Moje problemy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez 331ania 15 sty 2007, 23:11
Witaj Neśka! widze ze mamy taki sam problem i takie same poglady na zycie... :oops: wiesz?lepiej byc taka jakie jestesmy i cierpiec niz stac sie jedna z tych zlych jak ja to mowie ludzi-nie martw sie -nie jestes sama!ja jestem taka jak Ty!!!i sa dobrzy ludzie na swiecie,a to ze nas wykorzystuja ci zli?no coz-trzeba to poprostu przemilczec i udawac ze sprawia nam to radosc albo poprostu sie do tego przyzwyczaic i jakos to znosic moze nawet z czasem z lekkim usmiechem.Dzis nawet mialam taka przygode:) :lol: bedac u laryngologa!pani ktora pomagala lekarzowi prawie mnie zwalila z krzesla bo siegala zapalki by cos tam podpalic(jakies lustereczko ktorym pozniej ogladala mi gardlo)Gdyby to wydarzylo sie 4 lata temu czyli przed depresja to dala bym jej popalic,ale dzis tak mnie to zszokowalo ze az sie zaczelam cicho smiac-bo coz ja poradze na to ze sa tacy ludzie?nie potrafia powiedziec przepraszam tylko wala sie na glowe bo ona cos chce!normalnie szok!mowie Ci-do tej pory sie z tego smieje i jestem dumna z siebie ze nic jej nie powiedzialam i ze znioslam to calkiem calkiem:)hihihi..wiec sa czasem takie sytuacje ze poprostu rece opadaja i wtedy lepiej sie usmiechnac i poprostu odpuscic bo to ze cos powiemy moze im sie wydac dziwne:)-wiec glowa do gory jak ci sie bedzie jakas baba kladla na plecy i o malo cie biustem nie zadusi:)!

[ Dodano: Pon Sty 15, 2007 10:11 pm ]
oj!zapomnialabym-nic nie da ze ludzie radza nam bysmy byly silne i gruboskorne:)nigdy takie nie bedziemy choc bysmy chcialy bo taka nasza natura-wiec rozumiem cie lublinianko i przeczytaj moj wczesniejszy post bo jestem i taka jak Ty wiec jest nas tu troche:)tych ktore sa poprostu wrazliwe,wrazliwe,wrazliwe..daja sie oszukiwac,i rozpamietuja rane zadana 5 lat temu tak samo jak te ktora zadal nam ktos wczoraj..Pozdrawiam Cie cieputko!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez Faunik 16 sty 2007, 18:21
Wczoraj wieczorem był Ktoś przy mnie ,mogłem z nią porozmawiać ,przekonała mnie że powinienem coś zjeść ,przynajmniej mnie rozumie ,ale nie umie mi pomóc bo nie może ,nikt nie może.....ja jestem słabym tchórzem ,brak mi silnej woli ,pozwalam żeby moje słabości mną kierowały.....Mocno Wam dziękuję (chociaż jestem słaby) Różo i Kaju .Poczułem jakby radość czy zrozumienie (jakby coś przez chwilę rosło w sercu) gdy przeczytałem Wasze słowa ,wydaje mi się ,że mnie rozumiecie ,kilka bliskich mi osób uważa,że poprostu jestem leniwym egoistą który sobie pobłaża. Wczoraj zjadłem niewiele (bułkę , jabłko i kawałek czekolady) ,było mi niedobrze ,wytrzymałem i jedzenie zostało w żołądku .Ona tłumaczyła mi ,że nie muszę czuć się winny czy gorszy ,że nie muszę wstydzić się tego że mam trudności z okazywaniem uczuć ,że kiedyś spotkam osobę (kobietę) ,która mnie tego nauczy i smutek minie ,ale wydaje mi się że to niemożliwe żeby mnie ktoś polubił (pokochał -wsydzę się tego słowa ,to jest straszne) .Dziś wieczorem może też coś zjem ,narazie nie mogę....czuję się taki słaby....nawet dobrze mi z tym...nic od siebie nie wymagam...na nic nie zasługuję....(chocaż wczoraj upiekłem chleb żytni,przynajmniej na to było mnie stać - już chyba cały zjedzony ,ale przez rodzinę ,ja nie jadłem - chciałem jeszcze posprzątać kuchnie ,ale nie miałem już sił).....Wstyd mi za siebie ,za tą słabość ,że z nią nie walczę ,przez to nie czuję się mężczyzną (człowiekiem) .Wobec trudnych pytań i decyzji pozostaję obojętny.....Nie wiem jak się czuję ,nie wiem kim jestem ,boję się tego ,boję się siebie.......Jestem Wam bardzo wdzięczny za budujące posty .Odezwę się jutro (mam taką nadzieję).
"Gdy jesteś sama i życie samą Cię zostawia
zawsze możesz pójść do mnie
na wszystkie problemy mój dotyk i szept
to zdaje się pomagać mówię Ci
Pójdziemy po chodnikac ,gdzie pięknie lśnią latarnie
Jak możesz przegrać?
Tu światła świecą mocniej ,ja jestem przy Tobie
Zapomnij o kłopotach .Porzuć zmartwienia i bądż przy mnie".
Wszystko co jest we mnie ,co czuję w środku - nie chcę już tego ukrywać .
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:05
Lokalizacja
wielkopolska

Avatar użytkownika
przez Róża 16 sty 2007, 18:33
Faunik,cały czas jesteśmy z tobą :D Ale,że też chciało ci się upiec ten chlebek(na pewno pyszniutki,mniam)-no no podziwiam!I rób tak dalej,powoli,byle co,ale rób.Nic tak nie pogłębia dołu jak nic nierobienie.A z kolei w dole nie ma się sił na robienie czegokolwiek.Wiem,wiem,ale trzeba się zmuszać.Na siłę coś zrobić i odpocząć.Na siłę się uśmiechać i odpoczywać.Na siłę ogladaj komedie,mówię ci-to naprawdę pomaga.Nie od razu jest efekt,ale po kilku dniach już będzie lepiej.Ja tak sobie wpadam co raz w dołek i znowu się z niego wygrzebuję.I zostaje mi już tylko nerwica :lol: A potem znowu dołącza się deprecha i sobie walczę z nią albo przeczekuję.I znowu mija i za chwilę od nowa.Wierz mi,ja już nauczyłam się z tego żartować.Ty też sie nauczysz-bo jest taka granica cierpienia,za którą się uśmiech beztroski zaczyna :D Trzym się. :D Pa.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Radison 16 sty 2007, 21:08
No cóż, jak zwykle 0 zrozumienia. Pewnie to dlatego, że nie jestem polakiem.

:shock:
tak, na pewno ;)
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

przez Achaja 17 sty 2007, 01:09
Kaja007 napisał(a):Faunik- pomożemy Ci! Nie zostawimy Cię samego z tą okropną chorobą, wszyscy mamy jej dość dlatego musimy się wspierać.
Trzymaj się :!: :!:


Tak musimy się wspierać...

Przez ostatnie dni nie pisałam...Dałam sobie, życiu i innym szanse...I wiecie co? znów się rozczarowałam...Jedyne co mnie teraz trzyma przy życiu to ta moja muzyka przez którą uswiadamiam innych...Docieram do ludzi i jeszcze trzyma mnie przy życiu to że ktoś bardziej zbłądził ode mnie...Muszę tą osobę ściągnąć w rodzime strony.
I takie jest moje życie...Od praiwe 10 lat...Zawsze tak sobie tłumaczę...Odejdę tylko pierwsze kogoś wyciągnę z bagna.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 sty 2007, 13:51

przez Faunik 18 sty 2007, 13:50
Różo dziękuję Ci najszczerzej jak potrafię ,naprawdę potrafisz dodać wiary .We mnie wlałaś troszkę optymizmu .Miałem napisać wczoraj ,ale brat mi przerwał ( a ja jak zwykle ustąpiłem ) ,pózniej gdy komputer był wolny ,nie miałem chęci ( wmówiłem sobie ,że nie wolno mi odkrywać przed Wami moich słabości ,żeby Was nie przygnębiać i że jedynie kobiety mają prawo do okazywania słabości i zasługują na troskliwą opiekę - tego chyba jestem pewien ). Musiałem wczoraj wyjść zdomu ( od ponad trzech tygodni się w nim kisiłem),zmusiła mnie do tego wizyta u psychiatry ,wyglądałem koszmarnie ( nadal wyglądam ) , więc doprowadziłem się w miarę do porządku ,tylko dla tego żeby nikt nie uciekł na mój widok ( wystarczy że mnie ignorują ) .Bałem spotkać się kogoś znajomego ,ich pytań - dlaczego sie nie odzywałem i czy bedę miał siłę znowu udawać ,że jest w porządku ,że jestem zadowolony .Całą drogę ,miałem strach przed atakiem panicznego lęku ,miałem negatywne myśli ( ja tu nie pasuję , wszyscy są normalni oprócz mnie ) ,ból który czułem na przedramieniu troche je tłumił ,tabletki też łyknąłem ,ale ich skuteczność była mniejsza niż zwykle ,chyba przez ogromny stres jaki ciąggle czułem .Wracając czułem się jakby trochę luzniej ,spokojniej ,ale to nie zasługa psychiatry ,tylko tego że byłem na tyle zmęczony ,że myślałem ,żeby już się położyć i choć na chwilę zasnąć ,a sen mam kruchy i często się budzę i śpię tylko jak mnie zmorzy ( czy to w dzień czy w nocy ) ,z jednej strony chciałem już być w domu ,uciec od wszystkich żeby nie musieli się na mnie patrzeć ,zastanawiać się -co z nim nie tak- .Pomyślałem : muszę iść do domu samotność na mnie czeka ,jestem z nią w stałym ,chorym związku....Nie umiem z nią zerwać.....jest chyba tylko jeden sposób żeby od niej uciec......skończyc z nią......Albo dam sobie szansę ,przecież mam znajomych.....tylko ,że oni umieją się śmiać z byle czego ,potrafią sobie radzić w każdej sytuacji - w tej najgorszej widzą dobre strony ,a gdy się pokłócą ,jeszcze w ten sam dzień się godzą .Ale ja tak nie umiem .Smutek jest we mnie ,czuję go bezprzerwy,pewnie się z nim urodziłem i będe musiał z nim umrzeć ...Gdy się uśmiecham ,to jakbym nie był sobą ,to do mnie nie pasuje .Nie potrafię się śmiać na siłę ,musiał bym być wesoły ,albo szalony - to drugie jest mi bliższe .
Wszystko co jest we mnie ,co czuję w środku - nie chcę już tego ukrywać .
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:05
Lokalizacja
wielkopolska

Avatar użytkownika
przez Róża 18 sty 2007, 21:29
Bardzo ci współczuję.Trzymaj się cieplutko i pisz,wyżalaj się ile chcesz i jak chcesz-jeśli tylko przynosi ci to ulgę.Nie jedynie kobiety maja prawo do okazywania słabości i zasługują na opiekę.Mężczyzna to nie maszyna,tylko czlowiek i ma prawo do okazywania tych uczuć,których z reguły się wstydzi.Ja żyję wśród samych facetów i wiem jak to jest.
Mam nadzieję,że jednak przyjdzie niedługo chwila i się uśmiechniesz-bez przymusu.Życzę ci tego serdecznie :D
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Moje problemy

Avatar użytkownika
przez Madź 30 sty 2007, 22:47
Witam,
Jestem tu nowa i nie bardzo wiem w jakim to dziale napisać. Ale ok to przejde do sedna sprawy. Otóż
po 1. od zawsze jestem strasznie nieśmiała i zamknięta w sobie, mam mało przyjaciół,
po 2. od zawsze boje sie strasznie szkoły, teraz znów nie chodze już prawie miesiąc do szkoły i grożą mi jedynki i nieklasyfikowanie, raczej nie grożą a raczej na 99% będe miałą bo konferencja jest 9 lutego. Nawet jak pochodze pare dni do szkoły to czuje straszne zmęczenie i fizyczne i psychiczne i przestaje chodzić do szkoły. Tak samo jak chodze i dostane np. jedynkę to znów sie zacinam i nie chodze. Na lekcjach sie nie odzywam bo jak czegoś nie wiem na 100% to nie mówię boję sie wyśmiania, jak to bywało we wcześniejszych latach. Co roku mam ten sam problem, teraz jestem w 1 kl. LO. Nawet jak próbuje sie pouczyć to i tak trema i stres działa tak że maksymalnie pisze coś na 2,3.
po 3. to może jest takie dziwne dla niektórych ale od wielu lat nakłaniam rodziców na drugiego psa ale najpierw mam umieć sobie radzić ze szkołą i tymi problemami.
po 4. ostatnio nic mi nie wychodzi i ciągle chodzę smutna, nic mnie już nie cieszy.
po 5. ostatnio bardzo zranił mnie pewien chłopak. Ja kocham takiego jednego od paru dobrych lat ale on ma dziewczyne. Jesteśmy przyjaciółmi tylko.
Prosze doradźcie mi coś, ja już nie wiem co mam robić.
Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:29

Avatar użytkownika
przez 331ania 30 sty 2007, 23:14
no hej.jestes poprostu bardzo wrazliwa i niesmiala,ale to idzie wyleczyc ze tak powiem.potrzebna ci wieksza wiara w siebie bo z pewnoscia masz tez jakies plusy o ktorych tu nie napisalas,bo jak juz ujelam ukrywasz to bo jestes niesmiala.nie zamartwij sie tak szkola-wiem ze to latwo mowic a problem i tak w tobie bedzie sie pietrzyl,ale postaraj sie tak do tego nie podchodzic jakby na tym mial sie skonczyc swiat-a swoja droga to naprawde szkoda ze nie odwazysz sie odpowiadac kiedy cos wiesz bo zobacz ile to zmienilo i o ile bylo by latwiej:)moze pogadaj z rodzicami jesli masz z nimi dobry kontakt i powiedz co ci lezy na sercu dlaczego tak sie dzieje moze to ci pomoze.wiecej wiary w siebie Madż:)napewno sobie poradzisz,a z tym chlopakiem to wiem jak to jest czasem kiedy kocha sie kogos a uczucia sa nieodwzajemnione-ale jak napisalas masz w nim przyjaciela,a czy on wie o tym ze cos do niego czujesz?bo moze sie okazac ze on to samo czuje do ciebie a skoro nic nie mowisz.....bedzie dobrze-nie martw sie,zobacz ile tu jest ludzi i wszyscy sa z toba. glowa do gory.

[ Dodano: Wto Sty 30, 2007 10:14 pm ]
ach.jeszcze chcialam napisac ze moze ta szkola jest poprostu dla ciebie za ciezka?moze zle sie w niej czujesz?moze to czas zmienic i zaczac zyc od nowa?pomysl nad tym.pozdrawiam cie cieplutko.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez Madź 30 sty 2007, 23:23
Ja sie w każdej szkole źle czuje. w gimnazjum też tak było.
Teraz jestem w tym LO i przeniosłam sie na tydzień do innej szkoły ale tak samo, tak więc wróciłam bo to prywatna szkoła jest.
Tak ten chłopak wie i mówi że gdyby nie był z tatmą dziewczyną to byłby ze mną.

Ja sama nie wiem co zrobić bo jak mam iść do szkoły to dostaje bółu brzucha, jest mi niedobrze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:29

Avatar użytkownika
przez hyte 31 sty 2007, 01:24
wiesz bednde jak zawsze szczery!!
Jesli chlopak mowi ,ze gdyby nie byl z dziewczyna to byl by z toba , to on nigdy z toba nie bedzie !!Czemu dajesz sie tak wykorzystywac ty powinnas stawiac warunki ty powinnas byc pania samej siebie a nie jakis kolo!
Z nauka tez mialem podobny proble , uczylem sie b. szybko ale jak przyszlo co do czego to nie moglem sie skupic i lecialem na tych 3 czy tam 2, bylo ciezko mi rowniez ale nigdy sie nie poddalem bo wiedzialem jak ja sobie sam w zyciu nie poradze to nikt za mnie tego nie zrobi!!ale do matury dotrwalem i jakos ja zdalem z nawet niezlym wynikiem!!
Jestes jeszcze mloda przyjdzie czas na faceta zajmij sie teraz soba i nauka, porozmawiaj z rodzinka o tej sprawie to jest bardzo wazne no i terapeuta sie przyda!!
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

przez Atlantyk 31 sty 2007, 02:50
J.w
Faceci w tym wieku w 90% zachowuja sie jak psy ogrodnika.
Dopiero po utracie lub zwroceniu uwagi przez osobe 3 zaczyna dostrzegac wszystko to co nie wiedzial, nie docenial wczesniej i co jest obecnie ilozuja spowodowana zazdroscia lub pozadaniem.Jestem przekonany ze w obecnej sytuacji jest podobnie.
Co do pozostalych problemow....zreszta kazdy twoj problem nie jest ciezki jezeli go nie wyolbrzymisz bo to moze sie skonczyc i zaczniesz sie sama siebie oszukiwac ze wszystko jest ok.
Znajdz sobie zajecie.
Proponuje bieganie wysilek fizyczny oczyszcza organizm.

Ale terapeute odradze jak niepoprawny optimista ,,hyte".....
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 sty 2007, 02:08

Avatar użytkownika
przez Kaja007 31 sty 2007, 13:24
Hej Madź ja przeżywam to samo co ty.
Również chodzę do I LO i uczęszczam tam jak na skazanie, nienawidzę przebywać w "budzie", zawsze odliczm godziny do końca lekcji.
Kiedyś nie miałam problemów z nauką a teraz jadę na samych 3 i 2. Jak mówię o swoich obawach mamie, to tylko gada że sobie poradzimy i załatwi mi jakieś korepetycja, dodaje również żebym nie panikowała, a ja już mam dość. Nie wiem jak się zabrać do uczenia się, nie mam siły i motywacji.
Zastanawiałam się nad zmianą szkoły, bo pomyślałam że wybrałam za wysoki poziom, ale chyba to niebyłby najlepszy pomysł ;/
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Cholera co za świat!

Avatar użytkownika
przez Margaret 06 lut 2007, 17:04
Ja już mam dość, psychicznie nie wytrzymuje :roll: Miałam posprzątać wszystkie szafki, półki, zakątki w pokoju, ale tego nie zrobiłam. W domu słyszę tylko: leń, syfiarz, bałaganiarz, stara krowa... i wieczne biadolenie: ''Ty nic nie robisz, tylko obijasz się cały dzień'', ''kur** posprzątaj wreszcie w tym pokoju'' itd...kiedy powiem ''nie mam ochoty'' zaczyna się krzyk. Rany! Szlak mnie trafia :shock: ich słowa mnie parzą, mam ochotę się ulotnić albo zapaść pod ziemię. Wieczna krytyka, wieczne zawodzenie...a bo ja nie jestem jak jakaś tak Asia, a bo jestem dziwak, bo nie pójdę sobie korepetycji z matematyki załatwić, że jestem dzicz, bo się boję ludzie. Do jasnej cholery własny dom, a zrozumienia zero! :roll: nic nie robię tylko się opieprzam. Po drugie matka chce wiedzieć wszystko wiem, że sprawdza jakie strony przeglądam ale ja zazwyczaj muszę wszystko kasować zanim siądzie na komputer, ha! bloga mojego chciała czytać, nakłamałam, że nie mam...Mam dość szkoły i ludzie, którzy do niej uczęszczają, mam dość znajomych, oni tak bardzo mnie męczą...Przecież ja nie jestem leniem, tylko mam dysfunkcję przez tą głupia chorobę, mam jakieś zaburzenie osobowości a oni mi wmawiają, że wszystko wymyślam. Czuję się jakby cała rodzina i świat uwziął się na mnie :( mam ochotę coś rozwalić...tak mnie nosi...czy ktoś mnie rozumie? Dlaczego to tak boli....
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 7 gości

Przeskocz do