Dystymia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Dystymia

Avatar użytkownika
przez sebastian86 18 lis 2009, 20:29
u mnie tez niby dystymia chociaz napisane mam ze to zespol depresyjno lękowy , trwa to juz 4 lata chyba , chociaz nie wiem od kiedy liczyc dystymie bo moze inny rodzaj depresji/nerwicy mialem przez pierwsze miesiace. anhedonia to najlepszy dowod na to jak bardzo zaawansowany stan mam
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2253
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Re: Dystymia

Avatar użytkownika
przez Ginger$ 20 lis 2009, 22:24
Witam. Wczoraj byłam na pierwszej wizycie u psychiatry i mam pewne watpliwości. Ogólnie wyszłam stamtąd z jeszcze większym dołem pewnie przez to że musiałam mówić o przykrych dla mnie rzeczach ... Dostałam skierowanie do psychologa ale to co jest na nim napisanie mnie zdziwiło. Zaburzenia adaptacyjne, dystymia i DDA. Jestem tym dość zdziwiona i zmartwiona bo byłam praktycznie pewna "po prostu" nerwicy, podejrzewałam też borderline. Teraz zastanawiam się czy to jest diagnoza czy tylko jakieś wstępne rozpoznanie bo w sumie lekarz nie powiedział mi wprost co mi jest, mówił tylko żebym się nie załamywała że jestem chora psychicznie czy coś w tym stylu tylko że jest to po prostu reakcja na duży i długotrwały stres spowodowany głównie sytuacją w domu. Ale ja mam wrażenie że jakby nie do końca o wszystkim mu powiedziała. Z tej rozmowy wyszło że w moim zachowaniu dominuje smutek i przygnębienie i rzeczywiście w tej chwili tak jest ale dzieje sie tak dlatego ponieważ mój wieloletni partner wyjechał za granice i jakby moje życie towarzyskie przestało istnieć, a obecnie nie pracuje więc prawie nie wychodzę z domu, z nikim się nie widuje. Bardzo źle znosze to rozstanie i stąd pewnie te zaburzenia adaptacyjne napisał. Chodzi o to że moje problemy z sobą, z emocjami są bardziej złożone i często dominuje w nich złość i agresja i są one naprawdę problematyczne dla mnie, zwłaszcza w związku. Co prawda mówiłam o tym że łatwo się denerwuje, że miałam próbę samobójczą ale nie wiem czy to dało dobry obraz mojego zachowania. Ciężko tak otworzyć się za pierwszym razem i gadać jakie głupoty się wyczyniało - zwłaszcza jak człowiek zdaje sobie sprawę że to były głupoty :(
"Na pustyni jest się samotnym. Równie samotnym jest się wśród ludzi."
Antoine de Saint-Exupéry
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 lis 2009, 22:34
Lokalizacja
Rzeszów

Re: Dystymia

przez Kevin 25 lis 2009, 23:34
Witam, u mnie wszystko zaczęło się kilka lat temu.Najpierw dziwne doły i jakby lenistwo.Po jakimś czasie już stany lękowe,obraz w mojej głowie był szary,wewnętrzny niepokój,smutek,brak chęci wstania z łóżka.W nocy nie mogłem spać a rano problem z obudzeniem się .To co słyszałem w telewizji o wojnach ,o biedzie ,strasznie mnie przygnębiało.Pogubiłem się w życiu totalnie.Potrafiłem przezwycięzyć leki ale wewnętrzny niepokój pozostał jeszcze na długi okres,co wpływało na życie towarzyskie.Zacząłem unikać ludzi ,nikt nie mogł mnie zrozumieć i pomóc nawet rodzina(nigdy nie poszedłem do lekarza) Mijały lata i dziś wygląda to tak ,że już nie czuje tego wewnętrznego niepokoju,życie towarzyskie mam,lecz już nie jest tak jak kiedyś,nie czuje tez szczęścia tak jak kiedyś,stałem sie bardziej wrażliwy,co mi przeszkadza ,bo przejmuje sie głupotami czego kiedyś nie miałem.Brak mi wewnętrznej siły i chęci do nowych wyzwań w pracy i poza nią.Brak koncentracji ,problemy z pamięcią..Brak pewności siebie kilka razy wpływało na znajomości z dziewczynami i wpływa do dziś.Gdyby nie to wszystko to juz pewnie bym się ożenił,a tak jestem sam.
Kiedys przed tym wszystkim byłem pewna siebie, otwartą,wesołą osoba z dużą energia i chęcią życia .Teraz może mam 1/4 tego.
pozdrawiam wszystkich którzy przeżywają to co ja przeżywałem.Chyba było błędem nie iść do lekarza ,więc moja rada nie wahajcie się,ja się bałem wizyty,co nie było rozsądne.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 lis 2009, 22:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dystymia

Avatar użytkownika
przez Ginger$ 26 lis 2009, 01:52
Witaj.
Mam takie same odczucia, że zbyt długo zwlekałam i zmarnowałam sobie życie ... :( Objawy masz bardzo podobne do mnie. Jestem jak w jakimś maraźmie, nie potrafię zrobić nic konstruktywnego, nawet ruszyć tyłek z domu na głupi basen. Nie wiem jakim cudem udało mi się skończyć studia bo miałam potworne problemy z nauką, koncentracją, pamięcią. Jeśli chodzi o wrażliwość to kiedyś myślałam że to zaleta, a teraz potrafię się rozpłakać oglądając wiadomości, z drugiej strony potrafię być tak wredna dla swojej połówki ... Ze snem u mnie dokładnie tak samo jak u ciebie ale lekarz powiedział, że muszę sama sobie to przestawić że niepotrzebuje regulować snu lekami ale ja nie daje rady, to jest jak jakieś błędne koło ... :cry:
"Na pustyni jest się samotnym. Równie samotnym jest się wśród ludzi."
Antoine de Saint-Exupéry
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 lis 2009, 22:34
Lokalizacja
Rzeszów

Re: Dystymia

przez córeczka 26 lis 2009, 01:59
Kevin!
Doskonale cie rozumiem! Ale jak juz znajdziej ta 2 polowke , powiedz jej o tym co sie z toba dzieje wewnatz! Po 1 bedzie jej latwiej a po 2 jesli nie zrozumie , to nie jest warta twojej uwagi!
Co do "bycia wrednym" dla swojej polowki, to wiem jak to jest - tez jestem wredna! Ale nauczylam sie , ze jak sie wsciekne zaznaczam przed moim wrednym monologiem - "mam nerwice bede gadac co chce" ! Ja sie wywrzeszcze, on mnie prawie wyslucha , bo tez sie nauczyl nie sluchac wszystkiego, co mowie i jakos zyjemy!
Bedzie dobrze
córeczka
Offline

Re: Dystymia

przez Emma70 26 lis 2009, 14:11
Witam

Po pewnej analizie tematu Dystymii,
mogłabym się pod nią podpiąć.

* zaburzenia łaknienia - podżeram,głównie
popołudniu, głównie słodycze, ale czasem
mieszam wszystkie nawet skrajne smaki. :roll:

* zaburzenia snu - nakręcona mogę długo nie zasnąć, zestresowana wybudzam się i po godzinie snu, i o drugiej, i o czwartej...
Ale mam już na to metody...

* uczucie zmęczenia - popołudniu uchodzi ze mnie powietrze... nie mam ochoty i siły na nic,
wyrzuty sumienia czasem karzą mi cos popchnąc...

* deficyt uwagi- gubię wątek, zacinam się,
powtarzam myśl...

* niska samoocena - w kratkę...

* trudności decyzyjne - wciąż szukam
wsparcia męża... Decyzje podejmuję w myślach, ale to nie znaczy, ze wykonam coś...
A jak coś odwlekę to... na dłuuuugo.

* poczucie beznadziejności - często i dużo...

Mam też czarne myśli...
Jak jest już bardzo źle to myślę
o samobójstwie...
Ale wtedy- czując, że nie kontroluję tego-
myślę sobie ,,CZARNE MYŚLI JAZDA STĄD!!!"
i żegam się ,,w imię ojca i syna i ducha świętego- amen". Poprostu stawiam blokadę tym myślom-
wysyłam sygnał, że ja tego nie chcę!!! Chcę żyć!!!
Ale wali mi się świat i tracę kontrolę!!!
Wzywam pomocy!

Częściej zaś mam czarne myśli w stylu
,,czarne wizje", ,,czarne seriale"...
Tu zmywam gary, a tu kogoś uśmiercam,
a tu wymyśłam najgorsze rozwiązania i scenariusze... Fantazjuję na czarno...
Albo roztrząsam to co było też na czarno...

Często gwałtownie wybucham i ... wracam do normy... Płaczę...

A do życia się zmuszam... Moim przyjacielem jest marazm... A przyjaciółka nuda...

Zrobiłam trochę pracy nad sobą...
I zmuszam się- wykorzystując chwile lepszego samopoczucia- do życia...
Idę do fryzjera... Ale tylko kiedy mam dobry nastrój, anie żeby go sobie poprawić jak wiele kobiet.
Idę na zakupy i wracam z niczym lub 1 rzeczą...
Zapisuję na aerobik...
Zwracam uwagę na jedzenie: magnez na nerwy,
łatwostrawne przed snem, melisa na trudne chwile...

Szukam takich rzeczy które sprawiają mi przyjemność: czytanie, muzyka...
Szukam innych... Chcę popracować nad seksikiem...
Staram się pomagać innym. Jestem życzliwa
i życzliwość do mnie wraca...
A jak widzę skrzywioną twarz to tez jej daję szansę,
bo to może być... moja twarz!

[Dodane po edycji:]

A! Przede mną temat: psychiatra, czy psycholog???
Nie chcę marnować czasu, chcę żyć!
Może pomogą mi uporać się i przyspieszą zdrowienie?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
25 lis 2009, 20:36

Re: Dystymia

przez Kevin 26 lis 2009, 21:17
Chciałbym się z Wami podzielić tym jak zacząłem walczyć ,gdy to się zaczęło 6 lat temu , kiedy było najgorzej. To co się ze mną działo i co przeżywałem nie życzyłbym nawet wrogowi. Uciekłem od życia ,schowałem się przed światem , gdzie kiedyś zawsze było mnie pełno,byłem baaardzo towarzyski. Tak więc musiałem sobie jakoś radzić bo do lekarza jak wcześniej pisałem nie poszedłem.
Postanowiłem dostać się na studia na które chciałem zawsze pójść,obrałem sobie cel.Do tego zacząłem ćwiczyć, basen ,bieganie.Jedno i drugie pomagało mi zasypiać .Po pół roku była poprawa,lęki zniknęły ale niepokój wewnętrzny został i ten mój świat.
Dostałem się na studia ,ale byłem outsiderem,mało co mnie cieszyło.Poznałem dziewczynę ,trochę skomplikowany związek no i nie wyszło.Jeszcze wcześniej spotykałem się z kilkoma ,ale kto by chciał być z kimś ,komu brak pewności siebie ,ma swój świat i udaje zadowolonego z życia.Po pewnym czasie ,miałem okazje wyjechać za granice.Tak też się stało ,nowy kraj ,spore pieniądze.Po jakimś czasie wewnętrzny niepokój zaczął ustawać,ale w dalszym ciągu nie umiałem cieszyć się z tego co miałem.Po roku wróciłem do Polski,poznałem dziewczynę,ale za bardzo jej o niczym nie opowiadałem,ale i tak ta znajomość długo nie trwała.Po pewnym czasie zacząłem pracować.Sama praca jak i towarzystwo w niej sprawiły,że wszystko zaczęło iśc w lepszym kierunku.Jestem bardziej otwarty ,więcej żartuje,mam z kim się spotkać ale...
jak rano wstaje nie czuje zadowolenie lub jak sie kłade spać to nie myśle : o jutro będzie nowy dzień ,jak super,że spotkam się z tym i z tym ,zrobie to i to.Najgorsze jest ,że moje niektóre marzenia się spełniają a ja najczęściej nie umiem się z nich cieszyć.Minusy które pozostały to brak koncentracji ,szwankująca pamięć.I dla tego pisze tu na forum dystymia.


Fajnie że po tylu latach mogłem się komuś wygadać i ciesze sie ze moge czytac Wasze posty.

Chciałbym Was zapytac czy np. mówiliście otwarcie swoim przyjaciołom ,kolegom,koleżankom ,rodzinie , czy np. tylko jednej osobie o swoich problemach?Jak była ich reakcja ?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 lis 2009, 22:51

Re: Dystymia

Avatar użytkownika
przez pepik 26 lis 2009, 21:33
Kevin:
problem w tym, że nie wiadomo, jak kto zareaguje. U mnie rodzina wcale nie zrozumiała choroby, nic a nic. Przyjaciele i to ci najbliżsi dużo lepiej. Wszystko zależy od tego, jak dojrzała jest pod względem emocjonalnym osoba, której mówisz. Czasami warto się ugryźć w język, zamiast narzić się na nieciekawą reakcję. Tym bardziej, że ludzie zwykle nie zauważają, że coś się z nami dzieje... ;) Powodzenia.pepik
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
16 lip 2009, 19:58
Lokalizacja
3M

Re: Dystymia

przez Kevin 26 lis 2009, 21:57
Gingers$ , pisałas ,że siedzisz w domu ,brak Ci towarzystwa ,nawet na basen nie pojdziesz . I właśnie tu powinnaś zmienić swój tryb.Wiem ,że łatwo jest mówić ,ale postaw sobie mały cel i do niego dąż ,to pomaga,troche trwa ale pomaga. Pisałaś basen i dobrze ,zmus sie by tam pojść ,jeśli masz możliwość zacznij biegać , staraj sie blokować złe myśli,sam pamietam jak mnie dręczyły. Pamietam jak 2 razy mi sie zdazyło bedąc juz basenie i wchodząc na niego z szatni po 1min wracałem by sie przebrac i do domu.Ale nastepnego dnia byłem tam znów ,zawsze wieczorem przed snem.Pamietaj od małego sukcesu do coraz większego...

Emma70 jesli bardzo cierpisz zgłoś sie do specialisty nie ma na co czekać ,sam mysle ze któregos razu pojde i opowiem całą swoja historie.Teraz nie ide bo za bardzo nie mam kiedy i juz nie cierpie tak jak było kiedyś.

Córeczko ,dzięki za słowa otuchy u mnie ze związkami troche nie ciekawie było ,ale wiesz myśle ,że nigdy nie opowiem żadnej kobiecie co było kiedys i jak mnie to zmieniło.Coś kiedys próbowałem opowiadac i to nie miało sensu,zawsze jakos sie zle kończyło i nikt nie umiał mnie zrozumieć.

[Dodane po edycji:]

Ja to chyba liczyłem ,ze jak komus powiem to mi pomoże ,że powie bym poszedł do specialisty . Rodzice raczej nie wiedzieli co sie ze mna dzieje ,to było im obce tak jak i koledze lub siostrom .Przyjaciel myślał że mam doły ale starał się mi pomóc,choć to było za mało.Masz racje Pepik ,ze czasem warto ugryśc sie w język a najlepiej to nawet nie zaczynac tematu. Mam nadzieje ,że u Ciebie wszystko już oki albo ,że jestes na dobrej drodze.Tobie tez powodzenia :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 lis 2009, 22:51

Re: Dystymia

Avatar użytkownika
przez Ginger$ 05 gru 2009, 18:10
Byłam u psychologa, była to ciężka rozmowa, z której na razie nic nie wynikło. Jadę na święta do Anglii do chłopaka i po powrocie po nowym roku mam dać mu znać czy zostaje w Polsce i zaczynam psychoterapie czy wyjeżdżam. Ostatnio powiedziałam kilku przyjaciołom co się ze mną dzieje i na początku były to reakcje typu że sobie coś wkręcam, że nie potrzebuje psychiatry ani żadnych psychotropów ale jak tak dłużej porozmawiałam to znalazłam w końcu zrozumienie, a najbardziej pomogła mi rozmowa z siostrą o której wiedziałam, że leczy się na nerwicę natręctw ale nigdy na ten temat nie rozmawiałyśmy. To była naprawdę szczera rozmowa o tym jak wyglądało nasze dzieciństwo i jakie w związku z tym mamy dziś problemy w życiu dorosłym. Otworzyło mi to trochę oczy, pewne rzeczy wypierałam ze swojej świadomości o innych nawet nie wiedziałam ... Chcę podjąć tą psychoterapię ale chcę też wyjechać, odłożyć kasę na mieszkanie, tak dłużej nie może być że mieszkam w tym domu gdzie tyle złego mnie spotkało. :( Chcę wreszcie ułożyć sobie życie. Psychiatra powiedział że i tak muszę brać leki minimum przez pół roku, a przed psychoterapią muszę je odstawić, boję się tylko że nie poradzę tam sobie ...

[Dodane po edycji:]

Córeczko muszisz mieć napraaawdę wyrozumiałego faceta. Kiedy ja swoje zachowanie próbowałam w jakiś sposób tłumaczyć chorobą to zazwyczaj słyszałam, wyrzut że nie mogę zasłaniać się tym że jestem chora i w związku z tym wszystko mi wolno ... Ewentualnie mówił też to idź się leczyć ale nie bardzo mogłam liczyć na wsparcie, gdybym je otrzymała wcześniej na pewno szybciej poszłabym do lekarza, teraz w dodatku zostałam z tym wszytskim sama bo on wyjechał ... Ale nie chcę go winić nie każdy jest w stanie zrozumieć takie sprawy. Wydaje mi sie że teraz już będzie lepiej sam stwierdził że szkoda że wcześniej nie dał mi takiego wsparcia żebym zaczęła się leczyć, myślę że teraz już bardziej mnie rozumie choć zawsze wiedział jaka była moja sytuacja w domu.

Emma70 proponuje najpierw udać się do psychiatry, postawi ci diagnozę i ewentualnie zaproponuje leki, skieruje cię też pewnie do psychologa. Chyba że chcesz iść prywatnie to skierowanie nie będzie ci potrzebne.

Kevin największy mój problem to właśnie zmuszenie się. Czytałam na wikipedii ciekawe hasło związane z dystymią - prokrastynacja - pasuje do mnie jak ulał.

Prokrastynacja lub zwlekanie (z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka) – w psychologii: patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia.
Bywa nazywana "syndromem studenta".

Prokrastynator ma problemy z zabraniem się do pracy i odkłada jej wykonanie, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzi natychmiastowych efektów.

Prokrastynacja najczęściej pozostaje nierozpoznana, a prokrastynatorów uważa się za leni, przypisując im brak siły woli i ambicji. Dopiero niedawno uznano, że faktycznie jest ona zaburzeniem psychologicznym.


Postępowanie prokrastynatora można podzielić na następujące etapy:

Chęć zrobienia czegoś.
Decyzja o zrobieniu tego.
Odkładanie czynności bez poważnego powodu.
Uświadomienie sobie niekorzyści, jakie pociąga za sobą odkładanie.
Kontynuacja odkładania .
Szukanie wymówek bądź odejście od problemu.
Odkładanie.
Wykonanie zadania w czas, bardzo się przy tym stresując lub ukończenie go za późno bądź też nie zrobienie go wcale.
Postanowienie o niepostępowaniu w ten sposób w przyszłości.
Niedługo po tym sytuacja się powtarza.

Jak pokazują powyższe etapy, zadanie staje się trudniejsze niż zazwyczaj, a odkładanie na jutro nie przynosi żadnych korzyści.
"Na pustyni jest się samotnym. Równie samotnym jest się wśród ludzi."
Antoine de Saint-Exupéry
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
06 lis 2009, 22:34
Lokalizacja
Rzeszów

Re: Dystymia

Avatar użytkownika
przez madseason 07 gru 2009, 14:57
och...ja tak działam. cały czas odkładam na później. potem mam wyrzuty sumienia, że powinnam była zając się czymś konstruktywnym zamiast pogrążać się w złych myślach. potem piszę sobie czarne scenariusze i to mnie tak pochłania, że w rezultacie one się spełniają. a do obowiązków biorę się dopiero w ostatniej chwili. i wtedy też nie ma efektu. wiem, że to błędne koło. ale nie czasem nie umiem tego przerwać. tak jak dzisiaj. wiele godzin zmarnowanych, potem praca, potem pewnie znów nic nie zrobię bo będę zmęczona. chciałabym znaleźć jakiś sposób żeby się zmobilizować a jeszcze bardziej chciałabym wierzyć, że cokolwiek co robię ma jakiś sens.
póki co wstaję z łóżka. najwyższa pora się podnieść.
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Re: Dystymia

przez znerwicowanybronek 26 kwi 2010, 12:34
odkopię trochę temat, czy wam to jakoś leczą tę dystymię? Jak?
Posty
50
Dołączył(a)
16 mar 2010, 17:33

Re: Dystymia

Avatar użytkownika
przez Majster 26 kwi 2010, 17:48
Wam tzn. komu?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Dystymia

przez znerwicowanybronek 26 kwi 2010, 20:33
tym co tu piszą o dystymii
Posty
50
Dołączył(a)
16 mar 2010, 17:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do