji , i mam swoj swiat , czuje jakby nikt mnie nie rozumial. Wracam do domu i placze jaka to ja jestem beznadziejna , egoistyczna... Ale mimo tego dna mam zawsze nadzieje , ze moze byc dobrze , ze kiedys bede kims i ze pokaze im wszystkim ze potrafie. Staram sie umilac sobie czas czymkolwiek.Ty tez zacznij. Ja np uwielbiam siedziec na tym forum i czytac o tych wszystkich problemach. I uswiadamiam sobie ze nie jestem sama , ze jest ejszcze ktos kto mnie rozumie .I my tworzymy takie grono. Ludzi czasem naprawde sto razy bardziej doswiadczonych , wrazliwych na piekno.Mysle ze w takich osobach sa 2 dusze. Jedna nienawidzi tego calego swiata ,uwaza ze jest zle,a ta druga wrecz kocha je , bo ma jakas mala iskierke nadziei , marzenia, jest bardzo wrazlliwa na piekno. Dlatego zyjemy i szukamy jakiegos celu , rozwizania. I uwazam , ze wcale zycie nie jest Ci obojetne , bo w koncu napisalas tu do nas , masz jakas nadzieje. I chyba jak kazdy z nas chcesz byc szczesliwa;) Na pewno masz dla kogo zyc. Chociazby rodzina . Wiem, ze to trudne , bo jak na razie ja nie moge z tego wyjsc, ale zawssze trzeba miec ta NADZIEJE i miec MARZENIa , bo chociaz to nam pozostalo.... Sciskam Cie mocno i pamietaj ze nie jestes sama:*
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do