Gwałt - koszmar, który trwa...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Halunia 19 kwi 2007, 19:56
milosc to dla mnie przede wszytkim zaufanie i bezpieczenstwo. po tym wszytskim mscilam sie na facetach (a przynajmniej tak myslalam). po prostu zaliczalam wszystkich jak lecialo. cud, ze sie jakims scierwem nie zarazilam.
dlatego taki facet MUSI:
- akceptowac mnie w najwyzszym stopniu, pozostawiam jakies pole do jego marzen coby we mnie chcial zmieniac...
- dawac mi poczucie bezpieczenstwa
- byc wyrozumialy, cierpliwy, punktualny
- wysluchiwac co mam do powiedzenia i pamietac z tego najwazniejsze rzczy, wiecie nawet zrobilam ostatnio test mojemu pawlowi, czymnie slucha... przez tydzien nawijalam ile wlezie, a potem go wypytywalam o takie wazniejsze rzeczy - zdal z wazniejszych rzeczy...:)
- byc...
moze to i duzo, ale dla mnie to jest to minimum jakie musi spelnic ideal faceta. moj jedyny nie spelnia wszystkich wymagan, nie rozumie, dlaczego caly czas mam depresje, mowi, ze skoro jestesmy razem powinnam byc szczesliwa... nie rozumie chyba do konca horrory jaki przeszlysmy, ale tak ogolnie to jest ok.

A jak u Was to wyglada??
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

przez Pstryk 19 kwi 2007, 21:57
Hm, grunt to wiedzieć, czego się chce.
"Skosztowałam" życia z wieloma charakterami, zadziwiające jakimi skrajnymi. Każdy facet, z którym byłam był zupełnie inny pod każdym względem. Przetestowałam na sobie extremalne towarzystwo w poszukiwaniu swojego "ideału". Nie chodzi mi o znalezienie człowieka idealnego. Jestem paskudną realistką w tych sprawach. Doskonale wiem - z autopsji - że nie ma ideałów. Niestety, o swoim typie mogę tylko powiedzieć, że powinien być moim "źródłem życia", kimś dla kogo będzie chciało mi się wstawać rano robić cokolwiek, ot choćby umyć zęby. Ale co to dokładnie oznacza, nie potrafię określić.
Wydaje mi się, że jestem nieszczęśliwa, ponieważ jestem nieświadoma tego, czego naprawdę chcę i potrzebuję dla siebie. Być może nie potrafię tego odkryć z powodu przeżyć z dzieciństwa, albo po prostu jestem "nie-inteligentna", tylko tak jakoś nie potrafię się z moją głupotą pogodzić.
Cierpię, bo pozwalam się ranić.
Pstryk
Offline

przez Halunia 19 kwi 2007, 23:30
Być może nie potrafię tego odkryć z powodu przeżyć z dzieciństwa, albo po prostu jestem "nie-inteligentna", tylko tak jakoś nie potrafię się z moją głupotą pogodzić.
nie zgadzam sie z Toba, ja napisalam to co kazda kobieta chce aby jej ideal zawieral, tak mi sie przynajmniej wydaje. ale Ty napisalas cos wiecej, ze chcesz aby on byl czescia sensu Twojego zycia. przed chwila sobie uswiadomilam jak bardzo jestem sama. chcialam polknac tabletki i zasnac, a tu cisza, nikogo nie ma, nawet mnie we mnie. odezwalas sie i oderwalas mnie od zgubnych mysli.
odnosnie faceta, to hym... ideal, co to jest ideal, dla kazdej z nas jest inny, ja wole mezczyzn ktorzy sieniespozniaja, ktoras inna, ze woli jak facet dobrze gotuje... moim obecnym marzeniem jest chceic sie umyc, chciec wyjsc na spacer i chceic myslec pozytywnie. jakos trudno mi myslec, ze tego wszytskiego przyczyna moglby byc facet, ale jesli bedzie - bedzie to moj ideal
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Estreva 25 kwi 2007, 13:35
Powinien byc meski,sprawiac wrazenie groznego a jednoczesnie powinien byc tylko dla mnie jak owieczka...Zebym tylko ja mogla go ujarzmic :smile: Powinien akceptowac we mnie wszystko,powinien mnie bezgranicznie kochac,chcialabym zeby na inne kobiety spogladal z pogarda.Chcialabym zeby poczul moj dotyk i stwierdzil ze moja skora jest jak jedwab,dusza jak bezgrzeszny aniol,fantazja jak ogrod wyrwany zywcem z biblii a uroda jak Bogini.By z kazda rozlaka czul ze brak ukochanej oznacza utrate swojego zycia w pospiechu...Marze by mnie rozumial,by byl dla mnie jak wierny pies przyjaciel,uczuciowy,jedyny w swym rodzaju jak ja,szalony,opiekunczy i spragniony mojej obecnosci i uczucia :cry:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez Halunia 25 kwi 2007, 16:10
hym, widze, ze sie nie boisz swojej kobiecosci. ja sie wstydze mojego ciala, kiedys mscilam sie na facetach traktujac ich jak mnie kiedys, teraz tego zaluje, mam wrazenie, ze jeszcze bardziej je zbeszczescilam. wstydze sie tego, ze ktos moz na mnie spojrzec, najchetniej czasem bym sie ubral w worek, zeby mnie nikt nie widzial. ale czasem mam ochote wyjsc w sukience i pokazac swiatu, ze juz sie nie boje, ale takich chwil jest bardzo malo... mozesz mi poradzic co mam zrobic zeby siebie zaakceptowac? mam niesamowicie niska samoocene. zaczyna mi to juz przeszkadzac, a w koncu musze to przezwyciezyc, ale nie wiem jak?
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez Estreva 25 kwi 2007, 17:58
Halunia mam naprawde "zrysowana" psychike...Potrzebuje sie leczyc,najlepiej chcialabym znalezc sie w szpitalu ....Ja rowniez mam naprawde niska samoocene :!: I nie wstydze sie tego powiedziec ze gdy patrze w lustro widze potwora..mam ochote zbic albo obrzygac cale lustro zeby wiecej na siebie nie patrzec...Jestem smieciem..Nieudanym wytworem Boga.Pozotala we mnie nikla czastka dawnej mnie i ona podpowiada mi ze milosc byla by jednym z lekarstw ktore pomoglyby zwalczyc depresje i chec zabicia samej siebie...Uwazam ze milosc jest w stanie zwalczyc wszystko tak ze niska samoocene i psychiczne problemy ...Musisz odnalezc tego ktory jest ciebie wart ...Twoje serce samo pokaze Ci jedynego wybranca ktory zasluguje na tak wartosciowa kobiete...
Moja delikatna strona sadzi ze kazda z nas kobiet ma wielka wartosc i zasluguje na prawdziwa milosc rodem z telenoweli ...
Stan przed lustrem i spojrz na siebie jesli sie nie boisz (bo ja strasznie panikuje gdy mam zobaczyc sama siebie) a teraz przyjrzyj sie dokladnie sobie i powiedz swojej duszy jakie czesci twojego ciala sa piekne wedlug ciebie..zacznij od tych mocnych stron,zapisz je na kartce i zastanow sie nad tym ze jestes piekna dla tego ktory na ciebie oczekuje z niecierpliwoscia....Pamietaj swiat nie konczy sie na Polsce... :!: Mezczyzn ktorzy gineli by za toba w ogniu jest pewnie wielu ....musisz tylko bardziej sie przygladac za siebie ..Sciskam cie cieplutko :*
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez Pstryk 25 kwi 2007, 18:55
Zastanawiam się, jak to jest z tymi kobiecymi kompleksami. Mój chłop patrzy na mnie jak na jakiś piękny okaz, z zachwytem, z podziwem. Na spojrzeniach się nie kończy. Często przypomina mi jaka jestem piękna. I co? I nadal jestem niezadowolona z siebie. Ale już mnie to zmęczyło. Przez lata robiłam z siebie lalkę barbi żeby się podobać, żeby mnie zauważali i się mną interesowali... I żałuje że tak dużo czasu straciłam.
Laseczki, nie o to jak wyglądacie na zewnątrz chodzi. Co z tego, że jestem atrakcyjna. Faceci na mnie lecą. Jestem sexsowna. Owijałam ich sobie wokół palców i robiłam z nimi co chciałam. Gdy się mi znudzili to ich rzucałam...
Halunia, dobrze wiem co masz na myśli, ale nie powinnaś się karać za to, że przez pewne wydarzenia z Twojej przeszłości na które nie miałaś wpływu pchnęły Cię do takiego a nie innego postępowania. Potrafisz wybaczyć innym a sobie nie? Nie bądź aż tak okrutna dla siebie bo nic złego nie zrobiłaś. Zaufaj sobie! Uwierz, że potrafisz podejmować słuszne decyzje - w końcu masz tak wielkie doświadczenie, korzystaj z niego, wyciągaj wnioski. Jesteś bogatą kobietą w wiedzę życiową. Wiesz, że nikt nie jest ideałem. Od nikogo tego nie wymagasz tylko od siebie. Miłość nie polega tylko na świętym spokoju. Polega na wspólnym pokonywaniu niedoskonałości codziennego życia.
Pstryk
Offline

przez Halunia 25 kwi 2007, 22:46
zatkalo mnie. bethi, Ty nas chyba nie zrozumiesz, bo wiesz jak to jest byc piekna, ja lustro uwazam za wroga. nigdy, ale to nidgy nie patrze w nie jesli nie musze - robienie makijazu, tylko, nawet do zmywania, czesania, ubierania sie nie patrze w lustro! kiedys jak sie mscilam, to mialam ta sile, zeby byc atrakcyjna, robic sie ladna, a teraz? robuie to tylko dla innych, zeby ich nie straszyc!!

Estreva, nie wydajesz sie byc, az tak chora, zeby do szpitala isc! dziweczyno, to jakie jestesmy, nie pozwala sie nam tak ukrywac. moze i nie jestesmy cudne, i nie mozemy mowic sobie, ze akceptujmy siebie, to nie znaczy, ze mozemy zamknac sie w szpitalu i z niego nie wychodzic! wiem, tak byloby najlatwiej, ale nie zawsze sie po naszej mysli wszytsko uklada!!
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez Estreva 26 kwi 2007, 11:36
Cchcialabym isc do szpitala...Spotkac ludzi ktorzy rowniez maja takie problemy...Robienie np: zakupow sprawia mi wielka trudnosc,czuje na sobie wzrok innych jak pewnie smieja sie ze mnie za moimi plecami lub mysla zle rzeczy o mnie...Do szkoly tez przestalam chodzic...Az zadzwonila dzis nauczycielka...Wie ze choruje na depresje..Ale swoja tygodniowa przerwe spowodowana tak wielkim strachem do ludzi i spisaniem siebie na straty zakrylam wymowka ze mam problemy z zoladkiem...Prosila zebym jutro przyjechala do szkoly na rozmowe z nia(juz sie boje) Nie wychodze na spacery..Bron Boze...Juz nawet nie opisuje problemow z moim umyslem bo zajeblo by to przynajmniej godzine...Nie jestem w stanie powrocic do zycia jakie prowadzilam 2 lata temu...
Depresja poprostu przejela zbyt duze panowanie nade mna :(

BETHI jestes pewna ze znalazlas tego odpowiedniego mezczyzne? Jeli ja bym go posiadala kazde slowo nie bylo by dla mnie meka,jego slowa jeszcze bardziej by mnie motywowaly,jego sama obecnosc ze przy mnie jest i nie uwaza mnie za takiego "potwora" za jakiego ja sama siebie uwazam..to znaczy ze nim nie jestem...Jesli chodzi o "pindzlowanie" to ja sie nie maluje ,chcialabym zeby mezczyzne urzekla moja naturalnosc,moja dusza i ta wartosc w srodku...
Ale to tylko glupi post i tak w ten sposob nie bede myslec dopoki sie nie wylecze lub nie odnajde swojej polowki ...
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez Halunia 26 kwi 2007, 16:04
ale zamykani sie w domu nie jest rozwiazaniem. powinnas pojsc po pomoc. nauczycielka nie musi byc osoba, ktora Cie wesprze w trudnych chwilach, moze to byc osoba obca
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

przez Pstryk 26 kwi 2007, 16:45
Halunia, źle mnie zrozumiałaś. Doskonale was rozumie. Przechodziłam przez to co Wy, kochane. Różnimy się tylko tym, że ja już patrzę na to wszystko zupełnie inaczej. Przeczytaj uważnie co pisałam. Myślisz, że się sobie podobam? Nie. Gardzę sobą, gdy wspomnę, jaką ździrą byłam. Mój system wartości był chory. Ale nie obwiniam się. Już się pogodziłam z przeszłością. Moja psychika była wypaczona z powodu pewnych wydarzeń z dzieciństwa. Zamiast karać się za przeszłość lepiej wyciągnąć wnioski.
Esteva, ja właśnie myślałam, że miłość odmieni moje życie. Gdy ją spotkałam owszem, dała mi siłę aby walczyć o siebie, ale z czasem okazało sie, że samą miłością nie można żyć. Nie można oczekiwać od tej drugiej połówki, że sprawi cud i nas ozdrowi. Takie oczekiwania zabiją każdy związek. Nie, nie jestem pewna w 100% że to ten jeden jedyny. Zostawiam sobie to parę procent możliwości pomyłki. Przecież nie da się wszystkiego przewidzieć. Niestety, zawsze i wszędzie trzeba się z tym liczyć bo nie ma ideałów. Ja nim nie jestem ani ty ani mój facet. Kto wie, czy to ja nie będę tą która odejdzie. Kochanie trzeba pozwolić sobie i innym na błędy.
A Halunia ma rację. Nauczycielka, czy to obca osoba - im więcej ich będzie tym lepiej dla ciebie Esteva. Najważniejsze abyś przełamała barierę i zaczęła mówić o sobie, o tym co boli.
Pstryk
Offline

przez Halunia 26 kwi 2007, 22:12
Bethi, obie sie nie zrozumialysmy. wiem ze tez jestes z nami zwiazna wspomnianiami, ale nas rozni, to ze Twoje cialo podoba sie innym a moje nie. i stad sie bierze nasza roznica o to co o danej rzeczy myslimy.

[ Dodano: Dzisiaj ]
Bethi, sorry, mam zly dzien, pominmy te wytyczki
zastanawiam sie tylko jak dalas sobie rade, zeby pogodzic sie z tym, ze kiedys mialas wielu facetow, a dzis taz masz tylu? ja kiedys jak uwazalam sie za ladna dziwczyne, to bylo wielu mezczyzn, teraz kiedy czyje sie jak mop po umyciu boiska, mam tego jednego. czy to przez to, ze go mam tak sie zanidbalam? mam wrazenie czasem, ze jestem z nim, bo boje sie byc sama
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 26 kwi 2007, 23:56
Witajcie...Z tą nienawiścią do siebie i własnego ciała mam wiele wspólnego.Zastanawiam sie tylko dlaczego tak jest, że ktoś robi nam krzywde a my za to zaczynamy sie nienawidzieć:(absurd...Może wiemy że jak wmówimy sobie i będziemy powtarzać że jesteśmy brzydkie,beznadziejne i wyglądamy jak mopy,staniemy sie nieatrakcyjne dla facetów-czyli bezpieczne?
Sama nie wiem jak to jest.Gdy tyje czuje sie źle bo grubo(czyt. kobieco czyli zagrażająco)gdy chudne nie czuje sie kobietą i zanikają potrzeby jakie ma normalna kobieta,gdy nie dbam o siebie zaczynam sie nieakceptować i wstydzić swojego wyglądu a gdy dbam słysze że jestem kokietką i prowokuje czyli czuję się winna za to co sie stało kiedyś i boje sie że stanie się znów:(więc jaką mam być?
HALUNIA odpowiedz sobie na jedno pytanie czy teraz,będąc w związku też nie czujesz się samotna?Myślę że bycie samej nie jest takie straszne gorsze jest bycie z kimś a tak naprawde czuć się samotną.
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

przez Halunia 27 kwi 2007, 11:06
masz racje Behemot... ale jak znowu bede sama, to bedzie jeszcze gorzej, nie chce byc tym singlem, ktoremu sie nic nie udaje, juz wole byc w zwiazku, ale zeby nie byc sama! mnie to najbardziej przeraza z wszystkiego co jest na swiecie! boje sie zostac sama w domu, w szkole sama nie chodze do toalety! jakie to zalosne:(
a jak sie staralam dbac o siebie, to bylo tak jak piszesz, czy mam do tego powrocic? nie wiem kiedy czuje sie lepiej.
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do