Gwałt - koszmar, który trwa...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Halunia 06 maja 2007, 18:30
mam wrazenie, ze na to wydarzenie mialam duzy wplyw, chocby dlatego, ze mialam szanse ucieczki i obrony - ucieczke wykorzystalam, ale przewrocilam sie i skrecilam kostke. a co do obrony to wykazalam sie najbardizej prymitywnymi sposobami jakie mozna znac - zakrylaqm tylko twarz...
Bethi, dzieki, ze sie o mnie troszczysz, ale zrozum mnie od tego dnia jestem samodzielna, no odsunelam sie w koncu od rozicow, dlatego dziwne jest ld amnie to, ze ktos do mnie pisze, ze ktos chce mi pomoc. dziekuje Ci bardzo!

p.s. rodzicom nie moge powiedziec, bo bym ich zabila(oboje schorowani)
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

przez Pstryk 08 maja 2007, 21:44
To bardzo szlachetne z Twojej strony, że masz na uwadze dobro rodziców, ale Twoja troska o ich zdrowie, usamodzielnienie się nie sprawiły, że poradziłaś sobie z tym, co się stało. Rozumie, dla rodziców byłby to ogromny szok. Być może tak wielki, że nie potrafiliby okazać Ci wystarczającej ilości ciepła. Obawiasz się, że Twoi rodzice pomyślą, że sama jesteś sobie winna bo się nie potrafiłaś obronić? Zgadłam? Tego się obawiasz?
Kochanie, to że świetnie spychasz emocje z tamtego wydarzenia to nie jest siła, to nie jest spokój ducha! Skierowałaś je na niewłaściwą osobę - na siebie. Jak możesz być tak okrutna dla siebie?! Obwiniając się za to co się stało. W sytuacjach stresowych różnie reagujemy. Twoja reakcja była logiczna. Przecież się nie spodziewałaś takiego obrotu spraw! Nikt nie może takiego czegoś przewidzieć.
Pstryk
Offline

przez Halunia 08 maja 2007, 22:04
oki, Bethi, w tym co napsalas jest duzo prawdy, ale jak mam sie pozbyc tej wscieklicy, ktora zalega we mnie od lat?
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Estreva 09 maja 2007, 20:40
Aj Kochane stanelysmy z tym wszystkim w jednym punkcie :( Nie ma ani milosci rodem jak z telenoweli ani pieknej radosci :( Odczucia i wspomnienia z przeszlosci przygniataja i nigdy nie chca zniknac na zawsze z naszych umyslow :( Mozna je jednak daleko w glowie umiescic,zamazac i ukryc w sobie..Trzeba osiagnac jak najwiekszy poziom szczescia ,cieszyc sie kazdym dniem..Pieknie jest to wypowiedziec lub przelac na forum o wiele trudniej jest to zrealizowac :(
Wiecie chcialabym kiedys spotkac tego jedynego,stanac twarza w twarz,spojrzec mu w te piekne oczy i powiedziec jak bardzo cierpialam w samotnosci,jak dlugo go szukalam,jak dlugo o nim marzylam i jak bardzo ciesze sie ze jest..Zrobilabym mu jeszcze pare wyrzutow a na koniec schronilabym sie w jego silnych ramionach przed calym swiatem..Tylko ja,moj wybawca i wieczne szczescie :D
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez Halunia 09 maja 2007, 21:45
Esterva, pieknie to napisalas, ale wiesz, ja chyba mam tego jedynego (tak mi sie przynajmniej wydaje) i czasem czuje sie nadal samotna. on stara sie byc przy mnie jak nie cialem to dusza, ale mi malo. sadze, ze zostalysmy tak mocno skrzywdzone, ze niewiele jest rzeczy na swiecie,ktore moga nam zrekompensowac nasze cierpieine.
wydaje mi sie, ze jedynym ratunkiem jest starac sie cieszyc z kazdej malej radosci. bo duze radosci nie biora sie z niczego, ale z malych radosci, ktroe kumulujac sie dadza closc. tak sobie dzis wlasnie mysle i stara,m sie cieszyc z kazdej rzeczy, na poczatku jest trudno, ale mam nadzieje, ze dam rade. moze to jest jakies wyjscie?[/quote]
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

przez Pstryk 09 maja 2007, 21:59
Estreva ta ciągła tęsknota i niecierpliwe czekanie.... Uciekasz przed sobą, chciałabyś spotkać tego jednego jedynego aby móc skupić się na nim i nie myśleć o sobie... Nie, Kochana, nie tędy droga! Dopóki nie pogodzisz się ze sobą samą i nie odnajdziesz siebie i radości swojego życia nic nie zastąpi Ci siebie samej - być może już spotkałaś na swojej drodze tego jednego jedynego lub on jest gdzieś obok ale Ty go nie zauważasz, bo tuszując swoje problemy stawiasz coraz większe wymogi temu jednemu jedynemu!!! Jak można kochać kogoś innego nienawidząc siebie samej!
Nie mogę znieść, że takie fajne Kobity jak Wy - moje Kochane - tracą dzień po dniu rozpamiętując przeszłość i tocząc nieustanne walki wewnętrzne, które Was powolutku niszczą i nie pozwalają Wam się cieszyć życiem.
Halunia, myślałaś o terapii związanej tylko i wyłącznie z problemem gwałtu? Ja takową przeszłam - dlatego dziś mogę powiedzieć - jestem wolna! Halunia, Skarbie, zastanów się poważnie nad tym!

[ [b]Dodano: Dzisiaj o godz. 9:02 pm ]

P. S. Estreva - zbyt wiele oczekujesz od innych. Dlatego czujesz się ciągle zawiedziona. Nie ma ideałów. I Ty nim nie musisz być! Jakbyś nim była to bym Cię tak nie lubiała :D
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Estreva 09 maja 2007, 23:24
Bethi Czytasz ze mnie jak z otwartej ksiazki :) Wiesz swietnie potrafisz ujac to w calosc :) Masz sluszna racje :( Ktos kiedys mi powiedzial ze mam za duze wymagania jesli chodzi o mezczyzn :( Ale taka juz jestem..O tym kto poruszy moje serce decyduje wlasnie ono..Nie potrafie zauroczyc sie w kims kto mnie nie interesuje..A jak dotad nikt mnie nie interesuje..Owszem sa tacy ale dalekooo stad :(
Moze to glupie ale ja nigdy nie chcialam miec bialego mezczyny a juz tym bardziej nie polaka :| Nie wiem skad to sie wzielo :( Nie potrafie odnalezc samej siebie..Zatracilam swoja dobra mocna strone :( Napisalas wszystko to co realne we mnie...Zrozumialas moj przekaz jak nikt inny :!: Jestem pod wrazeniem :!: :lol: Dotad nikomu sie to nie udalo :oops:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez Halunia 10 maja 2007, 12:35
Bethi powinnas byc psychologiem i pomagac ludziom, alb miec jakas taka prace zwiazana z uswiadamianiem ludzi ich bledow. wiekszosc ludzi, wie ze dzieje sie z nimi cos nietak, lae nie potrafi tego nazwac. a terapia, nie wiem czy to nie bedzie za duzo dla mne na jeden raz, tzn, ze na kazdych spotkaniach bedzie poruszany ten jeden temat albo aprawy z nim bezposrednio zwiazane.
Esterva na swiecie nie ma idealow. a jakby bylo, to bylyby dla nas niedostepne:( wiesz, zawsze myslalam, ze ja tez bede miala ten swoj wymarzony ideal, ale nie mam. i watpie aby pawel stal sie kiedys idealem. jak kazdy ma wiele wad. ale sadze, ze wyjsciem z tej sytuacji jest zaakceptowanie czesci wad i zmiany, tych ktore mi nie odpowiadaja... ale mimo tego, ze jestesmy ponad 3 lata ze soba, on dalej mi mowi, ze ja ciagle jestem z niczego nie zadowolona. to chyba przez to jak, to elegancko Bethi ujela, bo nie akceptuje samej siebie. i on tez sie mnie zapytal jak moge go kochac nienawidzac siebie, moja odpowiedzia bylo milczenia:'(
chcialam tez powiedziec, ze Nasze rozmowy pomagaja mi, potrafie spojrzec na niektore sprawy z innej perspektywy, nabieram dystansu do innych spraw. nie wybucham, gdy ktos zrobi przy mnie cos nie tak. chcialam Wam podziekowac<buziak>
buuuuuu..........
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:54
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez Estreva 10 maja 2007, 14:00
Zgadzam sie z opinia Haluni :) :lol: No ale w tym caly sens ze wy chociaz macie kogos przy obie,a ja dosc ze przygnieciona bezsensem zycia i choroba to gratis dostalam jeszcze samotnosc i brak zrozumienia ze strony innych..To jest nie do pojecia,glupie i zenujace...Boshhh co za swiat...Dlaczego nie moge poprostu wstac,skakac jak opetana i powiedziec sobie ze jestem normalna,ze kocham wszystkich..Normalnie Peace,Love and Everything :( Siedze jak ten pinokio i zadnego pozytku ze mnie nie ma + moje zakichane wymagania = czlowiek ktory nie ma zadnej wartosci :cry:
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez Pstryk 06 cze 2007, 17:47
Cześć Kochani! Jak sobie radzicie?
Wracam do tematu z dwóch powodów:
1. Uświadomiłam: http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=3362
2. Uświadomiłam sobie, że jestem sama...
Wcale nie poradziłam sobie z tym. To Wy sobie poradziłyście. Jak mogłam kogokolwiek pouczać będąc tak niekompetentna... Przepraszam.
3majcie się!
Pstryk
Offline

przez vegge 07 cze 2007, 15:33
nie jestem lekarzem i moja rada pochodzi jedynie z wlasnego doswiadczenia:

kazdemu negatywnemu doswiadczeniu trzeba sie przeciwstawic, np. pojsc w miejsce gdzie sie zostalo zgwalconym, napadnietym, gdzie nas spotkal koszmar

a moja rada dla zgwalconej dziewczyny? zapisac sie najpierw na kurs sztuk walki i zyskac pewnosc siebie, i gdy juz bedziecie gotowe to spotkac sie z gwalcicielem twarza w twarz
oczywiscie nie namawiam do samosadu, bo wtedy staniecie sie takie same jak wasz oprawca
chodzi o to zeby spojrzec gwalcicelowi z pogarda w oczy, pokonac go i zdominowac psychicznie
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez Pstryk 07 cze 2007, 18:21
Nadal mieszkam w w tym samym domu, pod tym samym dachem, w którym nie to spotkało. Czasem nawet, przechodzę przez pokój w którym się do działo. Ale wówczas tamte wspomnienia nie wracają do mnie, nie czuję gęsiej skórki na plecach ani strachu czy obrzydzenia. Nie, nie chodzi mi o miejsce ani osoby. Chodzi mi o mnie. O to, że nie czuję strachu ani obrzydzenia, gdy wracają wspomnienia. Nie myślę o tym często, ale to akurat dobrze, ale nigdy nie czułam takiego strachu jaki powinnam czuć. W końcu jestem ofiarą gwałtu.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez yoyo 11 cze 2007, 12:00
bethi napisał(a):W końcu jestem ofiarą gwałtu

trwającego ładnych parę lat :(
mam wrażenie, że jesteś szczęściarą (wiem, że ciężko tu mówić o szczesciu), jeśli chodzi o obecny stan. Może to lepiej, że nie czujesz tych wszystkich negatywnych emocji...

ciężko mi czytać Twoje posty, jest mi wstyd za Twoją matkę, a Twego ojca.......bethi, czy czy on w ogóle został jakoś za to ukarany??
I nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym była z kamienia
I pozwól mi, pozwól mi spróbować jeszcze raz
Jeszcze raz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
22 paź 2006, 20:00

przez Pstryk 30 sie 2007, 17:13
yoyo napisał(a):.bethi, czy czy on w ogóle został jakoś za to karany??

Nie mnie go sądzić, tym bardziej karać.

Wracam do tematu, ponieważ od dłuższego czasu mam wrażenie, że koszmar w związku z gwałtami ojca dopiero się we mnie zaczyna.
Objawia się to głownie przeświadczeniem, że otoczenie traktuje mnie fizycznie. Zawsze byłam wyczulona na tym punkcie, ale w innym sensie: uważałam, że intelektualnie jestem więcej warta niż fizycznie. Obecnie natomiast, tracę wiarę w swoje zalety.
Mam jeszcze jeden problem, który coraz bardziej sie nasila. Chciałam o tym porozmawiać z psychiatrą, ale się mu kontrakt skończył. Dotyk mojego faceta do tej pory podniecał mnie, jednak od pewnego czasu mam coraz większe problemy z powstrzymaniem łez, jakby bolał, parzył. Facet tego nie rozumie i ma do tego prawo więc nie oceniajcie jego, a mnie czy raczej napiszcie, czy ktoś miał podobne problemy?
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do