Nadwrażliwość w depresji

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Margaret 29 cze 2007, 19:29
Tak jesteś wrażliwą osobą, jest to dar, ale i przekleństwo...
Znalezienie zajęcia to dobra sprawa tylko hmm... nawet kiedy człowiek jest w dole nie ma na nic ochoty. Jeżeli popadniesz przez coś w doła przemyśl sprawę na nowo, spróbuj odnaleźć w niej pozytywne aspekty a jeżeli ktos Cie czymś skrzywdził na spokojnie porozmawiaj z ta osobą wyjaśnij wszystkie niewiadome może akurat nie miał takiego zamiaru ;) dopatrywanie się złego we wszystkim jest bardzo złym nawykiem, bo każdy dzień odnosi się do powiedzenia: ze skrajności w skrajność, czy jakoś tak
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

przez Mr.G 29 cze 2007, 21:12
Wiesz, mam podobnie. Też z tym w jakiś sposób walczę ale umiem jakoś być z siebie dumny z tego że potrafię być otwarty na tego typu emocje. Chyba trzeba poprostu zawsze starać się być optymistą. Znajdywać dobre strony w złych chwilach czy coś w tym stylu...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
26 cze 2007, 21:51

przez staram się 29 cze 2007, 21:47
to jest dar zgadzam sie z Margaret ale nie zgadzam sie że to przekleńswto bo kwestia jest żeby umieć kożystać z daru jak sie umie to nie jest to przekleństwem nie prawdasz Margaret ?
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Margaret 30 cze 2007, 14:45
staram się zgadzam się ;)
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

przez anusia 30 cze 2007, 17:13
Każdy człowiek jest wrażliwy, zależy tylko od stopnia w jaki ukazuję tą swoją wrażliwość Światu. Nie raz myślimy, że nie którzy zamiast serca posiadają tylko głaz. Niestety bardzo się mylimy, tego typu ludzie ukrywają swoje emocje, myślą że to ich prywatna sprawa. Dając do zrozumienia przeciętnemu człowiekowi, że są nie wiadomo jak odważni i wspaniali, a za tym twardym pancerzem, jaki każdego dnia wkładają na siebie kryje się dusza wrażliwca, który podobnie jak kwiat rozkwita, doprowadzając do tego, że ta twardość się w drobny mak przemienia i wtedy widać prawdziwe oblicze...
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez Dziwna 30 cze 2007, 18:58
Jeśli o mnie chodzi, to myśle, że jestem przewrażliwiona na swoim punkcie. Nienawidzę krytyki, a jesli już się z nią spotkam, to czuję się niesamowicie przybita i zdołowana. Wszystko za bardzo biorę do siebie, nawet krzywe (jak mi się wydaje) spojrzenia przypadkowych ludzi na ulicy, a zwłaszcza rówieśników. Nie mówiąc już o tym, że żal mi zabić nawet mola czy komara... Szczerze mówiąc, to zazdroszczę osobom, które nie przejmują się błahostkami. Ja mam tę przesadną wrażliwość wrodzoną i prawdopodobnie jej już nie zwalczę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 maja 2007, 16:28
Lokalizacja
Kalisz

przez staram się 01 lip 2007, 09:49
branie wszystkiego do siebie to uważasz że jest to przesadna wrażliwość czy poprostu może wada którą da sie zwalczyć ?
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez alusia 03 lip 2007, 11:37
Dziękuję bardzo za odpowiedzi baardzo mnie pouczyły:)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

:-(

przez saizou 03 lip 2007, 14:28
ja jestem nadwrazliwa....... :( ...wykańcza mnie to psychicznie i fyzycznie....Nie mam w nikim w sparcia....starałam sie leczyć, ale lekarka oprócz tego, że przepisuje mi leki, w żaden sposób mi nie pomaga.......
Jestem teraz sama w domu.nie mam sił...... jestem zła..zniechęcona...zmęczona... Uważałam do dziś, że śmierć to nie rozwiązanie.... bałam się, że po smierci może byc jeszcze gorzej...Ale teraz..kiewdy patrzyłam na lezące w łazieńce zyletki... Widzę to niemal jak blogosławieństwo....Rodzice by po mnie tylko chwile popłakali...ale czas uleczyłby rany... nic innego po mnie nie zostałoby.... :( [/i]
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 cze 2007, 12:06

Avatar użytkownika
przez inez3 03 lip 2007, 14:41
saizou co ty gadasz, dziewczyno!!?? myslisz, ze tam jest lepiej? skad mozesz to wiedziec? moze tam w cale lęki i "doły" wcale sie nie koncza... to nie jest wyjscie, ale chyba pojscie na latwizne. po co sie starac, walczyc skoro masz te swoje zyletki. myslisz, ze nikt by po tobie nie plakal? myslisz, ze rodzicow by to nie ruszyło? watpie...
co do lekarki, psychiatra to nie terapeuta, bo chyb, ze jest tez psychologiem. tak czy inaczej powiedz jej jak sie czujesz i popros, moze zna jakiegos psycholog, bo tobie terapia jest potrzebna, a leki to nie wszystko.
zadnych pomysłów "żyletkowych" i głowa do góry, bedzie lepiej tylko ty sama musisz tego chciec, a chciec to znaczy móc!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

:(

przez saizou 03 lip 2007, 14:51
wiem że po smierci nie jest lepiej...wiem, jak pisałam wcześniej, że zabolałoby to moich rodziców....jednak stoje między młotem a kowadłem...Nie mam zrozumienia...matka wypomina mi, że ciągle wypłata idzie na moje leki(oprócz depresji mam astmę i kłopoty intymne)...że powinnam się wziąć w garsc...a nie roić chorobe....
Przyjaciół nie mam....
odczuwam ciągły psychiczny i fizyczny "ucisk" w sobie.... nagromadzenie ciąglych i ciągłych negatywnych uczuć :( ...to jak pułapka bez wyjścia

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:01 pm ]
od najmłodszych lat postrzegana byłam jak dziwadlo...nie należe do rodziny z "wyzyn finansowych"....Ale nie przejmowałam się tym na poczatku..Żyłam..starałam się...miałam jedna przyjaciółkę ktora ciągle mnie wykorzystywała...
mimo wszystko starałam się..pomyslałam.."rób coś dziewczyno"..zainwestowałam w wiedzę...uczyłam się..w liceum z nauką dobrze mi szło..
Później jednak zawód..bo mimo włożonej pracy nie dostałam się na wymarzony kierunek..
:(
Ale podniosłam się ponownie..szłam dalej...Znalazłam(tak myslałam wówczas) miłość swojego zycia....której dzis juz brak..
Narastały prblemy..zdrowie... klopoty z koncentracją...na studiach orłem też nie jestem...
W dobie dzisiejszej propagandy "wyglądaj zawsze sexi i olsniewająco jak gwiazda"|...ja starałam się dbać o siebie..chociaż uroda też nie jest najmocniejszą moją stroną..
Ktos napiszę..uroda to przecież nie wszystko..owszem..ja to wiem..
tylko..gdziekolwiek..z kimś rozmawiam(chodzi mi o internet) to wszyscy namiętnie pragna zdjęcia..Jak się nie spodoba..mimo ciekawej rozmowy, urywa się ona po tym fakcie
.... nie wiem już.... staram odnaleźć w sobie coś, co warte byłoby przetrwania..ulepszania....abym istaniała w życiu a nie tylko wegetowała...
ale nie moge... :(

przepraszam za wszelkie błędy ortograficzne, składniowe itp. ....
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 cze 2007, 12:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do