Moje problemy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Trochę inne pytanie

Avatar użytkownika
przez Radison 26 sie 2006, 15:37
Witam
Mam problem z pracą swojego mózgu. Jestem niezdolny do zorganizowanego wysiłku umysłowego, takiego jak nauka. Odczuwam duży brak energii i krytycznie odnoszę się do swoich pomysłów. Myślę, że to na co chorowałem to była depresja, bo miałem klasyczne jej objawy. Osiągnąłem już wiele walcząc z nią samemu, ale teraz utknąłem w martwym punkcie. Nie chodzi o to, że mam mnóstwo negatywnych uczuć i chciałbym poprosić was o radę w sprawie jakiegoś leku, który by je usunął. Ja poradzę sobie z nimi, ale pod warunkiem, że moja zdolność myślenia wróci do normy.
Obecnie przeszkadza mi ogromny chaos w umyśle. Nie mogę się nad niczym skoncentrować, bo plączą mi się po głowie zupełnie inne sprawy od tych, którymi akurat chcę się zająć. Żeby to jeszcze było coś bardzo intensywnego i absorbującego uwagę w konstruktywny sposób, ale nie! To jest bardzo wypłowiałe i nie ma w tym żadnych określonych emocji. Potrafię poradzić sobie z tą gmatwaniną pożal się Boże "myśli" (a właściwie to ich strzępków), ale tylko na zasadzie : "wszystko albo nic". Jedyną alternatywą jest apatia.
Opisuję tutaj wszystko dość szczegółowo, ale to dlatego, że chcę zapytać, czy wiecie jakie rodzaje leków poleca się w celu usunięcia tych objawów i wyregulowania pracy mózgu? Może kilka przykładowych nazw produktów, lub substancji? Jeśli je poznam, to będę mógł poszukać o nich informacji zanim udam się do lekarza i będę wiedział czego się spodziewać. I do jakiego lekarza Waszym zdaniem powinienem się zgłosić? Psychiatry?
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Radison 28 sie 2006, 20:48
dzięki
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Dlaczego ludzie tacy są???

przez lublinianka 19 wrz 2006, 14:09
po prostu muszę to wyrzucić z siebie....może ktoś z Was mi coś poradzi, zrozumie....
dlaczego ludzie są tacy jacy są?? Mają gdzieś cudze uczucia. Moja "przyjaciółka" ( ja głupia naprawdę uwierzyłam, że dla niej nasza przyjaźń też jest ważna) najpierw udawała przyjaźń...jak ona potzrebowała pomocy, to ja byłam na każde skinienie, a ona...szkoda słów....kiedy nie byłam jej już do niczego potrzebna po prostu przestała odbierać telefony, odpisywać na maile i smsy....wcześniej zwierzyłam jej się z naprawdę osobistych rzeczy, a teraz ona rozpowiada o tym na prawo i lewo, a co gorsza teraz "zaprzyjaźnia" się z moimi znajomymi, przyjaciółmi i im opowiada niestworzone historie na mój temat, większość to kłamstwa, ale boję się że uwierzą właśnie jej....
i jak tu próbować nie dac się depresji????
przez takie rzeczy mam ochotę powiedzieć: "ok, to ja mam dość, dziękuję wysiadam"....
wiem, że są ludzie, którzy powiedzą " za bardzo się przejmujesz"...ale taka już jestem i nie potrafię inaczej. Pewnie gdyby nie nadwrażliwość, to nie byłoby nerwice, depresji itp. Wiem, że są ludzie, którzy nie przejmują się tym, co inni o nich myślą, mówią, ale ja tak nie umiem....może macie jakieś rady jak to zmienić????
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Poetka 19 wrz 2006, 14:29
Nie warto ufać ludziom...
Żyję się z dnia na dzień. Ja umarłam osiemnastego lutego 2006 roku o 17.06.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

x

przez provincia 19 wrz 2006, 14:44
xxxx
Ostatnio edytowano 19 wrz 2006, 17:59 przez provincia, łącznie edytowano 1 raz
Offline
zbanowany
Posty
10
Dołączył(a)
28 sie 2006, 09:12
Lokalizacja
WARSZAWA

Avatar użytkownika
przez Poetka 19 wrz 2006, 14:47
I tak 'ci ludzie' nie rozumieją nic.
Żyję się z dnia na dzień. Ja umarłam osiemnastego lutego 2006 roku o 17.06.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

Avatar użytkownika
przez peace-b 19 wrz 2006, 14:48
To o czym mówisz znam z doświadczenia bo spotkałam na swojej drodze więcej fałszywych i interesownych ludzi niż tych szczerych i bezinteresownych. Niezmiernie trudno jest znaleźć prawdziwego przyjaciela na którego moglibyśmy liczyć z wzajemnością. Ja też zawsze dawałam ludziom wszystko a niewiele dostałam w zamian oprócz bólu i upokorzeń.

Już nie ufam ludziom - nawet pozostawiam sobie rezerwę w stosunku do tych najbliższych - bo zbyt wielu z nich mnie zdradziło.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Poetka 19 wrz 2006, 14:49
Ja zaufałam wiele razy...i zostałam 'wyrolowana', że aż żyć się odechciewa, od tamtego czasu nie ufam nikomu.
Żyję się z dnia na dzień. Ja umarłam osiemnastego lutego 2006 roku o 17.06.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

Avatar użytkownika
przez Neśka 19 wrz 2006, 14:58
Powiem Ci Lublinianko tak: jestem taka sama, jak Ty. Zawsze cierpiałam, gdy musiałam kogoś skrzywdzić. Byłam na kazde skinienie, ale bezinteresownie, bo ufałam ludziom i wierzyłam ,że wszyscy sa dobrzy.. Niestaty, prawda jest taka, że ludzi wrażliwych jest dużo mniej. Wystarczy rozejrzeć się w okół siebie.... Najgorzej jest zaufac tym niewłaściwym - ja tak właśnie zrobiłam. Wykorzytsano moje słabości i nawet pewna osoba powiedziała mi prosto w twarz, że zniszczy mnie psychicznie.
Dziś jestem zniczulona na pewne bodźce i wiem, że robię źlę, ale boje się i nie potrafię ani zaufać, ani ocenić, czy warto danej osobie ufać... To jest okropne - daje bezpieczeństwo, ale i samotność.

Staram się każdego dnia powtarzać sobie, że nie moge sie przejmować, bo zwariuje do reszty. Napisałam sobie nad łóżkiem : "Umiesz liczyć - licz na siebie" i staram się nie oddawać pewnych spraw w ręcę ludzi, którzy choć raz wyrządzili mi niezrozumiałą krzywdę. Owszem, są ludzie wartościowi i widzę to po tym forum, ale wiesz jak to jest - naprawdę rozumie tylko ten, kto przeżył to, co my. "Normalny" (wiecie o co chodzi) nie zrozumie przeważnie, bo niby jak? Dlatego cieszę się, że na tym forum można znaleźć zrozumienie mimo tego, że jesteśmy dla siebie pozornie obcymi ludźmi.. Widzisz - nie znamyy się, a każdy tutaj ma tyle ciepła w sobie, czyli nie wszyscy sa źli... Musimy w to uwierzyć!

Pozdrawiam Cię serdecznie!
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez lublinianka 19 wrz 2006, 17:41
Neśka napisał(a):Wykorzytsano moje słabości i nawet pewna osoba powiedziała mi prosto w twarz, że zniszczy mnie psychicznie.

właśnie coś podobnego usłyszałam od tej "przyjaciółki" dzisiaj...dodała, że "zobaczymy komu uwierzą" - mimo, że to byli do tej pory MOI znajomi, to boję się, że uwierzą w jej brednie na mój temat....najgorsze, że nawet nie widzę powodu, dla którego ona się tak zachowuje....
Neśka napisał(a):Pozdrawiam Cię serdecznie!

ja Ciebie i wszystkich forumowiczów też :D
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

Avatar użytkownika
przez Neśka 19 wrz 2006, 18:08
No dokładnie - moi znajomi stali się znajomymi tej osoby, co chciała mnie zniszczyć i skończyło się na tym, że mozna powiedzieć, iż pozostali tylko jego znajomymi... więc widzisz, tak to jest.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez lublinianka 19 wrz 2006, 19:07
Neśka napisał(a):moi znajomi stali się znajomymi tej osoby, co chciała mnie zniszczyć i skończyło się na tym, że mozna powiedzieć, iż pozostali tylko jego znajomymi...

czuję, ze u mnie będzie tak samo....nawet nic na to nie mogę poradzić - po 1 nie umiem a po 2 nawet nie chciałabym odpłacać się tak samo, myślę, że na nic nie da się zapewnianie znajomych, że to nie prawda, skoro już wydaje się, że "kupiła" wszystkich (- nawet ich rozumiem, bo przecież mnie do siebie przekonała od razu, mimo, że jestem raczej nieśmieła i nieufna), zresztą czy to w ogóle ma sens?? inna sprawa, że przez to czuję się ograniczona - boję się chodzić w miejsca, gdzie mogłabym ją spotkać, boję się pewnego rodzaju konfrontacji....
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

Avatar użytkownika
przez Neśka 19 wrz 2006, 19:25
Powiem Ci coś szczerze - narzekam na to, jak skonstruowany jest świat, ale czasem, gdy udaje mi się przytomnie pomyśleć, to dochodze do wniosku, że świat od zawsze jest taki sam, tylko ludzie się zmieniają... Mamy okropne czasy.....

Ja straciłam wszystkich znajomych, dosłownie wszyskich - nie został nikt. Bardzo izolowałam się na studiach, nie zawarłam żadnej trwałej znajomości, byłam powietrzem. Zawsze sama, opuszczona, cicha...INNA! Tak jest do dzisiaj i przychodzą takie chwile, kiedy nie mam siły żyć, bo po co, jak nikomu na moim zyciu nie zależy..

Widzisz - to, jak zachowają się Twoi znajomi będzie świadczyć tylko o nich... Czasami pocieszam się, (a może tak jest naprawdę), że skoro tacy są, to ja nie chcę znac takich ludzi. PRzecież sama na pewno nikomu nie obrobiłabyś tyłka, nie odtrąciłabyś, gdyby ktoś potrzebował pomocy, prawda??

Zastanawiam się więc, czy lepiej mieć mało wartościowych znajomych - tylko po to, by jacyś byli, czy nie miec nikogo, skoro wokół nie ma odpowiednich... I wiesz, że nie wiem? Najgorsze jest, jak w ogóle można postępowac z człwoiekiem, jak śmieciem...jak można być obojętnym, dwulicowym... tego już nie zrozumiem, mimo, że wiem, iż takich ludzi jest masa.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez Smutna... 19 wrz 2006, 19:47
Ludzie żyją chwilą, liczą się tylko dla nich pieniądze, sukcesy, nie rozumieją czyjejś inności. Mnie często odbierają jak psychicznie chorą. Nikt kto nie przeżył tego co my nie jest w stanie nas zrozumieć..oni są po prostu wyluzowani jak to się mówi, nie potrafią zrozumieć tego czemu my tacy nie jesteśmy...a to wcale nie takie proste. ja wielokrotnie próbowałam się dopasować, zapomnieć, spróbować być takla jak wszyscy. Niestety nie wyszło mi to. W każdym towarzystwie źle się czuję, nikt nie potrafi mnie do końca zrozumieć...Wiem że do ludzi trzeba się trzymać na dystans, ja nikomu nie mówię zbyt wiele o sobie. Wiem że nikt nigdy i tak mnie nie rozumiał.
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 11 gości

Przeskocz do