Moje problemy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez nirdnyne 23 sie 2007, 18:12
Twilight napisał(a): Naprawdę sądzisz, że gdybyś stawała się idiotką, to byś sie nad tym zastanawiała?


i właśnie to wyżej daje mi wątpliwości, by się zastanawiać nad tym czy głupieję... ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:13 am ]
a myślicie że psycholog/psychiatra jest potrzebny w moim przypadku czy nie?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 sie 2007, 23:25

Wszystko co złe ... we mnie tkwi ... Po-moc-y .

przez Pro.blem 25 lis 2007, 19:42
Depresja , nerwica , natrectwa . Wszystko we mnie tkwi . Czuje sie jak wrak titanica , zlamany na pol , leze na dnie i nie widze zadnego swiatla .

To byl wstep .

Kiedys bylem normalny , ale pewnie to sytuacja w domu zrobila ze mnie tego , kim jestem teraz . Matka ma zawsze racje .. towarzystwo .

Nie wiem zbytni jak zaczac , ale jakos to bedzie . Chodzilem do psychologa , nic mi to nie dawalo . Chodzilem do psychiatry , nic mi to nie dawalo . Mialem leki i pomagaly . Jestem jak wulkan . Wybucham i niszcze wszystko na swojej drodze . Rozwalilem domofon , konsole Sony Play Station , telewizor Philips 24" , wiele szklanek ( jedna z piciem na scianie ) , talerze , miski , wszystkie szyby w drzwiach w mieszkaniu ( po 2 razy ) , darlem ubrania , cialem je , spalalem w domu , spalilem dywan , zniszczylem z 5 kompletow klawiatur , tyle samo myszek , glosnikow , pare par sluchawek . Wyrzucalem swoje kosmetyki , jedzenie . Nie moge sobie przypomniec co jeszcze . Zawsze po takim wybryku czulem sie wspaniale , czulem sie wolny .

Moja agresja tyczy sie rowniez mnie , rozcialem sobie zyle ( matka panikowala ) , na drugiej rece juz nie doszedlem bo sie balem . Rozcialem sobie obok lokcia . Dlube wszelkie krosty i strupy , robia mi sie slady od tego , ale nie widac . Mam wysypke . Wyrywam wlosy ... tego sie wstydze . Jestem sam , bo kto by mnie tam chcial ? Ale jakos trzeba zyc w samotnosci . Wyrywam te kudly .. brwi , rzesy , wlosy . Mam placki , ogolnie przezedzone . Czuje taka agresje , ze po prostu musze cos rozwalic , albo kogos uderzyc . Prawie wszyscy moi koledzy juz ode mnie dostali , i to za byle nic , np. zdjecie czapki ... Chce to zmienic , chcialbym byc zolnierzem , ale w takim stanie , to tylko moge pomarzyc . Na badaniu stwierdzono u mnie wlasnie nerwice , depresje i niedojrzalosc emocjonalna . Kiedy jade samochodem , i kierowca wlacza spryskiwacze ja podskakuje ze strachu . Kiedy ktos cos walnie , uderzy , albo kiedy stanie sie to samoczynnie , takze podskakuje . Tak samo jak ktos wejdzie do mnie do pokoju . Chce to zmienic i byc normalny . Ten tekst jest dziwny , ale trudno mi pisac takie rzeczy obcym .

Nie wiem . Idac ulica mam opuszczona glowe , boje sie patrzec na ludzi . Jesli juz to robie lzawia mi oczy . Tak samo jak publiczne wystapienia , czy jakies rozmowy sam na sam z kims . Urzednik czy cos . Czerwienie sie , i nie moge wyslowic .

Kazda uwaga w moja strone , albo cos co mi sie nie podoba mnie bardzo denerwuje i dostaje szalu np. komputer , ktory tluke z piesci ... . Musze byc normalny . W nocy mowie przez sen , zgrzytam zebami , matka mi opowiada co ja robie . Drape sie , wierce . Kiedys powiedzialem w nocy " zajebe cie stara kurwo " - do matki . Nie wiem czy to przez to , ze palilem marihuane ? Ale palilem bo mialem spokuj na jakis czas . Bylo fajnie , smialem sie . Bo tylko wtedy mialem okazje . Ciagle tylko slysze , ze ja to , ze ja tamto . I wogole tylko narzekania . Juz nie wspomne , ze mam chyba skleroze , bo po prostu zapominam . Nie wiem , czy mi mozna pomuc ? Czy juz jestem skazany na straty ? Staram sie to ogarnac , ale matka dziala na mnie jak jakis magnes . Co robic ?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 lis 2007, 19:10
Lokalizacja
Z otchłani

Avatar użytkownika
przez makanti 25 lis 2007, 23:06
Poszukaj pomocy u jakiegoś specjalisty.
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez ghia 26 lis 2007, 09:15
Może jakiś sport na rozładowanie emocji ??Żołnierzem nie radzę być,mój były mąż nim był i agresę, dyscyplinę, atmosferę przynosił z koszar do domu;
"Chciałam robić wszystko tylko raz jeden ,jedyny raz. I to raz na zawsze ."
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
15 sty 2007, 17:27
Lokalizacja
z daleka

Avatar użytkownika
przez pyzia1 26 lis 2007, 10:01
Do psychiatry i to szybko, sam widzisz, że jest z Toba niewesoło. Piszesz, że leki Ci pomagały, więc dlaczego ich nie bierzesz? Nie jesteś skazany na straty, ale musisz coś ze sobą zrobić, pomóc sobie i jeszcze może być dobrze.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

moje problemy - muszę się wygadać

Avatar użytkownika
przez luthien 28 lis 2007, 13:23
Niby od jakiegoś czasu jest ok, ale... no właśnie, jest jedno ale, a może aż dwa... Nie potrafię się pozbyć strachu, że zrobię coś źle. Że coś mi się nie uda, a zwłaszcza, że zauważą to inni. I to przejawia się w takich głupich sytuacjach, jak np. zamieszczenie posta na forum. Boję się, że napisałam coś nie tak i że inni to zauważą. Boję się do tego stopnia, że potrafię po kilka razy czytać swój post zanim go umieszczę na forum, z tym postem pewnie będzie tak samo. Czasem dochodzi do tego, że nie umieszczam niektórych postów, bo wydaje mi się, że ludzie pomyślą, że jestem głupia i że nikt nie będzie chciał ze mną gadać. A jak już coś umieszczę, to czasem panicznie boję się reakcji innych i jak otwieram stronę z forum, to serce z nerwów chce mi wyskoczyć z piersi. Nie potrafię się zdystansować. Wiem, że to głupie, ale tak ze mną jest.
A po drugie, to ciągle wydaje mi się, że inni mnie ignorują, że im nie zależy na znajomości ze mną, że interesują się wszyskimi tylko nie mną. Że każdy jest ważniejszy ode mnie. Że nikogo nie obchodzę. Nie wiem czy tak jest, czy na prawdę nikt się mną nie interesuje. W dzieciństwie byłam zawsze pozostawiana sama sobie, nikt się mną nie interesował (chodzi mi o moich najbliższych) i pewnie stąd bierze się moja potrzeba, żeby ludzie zwracali na mnie uwagę.
Piszę o tym, bo zauważyłam, że jak się wygadam, to czuję się lepiej, pomaga mi to. Dlatego zdecydowałam, że o wszystkich problemach będę pisać, albo z kimś rozmawiać. Ostatnio miło zaskoczyła mnie moja bliska koleżanka, której opowiedziałam moją historię. Zrozumiała mnie i nie odrzuciła. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Zaczynam się przełamywać i mówić o tym, bo widzę, że niektórzy rozumieją moje problemy. I to nie tylko ci, którzy przeszli coś takiego jak ja.
Od jakiegoś czasu lepiej sypiam, nie mam kryzysów. Wiążę to właśnie z tym, że zaczęłam się otwierać. Są problemy, jak te które opisałam powyżej, ale obiecałam sobie, że o wszystkim będę z kimś rozmawiać. Bo najważniejsze, to nie dusić tego wszystkiego w sobie.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez rezygnacjaaktywacja 28 lis 2007, 15:41
hmmm podziwiam ciebie ze potrafisz z siebie to wyrzucić ;) nie o post chodzi ,lecz o to że odważyłaś się o tym koleżance powiedzieć ;) ja tam uparcie dusze w sobie problemiki :/ (prócz pisania na postach;) ) lecz nigdy otwarcie tez mam wtedy stracha ,ale cóż dobrze ze istnieją takie posty -przynajmniej jest człowiek wtedy anonimowy ;) i jeszcze jedno nie pisz ześ głupia czy coś każdy ma coś związane ze sobą:/ a jak komuś nie pasi twoja odpowiedż, wyżalenie itp.. nikt go nie trzyma tutaj -niech spada na bambusa :D hehe wiec jakby co wal śmiało posty ,bo uwierz są tutaj naprawde spoko ludzie i dzieki wlasnie takimi postami ,czują ze komuś pomagają ---- zapominając o własnych problemach... wiec głowa do góry i wyskocz z krzykiem JESTEM TUTAJ CZY WAM TO PASI CZY NIE !!! ;) hehe to pozdro i klikaj jakby co :)
Posty
8
Dołączył(a)
27 lis 2007, 18:14

Avatar użytkownika
przez luthien 28 lis 2007, 17:59
rezygnacjaaktywacja dzięki :smile:
Ja też kiedyś nie mówiłam o niczym nikomu. Bałam się niezrozumienia. Przełom nastąpił, gdy zaczęłam tu pisać, bo okazało się że są ludzie którzy przeszli w życiu to samo, mają takie same problemy. Niektóre historie na tym forum czytałam jak swoje. I to mi pomogło, to że znalazłam zrozumienie. Zaczęłam się otwierać. Potem spróbowałam również prosto w oczy opowiedzieć moją historię. I wierz mi, to lepsze niż duszenie wszystkiego w sobie. Tylko, że trzeba znaleźć odpowiednich ludzi, którzy cię zrozumieją. Ja takie osoby znalazłam. Przekonałam się, że są osoby, które mnie nie wyśmieją jeżeli opowiem im o swoich problemach. Bo kiedyś myślałam, że nikt nie jest w stanie mnie zrozumieć, bo jak nie rozumie mnie własna matka, to kto mnie zrozumie. Myliłam się. To, że własna matka mnie nie rozumiała, to nie znaczy, że wszyscy są tacy. I właśnie tu tego się nauczyłam.
Tak jak pisałam, mój stan nie jest najgorszy. Mam problemy, o których mówię i piszę, żeby je lepiej zrozumieć i pokonać je. Tylko mnie się wydaje, że te moje problemy są tak błache, że jak o nich napisze czy powiem, to nikt na to uwagi nawet nie zwróci. Po prostu czuję się czasami nikomu nie potrzebna. Ale walczę z tym, bo znam przyczynę.
Nie potrafię jeszcze sobie powiedzieć, że jestem tutaj czy ktoś tego chce czy nie, bo jakby ktoś napisał, że mnie tu nie chce to ja bym go posłuchała i więcej tu nie weszła. Dlatego bardzo się boję oceny innych ludzi. Wiem, że za bardzo uzależniam w swoim życiu wszystko od innych ludzi, ale jak na razie inaczej nie potrafię. Staram się żyć dla siebie, a nie dla innych, ale czasem mi to nie wychodzi.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez rezygnacjaaktywacja 28 lis 2007, 18:37
;) no chyba zrozumiałem w czym problem ,ale najważniejsze ze sie jakoś przełamujesz i masz odwagę napisać o tym w poście a to naprawde bardzo dużo;) jednak widzisz zdanie moje juz masz i znajdą sie zapewne inne istoty co będą podobnie myśleć o tobie pozytywnie ;) NO LUDZIE PISZCIE ZE MAM RACJE :D no i więcej wiary siebie i oby tak dalej... ;> to rozkaz posłuchasz mnie?;> skoro piszkaszasz ze boisz sie ze cię odrzucą to chyba mnie bardziej posłuchasz że masz zostać z nami ;))))) pozdro..
Posty
8
Dołączył(a)
27 lis 2007, 18:14

przez simplicity 28 lis 2007, 21:10
rezygnacjaaktywacja, tak zgadzam się z Tobą!

Luthien, myślę, że kiedy mówisz o swoich problemach innym (oczywiście odpowiednim innym;)) szczerze i prosto z mostu, nie stosując uników, możesz sobie ulżyć, tak jak zresztą napisałaś. Ale dodatkowo możesz też dać coś tym ludziom, którzy Cię słuchają. Jeżeli wcześniej nie spotkali się z osobami, które mają takie problemy jak Ty, nie mają pojęcia jak można się czuć w takim położeniu. Dzięki temu, co im powiesz będą mogły być bardziej wrażliwe na innych ludzi.

A tak poza tym, to nawet jeżeli czasami zdarzy Ci się powiedzieć coś źle, nie tak jakbyś chciała, to masz prawo, jak każdy, się pomylić. Też kiedyś tak się czułam, po czym zauważyłam, że właściwie to ja najdłużej pamiętam moje gafy, nikt ze znajomych. Gdzieś przeczytałam takie zdanie: "pomyśl ile rzeczy, którymi kiedykolwiek się zamartwiałeś, nigdy się nie sprawdziło". I zawsze sobie je przywołuję, kiedy zastanawiam się, co inni pomyślą
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
01 kwi 2007, 19:39
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 28 lis 2007, 22:38
Bywa, że przyglądam się ludziom z mojego otoczenia, patrzę na ich słabości, jak nie umieją się odezwać, jak mówią cały czas jakieś głupoty, bo ze stresu nie potrafią zebrać myśli, jak są ogólnie zamknięci w sobie..

I głupio mi przed samym sobą, że się wtedy denerwuję. Chociaż podejrzewam, że cierpią na depresję, to często nie potrafię ich zaakceptować.
Może to dlatego, że ja w mojej depresji też nie byłem akceptowany?
Od razu wydaje mi się wtedy, że nie jestem niczego godny, że mam tak wiele a nie okazuje żadnej wdzięczności i zrozumienia...

Wielkie SORRY za offtopa. Chciałem gdzieś to zawrzeć, a nie będę zakładał nowego tematu dla takich głupot..

Luthien
Wydaje mi się, że lekiem na depresję jest przyjaźń lub miłość.. Po prostu posiadanie bliskiej osoby w której towarzystwie czujesz się dobrze. To dodaje pewności siebie i ogólnie nabierasz dystansu :)

Kurde znowu tyle tekstu.. Pewnie nikt tego nie przeczyta :) Ale najważniejsze, że mnie jest lżej :P:P:P:P:P:P:P:P:P:P:P
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Avatar użytkownika
przez pyzia1 28 lis 2007, 22:49
Jan Nowak napisał(a):Luthien
Wydaje mi się, że lekiem na depresję jest przyjaźń lub miłość.. Po prostu posiadanie bliskiej osoby w której towarzystwie czujesz się dobrze. To dodaje pewności siebie i ogólnie nabierasz dystansu :)

Trafiłeś w sedno. Szkoda, że to prawda, bo najlepiej byłoby kochać samego siebie bez względu na wszystko, ale tak nie jest.Gdy ktoś mnie kocha, czuję, że jestem warta miłości. Nie leczy mnie to z depresji, ale pomaga trzymać się i iść ciągle do przodu.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez luthien 29 lis 2007, 09:28
Jan Nowak napisał(a):Kurde znowu tyle tekstu.. Pewnie nikt tego nie przeczyta :) Ale najważniejsze, że mnie jest lżej


Ja przeczytałam i cieszę się, że jest ci lżej :D

To prawda, najważniejsze to znaleźć kogoś bliskiego. Ja u obcych ludzi (w znaczeniu nie rodzina), moich przyjaciół znalazłam zrozumienie jakiego nigdy nie znalazłam u rodziny, czyli niby najbliższych mi osób. Od kiedy odważyłam się powiedzieć moim przyjaciołom o tym, porozmawiać o sobie, o moim dzieciństwie, o tym jakie mam przez nie problemy, to jest ze mną dużo lepiej. Zaczynam normalnie o tym z ludźmi rozmawiać (oczywiście odpowiednimi ludźmi) i nie boję się już tak bardzo osądów innych ludzi.
Teraz walczę z mniejszymi problemami, takimi jak napisałam w pierwszym poście, żeby nie bać pomylić, czy zrobić coś źle. Z tym będzie dosyć ciężko, bo jestem perfekcjonistką, a do tego nie umiem docenić swojej pracy. Chociaż nie reaguję już tak jak wcześniej np. jak potknęłam się na ulicy, to myślałam przez tydzień, czy ktoś to widział i co sobie pomyślał. Teraz ma to już dużo mniejsze natężenie.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 25 gości

Przeskocz do