Deprecha, nerwica, shiza, dda

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

DDA, a depresja, czyli skutki alkoholizmu w rodzinie

przez vegge 13 sie 2007, 21:02
Wielu z was mysli ze choruje na depresje, a tymczasem ma objawy Dorosłego Dziecka Alkoholika DDA

Oczywiscie DDA bardzo czesto choruje również na depresje, ale pownien sie przede wszystkim skupic na leczeniu zespolu DDA, a depresja ustąpi samoistni, jakby przy okazji

jesli w waszych rodzinach jest/był problem alkoholowy to prosze byście zrobili sobie test z tego linku: http://www.psychologia.net.pl/testy.php?test=dda
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Re: DDA, a depresja, czyli skutki alkoholizmu w rodzinie

Avatar użytkownika
przez scrat 14 sie 2007, 09:45
vegge napisał(a):jesli w waszych rodzinach jest/był problem alkoholowy to prosze byście zrobili sobie test z tego linku: http://www.psychologia.net.pl/testy.php?test=dda


DDA jak nic. Znakomita większość odpowiedzi TAK, może 3-4 na NIE. Ogólnie czytając te pytania (a tym bardziej odpowiedź...) czułem się jakbym czytał o sobie. Ale co ciekawe u mnie problem DDA występował jedynie we wczesnym dzieciństwie, skończył się jak miałem 9 lat - wtedy mama pozbyła się ojca z domu. A ok. 4 lat później pojawiły się pierwsze problemy (lęki i natręctwa), które pamiętam, i trwały przez całe dalsze życie, aż do teraz (22 lata). Ojciec się nad nami znęcał, często awanturował, ale raczej nie pił w domu - częściej spał na klatce, jak mama go nie chciała wpuścić. Nie przypominam sobie żebym to jakoś specjalnie odczuł. Chociaż jak sobie teraz przypomnę, to pamiętam bardziej sytuacje, chowanie się, nie emocje... To dziwne, bo zwykle pamięta się emocje...

Możliwe że coś, co miało miejsce tak dawno temu i w tak krótkim okresie (w końcu 9 latek to jeszcze gówniarz) miało aż taki wpływ na mnie?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez Goplaneczka 14 sie 2007, 10:45
Kurcze, u mnie też DDA...
A przypadek niemal, że identyczny jak u Scrata.
Kiedyś przeczytałam, że pierwsze 5 lat życia programuje około 75% osobowości, kolejne 20% to okres pomiędzy 5 a 15 rokiem życia. Na resztę życia pozostaje nam 5%, świadome 5% nad 95% podświadomymi... Ale autor stwierdził, też że tymi 5%, gdy tylko się chce można zdziałać cuda nawet nad bardzo pokaleczonymi i zranionymi 95%...
Goplaneczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez moczymordka 14 sie 2007, 12:40
to żem DDA to juz mi dawno znane..
zabiję alkohol!!!!!! :x :mrgreen:
<głupawka>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez Twilight 14 sie 2007, 15:37
Tylko pamiętajcie, że testy internetowe są raczej, ekhm, umowne. Jak i samo określenie syndromu, który u każdego może składać się z nieco czego innego. Poza tym, te same okoliczności u jednego mogą wywołać traumę, syndromy i tak dalej, a u innego nic - wszystko zależy od człowieka, dlatego takie rzeczy stwierdza jedynie dobry specjalista. Test internetowy może być tylko wskazówką.

Pozdrawiam

Ps.

Poza tym, transformacja z ''victim'', czyli ofiary, w ''survivour'', kogoś, kto coś przeszedł, ale sobie z tym poradził, wygrał itp następuje dokładnie w tym momencie, w którym sie tego zechce, w którym postanowi się survivour być - reszta to już tylko dalszy ciąg leczenia ;)
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Krzysztof105 15 sie 2007, 21:42
Test na DDA pozytywnie, na depresję też, jak już pisałem wcześniej nie wiem co mi jest...
"Niejeden nie wie co to psychiczny eden, siedem dni zlewa się w jeden"
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
11 lip 2007, 22:06
Lokalizacja
Mława

już nie daję rady...

przez Rena 18 sie 2007, 21:10
Nie wiem nawet od czego zacząć, tylu z was się z tym boryka. Jestem dzieckiem DDA, dzieciństwo przeżyłam samotnie, ojciec pił a matki nigdy nie było, sama miała nerwicę i musiała uciekać z domu, a ja nie mając rodzeństwa wychowywałam się u koleżanek albo na ulicy bo w domu bardzo bałam się być sama. Wspominam to okropnie, mimo że rodzice mnie kochali. Już wtedy miałam wiele lęków, wyszłam szybko za mąż żeby mieć w końcu prawdziwy dom to też nie wyszło ale to już inna historia, potem związałam się z człowiekiem 20 lat starszym , nareszcie ktoś normalny - myślałam i owszem był dla mnie bardzo dobry choć też lubił zaglądać do kieliszka, myślałam, że skoro nie mogłam pomóc ojcu to chociaż jego życie uratuję. Nawet nie było tak źle, ale w tym czasie zachorowałam na nerwicę lękową, bywało już tak że nie mogłam wyjść z domy sama. Zaczęłam leczenie ale właściwie sprowadzało się ono do przyjmowania leków kiedy się źle czułam. Dwa lata temu mój mąż zmarł na raka płuc, byłam z nim cały czas, chorowałam z nim i umierałam razem z nim, było mi bardzo ciężko podołać wszystkim obowiązkom, praca, dom, dzieci i pielęgnacja chorego. Pół roku po jego śmierci do nerwicy dołączyła depresja. Teraz mieszkam sama z córką, dwoje starszych dzieci jest w Irlandii, żyje nam się spokojnie, pracę mam na miejscu (jestem nauczycielką) i niestety czuję się coraz gorzej, depresja atakuje mnie na całego. Ja chyba nie umiem żyć sama bez drugiego człowieka, całe moje poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane, chociaż i tak wszystko było na mojej głowie, a jednak ta ułudna świadomość, że ktoś jest... Sama już nie wiem dlaczego. Mogłabym polecieć samolotem do dzieci ale tak bardzo się boję, boję się w zasadzie wszystkiego a najbardziej życia. Tak zazdroszczę ludziom, którzy normalnie żyją, smucą się i cieszą i te emocje nie wywołują u nich jakiś neurotycznych stanów. Ja patrzę na ten świat jak przez szybę, jakby on mnie nie dotyczył, wszystko robię automatycznie, jak najszybciej aby mieć to już z głowy, nie umiem się niczym cieszyć. Biorę Coaxil czasem afobam, wiem że powinnam podjąć konkretne leczenie ale też się boję. Jeżdżę tylko samochodem, bo w innych środkach lokomocji dostaję ataku paniki. Jestem już tym wszystkim wykończona. Niech ktoś napisze do mnie, taka się czuję samotna w tym wszystkim. Pozdrawiam was. :(
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

przez Goplaneczka 18 sie 2007, 21:20
Hej, witaj na forum. Dobrze trafiłaś.Przytulam Cię do serducha mocno. A leki to z przepisania przez lekarza? Bo je chyba trzeba brać stale. Dla DDA jest specjalna terapia- to są problemy, których rozwiązanie trwa długo i bywa bolesne.
Goplaneczka
Offline

przez Rena 19 sie 2007, 13:44
Dzięki za dobre slowo. Leki przepisal mi lekarz, przez jakiś czas czułam się nawet nieźle a teraz znowu mnie dopadło, tak ciężko z tym żyć. To, że iini też tak cierpią jest jakąś pociechą ale wolałabym żebyśmy wszyscy byli zdrowi i rozprawiali tu może na weselszy temat. Gorąco pozdrawiam.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

przez Goplaneczka 19 sie 2007, 15:28
Może powinnaś zwiększyć dawkę lub zmienić na inne-poradź się lekarza.
No niestety-mamy problemy, często zupełnie nie rozumiejąc czemu. Ale skoro już są-dobrze, że z nimi walczymy, staramy się, idziemy do przodu. Ty nadal tu jesteś-a mogłaś już dawno zrezygnować. Masz rodzinę, dzieci, pracę-to są wartości dla których warto się poświęcić. Lęk przez leczeniem odczuwa wielu ludzi-ja sama się bałam na początku, uważałam, że moje problemy "to nic takiego". Po prostu trzeba zechcieć sobie pomóc, zaprzyjaźnić się samemu z sobą.
Mam nadzieję, znajdziesz chęci na dalsze leczenie. Trzymam kciuki :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Goplaneczka
Offline

przez Rena 19 sie 2007, 15:37
Dzięki za Twój optymizm, jak już tu jestem z wami to mi lepiej, czytam wszystkie wpisy i nie mogę się nadziwić, że tylu młodych ludzi choruje. Ja nie poddaję się, każdą chwilę kiedy czuję się lepiej błogosławię i mówię sobie, że tak już będzie zawsze, tak bym chciała kiedyś jeszcze normalnie pożyć, na luzie. Muszę na dziś kończyć, bo moja córka ostatnio od kiedy was odkryłam nie może dopchac sie do komputera. Jeszcze raz wielkie dzięki za dobre słowa. Serdecznie pozdrawiam. Mam wrażenie jakbym zyskała nowa rodzinę, cudowne uczucie, wielkie dzięki.
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez korres1 19 sie 2007, 19:45
Rena, ta choroba nie zależy od wieku, na forum trafiają się nawet osoby 14-letnie (wiem to z profilu, choc ich posty są pisane językiem dorosłych ludzi).
Masz dziecko, z którym mieszkasz i świadomość, żę spotkałaś kochającego Cię człowieka. To są radości, których wielu z nas po prostu nie zna.
PS. powiedz córce, że mamusia też czasem ma potrzeby hmmm... informatyczne.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez Rena 19 sie 2007, 20:04
No właśnie jej wytłumaczyłam, dlatego jestem. Wiem, że miałam w życiu wiele pięknych rzeczy, a jednak... Może my tak naprawdę nie wiemy co takiego mamy do przerobienia aby było ono pełne i dla nas najbardziej treściwe czy pożyteczne. Róznie już myślę, chociaż wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu i przez przypadek, jakiś to sens musi mieć, czy przez to stajemy się bardziej dojrzalsi duchowo?
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
09 lip 2006, 21:17
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do